Gdyby ktoś powiedział ci, jakie rzeczy będziesz mówić własnym dzieciom, nim zostałeś ojcem, nigdy byś nie uwierzył...
Gdyby ktoś powiedział ci, jakie rzeczy będziesz mówić własnym dzieciom, nim zostałeś ojcem, nigdy byś nie uwierzył... Fot. Allan Mas z Pexels

Każdy, jeszcze zanim zostanie rodzicem, wie, że będzie musiał używać pewnych słów. Wiemy, że będziemy namawiać do jedzenia warzyw, przypominać o myciu zębów, uszu, sprzątaniu pokoju. To są mantry niezmienne od pokoleń. Pamiętamy je z własnego dzieciństwa. Jednak w rodzicielskim kanonie mądrości są też zwroty, o których nigdy nie pomyśleliśmy, że wypowiemy je na głos.

REKLAMA
  • Czasem mówimy do dzieci rzeczy, których nigdy nie spodziewaliśmy się skierować do drugiego człowieka.
  • Powstrzymanie dziecka przed zjadaniem dziwnych rzeczy, lizaniem psa, kota, chomika, podłogi w markecie wymaga poświęceń.
  • Uważaj jednak, bo dzieci są bardzo spostrzegawcze i mają świetną pamięć, twoje nietypowe zakazy mogą wpędzić cię w zakłopotanie.
  • Nie liż psa!

    Oraz półki w sklepie, buta brata, podłogi w łazience. Serio, tak mówimy do dzieci. Czemu to robią? Nikt tego nie wie, pies, no dobrze, powiedzmy, że dwulatek może chcieć pomóc mu w higienie, ale but brata? Zdejmuje tropy? Nikt nigdy nie chciał tego mówić. O ile półkę w sklepie tłumaczę sobie faktem, że dziecko nudziło się, stojąc w kilometrowej kolejce, tak wytłumaczenia dla podłogi w łazience nie znajduję.

    Nie jedz biedronki

    Życie z dzieckiem między jego drugim a szóstym rokiem życia to nie przelewki. "Fuj, biedronka była gorzka" - powiedziała dwuletnia córka mojej koleżanki. O zgrozo, pod moją opieką. Po szybkiej analizie sytuacji, jak duże jest prawdopodobieństwo, że pełen białka i zupełnie świeży owad może ją powalić na ziemię, uznałam, że przeżyje. "Jadziu, nie jemy biedronek, są pożyteczne!" - tylko na tyle było mnie stać.
    Wcale nie lepszą wypowiedź zaserwowałam własnemu dziecku, które wyszło zadowolone z toalety z informacją, że połknęło 20 groszy. Zanim zdążyłam dostać zawału i zawieźć go do szpitala, poznałam przyczynę jego uśmiechu. Widząc moją minę, szybko dodał "ale już mogę oddać, chcesz zobaczyć? Specjalnie nie spuściłem wody!". Odparłam, żeby nigdy nie łykał... większych nominałów, bo pięciozłotówka mogłaby nie wyjść.

    Nie możesz pójść w samych kaloszach

    No powiedzcie, że nie przerabialiście sytuacji, kiedy dziecko upiera się, że dziś idzie do przedszkola wyłącznie w majtkach i kaloszach i zupełnie nie robi na nim wrażenia, że mamy połowę października. Nie wspominając już o tych wszystkich razach, kiedy koniecznym okazało się tłumaczenie, że strój pokemona wykonany w znacznej części z kartonu na bal przebierańców nie jest odpowiednią odzieżą na rower.
    Nagminnie moim już ubranym w jeansy dzieciom mówiłam "załóż majtki". Po trzecich czy piątych urodzinach syna musiałam zapytać gości czyje to majtki, bo znalazłam je na kanapie, choć przyjęcie było w ogrodzie. Także tak, to powszechne zjawisko, wszystkie dzieci mają etap, gdy gardzą bielizną.
    Mówicie, że wkurzają was skarpetki na podłodze? A kto miał okazję zapytać, czyja skarpetka jest w szufladzie ze sztućcami? Albo, dlaczego klocek lego jest w cukiernicy? Od razu słyszę mój zaniepokojony głos, który pyta, czemu szampon jest żółty, ale tu akurat sama jestem sobie winna, przecież zabroniłam sikać do wanny...

    Słowa mogą się zemścić

    Sytuacja z autobusu. Tata i syn siedzą przed moją redakcyjną koleżanką. - Nie liż szyby. Nie liż szyby. Słyszałeś, co mówię? Miałeś nie lizać szyby - denerwował się ojciec. Na co młody spokojnym, acz donośnym głosem odparł - Mama też mówiła, żebyś nie sikał do umywalki, a sikasz!
    Nie da się zliczyć, ile razy mówimy do naszych dzieci "wyjmij to z majtek" (mój portfel),"nie przejdziesz tędy do Hogwartu" (za każdym razem na stacji), do tego dochodzą wszystkie: nie liż mnie, nie wkładaj marchewki do nosa, wyjdź z posłania psa, bo nie ma się gdzie położyć, zdejmij majtki taty z głowy...
    Wiele rzeczy, które mówimy do dzieci, dla każdego, kto nie ma własnego potomstwa może brzmieć hmm, lekko nielogicznie. A jednak każde z tych zdań ma sens i jest niezbędne, by przetrwać.