Zabierzmy dzieciom smartfony i social media, bo inaczej zginą – apeluje amerykański psycholog

Artur Grabarczyk

08 maja 2024, 12:48 · 3 minuty czytania
Radykalną zmianę w podejściu do wychowywania proponuje rodzicom Jonathan Haidt, amerykański psycholog, autor wydanej niedawno książki "The Anxious Generation". Jego zdaniem, żeby powstrzymać epidemię chorób psychicznych wśród młodego pokolenia, trzeba szybko wprowadzić cztery zasady: żadnych smartfonów aż do szkoły średniej, żadnych social mediów do 16. roku życia, zakaz telefonów w szkołach, więcej swobodnej zabawy i niezależności w realu.


Zabierzmy dzieciom smartfony i social media, bo inaczej zginą – apeluje amerykański psycholog

Artur Grabarczyk
08 maja 2024, 12:48 • 1 minuta czytania
Radykalną zmianę w podejściu do wychowywania proponuje rodzicom Jonathan Haidt, amerykański psycholog, autor wydanej niedawno książki "The Anxious Generation". Jego zdaniem, żeby powstrzymać epidemię chorób psychicznych wśród młodego pokolenia, trzeba szybko wprowadzić cztery zasady: żadnych smartfonów aż do szkoły średniej, żadnych social mediów do 16. roku życia, zakaz telefonów w szkołach, więcej swobodnej zabawy i niezależności w realu.
Ze smartfonów powszechnie korzystają już kilkuletnie dzieci. Zdaniem Jonathana Haidta powinni ich używać dopiero nastolatkowie w szkole średniej. fot. Pexels/Vitaly Gariev
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Pełny tytuł najnowszej książki Jonathana Haidta można tłumaczyć jako "Lękowe pokolenie: Jak wielka zmiana nawyków w dzieciństwie powoduje epidemię chorób psychicznych". I to już wiele mówi o zawartości. Jest to bowiem zapis tego, jak rozwój mediów elektronicznych doprowadził do zniszczenia dobrego modelu dzieciństwa. Dramatyczne skutki tej zmiany zdaniem Haidta widać w pokoleniu Z. Coraz więcej jego przedstawicieli ma depresję, stany lękowe, problemy ze snem i nawiązywaniem relacji, a do tego nie radzi sobie z prostymi czynnościami. 


Nieszczęsne smartfony

Przyczyn tego, co psycholog nazywa "wielkim przeprogramowaniem dzieciństwa", jest kilka. Pierwsza to nadopiekuńczość rodziców, którzy w trosce o bezpieczeństwo dzieci zaczęli mocniej kontrolować to, jak ich pociechy spędzają czas, jak się bawią, gdzie są. Znamy to dobrze my, dzisiejsi czterdziestolatkowie. My w dzieciństwie wychodziliśmy na podwórko, a rodzice wołali nas na obiad, a potem wieczorem kazali wracać do domu. My dziś często towarzyszymy dzieciom w ich zabawach, kontrolujemy to, co robią.  

Drugi powód to rozwój technologii i mediów społecznościowych. Dzieci dostały do rąk telefony, nie takie proste, służące tylko do dzwonienia, ale zaawansowane smartfony. I zaczął się proces, który Haidt nazywa "phone based childhood", czyli dzieciństwem opartym na telefonie.

"Kiedy około 2010 roku wprowadziliśmy dzieciństwo oparte na telefonie, nie przewidywaliśmy czterech szkód, które będą tego efektem. Ale teraz mamy badania, które pokazują wieloaspektowy negatywny wpływ dzieciństwa, które obejmuje godziny dziennie spędzane na smartfonach i mediach społecznościowych. Są to zaburzenia relacji społecznych, zaburzenia snu, ciągłe rozproszenie uwagi oraz uzależnienie od bycia w sieci" – twierdzi psycholog. 

