<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[dadHero.pl - artykuły i wpisy blogerów]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów z dadHero.pl]]></description>
		<link>https://dadhero.pl/</link>
				<generator>dadhero.pl</generator>
		<atom:link href="https://dadhero.pl/rss/wszystkie" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296218,frytki-na-kazda-okazje-szybka-i-smaczna-przekaska-dla-calej-rodziny</guid><link>https://dadhero.pl/296218,frytki-na-kazda-okazje-szybka-i-smaczna-przekaska-dla-calej-rodziny</link><pubDate>Fri, 13 Feb 2026 10:02:59 +0100</pubDate><title>Frytki na każdą okazję. Szybka i smaczna przekąska dla całej rodziny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/dc711c8d98b7646f67d7ec1dfa634009,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zajadają się nimi smakosze z całego świata. Potrafią poratować, gdy w lodówce nie ma wielkiego wyboru, a innym razem stanowią część większych dań. Co by nie mówić, frytki są wyjątkowe i nie mają sobie równych. Wiedzą to zarówno tatusiowie, jak i mamy, którym przychodzą one na myśl, gdy pociechy proszą o ciepłą przekąskę.

Kogo by nie zapytać z różnych krajów o przykłady uniwersalnych dań, można się założyć, że na tej liście znalazłyby się frytki. Pokrojone w słupki i smażone na głębokim tłuszczu ziemniaki to klasyka, która łączy i narody – umiejące wyczyniać z nich kulinarne cuda – i pokolenie – w końcu uwielbiają je zarówno dzieci, jak i dorośli.
Frytkowa twórczość w kuchni
Dla rodziców, którzy stają przed wyzwaniem przygotowania szybkiej i smacznej przekąski dla całej rodziny, frytki to rzeczywiście bardzo kusząca opcja do wyboru. Oczywiście, umiar musi być zachowany zgodnie z powiedzeniem "co za dużo, to niezdrowo", ale trzeba przyznać, że entuzjazm domowników, zwłaszcza tych młodszych, okazywany na widok tego przysmaku jest niezastąpiony, ale też... inspirujący.
Co to znaczy? Cóż, osobiste doświadczenie i lektura pierwszych z brzegu poradników na temat gotowania podpowiadają, że frytki to znakomity materiał do eksperymentów kulinarnych na każdą okazję. Kto powiedział, że musi przypadać im wyłącznie rola "statysty" do obiadu? Albo "ostatniej deski ratunku", po którą sięga się, gdy brakuje pomysłu na to, co podać do jedzenia?
Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach ma się komfort skorzystania ze sprawdzonych "gotowców". Złociste i chrupiące frytki, przygotowane z najwyższej jakości ziemniaków, czekają na domorosłych kucharzy w sklepach, a takie np. frytki autorstwa marki Hortex można dostać w dwóch przepysznych wcieleniach tj. kształtach: prostym i karbowanym.
Zaoszczędzony na obieraniu i smażeniu czas aż prosi się wykorzystać na nieco bardziej twórczą pracę w kuchni z frytkami! Zwłaszcza z tak prostymi w składzie i wygodnymi w przygotowaniu jak te zawierające esencję ziemniaczanego smaku, zamkniętą w opakowaniach z logo Hortex. Jak podłużne czy faliste paski – chrupkie z zewnątrz, a miękkie w środku – można kreatywnie podać do rodzinnego stołu?
Frytki w obiadowej roli głównej
Zarówno wizyty w barach szybkiej obsługi, jak i imprezowe wydarzenia w czterech ścianach przyzwyczaiły wielu frytkomaniaków do myśli, że ich ulubiony przysmak to jeden z elementów obiadu. Dodatek, może i bardzo ważny czy pożądany, ale jednak dopełnienie całości. W restauracji sprzedawca pyta: "Czy życzy sobie Pan coś jeszcze do zestawu?". Pada odpowiedź: "Może, poproszę frytki". A w domu? Ot, taki dialog: "Co do tej ryby?". "Weźmy frytki i po sprawie".
