Piotr Skrzypczak

Jestem zwykłym facetem, normalnym, popełniającym masę błędów, irytującym się bez sensu, nie mającym na nic czasu, tatą. Chodzę do pracy, mam kryzysy i bywam sfrustrowany jak wściekły pies. Mam nie pierwszą żonę a moja żona ma nie pierwszego męża. Jesteśmy patchworkiem i o tym, „czym się to je”, a także o frajdzie bycia mężem fantastycznej kobiety i ojcem plutonu dzieci będę tu pisał. Czyli o wszystkim, czego doświadczam od paru ładnych lat – bez lukru i bez „fotoszopa”. Prowadzę bloga ([url=https://pl-pl.facebook.com/patchworkowo1/] Patchworkowo[/url]) – zacząłem go pisać ponad dwa lata temu, kiedy już para wychodziła mi uszami w reakcji na codzienność. Pisałem, żeby wyrzucić z siebie dziadostwo świata, które otacza ojca po rozwodzie, takiego który ma „czelność” walczyć o swoje dzieciaki, chce z nimi być, nie daje się separować i przeciwstawia się powszechnemu (od sądów po urzędy i place zabaw) matriarchatowi. Ale też po to by pokazać, że rodzina patchworkowa może dawać radę i być zgraną szczęśliwą paczką mimo wszystkich kłód rzucanych jej pod nogi. Mam czwórkę dzieci, dwie córki z poprzedniego związku, córkę mojej żony Kasi i naszego wspólnego syna. I szczerze mówiąc to, co najbardziej lubię w życiu robić, to być z moją rodziną – wtedy mogę robić cokolwiek. Nie wiem jak to się stało, zdecydowanie tego nie planowałem, ale wyszło na to, że bycie ojcem sprawia mi największą frajdę w życiu, lubię tę robotę. Na co dzień jestem menadżerem. Kocham góry, Barcelonę, a mój pies ma na imię Messi. [url=https://pl-pl.facebook.com/patchworkowo1/]Facebook[/url]

[object Object]