RPD apeluje do rodziców w sprawie strajków. Odpowiadamy: z pana ust to hipokryzja!

Kacper Peresada
Rzecznik Praw Dziecka zaapelował do rodziców, aby nie zabierali dzieci na strajki. Mikołaj Pawlak na Twitterze podzielił się kilkoma zdjęciami, na których widać dzieci w różnym wieku, które pojawiały się w ostatnich dniach na manifestacjach w całej Polsce. Prosi, aby rodzice "wy…chowywali".
Rzecznik praw dziecka o protestach i strajku kobiet fot. Twitter

Rzecznik Praw Dziecka o protestach

Rzecznik poprosił rodziców, aby ci nie brali ze sobą dzieci na odbywające się w całej Polsce manifestacje. "Nie każcie im słuchać wulgarnych okrzyków, nosić kartek z takimi napisami, malować po pomnikach" – napisał Pawlak.

Nie do końca się z tym zgadzam. Pisałem niedawno, dlaczego według mnie manifestacje to idealne miejsce, by uczyć dzieci zachowań społecznych. W pewnym stopniu muszę jednak przyznać Mikołajowi Pawlakowi rację. Bo, aby odpowiednio wychować nasze dzieci, musimy je faktycznie… wychowywać. Sama obecność na manifestacji nie jest rozwiązaniem. Musimy tłumaczyć, pokazywać, ale też ich zachowanie odpowiednio nakierowywać. Powinniśmy uczyć nasze dzieci, że muszą walczyć o swoje prawa. Ale dawanie im do trzymania kartek z wulgaryzmami po to, aby móc potem wrzucić zdjęcie na Instagram i pokazać, że jesteśmy cool, jest najzwyczajniej w świecie słabe. Dzieci nadal są dziećmi. Musimy z nimi rozmawiać na ich poziomie, a nie wciskać je w ramy przeznaczone dla dorosłych.


Musimy też pamiętać o komforcie naszych dzieciaków. Gdy trafiliśmy z moimi synami na protest, co chwila pytałem ich, czy na pewno czują się dobrze. Czy krzyki to dla nich nie za dużo, czy co jakiś czas wybuchające petardy ich nie straszą, bo jako rodzic najważniejsze było dla mnie ich poczucie bezpieczeństwa, a nie fakt, że ja chce brać udział w strajku.

Pamiętajmy więc o tym, zwłaszcza mając świadomość, jak wiele osób może pojawić się na manifestacji dzisiejszego wieczoru. Gdy idziecie na nią z dziećmi, to nadal one i ich komfort są najważniejsze.

Walka o aborcje – be. A co z Marszem Niepodległości?

Zarazem chce podkreślić, że tweet Rzecznika napełnia mnie też pustym śmiechem. Nie przypominam sobie, aby Rzecznik Praw Dziecka namawiał rodziców, aby omijali szerokim łukiem Marsz Niepodległości. Wręcz przeciwnie, wiele osób zachwalało sobie, jakim to wspaniałym wydarzeniem jest maszerowanie w grupie neonazistów pałających nienawiścią do inności, ale robiących to pod polską flagą.

Nie słyszałem też, aby Rzecznik prosił rodziców o zaprzestanie zabierania dzieci na mecze piłki nożnej, na których z mojego doświadczenia słychać o wiele więcej wulgaryzmów, a i rzadko kiedy kibice nie chcą wypowiadać się na tematy polityczne.

Nie słyszałem również sprzeciwów, gdy po miastach jeździły furgonetki ze zdjęciami zakrwawionych płodów, ustawiały się pod szkołami lub puszczały z głośników hasła, że "geje to pedofile". Nie zaobserwowałem również, aby RPD zabierał głos, gdy w szkołach odbywały się pogadanki proliferów, o których rodzice nie mieli pojęcia. To nie jest wciąganie dzieci w politykę?

Prośby o nieangażowanie dzieci w strajki są bez sensu. Chcemy wychować nasze dzieci na dobrych ludzi, a uczenie ich dobrych według nas przekonaniach jest tego podstawą. Dlatego oczywiście szanujcie zdanie waszych dzieci. Jeśli nie chcą brać udziału w proteście, zostańcie z nimi w domu.

W przypadku dyskusji o (braku) edukacji seksualnej czy szkolnych zajęciach o dyskryminacji osób LGBT często słyszymy argumenty prawicy, że "rodzice wiedzą, co jest najlepsze dla ich dzieci i mają prawo decydować". Teraz ten argument nie obowiązuje?