Edukacja domowa od lat "zdaje egzamin". Jeszcze dziś wprowadź w życie jej proste zasady

Aneta Zabłocka
Patrzysz na swoje dziecko, obłożone podręcznikami i serce ci się kraje, bo wiesz, że cokolwiek przeczyta za chwilę wyparuje z jego głowy. A można inaczej. Szczególnie, gdy system edukacji szwankuje, warto zwrócić się w stronę nauki domowej, która ma w zanadrzu fajne pomysły na kształcenie dzieci.
Pomysły na podkręcenie nauki zdalnej w czasach koronawirusa Fot. Callum Hill/Unsplash

Dlaczego?

Powtarzane kilkanaście razy dziennie pytanie "dlaczego?", potrafi doprowadzić rodziców do białej gorączki. A to błąd! Zadając pytania, dzieci wskazują, że są gotowe do poznawania świata. A dla edukacji domowej priorytetem jest chęć dzieci do nauki.

Czytaj też: Nauczyciele ich nie lubią, inni rodzice uważają za wariatów. Powód? Wybrali edukację domową

Jeśli nauczycielka biologii zadaje na Librusie zadania do zrobienia z podręcznika, nie musicie opierać się jedynie na wiedzy wyciągniętej z kartek książki. Tym bardziej że przy trudniejszych zagadnieniach na pewno pojawi się pytanie "dlaczego tak się dzieje?".


Umówmy się, nie jesteśmy orłami ze wszystkich dziedzin, dlatego warto również sobie postawić takie pytanie. Szukanie na nie odpowiedzi poza wyznaczonymi przez MEN pomocami dydaktycznymi, np. w internecie, filmach czy encyklopediach, może być przygodą dla całej rodziny. Ponadto za każdym razem odkryjecie swoisty "efekt motyla", który uświadomi dzieciom, że nauka to system naczyń połączonych.

Okazje edukacyjne

Dom jest pełen przedmiotów, które mogą stać się okazją do wyjaśniania zagadnień naukowych. Krzysztof, który uczy swoje dzieci matematyki poza kanonem podręcznikowym, wyjaśnia im proste pojęcia matematyczne na podstawie "zbioru psów". Zamiast neutralnych cyfr, dzieciaki liczą coś, co potrafią sobie wyobrazić.

Inni rodzice potrafią w weekend, przy pieczeniu ciasta, okiełznać naukę zamiany miar i wag. Jeszcze inni uczą dzieci matematyki poprzez opowiadanie im życiorysów wybitnych postaci nauki.

Nie przy stole

Sztywne siedzenie przy komputerze na twardym krześle i nudnym jesiennym widokiem za oknem może zabić najsilniejszego ducha nauki. Dlatego rodzice z edukacji domowej wychodzą ze swoimi dziećmi poza schemat "godzin stolikowych".

Zacznij od zmiany pomieszczenia, w którym uczy się dziecko. Niby czemu nie mogłoby wysłuchać lekcji o języku polskim, leżąc wygodnie na fotelu? To nie musi rozleniwiać, a może pozytywnie wpłynąć na bodźce poznawcze dziecka.

A ty, w jakiej pozycji pracujesz? I udaje ci się wykonać wszystkie zadania? No właśnie...

Bajka time

Och, przekleństwo. Z jednej strony daje chwilę wytchnienia w ciągu dnia, z drugiej z tyłu głowy kołacze myśl, że dzieci nie powinny oglądać bajek, bo niebieski ekran niszczy ich mózgi.

Wszystko w umiarze. Bajki i kolorowe filmy edukacyjne mogą być kopalnią wiedzy, przekazywaną w sposób odpowiedni dla stopnia rozwoju dziecka.

Ręka w górę, kto nauczył się w młodości instrukcji działania ciała na podstawie filmu "Było sobie życie". A kto z rodziców nie usiadł na kanapie z dzieckiem i oglądając "Mądroboty" nie był pod wrażeniem prostego monologu Snoop Doga o działaniu dysku twardego.

Omijamy jednak "Psi Patrol", który przeczy działaniu grawitacji i faworyzuje jedynie gadające psy.

Akcja aplikacja

Na temat spędzania czasu dzieci z telefonami w ręku powiedziano już wiele. Rzadko jednak w pozytywnym kontekście. Tymczasem sklepy z aplikacjami pękają w szwach od ciekawych i dobrych programów do nauki dla dzieci.
Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na te do nauki języka. Duolingo, Plan & Learn English, lerni, Memrise to świetne apki, które uczą języków od podstaw. Warte przejrzenia, tym bardziej że nie skupiają się tylko na klasycznym "angliku", ale do wyboru mamy hiszpański, niemiecki, rosyjski, francuski i inne.

Zadania podane w formie quizów, ilustracji do uzupełnienia czy rozpoznawania obrazków to najszybszy sposób na zaznajomienie dzieci z obcym słownikiem.