Depresje, samotność, bezradność

Heidt, który przed napisaniem książki przeczytał wiele badań przeprowadzonych w Stanach i Europie Zachodniej, zauważył też, że od 2010 roku w Stanach zaczęła gwałtownie rosnąć liczba przypadków ciężkiej depresji u nastolatków, zarówno chłopców, jak i dziewcząt. Jego zdaniem ten wzrost wynika ze zmiany sposobu spędzania czasu przez dzieci. Psycholog dostrzegł też, że od tego samego momentu w badaniach PISA widać coraz gorsze wyniki edukacyjne w matematyce, czytaniu i naukach ścisłych na całym świecie.

Wielogodzinne ślęczenie przed ekranem smartfona zastąpiło też zabawy na dworze, nawiązywanie znajomości, ruch na świeżym powietrzu czy naukę prostych prac. Efekt jest taki, że dzisiejsze Zetki są samotne, mają mało kontaktów z innymi w realu, nie są zainteresowane zakładaniem rodziny, są niesamodzielne, bo nie radzą sobie z prostymi zadaniami. A nadmiar bodźców sprawia, że mają problemy ze snem, koncentracją i skupieniem uwagi.

Jest źle, będzie gorzej

W książce "The Anxious Generation" Jonathan Haidt przywołuje wyniki badań przeprowadzonych głównie w Stanach i Europie Zachodniej. Jego zdaniem wszystkie są niepokojące, bo pokazują, że problem dotyczy milionów młodych ludzi na całym świecie. "95 proc. nastolatków korzysta z social mediów, aż 33 proc. używa ich niemal stale" – pisze badacz. W innym miejsce wskazuje, że prawie połowa młodych ludzi niemal na okrągło śledzi to, co dzieje się w sieci.

"46% nastolatków jest online prawie stale. Liczby te są zaskakujące. Sugerują, że nawet jeśli członkowie pokolenia Z nie korzystają ze swoich urządzeń i wyglądają, jakby robili coś w prawdziwym świecie, na przykład siedzą w klasie, jedzą posiłek lub rozmawiają z tobą, to znaczna część ich uwagi monitoruje wydarzenia w metaświecie" – pisze w swojej książce Haidt. I dodaje, że sytuacja jest krytyczna i konieczne są natychmiastowe działania.

"Twierdzę, że nowe dzieciństwo oparte na telefonie, które ukształtowało się mniej więcej 12 lat temu, powoduje, że młodzi ludzie chorują i blokuje się ich rozwój w dorosłości. Potrzebujemy dramatycznej korekty kulturowej i to teraz" – apeluje psycholog.

Nowe zasady wychowania

Haidt proponuje wprowadzenie czterech radykalnych kroków, które pozwolą odejść od "dzieciństwa opartego na telefonie".

1. Smartfony dostępne dopiero w szkole średniej. Wcześniej można korzystać z aparatów pozwalających dzwonić i wysyłać SMS-y.

2. Dostęp do platform społecznościowych dopiero po ukończeniu 16 lat.

3. Absolutny zakaz korzystania z telefonów w szkołach.

4. Więcej niezależności dla dzieci, więcej swobodnej zabawy, mniej kontroli rodziców, bo to nie uczy odpowiedzialności.

Zdaniem autora książki "The Anxious Generation" wprowadzenie tych reguł pozwoli dzieciom i młodzieży odzyskać umiejętność budowania relacji z innymi ludźmi – w realu, a nie za pośrednictwem komunikatorów. To jest zdaniem Haidta jedno z najważniejszych wyzwań. Bez budowania interakcji czeka nas epidemia samotnych zombie, którzy boją się spotkania, rozmowy, budowania związku. A takie społeczeństwo raczej nie ma przed sobą świetlanej przyszłości.

Czytaj także: https://dadhero.pl/287049,nie-dawaj-dziecku-telefonu-5-zabaw-dla-dzieci-ktore-zastapia-smartfon