Jak wyprowadzić dziecko z waszej sypialni? Bezbłędne historie ojców
Jak wyprowadzić dziecko z waszej sypialni? Bezbłędne historie ojców Fot. Kadr z serialu "Rodzice"
Reklama.
  • Spanie z rodzicami ma wiele korzyści dla dziecka.
  • Czuje się bezpieczniej, ma szybki dostęp do pokarmu, jeśli mama karmi piersią oraz o 50 proc. zmniejsza ryzyko śmierci łóżeczkowej.
  • Jednak nadchodzi moment, gdy rodzice chcą odzyskać "duże łóżko". Co wtedy robić? Zapytaliśmy ojców.
  • Kiedy wyprowadzić dziecko?

    Słabymi momentami na "wyprowadzkę" niemowlęcia z dorosłej sypialni jest 4-5 miesiąc życia. Nawet jeśli wydaje się, że bobas przesypia całą noc, po odstawieniu od ciepła ciała i zapachu rodziców może rozgorzeć "kryzys pobudkowy", który zmusi was do ponownego zaproszenia koleżki w wasze pielesze.
    Narazicie dziecko na stres, po którym i tak wylądujecie w punkcie wyjścia. Choć historia zna różne wypadki.
    – Kiedyś po prostu odłożyliśmy małą do łóżeczka, a ona "zapomniała" się obudzić przez całą noc. I już tak zostało – mówi Tomek, tata Kaliny. – Fakt, że było to po dość intensywnym dniu i my sami zasnęliśmy na kamień.
    Uznaje się, że najlepiej próbować, gdy dziecko ma powyżej roku. Lęk separacyjny u dziecka nie występuje już tak silnie. Maluch zaczyna kojarzyć, że nawet jak nie widzi rodziców, to nie oznacza, że oni nie istnieją, a znajdzie ich w pobliżu, gdy zawoła.
    – W naszym wypadku młody sam zaproponował, że chciałby spać w innym łóżku – mówi Paweł, tata Szymka, Mirka i Oli, którzy śpią już we własnych łóżeczkach w dziecięcym pokoju.
    Zanim jeszcze wyprowadzali pierwsze dziecko, kupili do pokoju dziecinnego piętrowe łóżko. Dlatego, że co drugi weekend spała u nich córka Pawła z pierwszego związku.
    logo
    Jak wyprowadzić dziecko z waszej sypialni? Bezbłędne historie ojców Fot. Pinterest
    – Szymon bardzo kochał siostrę i jak miał 1,5 roku, to zapytał czy on może spać w jej pokoju. Zaczęliśmy od popołudniowych drzemek. Noc nadal spędzał w naszej sypialni, ale z czasem zdecydował, że woli pokój dziecinny – opowiada Paweł.
    Z młodszym synem w ogóle nie było problemów. Gdy ukończył rok, został zaproszony do sypialni rodzeństwa i już tam zastał.

    Gdzie wyprowadzić dziecko?

    Pytanie, czy chcecie pozbyć się dziecka z łóżka, czy także z waszej sypialni? Przeprowadzka do łóżeczka, stojącego obok łóżka dorosłych, będzie łatwiejsza. Niemowlę nadal będzie słyszało nocne hałasy rodziców, czuło ich zapach i widziało w razie potrzeby.
    Często jednak kończy się tym, że bierzemy płaczące niemowlę do siebie do łóżka, bo jest nam wygodniej.
    – Ustaliliśmy, że będziemy wstawać na zmianę, żeby kontrolować, kto pierwszy wymięka. Ja musiałem pilnować konsekwencji w odkładaniu do łóżeczka, bo żona był mięciutka i wolała tulać i wyspać się, niż narażać na kolejną pobudkę – mówi Karol.
    Dla niego też o wiele prostszym rozwiązaniem byłoby wzięcie młodego "na klatę", kangurowanie i smaczne spanie bez pobudek, aż do rana. Jednak zdecydowali, że chcą spać sami.
    – Zajęło to może tydzień – opowiada Karol. – Choć wtedy nam się wydawało, że każda kolejna noc to koszmar ciągnący się w nieskończoność. Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy stojącego przy barierce Olafa, który rano wpatrywał się w nas i śmiał, zbiliśmy z żoną piątkę – śmieje się.
    Przeprowadzka dziecka do innego pokoju, to pogodzenie się z nocnymi wędrówkami. Nawet dzieci w okolicach 3 roku życia mogą jeszcze budzić się, aby się napić czy z potrzebą fizjologiczną. A czasem po prostą będą chciały się przytulić.
    Paweł przyznaje, że u nich żona wstaje do dzieciaków w nocy. – Chociaż ostatnio i mi wyostrzył się zmysł "tacierzyński" i słyszę, gdy chłopcy wołają. Nie zawsze zdążę się poderwać z łóżka, ale słyszę i wspieram żonę – tłumaczy się.
    Jeśli chcemy utrzymać trud podwójnych sypialni, musimy konsekwentnie odprowadzać dziecko do jego "nowego" łóżeczka w nocy, jeśli się obudzi i przyjdzie do nas. Okażmy wsparcie, tulmy, rozmawiajmy, ale nie zapraszajmy ponownie do swojego łóżka.
    – Kiedyś moja córka przyszła do nas i powiedziała, że boi się ciemności. Poszedłem do jej pokoju, ona wskoczyła na piętrowe łóżeczko i zasnęła, trzymając mnie za rękę - opowiada Michał. – Problem w tym, że nie mogłem wyciągnąć ręki. Spędziłem pół nocy, przysypiając na stojąco w pokoju dziecinnym – wspomina.
    Bywa i tak.
    Śpijcie dobrze, niezależnie oddzielnie czy w gromadzie.