Fot. Instagram/elespectador

Koronawirus nie zniknął, tylko nam wydaje się, że problemu nie ma, bo posiedzieliśmy dwa miesiące w domach i mamy dosyć. Rząd w Polsce otworzył właściwie wszystkie sektory gospodarki. Można robić zakupy, chodzić do kin. Można też pójść na siłownię.

REKLAMA
Tak zwane wymogi sanitarne obowiązują wyłącznie teoretycznie. Nie da się ugotować jajka jednocześnie na miękko i na twardo. Podobnie nie da się uniknąć ryzyka zakażenia wirusem w miejscu publicznym. Można tylko minimalizować zagrożenie.
Właściciel siłowni w kalifornijskim mieście Redondo Beach wpadł na bardzo nietypowy pomysł, jak zabezpieczyć ćwiczących. W swoim klubie zamontował dziewięć plastikowych kapsuł, w których ustawiono ławeczki do ćwiczeń i komplet hantli. Kapsuły można wynająć i ćwiczyć w nich bez kontaktu z innym osobami.
Kapsuły nie są szczególnie wyrafinowane, zrobiono je z zasłon prysznicowych i plastikowych rurek. Do tego wyglądają jak scenografia z taniego filmu science fiction. Te zdjęcia to kolejny dowód na to, że rok 2020 trzyma formę i nie przestaje zaskakiwać.
W Polsce na razie żadna z siłowni nie zdecydowała się na tak radykalne rozwiązania. W klubach wprowadzono jedynie ograniczenia w liczbie osób, które mogą ćwiczyć jednocześnie, obowiązuje też zakaz korzystania z kabin prysznicowych czy używania suszarek do włosów. W siłowniach McFit wprowadzono przerwę techniczną w ciągu dnia na dezynfekcję sprzętów.

Fitness Platinium w Krakowie rozdaje ćwiczącym za darmo maseczki. Chociaż nie ma obowiązku zakrywania twarzy w czasie ćwiczeń, to przemieszczając się po klubie, gdy niemożliwe jest utrzymanie dystansu, usta i nos muszą być osłonięte.