Kobieto, spróbuj gdziekolwiek wyjść w weekend, wtedy się zaczyna. Tak zachowują się zaborczy faceci

Aneta Zabłocka
Żyjemy w XXI wieku, kobiety mogą stanowić o sobie, a mężczyźni nie mają nad nimi władzy. Tyle teoria. Spróbuj tylko wyjść gdzieś w piątek wieczorem z koleżankami, bez swojego faceta. Wtedy zaczyna się istny męski cyrk.
Fot: Maurício Mascaro/Pexels
Mężczyźni, jesteście kreatywni, trzeba wam to przyznać. Szczególnie, jeśli chodzi o wymyślanie powodów, dla których wasze partnerki nie powinny wychodzić wieczorem bez was. Umiecie też wzbudzić w kobietach wyrzuty sumienia i poczucie winy.

I przede wszystkim – potraficie uprzykrzyć życie swoim partnerkom. Nawet u tych z was, którzy pozują na luzaków i liberałów, takich którzy chętnie zmywają, piorą czy sprzątają kocią kuwetę, u tych którzy z niczym nigdy nie mają problemu, budzi się pies ogrodnika, gdy druga połowa oświadcza, że spędzi wieczór na mieście, ale wy nie będziecie jego częścią.


Nie trzeba daleko szukać, wystarczy popytać kilku kobiet, by usłyszeć, jak wyglądają rozmowy niezależnych kobiet i ich zazdrosnych partnerów w piątkowe i sobotnie wieczory.

– Zdarza się tak, że gdy wychodzę, dostaję potem kilkadziesiąt połączeń albo smsów. Zazwyczaj udaję, że nie słyszę i nie odbieram ani nie odpisuję – tłumaczy mi Hania. Ze swoim partnerem jest od kilku lat, zaczynają rozmawiać o małżeństwie. – Kiedyś odbierałam, zawsze okazywało się, że chodzi o pierdoły, które mógł ogarnąć sam, ale wolał zadzwonić do mnie i zawracać mi głowę.

– Mój mąż ma szczególną skłonność do wysyłania mi zdjęć dzieci. Nie wiem czemu. Chyba chce wzbudzić we mnie poczucie winy, bo wyszłam z domu i zostawiłam mu je na głowie? – opowiada Asia. Nie rozmawiają na te tematy, Asia zbywa jego wiadomości. – Nie komentuję tego, mam nadzieję, że się uspokoi.
Czasem za stanowczością mężczyzny skrywa się zwykła zazdrość, która na dłuższą metę psuje klimat w związku. – Mój chłopak upiera się, żebyśmy wszędzie chodzili wspólnie – śmieje się Daria. – Nawet jeśli mam ochotę na babskie spotkanie, próbuje zaaranżować wszystko tak, żebyśmy ostatecznie spotkali się w męsko–damskim gronie. A najlepiej jakbym wychodziła jak najrzadziej.

– W ciągu 6 ostatnich miesięcy wyszłam bez niego tylko raz – dodaje. – Aż mi jest głupio wymyślać kolejne wytłumaczenia i usprawiedliwienia dlaczego nie mogę przyjść. Koleżanki zaczynają dziwnie na mnie patrzeć.

Niekiedy sabotowanie samodzielnych wyjść partnerki przybiera komiczną formę. – Zdarza się, że mój chłopak zaczyna skarżyć się na jakieś dolegliwości, że niby coś go boli, akurat wtedy, gdy szykuję się na imprezę. Zdarza się to na tyle często, że zaczynam podejrzewać, że robi to specjalnie, bo ani razu nie poszedł z tym jeszcze do lekarza, objawy ustępują następnego dnia – dodaje Hania.

– Czasami wymyśla najprostszy patent czyli zajmuje łazienkę na pół godziny, gdy zaczynam się szykować na wyjście – opowiada Asia. – Wkurzam się wtedy, ale co mam zrobić?

Panowie, niezależnie jakie powody wami kierują i jak bardzo zależy wam na zatrzymaniu swoich partnerek w domu, nie przeginajcie. Zupełnie nieoczekiwanie możecie uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego, a wyjście z domu waszej partnerki okaże się równocześnie wyjściem ze związku.