
Martwisz się, czy twoje dziecko nie zarazi się w szkole. Denerwujesz się, że nie możesz dostać się z nim do lekarza-specjalisty. Obawiasz się, jak kryzys wpłynie na firmę, która jest źródłem utrzymania dla twojej rodziny. Z takimi kłębiącymi się w głowie myślami włączasz telewizor, by posłuchać wiadomości, których głównym tematem okazuje się... praworządność w Polsce.
REKLAMA
Na ekranie widzisz, jak reporterzy pytają o nią polityków na Wiejskiej, jak później debatują o niej w studiu telewizyjnym prawnicy, którzy nad koronakryzysem ubolewają wyłącznie w kontekście uciążliwości przy organizacji zgromadzeń w jej obronie. A ciebie krew zalewa, bo masz poczucie, że dyskurs publiczny całkowicie oderwał się od bliskiej tobie rzeczywistości.
Nie jesteś jedyny. Wielu rodziców, przeżywając egzystencjalne rozterki, nie zaprząta sobie głowy takimi sprawami jak praworządność, zwłaszcza w tych trudnych czasach. Wydaje się ona kwestią odległą od ich codziennego bytu, tematem zastępczym w debacie publicznej, odwracającym uwagę od naprawdę poważnych problemów.
Jednak praworządność to coś więcej niż polityczne spory i prawnicze polemiki. To nie abstrakcja, a filar bezpieczeństwa. Twojego, twojej żony, twoich dzieci, twoich sąsiadów, twoich rodaków. Wszystkich. Bo od tego, czy istnieje praworządność, może zależeć los twojej firmy, zdrowie twojej rodziny czy przyszłość twoich dzieci.
W ostatnich dniach masz namacalny dowód na to, jak praworządność ma dużo wspólnego z twoją wolnością. Okazało się, że nagle z dnia na dzień Trybunał Konstytucyjny, podejrzewany o kierowanie się politycznymi pobudkami, może odebrać Ci prawo do decyzji o rodzeniu dziecka w dramatycznych okolicznościach. Być może już towarzyszysz swojej partnerce na protestach, wyrażając oburzenie wydanym niedawno wyrokiem.
Jesteś wściekły, że ktoś wtrąca się w wasze życie? To zobacz sobie, jakie prawa jeszcze politycy mogą Ci zabrać, niszcząc praworządność. Oto inne konkretne przykłady, jak może ona rzutować na życie szarego Kowalskiego. Przeczytaj te krótkie historie, które obrazują, jak wiele wspólnego ma ona z z bezpieczeństwem każdego z nas.
Zależne media
Obok twojego osiedla jest budowana ferma, która będzie zatruwać środowisko i stanie się utrapieniem dla mieszkańców, w tym twojej rodziny. Starosta, którego łączą kontakty towarzyskie z podwykonawcą projektu, celowo nie przeprowadził postępowania w sprawie szkodliwości tej inwestycji. Natomiast lokalne gazety, w których deweloper zamieszcza reklamy, milczą na ten temat. Masz prawo bronić siebie i bliskich przed truciem, ale przy urzędowej korupcji i bez wolnych mediów znajdujesz się na z góry przegranej pozycji.Zlekceważona wola
Do gminy należy zabytkowy budynek z ogrodem. W ramach konsultacji obywatelskich zagłosowałeś wspólnie z innymi mieszkańcami za pomysłem, by powstało w nim przedszkole. Urząd powinien uszanować ten wybór. Tymczasem burmistrz, ignorując wolę mieszkańców, przekazuje budynek w użytkowanie właścicielowi sieci hoteli. Okazuje się, że to jego dobry znajomy, z którym łączą go układy biznesowe. Marzenie o posłaniu twojego dziecka do przedszkola pryska jak bańka mydlana z powodu koneksji na szczytach lokalnej władzy.Uciszony głos
Ty i twoja żona zrobiliście wszelkie badania i nie ma żadnych wątpliwości – tylko terapia in vitro jest dla was szansą na posiadanie dzieci. W parlamencie pojawił się jednak projekt zakazujący całkowicie tej metody. Postanowiłeś zaangażować się w ruch społecznego protestu przeciwko uchwaleniu ustawy wprowadzającej taki zakaz. Problem w tym, że rząd jakiś czas temu zabronił udziału w zgromadzeniach pod groźbą surowych kar administracyjnych. Bez wolności zgromadzeń głos opinii publicznej, w tym twój, zostaje uciszony i zakłamany.Przesądzona batalia
Wspólnie z żoną prowadzisz biznes, z którego utrzymujecie swoją rodzinę. Kontrola z ZUS zakwestionowała kilka zawartych przez waszą firmę umów i nakazała zapłatę dodatkowych składek. Nie zgadzacie się z tą decyzją, piszecie odwołanie, ale zostaje ono odrzucone. W tej sytuacji jedynym wyjściem jest proces sądowy z państwowym ubezpieczycielem. Prawnicy nie są jednak skorzy udzielić wam pomocy. Argumentują, że sprawa jest z góry przegrana, gdyż państwo "oczekuje" od sędziów, by w takich sporach stawali po stronie urzędu.Niezauważona dyskryminacja
Wasz syn ma wyraźne problemy z wymową, przez co inni uczniowie wyśmiewają i dokuczają mu w szkole. Prosicie o interwencję wychowawcę oraz dyrektora placówki. Kiedy zostajecie zignorowani, słysząc odpowiedź, że "syn musi z tym żyć, bo takie są dzieci w tym wieku", przenosicie pociechę do innej szkoły i składacie skargę do sądu w związku z dyskryminacją. Ale sąd ignoruje fakt, że wyzwiska odnosiły się do niepełnosprawności syna i nie dostrzega w zaistniałej sytuacji zachowania dyskryminującego. Zostajecie z poczuciem krzywdy.Niewiarygodny sąd
Wyjechałeś do Irlandii i związałeś się z Irlandką. Ślub wzięliście w Polsce. Macie dwójkę dzieci. Niestety, rozstaliście się i sąd przyznał wam obojgu prawo do opieki nad dziećmi. Jednak była żona nie zgadza się na to, byś zabrał dzieci na miesiąc wakacji za granicę. Wnosisz sprawę do sądu opiekuńczego o wydanie zastępczej zgody na wyjazd. Jednak adwokat twojej "eks", Irlandki, powołuje się na brak ochrony jej prawa do sprawiedliwego procesu z powodu wątpliwości co do niezależności sądu w Polsce. Masz problem z ustaleniem opieki nad dzieckiem, bo... irlandzkie państwo nie ufa polskim sądom.Praworządność?
Po przeczytaniu tych historii pojawia się pytanie – gdzie w tym wszystkim owa słynna praworządność? Ten termin celowo nie został użyty w każdym z tych przypadków, aby podkreślić jego kluczowe składniki. Praworządność to bowiem zbiór takich nienaruszalnych elementów jak wolność słowa i zgromadzeń, wolne media, niezawisłe sądy, równość wobec prawa, wolne wybory, nieskorumpowani urzędnicy, niezależni prawnicy oraz prawo do sprawiedliwego procesu.Praworządność można więc porównać do budowli z klocków – jeśli wyjmiemy jeden, upada cała konstrukcja. Dlatego do istnienia potrzebuje ona wszystkich swoich filarów. Brak któregokolwiek z nich powoduje jej upadek. Warto o tym pamiętać, ponieważ nigdy nie wiemy, kiedy i my będziemy musieli przekonać się, czy oparty na niej system jeszcze funkcjonuje.
Artykuł powstał w ramach akcji edukacyjnej International Bar Association