Choć nie ma oczywiście nic złego w takim postrzeganiu frytek, to warto pamiętać o tym, że to one mogą być daniem głównym – stanowić clou obiadu, grać pierwsze skrzypce na talerzu, otaczać się własnymi dodatkami. Niech dzięki odwróceniu ról zajmą miejsce w centrum kompozycji złożonych z mięsnych czy warzywnych specjałów.
Frytki z pieczonymi warzywami: papryką i cukinią? Dlaczego nie! A może niech towarzyszy im podsmażana cebula? Też dobra koncepcja. Kolejny dodatek to np. sałatka coleslaw w pikantnym wydaniu. Starty ser cheddar i chrupiący boczek również jawi się jako godna oprawa dla "złocistej bazy". Tak samo jak mięso wołowe z fasolą w stylu meksykańskim. Możliwości kombinacji jest naprawdę sporo!
Kolorowe przekąski dla dzieci
Choć frytki mieszczą się w wielu obiadowych ramach, to nie ma co ukrywać, że prawdziwa z nich gwiazda solo. To znaczy – królują, i na stołach, i w powszechnej świadomości, jako samodzielna przekąska, której smak można co najwyżej "podkręcić", dodając przy tym kolorytu. W jaki sposób? Oczywiście najbliższe wsparcie przychodzi ze strony sosów.
Dzieciaki wręcz przepadają za taką kolorową ucztą (zresztą, to żaden sekret – dorośli również). Pierwsze, co nasuwa się na myśl, to ketchup, majonez czy musztarda, ale przecież frytki nie są "skazane" tylko na towarzystwo tych najpopularniejszych pod każdą szerokością geograficzną sosów. Równie dobrze pasują do nich dipy serowe i jogurtowe.
Sosy: tradycyjny tatarski, słodko-kwaśny mango, guacamole, tzatziki, jalapeno, chili con carne, hummus. Do wyboru, do koloru, ale uwaga – niektóre z nich są pikantne, więc ostrożnie z komponowaniem frytkowego menu dla najmłodszych! Podgrzaną w piekarniku czy frytkownicy ziemniaczaną przekąskę można też doprawić przyprawą do kurczaka czy świeżymi ziołami.
Weekend z frytkami – zabawa w kuchni
Niezależnie, w jakiej roli obsadzi się frytki na stole, propozycja ich podania w takiej czy innej postaci ucieszy na pewno dzieci. W weekendy, gdy rodziny mają więcej czasu dla siebie, można zresztą zaprosić pociechy do wspólnego przygotowania tego ciepłego i rozpływającego się w ustach przysmaku. Z tej zabawy w kuchni wyjdzie nie tylko coś pysznego, ale także integrującego!
Oprócz zaproponowanych już dań i przekąsek można pokombinować jeszcze z formą np. potraktować  frytki jako część nadzienia do wrapów czy tortilli. Albo ułożyć je obok równie smakowitych miniburgerów. Kreatywne podanie na talerzu może też polegać zaserwowaniu ich w miseczkach, minikoszyczkach czy papierowych różkach.
Z gotowymi frytkami takimi jak Hortex szybkie przygotowanie i kreatywne podanie, czy to rodzinnego obiadu w zwykłe dni, czy to kolorowych przekąsek na weekendowe chwile z dziećmi, będzie o wiele prostsze i przyjemniejsze. Wysoka jakość sygnowana zaufaną marką będzie z pewnością dodatkową zachętą. Udanych eksperymentów z frytkami i uczty na całego!
