para, związek, małżeństwo, rozmowy w związku
Dobry związek. 5 spraw, które w związku powinno omawiać się raz w tygodniu Fot. Unsplash
Reklama.
  • Większość z nas wychowywała się w rodzinach, które nie wyposażyły nas w odpowiednie kompetencje do radzenia sobie z problemami, co przekłada się na nasze dorosłe relacje.
  • Dorośli z rodzin dysfunkcyjnych mogą nieświadomie powielać schematy wyniesione z domu rodzinnego.
  • Oto 5 spraw, o których dobre pary rozmawiają ze sobą na co dzień.
  • Terapeuci powtarzają jak mantrę "Rozmawiajcie ze sobą, żeby żyć w zgodzie i szczęściu". Jasne, ale o czym rozmawiać? Jakimś trafem gadki o dzieciach, pracy i wakacjach w ogóle nie sprawiają, że czujecie nieustające motyle w brzuchu. Raczej gulę, że staliście się nudziarzami.
    To nie jest recepta na zdobycie nowych zainteresowań i wprowadzenie iskry do waszej relacji. To podpowiedź najprawdziwszych i najlepszych rozmów, które możecie odbyć ze sobą, by naprawdę (a nie tylko w propagandzie) "żyło się lepiej".

    O czym rozmawiać w związku?

    O dzieciństwie
    To znany szlagier. "Jestem taki, bo miałem nieszczęśliwe dzieciństwo". Może być w tym dużo prawdy, bo jak mówiła w rozmowie dla dadHero Marta Mauer-Włodarczak z Poradni Sensity.pl: "Większość z nas wychowywała się w rodzinach, które nie wyposażyły nas w odpowiednie kompetencje do radzenia sobie z problemami. W związku z tym, zanim zaczniemy budować związki, musimy uświadomić sobie, z jakimi brakami wyszliśmy z domu rodzinnego."
    Nawet jeśli znacie swoje rodziny od podszewki i przegadaliście traumy z dzieciństwa, codzienne sytuacje mogą w was budzić emocje, które skrzętnie ukrywaliście przed partnerem.
    Dorośli z rodzin dysfunkcyjnych mogą nieświadomie powielać schematy wyniesione z domu rodzinnego. Pojedyncza, pozornie błaha sytuacja, może prowadzić do rozpalenia konfliktu. Dlatego, jeśli coś w zachowaniu partnera w ostatnich dniach, przypomniała ci zachowanie rodzica z dzieciństwa, powiedz mu o tym.
    O planach
    Dobra rada od terapeutów: usiądźcie sobie w oddzielnych pokojach i po długim namyśle, rozpiszcie na kartce wasze oczekiwania związane ze stałymi planami długoterminowymi. To nie oksymoron.
    Piszecie: "Trzy razy w tygodniu siłownia, raz na miesiąc wyjście z kumplami, raz na dwa tygodnie randka z partnerką, w każdą sobotę godzina na leżenie w wannie i nic nierobienie".
    Potem porównajcie rozpiski. Nie ma w relacji nic bardziej irytującego niż psucie sobie planów. Ułożenie schematów i poznanie swoich potrzeb, pozwoli wam lepiej zarządzać czasem indywidualnym i wspólnym.
    Aktualizujcie dane, bo jak już przebiegniesz ten maraton, to nie będziesz potrzebował całej niedzieli na długie wybieganie i mógł wpisać tam mizianie się po pleckach.
    O foszkach i kłótniach
    Tak, faceci niekoniecznie lubią wracać do przeszłości, a kobiety pamiętają wszystkie zadry. Taka jest obiegowa opinia. A prawda jest taka, że wszyscy pamiętają wszystko wszystkim.
    Możesz nawet sobie nie uświadamiać, że drąży cię poczucie winy lub trzymasz urazę do partnerki za niemiły komentarz, który rzuciła wczoraj rano w kuchni. Dlatego raz w tygodniu wróćcie do tych wątpliwie przyjemnych sytuacji, porozmawiajcie o tym i się przeproście. Tak, zupełnie, jak dzieci. Przecież to działa.
    O zakupach
    Niekoniecznie tych dużych. Zakup nowej pralki, telewizora czy samochodu zawsze powinien być poprzedzony dyskusją, ale także codzienne zakupy spożywcze dobrze jest przegadać.
    Przede wszystkim dlatego, mimo że jesteście misiami-pysiami i wszystko, co gotujecie, smakuje wam obojgu, to czasami kręcą was inne smaki. Któreś z was leje do kawy więcej mleka, któreś od czasu do czasu marzy o wielkiej kanapce z salami i kapustą kiszoną. No bywa.
    W związku nie wolno rezygnować z siebie. Jeśli za każdym razem otwierasz lodówkę i widzisz, że nie ma mleka do kawy, bo "ona znów kupiła za mało", to czas usiąść i przyłączyć się do tworzenia listy zakupów. Inaczej w końcu pękniesz i wybuchnie awantura o kapkę mleka, która pogrzebie wasz związek.
    O ślubie
    Nawet jeśli go macie albo nigdy nie zamierzacie zawierać małżeństwa. Po pierwsze sondujecie to, czy małżeństwo spełnia swoją funkcję, czy poza wspólnymi finansami i dzieckiem łączy was coś jeszcze. Wróćcie nawet do wspomnień z dnia ślubu. Czy wtedy byliście święcie przekonani, że podejmujecie najlepszą decyzję w życiu? Czy czujecie tak nadal?
    Według badań Uniwersytetu Kalifornijskiego wątpliwości przedślubne ma 47 procent mężczyzn i 38 procent kobiet. Jedna piąta par, która związała się, ignorując złe przeczucia, rozpadła się w ciągu 4 lat od zawarcia małżeństwa. Częściej rozwodziły się te pary, w których to kobiety nie były pewne decyzji o małżeństwie.
    Druga rzecz, jeśli ustaliliście, że nie potrzebujecie papierka, zgódźcie się ze sobą jeszcze raz. Może się okazać, że jedna strona marzy o białej sukni czy garniturze, ale czeka aż "samo się wydarzy". Oczekiwanie, które zamieni się we frustrację, nie wróży długiego szczęśliwego związku na kocią łapę.