
Większość z nas wychowała się u progu kapitalizmu. Tata albo pracował za granicą, albo po godzinach. Kiedy wracał, pytał o stopnie, siadał w fotelu i odpoczywał. Wielu ojców z pokolenia urodzonego w latach 50. i 60. nie bawiła się ze swoimi dziećmi, nie mieli na to czasu i siły. Dziś ojcowie są inni, mają zupełnie inne miejsce i inną rolę w rodzinie.
REKLAMA
Twardziel może przytulać
Kiedy dzisiejszy czterdziestolatek był dzieckiem, mógł co najwyżej liczyć na poklepanie przez ojca po plecach. Przytulanie przez ojca, zwłaszcza chłopców, było rzadkością. Wtedy potomek płci męskiej miał wyrosnąć na twardziela. Łzy, przytulanie, to było dla bab. Nikt nie pytał cię, co ty czujesz, nikt nie mówił, że możesz czuć.Dziś ojciec jest przy porodzie, przewija dziecko od pierwszych chwil, kołysze je do snu, przytula, głośno mówi, że kocha. Daje to, czego sam od własnego taty nie dostał. Współczesny ojciec jest czuły, rozmawia z dziećmi o uczuciach. Ty już nie czujesz się skrępowany, przytulając dziecko przy kolegach, bo współczesny ojciec, to wzór czułego rodzica.
Twardziel może się opiekować
Kiedy twój ojciec akurat był w domu w porze spaceru, zwykle szedł obok wózka prowadzonego przez mamę. O przewijaniu, kąpielach czy karmieniu niemowlęcia raczej mowy nie było, mimo że przecież wiele z nas było karmionych butelką. Jednak zajmowanie się dzieckiem dla żywiciela rodziny nie było łatwe. Dla większości ówczesnych ojców, przejęcie "babskich" zadań było równoznaczne z pozbyciem się testosteronu.Dziś opiekujemy się naszymi dziećmi nie mniej niż ich matki. Zmieniamy pieluchy, wstajemy w nocy, asekurujemy przy pierwszych krokach, pomagamy przy lekcjach. Dziś, kiedy słyszę, że zajmowanie się dziećmi to sprawa kobiet, narasta we mnie złość. Bo współczesna wiedza psychologiczna jasno mówi, jak ważna jest rola obojga rodziców w wychowaniu dziecka.
Twardziel należy do wspólnoty
Nie wiem, o czym mój tata rozmawiał z kolegami na rybach, kiedy ja byłem dzieckiem. Sam na ryby nie chodzę. Za to z kolegami wymieniamy się spostrzeżeniami, trikami i doświadczeniami z codziennego bycia ojcem. Każdy z nas wie, że to "elitarny klub". Wiemy, że fajnie do niego należeć i żeby móc tu zostać trzeba się ciągle starać i edukować.Zaryzykuję tezę, że bycie tatą, to najbardziej wymagająca rola, z jaką przyszło mi się mierzyć. Dziś świadome rodzicielstwo to partnerstwo. Mama i tata stoją ramię w ramię i wzajemnie się edukują, pomagają partnerowi uporać się z trudnościami, na które każdy z nas natrafia. Współczesny ojciec nie wstydzi się prosić o pomoc i pytać, jeśli czegoś nie wie. Widzi dobro wyższe - dobro dziecka.
Twardziel lubi dziecięce zabawy
Kiedy urodził się mój najstarszy syn, chciałem doczekać czasów, kiedy zechce ze mą majsterkować. Jakbym podświadomie chciał odczarować stereotyp ojca, wrzeszczącego do dziecka trzymającego latarkę: "komu świecisz?'. Nie sądziłem, że tyle przyjemności da mi wspólna zabawa klockami, siłowanki z dzieciakami czy wspólne gotowanie.Czerpię niesamowitą satysfakcję z tego, że kiedy idę do garażu czy na działkę wykonać jakąś pracę, moje dzieci chcą iść ze mną. Są ciekawe i chętne do wspólnego spędzania czasu. To chyba znaczy, że idzie mi całkiem nieźle. Widzę, że wielu współczesnych ojców ma podobne relacje ze swoimi dziećmi.
Dziś jesteśmy bliżej swojego potomstwa niż jakiekolwiek pokolenie przed nami. Pokazujemy dzieciom swoje uczucia, spędzamy z nimi czas i otaczamy opieką. Tak, jak to powinno być zawsze.
Może cię zainteresować także: Lepszy tata, czyli jaki? Wywiad z Tomkiem Smacznym, który stoi za najfajniejszą ojcowską grupą na Fb