
Każdy, kto ma dzieci, wie, jak trudno bywa przekonać je do jedzenia owoców i warzyw. Nieraz staję na głowie, wymyślając kolejne przepisy, aby jakoś przemycić truskawki, maliny, marchew czy buraka do ich diety. Głównym narzędziem na tym poligonie od zawsze był blender, bo w papce trudniej rozpoznać składniki. Jednak to, co wyczynia Bosch ErgoMaster Serie 8, wniosło moje kulinarne podboje na zupełnie nowy poziom.
Bosch ErgoMaster Serie 8 to nowy flagowiec w kuchennej ofercie marki Bosch, którego moc czuć od razu po wzięciu go do dłoni. 1,7 kg masy, a przede wszystkim potężny silnik o mocy 1500 W sprawiają, że ze zwykłego narzędzia do robienia zupy krem stał się on przedłużeniem mojej ręki. Sieka, miksuje, miażdży, rozdrabnia i to nie tylko truskawki czy maliny. Ten "potwór" nawet nie jęknie przy tak trudnych rywalach jak surowa marchew, lód, a nawet orzechy do naszego ulubionego masła orzechowego. Co zresztą widać na dołączonym do tego tekstu nagraniu.
Bosch ErgoMaster Serie 8 to kuchenna zmiana, której potrzebowałem
Kolejne blendery w naszej rodzinnej kuchni przewijają się od lat. Przy dwójce maluchów sprzęt ten był wybawieniem w zasadzie od samego początku, kiedy zmienialiśmy zupki w papki. Od początku wiedzieliśmy, że chcemy kontrolować to, co trafia na talerze naszych latorośli, stąd przeprawa z niejednym sprzętem.
Niejednym, bo poprzednicy Boscha radzili sobie bardzo różnie. Największym problemem była sama konstrukcja. Plastikowe wykończenie sprawiało, że nieraz pierwszy kontakt z podłogą oznaczał kolejną wyprawę do sklepu, bo połamana końcówka nie nadawała się już do użytku. Przy częstym używaniu wysiadały też plastikowe sprzęgła odpowiadające za przeniesienie mocy z silnika na końcówkę. No i wreszcie mój "ukochany" problem. Kto nie zrobił dziecku zupki, która przez chwilę nieuwagi albo złą końcówkę rozbryzgnęła się po płytkach i blacie, ten nie wie, czym jest życie.
Na te wszystkie problemy odpowiada Bosch ErgoMaster Serie 8 i to zarówno na papierze, jak i w rzeczywistości, co sam przetestowałem. Zacznijmy od metalowej końcówki blendującej. Ta wykonana jest ze stali nierdzewnej, dzięki czemu jest w zasadzie niezniszczalna, a na pewno odporna na upadki.
Dodatkowo producent opracował specjalną technologię Flow Booster, która zapobiega tworzeniu podciśnienia. Tłumacząc to na język użytkowy – koniec z walką z blenderem, który przysysał się do dna garnka i chlapał zupą na wszystkie strony niczym mój młody wskakujący latem do basenu. A równocześnie kształt końcówki sprawia, że cała zawartość garnka czy innego naczynia trafia pod noże (ostrzy jest aż sześć, a nie dwa lub cztery, jak w innych modelach).
I wreszcie, do Bosch ErgoMaster Serie 8 dostajemy w zestawie także masę naprawdę przydatnych akcesoriów, które przyspieszają pracę w kuchni, a nie tylko zajmują miejsce w szafce czy szufladzie. Dzięki nim blender błyskawicznie zmienia się w mikser czy szatkownicę i wyraźnie usprawnia gotowanie.
Bosch ErgoMaster Serie 8 nie warczy niczym silnik odrzutowy, a mógłby
Zacznijmy od tego, jak w ogóle wygląda wygoda pracy z blenderem o mocy silnika wynoszącej 1500 W. Nie będę ukrywał, że bałem się, że będzie to przypominało zmianę biegów w starym Golfie mojego dziadka – po jeździe na zakupy siłowni już nie potrzebowałem. Jednak Bosch zastosował technologie, które sprawiają, że nie dość, że blender nie wyje jak silnik odrzutowy w momencie startu, to jeszcze praca nim jest naprawdę komfortowa. Ręka może się zmęczyć dopiero po dłuższym czasie, ale to wyłącznie wina wagi. Dodatkowo Bosch jest tak pewien niezawodności swojego nowego silnika, że daje na niego aż 10 lat gwarancji – jest ona możliwa po wcześniejszej rejestracji zakupionego urządzenia na stronie producenta.
Kolejną zaletą jest fakt, że serce blendera jest chłodzone powietrzem. Dlaczego to ważne? Bo nie muszę już przerywać pracy w trakcie robienia domowych lodów czy masła orzechowego dlatego, że sprzęt się nagrzewa i grozi zamianą w pochodnię. System chłodzenia jest bardzo wydajny i każde danie mogę przygotować na raz.
Bardzo spodobał mi się także system dobierania mocy. Zamiast uczyć się nowego rozkładu przycisków pod palcami, dostałem wygodną zapadkę. Dzięki temu praca z Bosch ErgoMaster Serie 8 przypomina trochę dociskanie gazu w samochodzie. Im mocniej przycisnę, tym większej mocy użyję. Proste, a jakie wygodne. Dodatkowym atutem jest blokada silnika pod kciukiem, która zabezpiecza urządzenie przed przypadkowym włączeniem.
Bosch ErgoMaster Serie 8 w praktyce. Domowy sorbet i masło orzechowe mu niestraszne
O wymienionych wyżej funkcjach mogę pisać wprost, bo urządzenie przetestowałem w domowym boju. Zacząłem od czegoś lekkiego i klasycznego, czyli koktajlu truskawkowego z jogurtem i odrobiną miodu. W końcu sezon na truskawki za rogiem, więc będzie to powszechny deser w naszych domach. Wszystkie składniki trafiły do pojemnika i po kilku sekundach mogliśmy cieszyć się koktajlem o idealnej, kremowej konsystencji i bez grudek. Na pewno będę korzystał z tego patentu po kolejnym treningu do zrobienia ulubionego szejka bananowego z mlekiem i odżywką białkową.
Drugi test był już nieco trudniejszy. Cała nasza rodzina ma słabość do lodów. Tylko że te sklepowe są pełne cukru, a czasem też sztucznych barwników i nie wiadomo czego jeszcze. Dlatego zdarza nam się robić także te domowe, tylko generalnie wymagało to sporo pracy i czasu, bo po rozdrobnieniu składniki trzeba było jeszcze mrozić i czekać na idealną konsystencję. Z Bosch ErgoMaster Serie 8 jest szybciej.
Do pojemnika wystarczyło wrzucić mrożone maliny i trochę lodu, a następnie odpalić sprzęt. Większość urządzeń zostawiłaby kryształki lodu w masie, a nowy Bosch połączył wszystko w idealną strukturę. Jeśli wolicie sorbety zamrożone na kość, tej masie wystarczy ok. godziny w zamrażarce, żeby to osiągnąć.
Ostatni test był chyba najtrudniejszy, bo uzyskanie domowego masła orzechowego to nie lada wyczyn. Tym bardziej że te sklepowe bywają naładowane cukrem i solą, a jak już nawet znajdzie się takie z czystym składem, to nie wiem, jak często trzeba je jeść, żeby zużyć cały słoik. Dlatego możliwość przygotowania go samodzielnie w kuchni była bardzo kusząca.
W ramach tego testu wykorzystałem orzeszki ziemne, które bardzo szybko zmieniły się w jednolitą i gładką masę, którą mogłem od razu wykładać na gofry, naleśniki albo tosty. I choć rozdrobnienie orzechów nie jest łatwe, blender od Bosch nawet nie zdążył się mocniej rozgrzać przy tym zadaniu. Aż jestem ciekaw kolejnych wspólnych testów.
I czas na ostatnią zaletę tego sprzętu. Po gotowaniu znaczną część akcesoriów mogłem po prostu wrzucić do zmywarki razem z resztą naczyń i nie przejmować się stosem zmywania. Zamiast stać nad zlewem po zdrowej uczcie godnej bogów, mogłem przeznaczyć czas na zabawę z dzieciakami. Więc tak, bohaterem domu można zostać też w kuchni, a nie tylko w garażu lub z wiertarką w ręku.
MATERIAŁ REKLAMOWY