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/dc711c8d98b7646f67d7ec1dfa634009,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/dc711c8d98b7646f67d7ec1dfa634009,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Co by nie mówić, frytki są wyjątkowe i nie mają sobie równych. Wiedzą to tatusiowie, którym przychodzą one na myśl, gdy pociechy proszą o ciepłą przekąskę.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296215,suplementacja-w-biurze-i-na-silowni-top-3-produkty-dla-zabieganych-ktorzy-chca-wrocic-do-formy</guid><link>https://dadhero.pl/296215,suplementacja-w-biurze-i-na-silowni-top-3-produkty-dla-zabieganych-ktorzy-chca-wrocic-do-formy</link><pubDate>Thu, 29 Jan 2026 15:03:58 +0100</pubDate><title>Suplementacja w biurze i na siłowni. TOP 3 produkty dla zabieganych, którzy chcą wrócić do formy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/e09166195e29b04ee624230dfd30f324,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Długie godziny spędzane w pozycji siedzącej przed monitorem komputera, stres związany z terminami oraz brak czasu na przygotowanie zbilansowanych posiłków to codzienność wielu pracowników biurowych. Jednocześnie rośnie świadomość dotycząca konieczności dbania o kondycję fizyczną i sylwetkę. Powrót do formy po dłuższej przerwie lub łączenie intensywnej pracy umysłowej z treningami wymaga jednak strategicznego podejścia. Kluczem do sukcesu jest nie tylko odpowiedni plan treningowy, ale także właściwe odżywienie organizmu.

Wyzwania stojące przed „biurowym sportowcem"
Praca biurowa, choć nie wymaga dużego wysiłku fizycznego, jest niezwykle obciążająca dla organizmu. Długotrwałe siedzenie spowalnia metabolizm, osłabia mięśnie posturalne i często prowadzi do sztywności stawów. Dodatkowo, zmęczenie psychiczne po ośmiu godzinach pracy często mylone jest ze zmęczeniem fizycznym, co skutecznie zniechęca do wizyty w klubie fitness. Osoby zabiegane często borykają się również z nieregularnym odżywianiem, co utrudnia dostarczenie odpowiedniej ilości makroskładników niezbędnych do regeneracji.
Aby skutecznie wrócić do formy, należy zadbać o fundamenty: sen, nawodnienie oraz dietę. W momentach, gdy naturalne pożywienie nie wystarcza lub brakuje czasu na jego przygotowanie, z pomocą przychodzą odpowiednio dobrane produkty wspierające dietę. Ich celem jest uzupełnienie niedoborów, przyspieszenie regeneracji oraz dostarczenie energii niezbędnej do wykonania efektywnego treningu.
Fundamenty regeneracji: rola białka i aminokwasów
Mięśnie do wzrostu i naprawy mikrouszkodzeń powstałych podczas ćwiczeń potrzebują budulca. Dla osób aktywnych fizycznie zapotrzebowanie na proteiny wzrasta. W przypadku osób pracujących w biurze, które często jedzą w pośpiechu, dostarczenie pełnowartościowego białka w każdym posiłku bywa trudne. Tutaj ważną rolę odgrywają cegiełki budulcowe białek.
Dla osób, które chcą zabezpieczyć swoje mięśnie przed katabolizmem (rozpadem) wynikającym z intensywnych ćwiczeń lub długich przerw między posiłkami, wartościowym wsparciem są aminokwasy – suplementy. Szczególne znaczenie mają tutaj aminokwasy rozgałęzione (BCAA) oraz niezbędne aminokwasy egzogenne (EAA). Organizm nie jest w stanie wytworzyć ich samodzielnie, dlatego muszą być dostarczane z zewnątrz. Ich stosowanie w okolicy treningowej może pomóc w zmniejszeniu uczucia zmęczenia mięśniowego oraz przyspieszeniu procesów naprawczych, co jest kluczowe, gdy chcemy zachować siły na kolejny dzień pracy i treningu.
Energia do działania po ciężkim dniu
Po wyjściu z biura poziom motywacji często spada, a umysł domaga się odpoczynku. Jednak to właśnie ruch jest najlepszym sposobem na dotlenienie organizmu i „zresetowanie” głowy po pracy umysłowej. Aby przełamać niemoc i wykonać trening na odpowiednich obrotach, warto rozważyć wsparcie, które pobudzi układ nerwowy i przygotuje ciało do wysiłku.
W takich sytuacjach sprawdzić może się dobrej jakości przedtreningówka. Jest to substancja  wieloskładnikowa, którego celem jest nie tylko doraźne pobudzenie, ale także zwiększenie wytrzymałości mięśniowej i poprawa skupienia (tzw. focus). Składniki takie jak kofeina, beta-alanina czy cytrulina działają synergistycznie, pozwalając na wykonanie dłuższego i bardziej intensywnego treningu, nawet w dniach gorszego samopoczucia. Należy jednak pamiętać, by dobierać produkty dostosowane do swojej tolerancji na stymulanty, zwłaszcza jeśli trenujemy w późnych godzinach wieczornych, aby nie zaburzyć rytmu snu.
TOP 3 produkty dla zabieganych
Dla kogoś, kto dzieli czas między biuro, dom a siłownię, liczy się prostota, skuteczność i wygoda. Poniżej zestawienie trzech produktów, które stanowią solidną bazę dla wracających do formy.
Jak mądrze łączyć pracę z treningiem?
Wracając do formy, należy pamiętać o stopniowaniu obciążeń. Organizm zmęczony stresem zawodowym jest bardziej podatny na kontuzje, dlatego rozgrzewka i technika ćwiczeń powinny być priorytetem.
Przygotowanie lunchboxów dzień wcześniej pozwala uniknąć jedzenia przypadkowych, niskowartościowych przekąsek z automatów. Produkty takie jak omówione wyżej odżywki czy aminokwasy powinny być traktowane jako uzupełnienie zbilansowanej diety, a nie jej podstawa. Stosując preparaty przedtreningowe, należy obserwować reakcję organizmu i unikać ich nadużywania, aby nie doprowadzić do przemęczenia ośrodkowego układu nerwowego.
Posiadanie torby treningowej w samochodzie, zaplanowane posiłki i podstawowy zestaw suplementów w biurku mogą znacząco ułatwić utrzymanie reżimu treningowego. Konsekwencja w działaniu, wsparta odpowiednią regeneracją, szybko przyniesie efekty w postaci lepszego samopoczucia, większej energii w pracy i poprawy sylwetki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/e09166195e29b04ee624230dfd30f324,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/e09166195e29b04ee624230dfd30f324,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296212,gry-ktore-definiuja-ps5-zestawienie-tytulow-najlepiej-wykorzystujacych-moc-sony</guid><link>https://dadhero.pl/296212,gry-ktore-definiuja-ps5-zestawienie-tytulow-najlepiej-wykorzystujacych-moc-sony</link><pubDate>Fri, 23 Jan 2026 12:14:55 +0100</pubDate><title>Gry, które definiują PS5 – zestawienie tytułów najlepiej wykorzystujących moc Sony</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/fd9a955e75782d07a19bce9e210475a5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ponad 80 milionów sprzedanych konsol, kilka tysięcy tytułów do wyboru i sprzedaż gier w skali setek milionów – nie ma wątpliwości, że PlayStation 5 to ogromny sukces. To w dużej mierze zasługa zaawansowanych technologii, które twórcy mogą wykorzystać w swoich grach. Jakie tytuły najlepiej wykorzystują potencjał PS5? Sprawdź nasze zestawienie!

Na początek – najważniejsze funkcje PS5
Co sprawia, że PlayStation 5 daje tak duże pole do popisu twórcom gier? Konsola PS5 to przede wszystkim szereg nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Znajdziemy tu m.in. ultra-szybki napęd SSD, który pozwala wyeliminować ekrany ładowania i umożliwia natychmiastowy streaming zasobów, jak również nową wersję kontrolera DualSense z haptyką i adaptacyjnymi spustami. Silnik Tempest zapewnia precyzyjne audio 3D, podczas gdy moc GPU pozwala na obsługę ray tracingu i stabilną rozgrywkę w 4K/60 fps. To idealny przepis na naprawdę imponujące gry – warto dowiedzieć się, jakie gry na PS5 wykorzystują właśnie te rozwiązania.
