
Reklama.
Patologiczne zachowania rodziców pozostawiają w dzieciach piętno na całe życie. Szczególnie jeśli dziecko także było jego ofiarą, a jest nim niemal zawsze. Czasem jednak udaje się naprawić relację, która wydaje się całkowicie zburzona.
Spłacił wszystko z nawiązką
Ojciec Adama odszedł, gdy ten miał 5 lat. Wczesne dzieciństwo stało pod znakiem przekleństw, alkoholu i przemocy domowej. Adam pamięta, że ojciec bił mamę. Te sceny przemocy domowej widziały również jego dwie siostry.
Gdy ich zostawił, cała rodzina odetchnęła z ulgą. Koszmar się skończył, wydawało się, że w końcu nadejdzie spokój. Z powodu współuzależnienia matki ulga była tylko chwilowa. – Straciłem kontakt z ojcem na kolejne 10 lat. Całe szczęście, bo miałem sporo na głowie jak na dziecko.
– Pijana mama, do tego właściciel kamienicy, który chciał się nas pozbyć z mieszkania – wspomina Adam. – Ojciec odezwał się dopiero gdy na świat miał przyjść jego drugi syn, z nowego związku. Chyba dotarło do niego, że jedno podobne doświadczenie ma już na koncie, ale je spieprzył – dodaje.
Tatę odnalazł na Śląsku. Jego nowa partnerka była w zaawansowanej ciąży, gdy przyjechał ich odwiedzić. – To było surrealistyczne przeżycie. Rzucił na mnie, ściskał, płakał. A ja myślałem tylko o tym, że świetnie się urządził. Zbudował całkowicie inne życie od tego, które nam zafundował – wspomina.
Wmawiam sobie, że ucieszył się na mój widok. Serce we mnie zamarło. Zrozumiałem, że tęskniłem za nim
Po weekendzie z ojcem Adam wracał do domu osłupiały i... zachwycony. – Starałem się o tym opowiedzieć moim siostrom, ale uważały, że tata mną manipuluje. One nie chciały mieć z nim nic wspólnego – mówi. Tymczasem Adam postanowił, że będzie utrzymywał z kontakt z ojcem. Co więcej, ich więź z czasem się zacieśniała.
– Do tego stopnia, że zaczynałem wątpić w moje dramatyczne wspomnienia z dzieciństwa. Może jedynie mi się wydawało? Może to zmyśliłem? Przecież dzieci nie wszystko rozumieją, czasem coś im się wydaje. Ojciec udostępnił mu swój domek nad rzeką na wakacje i sam często organizował tam rodzinne zjazdy. Interesował się jego sukcesami w karate, kibicował jego związkom z dziewczynami.
– Jest najlepszym ojcem, jakiego mogę sobie wyobrazić. A teraz jest także najlepszym dziadkiem dla mojego syna. Oczywiście mam z tyłu głowy, że przez kilkanaście lat był nieobecny w moim życiu. Jednak spłacił to z nawiązką – mówi Adam. – Jestem dumny, że mam takiego ojca.
Niczego nie zapomniałem
– Mój ojciec i moja mama zaliczyli wpadkę. Nie chcieli być małżeństwem i marnować sobie życia, ale takie były czasy. Właściwie każdego dnia dawał mi odczuć, że byłem niechcianym dzieckiem – mówi Marcin.
Najpierw go bił. Potem gdy Marcin był nastolatkiem, zaczął ignorować. – Czułem, jakbym miał tylko matkę. Tata pracował w ochronie, więc głównie był poza domem, ciągle brał 48-godzinne zmiany – opowiada Marcin. Dwójka jego rodzeństwa ciągle dostawała od ojca jakieś prezenty. – Pokazywał mi, że oni są jego dziećmi, a ja, pierworodny, nie – dodaje.
Gdy rodzice Marcina rozstali się, on przez chwilę był szczęśliwy. Jego mama próbowała wynagrodzić mu brak ojca, ale pojawiły się inne problemy. – Wpadłem w narkotyki. Na początku trawa, potem trochę proszku. Zacząłem dilować. Miałem kasę i telefon, który nieustannie dzwonił. Byłem kimś ważnym.
– Któregoś dnia zadzwonił telefon i dowiedziałem się, że mojego ojca potrącił samochód. Szedł pijany poboczem w nocy, we wsi swojej matki. Trzy domy na krzyż, żadnego oświetlenia – wspomina Marcin. – Pojechałem do szpitala. Wyglądał koszmarnie. Wmawiam sobie, że ucieszył się na mój widok. Serce we mnie zamarło. Zrozumiałem, że tęskniłem za nim – opowiada.
Przez kilka tygodni odwiedzał ojca w szpitalu. Gdy zaczęła się rehabilitacja, jeździł po niego i woził na ćwiczenia. – Zaczęliśmy gadać. Powoli, bo ojciec miał wylew i mówił z trudem. Może przez to cedzenie słów szło nam łatwiej. Żaden z nas nie mógł podnieść głosu – mówi.
Jest najlepszym ojcem, jakiego mogę sobie wyobrazić. A teraz jest także najlepszym dziadkiem dla mojego syna. Jestem z niego dumny.
Na początku rozmawiali głównie o badaniach, o tym, co u Marcina w pracy, o tym, jak radzi sobie jego mama. W końcu poszliśmy w poważniejsze tematy.
Ojciec przyjechał na ślub Marcina. – Wstydzi się tego, że wciąż ma kłopoty z mówieniem. Poza tym moja matka przyszła ze swoim nowym partnerem. Ja go rozumiem – tłumaczy Marcin.
Zaznacza, że nie zapomniał o tym, jak okropnie ojciec traktował go w dzieciństwie. – Myślę, że jego wypadek i to, że to ja pierwszy wyciągnąłem do niego rękę, stało się dla nas najlepszą terapią – mówi.