"Bałem się, że moje zęby zamienią się w magnesy". Oto jak rodzice robią sobie jaja z własnych dzieci

Kacper Peresada
Mój syn czasami wyjaśnia mi w żołnierskich słowach, że rodzice bywają głupkami. Powody do takiego myślenia są bardzo różne. Czasami jesteśmy głupi, bo łamiemy obietnice, czasami, bo nie znamy się na aktualnej modzie panującej wśród dzieciaków, jednak ogólnie muszę przyznać rację mojemu synowi — czasami jestem głupkiem.
W co wierzą dzieci. Historie rodziców o bzdurach, w które wierzą ich dzieci fot. Kevin Sam w Domi / Kadr z filmu

"Tata, bo Marcin powiedział..."

Na szczęście mogę z dumą powiedzieć, że moi synowie wcale nie są geniuszami i też mam sporo na to dowodów. Jednym z moich ulubionych jest fakt, że wierzą w rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu. Jest to oczywiście prawo każdego człowieka, aby wierzyć w głupoty. Postanowiłem więc popytać znajomych rodziców, w jakie rzeczy wierzyli, gdy byli mali i czy wpłynęło to na ich przyszłość.

Czytaj też: Żenująco dobre. Cringe – to pojęcie rządzi w sieci, bo bawi nas wyśmiewanie się z innych

— Moja mama zawsze mówiła mi, że muszę myć zęby — opowiada Karol, ojciec 5-letniego Janka. W głowie Karola z jakiegoś powodu wykształciła się irracjonalna myśl, że jeśli nie będzie mył zębów, te nie tylko się zepsują, ale zamienią się w magnesy, które będą przyciągały do jego twarzy wszystkie metalowe przedmioty w pobliżu. — Byłem przerażony, że nie będę mógł jeść, ponieważ za każdym razem, gdy otworzę usta, wypełnioną się metalem — podkreśla, że nie ma pojęcia, skąd ta wiara się w nim pojawiła. Po prostu kiedyś doszedł do takich wniosków i nikt mu nie powiedział, że się myli.


Karol dodaje, że również, jak zresztą wiele dzieciaków był przekonany, że zajść w ciążę mogą jedynie kobiety po ślubie. I dzieje się to na zasadzie randomizacji, nigdy nie możesz się spodziewać, kiedy przyjdzie twoja kolej na wychowanie szkraba. Dla kontrastu opowiada, że jego syn jest przekonany, że lesbijki w związkach mają zawsze najwięcej dzieci, ponieważ w końcu obie mogą rodzić.

Hodowla kamieni i wiara w inne cuda

— Mój dziadek wmówił mi kiedyś, że mogę wyhodować kamień — przypomina sobie Bartek. Jego dziadek postanowił wyjawić tajemnicę, o której wiedziało niewiele osób. Wystarczy wziąć mały kamyk i wsadzić do słoika z wodą, aby ten zaczął rosnąć. Bartek co jakiś czas sprawdzał swój kamyk, który z każdym dniem stawał się coraz większy. Aż któregoś dnia oczom czyccccBartka ukazał się wielki kamień wokół, którego leżały małego kamyczki. — Mój kamień urodził dzieci — mówi.

Przyznaje, że dojście do tego, że kamienie się nie rozmnażają, zajęło mu trochę czasu. Dodaje również, że planuje wmówić to samo swojemu synowi, gdy tylko ten będzie wystarczająco duży, aby wszystko załapać.

Kuba opowiada za to, że jego rodzice nienawidzili, gdy ktoś zostawiał otwartą lodówkę. Zresztą nie widzi w tym nic dziwnego. — Moi rodzice starali się mnie nauczyć, że zostawianie otwartych drzwi to najgorsza rzecz na świecie, więc do 7 roku życia wierzyłem, że lodówki są w stanie doprowadzić do zamarznięcia świata.

Przekazujemy bzdury na kolejne pokolenia

Kuba mówi, że bał się, że jego nieodpowiedzialność doprowadzi do kolejnej epoki lodowcowej. On sam stwierdził, że może nie będzie traumatyzował swoich dzieci, wrzucając na ich barki odpowiedzialność za przyszłość ludzkości. Dodaje, że wierzył też w dosyć popularną historię u dzieci i myślał, że gdy jasne krowy dają mleko, ciemne dają jego czekoladową odmianę.

Sam oczywiście czasami ma ochotę wmawiać swoim dzieciom bzdury, ale przyznaje, że robi to na tyle często, że ma problem z jednoznacznym wskazaniem, w co mogą wierzyć. Przyznaje, że w swoim życiu miał kilka momentów, w których uświadamiał sobie, że jego rodzice robili sobie z niego jaja. Uważa, że dzieciństwo jego synów nie będzie w pełni szczęśliwe, jeśli przynajmniej raz nie powiedzą głupoty, w którą wierzyli przez swoich rodziców w obecności znajomych.

Nauka fake newsa

Bartek, który hodował kamienie, dodaje, że wierzył też przed długi czas w to, że w telewizorze żyją mini stworzenia. Przyznaje, że nie jest z tego dumny, ale dojście do tego, że to aktorzy, którzy grają, doszło mu kilka lat. Ale nawet wtedy wydawało mu się, że za każdym razem, gdy ogląda telewizje to wszystko dzieje się na żywo. Zresztą wiara w to, jak działa telewizja, daje wielu rodzicom duże pole do popisu, gdy wymyślają głupoty.

Wszyscy ojcowie, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że dzieci są istotami, którym można dużo rzeczy wmówić. Dodają, że niestety boją się, iż mimo że dzięki sieci rzadziej nabierają się na żarty rodziców, ten sam internet powoduje, że wierzą w rzeczy o wiele gorsze i bardziej przerażające.

Przyznają, że lubią się śmiać ze swoich dzieciaków, ale twierdzą, że w dzisiejszych czasach gdy social media i sieć opierają się na trollingu i fake newsach, tego typu żarty zarazem ich martwią. Chcą wspólnie uczyć swoje dzieci, aby te umiały rozróżnić, co jest prawdą, a co próbą wykorzystania ich naiwności. — Z jednej strony chcesz, aby nadal były dzieciakami, ale nie możesz im pozwolić na bycie sobą tak długo, jak kiedyś — kończy Bartek.

Czytaj też: "Bycie mamą to...". Zabawne obrazki, które zrozumieją tylko mamy — musicie je zobaczyć!