dziecko, rowerek biegowy
Znów wszyscy robią z dzieci niedojdy. Przedszkolak nie musi jeździć w wózku Fot. Pexels

Całe lato obserwowałam dwulatki i trzylatki śmigające na rowerkach biegowych. Teraz przecieram oczy ze zdumienia, gdy te same dzieci wciskane są w grubych kurtkach w wózki i wożone kilkaset metrów do przedszkoli.

REKLAMA
  • Gdy tylko przychodzi jesień, rodzice chowają rowerki biegowe, a wyciągają ze schowków wózki.
  • Wsadzają do nich dzieci, które mogłyby na własnych nogach dojść do przedszkola.
  • Tak rodzice przekładają własną wygodę nad samodzielność dziecka.
  • Jeszcze kilka tygodni temu na osiedlowej uliczce pełno było maluchów śmigających na rowerkach, hulajnogach i własnych nogach. Teraz, z pierwszym wiatrem, dzieciaki zostały ubrane w czapki, szaliki, grube kurtki i wsadzone do wózków.
    A ja nie mogę wyjść z podziwu, jak łatwo rodzicom przychodzi odebranie własnym dzieciom wolności.
    Najpierw cieszą się, że niemowlaki zaczynają stawiać pierwsze niepewne kroki, następnie wychodzą na coraz dłuższe spacery, ściganie wiewiórek, a w końcu kupują pierwszy rowerek.
    Potem potrzebę samodzielności swoich dzieci wymieniają na obowiązek szybkiego zrobienia zakupów, pędu do przedszkola czy po prostu niechęci do dreptania kilku kroków w miejscu.
    Najbardziej boli mnie widok skrępowanych, ubranych w kilka warstw i zapiętych w szelki dzieci, które ściśnięte, ledwo mogą się ruszyć w wózku. Skoro już zostały przypięte i nie mogą chodzić, to może chociaż będą mogły coś zobaczyć, bez opadającej im na oczy czapki czy futra z kaptura. No i jeszcze daszek trzeba postawić, żeby nie wiało. To po co ta czapka i kaptur, skoro uszy i tak osłonięte?
    Moje dzieci są zimowe, więc chodzić zaczynały, gdy chodniki pełne były pluchy i psich kup. Wtedy rzeczywiście wybierałam wózek, ale gdy rozhulały się latem, wózek zawsze lądował w schowku.
    Gdy go nie widziały, nie miały ochotę na niego wsiadać.
    Też jestem mamą i wiem, że czasami trudno zebrać się wcześniej do przedszkola. Jednak lepiej się spóźnić niż cofać dziecko do kołyski.
    Wybiegane dzieci lepiej jedzą. Wybiegane dzieci są bardziej pewne siebie. Wybiegane dzieci zyskują samodzielność. Wybiegane dzieci, wreszcie, lepiej śpią.
    Na rezygnacji z wózka możesz zyskać ty i twoje dziecko. Nie tylko motywując wszystkich do wcześniejszych pobudek i rozpoczęcia dnia od ożywczego spaceru, ale także na dłuższym wieczorze dla rodziców, bo dzieciaki pójdą wcześniej spać.
    Wioząc dziecko do przedszkola wózkiem, zamiast odprowadzać na własnych nogach, może i zyskujesz kilka minut (które pewnie i tak stracisz, stojąc na światłach albo w przepełnionej szatni), ale zabierzesz mu uczucie zwiedzania świata wedle długości własnego kroku. Tak, jak ono chce.
    Być może przekona cię argument, że sklepy otwarte są czasem do 21 lub 22 wieczorem, więc czy naprawdę potrzebujesz dżemu, mleka i szynki już teraz? A może po prostu nie musisz robić zakupów, których nie będziesz w stanie wrzucić do jednej reklamówki?