"Cześć, kotku". 4 błędy w czasie flirtu, które każdy z nas popełnia
"Cześć, kotku". 4 błędy w czasie flirtu, które każdy z nas popełnia Fot. Unsplash

Oko, oko, błysk, uśmiech. Podobacie się sobie i przystępujecie do niezobowiązującej rozmowy o zabarwieniu erotycznym. Ale czasem ogień wygasa, szybciej, niż zdąży się rozpalić na dobre. Gdzie popełniłeś błąd? Prawdopodobnie w jednym z czterech poniższych punktów.

REKLAMA
  • Mężczyźni mają problem z odszyfrowanie właściwego flirtu.
  • Wielu z nich przyznaje, że flirtowanie z kobietami sprawia im trudności.
  • Niektórzy popełniają 4 podstawowe błędy w czasie "gorącej rozmowy" i starają się za bardzo.
  • Flirtowanie to sztuka. A ile razy rozmawiam z facetami o tym, że rzadko można spotkać wirtuoza tej dziedziny, zawsze mówią, że oni w ogóle nie czają tego całego flirtowania i ich zdaniem jest to kwintesencja kobiecości, czyli "domyśl się".
    Po pierwsze ich komentarz jest seksistowski, a po drugie prawdziwy, bo we flircie właśnie chodzi o to, żeby się domyślić, o co tej drugiej stronie chodzi.
    Może nie łapiesz aluzji, może wstydzisz się "dirty talku", a może popełniasz jeden z 4 podstawowych błędów, na których sygnał dziewczyny umykają. Sprawdź.

    Najpierw powiem, że są niedopuszczalne sytuacje, w których flirtowanie wychodzi tragicznie.
    Praca - szczególnie jeśli to pierwszy dzień nowej osoby. Wyskakiwanie jak" Filip z konopi", że ktoś ma piękne oczy, zamiast dać mu pokazać swoje kompetencje zawodowe, jest po prostu słabe.
    Posługiwanie się tekstami z internetu, gdy nie jesteś pewny siebie - "cześć, bolało, jak spadłaś z nieba?" - to klasyk, ale co bardziej przerażające nadal w użyciu. Flirt musi być naturalny, inaczej brzmi jak objaśnianie memów z internetu.
    Przyswojone? To przechodzimy do dalszej części instrukcji.

    Romantyzm to nie flirt

    Oczywiście jest tak wspaniała, że nie możesz oderwać od niej oczu. Więc stoisz i wgapiasz się, tocząc monolog, jak bardzo jest piękna i spijając wszystkie słowa z jej ust, które zupełnie nie są kierowane do ciebie. Kończysz wypowiedź na granicy pisku słowami "Wyjdź za mnie i miejmy gromadkę ładnych puchatych dzieci".
    To nie jest seksi. W wersji ekstremalnej ani w wersji ekonomicznej, kiedy nużysz o plażach i wspólnie oglądanych zachodach słońca.
    Flirtowanie nie polega na tworzeniu bajek o świetlanej przyszłości tylko we dwoje. To raczej skupienie się na tym, co dzieje się tu i teraz. Zero wspólnych wyjazdów na kolację do Rzymu za pół roku, trochę więcej ciumkania drinka ze wspólnego kieliszka.

    Seks to dalej niż flirt

    To pociąg seksualny sprawia, że ludzie mają ochotę ze sobą flirtować. Ale to dopiero pierwszy krok do spełnienia. Sprośne myśli zachować dla siebie, one mają bulgotać wewnątrz, a nie wylewać się w formie niezbyt delikatnych uwag.
    I nie dotykaj! Lekkie, przypadkowe muśnięcia są dobre, o ile chce ich druga strona. Jeśli odsuwa się do ciebie, to znaczy, że rozmowa dobiegła końca i czas się zmywać na drugi koniec imprezowni.
    Eksperci ukuli termin "przerażająca ręka śmierci", która oznacza niebezpieczne wędrowanie dłoni w okolice dołu pleców rozmówcy. Zrób to, a nie żyjesz.

    Stalking to nie flirt

    Duża część flirtów przeniosła się na nośniki cyfrowe. Matchujemy na Tinderze, serduszkujemy na Insta, a potem kontynuujemy rozmowę na prywatnych kanałach. I to zaczyna się pierwszy krąg piekieł.
    Kusi, aby posprawdzać inne kanały na social-mediach, gdzie zalogowana jest nasza flirciara. Powiedz stop, jeśli poza obejrzeniem głównej fotki, prześlizgnąłeś się do wczesnych wspomnień z 2011 roku. Ta nastolatka, to nie jest osoba, z która gadasz teraz.
    Nie mówiąc już o tym, że nie musisz na każdym koncie wysyłać do niej wiadomości "To ja Maciek, właśnie dałem ci matcha". Nie wysyłaj też kwiatów dyrektorce szkoły, w której zdobyła czerwony pasek. Ani nie wspominaj w czasie rozmowy o tym, że 17 lat temu przejeżdżałeś przez jej rodzinną miejscowość z rodzicami w samochodzie.

    Flirt to wspinaczka, a nie skok na głęboką wodę

    Flirt nie musi prowadzić do niczego konkretnego. To przyjemna lekka rozmowa, przez która trochę lepiej się poznajecie. Sam flirt to jeszcze nie deklaracja, że traficie do łóżka, a potem zamieszkacie razem.
    W podsycanej ogniem i dwuznacznościami rozmowie wspaniałe jest właśnie to, że nic nie zostaje powiedziane wprost. To też zawsze spokojne przesuwanie granic. Trochę taka cha-cha. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu.
    Nie próbuj od razu wysyłania nagich fotek i opisów scen erotycznych. Ani nie wymagaj tego od drugiej strony. A przynajmniej nie od razu, miły, nie od razu.