Brad Pitt "Pewnego razu w... Hollywood"
Rola Cliffa Bootha przyniosła Bradowi Pittowi statuetkę Oscara i kilka innych prestiżowych nagród. Teraz gwiazdor znów wcieli się w tę postać. fot. materiały prasowe
Reklama.

Choć trudno w to uwierzyć, Brad Pitt w swojej długiej karierze zdobył tylko jednego indywidualnego Oskara. Dostał tę nagrodę w 2020 roku za rolę kaskadera Cliffa Bootha w filmie "Pewnego razu... w Hollywood" Quentina Tarantino. Nic więc dziwnego, że gwiazdor ma ogromny sentyment do tej postaci i sugerował, że chętnie wcieliłby się w nią ponownie.

Twórcy "Siedem" znów razem na planie

Wygląda na to, że będzie miał okazję. Jak donosi dobrze poinformowany portal Deadline, po historię podstarzałego kaskadera postanowił sięgnąć Netflix. Zadanie wyreżyserowania spin-offu "Pewnego razu... w Hollywood" platforma powierzyła Davidowi Fincherowi. I to jest doskonały wybór, bo ten twórca rozumie się z Bradem Pittem jak mało kto. Wystarczy wspomnieć, że panowie nakręcili razem takie kultowe dziś dzieła jak "Siedem", "Podziemny krąg" czy "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona".

Już sam fakt, że za film o perypetiach Cliffa Bootha bierze się ten sprawdzony duet, może zwiastować, że powstanie coś naprawdę mocnego. Dodatkową gwarancją jest nazwisko scenarzysty. A jest nim nie kto inny, jak sam Quentin Tarantino, czyli scenarzysta i reżyser filmu "Pewnego razu... w Hollywood". Nie będzie to jednak ani prequel, ani sequel tamtej produkcji, ale zupełnie inna opowieść. Zapewne nieźle odjechana, jak wszystko, co do tej pory stworzył Tarantino.

Cliff Booth wróci, a co z Rickiem Daltonem

Na temat szczegółów fabuły na razie nie ma żadnych przecieków. Jednak według serwisu The Hollywood Reporter w scenariuszu nowego projektu Tarantino wykorzysta wątki z "The Movie Critic", czyli filmu, który miał być ostatnim dziełem w jego karierze. Niedawno jednak reżyser zapowiedział, że nie zrealizuje tej produkcji. A jako że miała się w nim pojawić postać Cliffa Bootha, Tarantino wyciągnie jego wątek i przerobi na scenariusz nowego filmu. Dlaczego jednak nie wyreżyseruje go sam, tylko odda Fincherowi. Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie ma już jakiś nowy pomysł na dziesiąty, a zarazem ostatni film w swojej karierze.

Jeśli bazą dla scenariusza nowej produkcji o perypetiach Cliffa Bootha rzeczywiście będzie scenariusz z "The Movie Critic", to można się spodziewać, że akcja będzie się rozgrywać w latach 70., czyli końcówce "złotej ery Hollywood". I na pewno nie zabraknie w nim scen akcji, pościgów i porządnego mordobicia. Aż się prosi, by w tym wszystkim uczestniczył też Rick Dalton, czyli bohater, którego w filmie "Pewnego razu... w Hollywood" zagrał Leonardo DiCaprio. Na razie jego nazwiska nie ma w obsadzie nowego projektu, ale Brad Pitt i David Fincher znani są umiejętności przekonywania gwiazd do swoich pomysłów.

Zdjęcia do nowego filmu mają ruszyć już za kilka miesięcy. Premiery w serwisie Netflix można się spodziewać najwcześniej pod koniec przyszłego roku.

Źródło: Deadline, The Hollywood Reporter

Czytaj także: