
Każdego wieczora chodzisz i narzekasz na swój kręgosłup, bo co chwila podnosisz z podłogi zabawki? A gdybyś nie musiał tego robić? Oszczędziłbyś kręgosłup i zyskał czas wieczorem na naprawdę relaksujące zajęcia. To możliwe!
REKLAMA
Mama ustawiła w pokoju 5 wiaderek na zabawki, a dzieci otrzymały polecenie, aby przed rozpoczęciem wieczornej rutyny, wszystkie zabawki znalazły się we wiaderkach. Jeśli mimo próśb lalki, samochodziki i figurki tam nie trafiły, wylatywały do kosza na śmieci.
Choć metoda może wydawać się dość drastyczna, to jak przekonuje mama, dzieciaki bardzo szybko nauczyły się nowego systemu segregacji zabawek.
Jako rodzice wiemy, że serce trochę boi, gdy wyrzucamy zabawki naszych dzieci, ale w sumie, skoro to ich zabawki?
Kiedyś viaralem stał się podobny pomysł z wiaderkami. Z tym że pojemniki były numerowane. Rodzice odkładali tam nieużywane przez dzieci zabawki, co tydzień zabawka wędrowała do kolejnego kosza. Jeśli po kilku miesiącach zabawki z kosza nr 5 nadal leżały tam przybrudzone kurzem, następowały negocjacje.
Skoro przez miesiąc dziecko ani razu nie sięgnęło po zabawkę, to oznacza, że nie ma już chęci się nią bawić.
To wszystko są dobre pomysły na ograniczenie ilości kolorowych przedmiotów w domu. Jednak dobrze wiemy, że nawet podejmując świadome negocjacje z dzieckiem, czy czas danej zabawki się skończył i możemy jej się pozbyć, nic nie da nam gwarancji, że za miesiąc dziecko przypomni sobie, że akurat ten połamany samochodzik bez kół był jego ukochanym.
Ale nie zaszkodzi spróbować, nie? Chociażby po to, aby już nigdy nie wdepnąć w środku nocy w pozostawiony na dywanie klocek.
Może cię zainteresować: Ojcowie 3D: nie chodzą do Smyka, zabawki dla swoich dzieci drukują w domu na drukarce 3D