Ratchet & Clank: Rift Apart
Nowa gra z serii Ratchet & Clank to już praktycznie nieodzowny element każdego kolejnego cyklu PlayStation. Nie inaczej jest w przypadku PS5. Najnowsza część – Rift Apart – traktuje SSD jako mechanikę: przeskoki między wymiarami w grze opierają się na natychmiastowym ładowaniu zasobów w jednej klatce, tym samym otwierając zupełnie nowe pomysły na zagadki przestrzenne. Gra wykorzystuje także przyspieszony streaming tekstur, co pozwala na uniknięcie spadków jakości i zachowanie wyjątkowego wyglądu każdego poziomu.
Returnal
Strzelanka Returnal to przede wszystkim świetny przykład wykorzystania możliwości kontrolera DualSense 5. Haptyka i adaptacyjne triggery służą jako kanał narracyjny, informując o stanie broni i uszkodzeniach, co wpływa na decyzje gracza. Nie zabrakło też optymalizacji korzystających z szybkiego transferu danych z SSD – dzięki temu zmiany świata są natychmiastowe i cały czas spójne.
Gran Turismo 7
GT7 dowodzi, że moc PS5 leży też w wiarygodności symulacji. Wysokie klatkowanie, niezwykle precyzyjna fizyka, minimalnie niskie opóźnienia wejścia – wszystko to przekłada się na wyjątkowo szybki, realistyczny wpływ ruchów gracza na zachowanie samochodu. Wykorzystanie haptyki do odczucia kontaktu kół z nawierzchnią (poprzez różne wibracje po bokach pada) zapewnia też dokładne odczucie różnic w konfiguracji auta i pozwala na precyzyjne korekty jazdy.
Ghost of Yotei
To gra, w której technologia jest częścią designu – kontynuacja popularnego Ghost of Tsushima wykorzystuje szybki napęd SSD, by maksymalnie usprawnić rozgrywkę i ograniczyć przerwy na ładowanie. Oprócz tego w Ghost of Yotei zastosowano wiele funkcji Tempest 3D Audio, używanych do lokalizowania zagrożeń i prowadzenia gracza w otwartym terenie. Warto zwrócić uwagę również na wykorzystanie możliwości DualSense – poszczególne bronie i konie mają konkretne profile haptyczne, co bezpośrednio przekłada się na projekt walk i nawigacji.
Death Stranding 2
Również w przypadku Death Stranding 2 można liczyć na wiele optymalizacji powiązanych z zastosowaniem SSD. Co więcej, system audio Tempest jest używany do budowania informacji przestrzennej, a DualSense przekazuje wartościowe informacje o ekwipunku i aktualnej sytuacji gracza. To bez wątpienia obowiązkowy tytuł dla wszystkich graczy, którzy chcą dokładnie zapoznać się z możliwościami PS5.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/fd9a955e75782d07a19bce9e210475a5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/fd9a955e75782d07a19bce9e210475a5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296209,element-codziennego-rytualu-taty-szybka-i-pyszna-kawa-bez-wychodzenia-z-domu</guid><link>https://dadhero.pl/296209,element-codziennego-rytualu-taty-szybka-i-pyszna-kawa-bez-wychodzenia-z-domu</link><pubDate>Fri, 16 Jan 2026 12:04:07 +0100</pubDate><title>Element codziennego rytuału taty. Szybka i pyszna kawa bez wychodzenia z domu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4705d2349c0cb32cbd67f534a90a8f0e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kiedyś przed wyjściem z domu obowiązkowym przystankiem dla wielu mężczyzn była kawiarnia. Teraz coraz więcej panów powierza przygotowanie czarnego napoju nie bariście z krwi i kości, ale automatycznym ekspresom do kawy. Jeśli też rozważasz taką zmianę, odkryj, co skłania innych do tego domowego rytuału.

Z rana kawa daje zastrzyk energii, a wieczorem pozwala się wyciszyć. Dla wielu mężczyzn poranny i wieczorny rytuał picia tego napoju jest jak sygnał do "otwarcia" i "zamknięcia" dnia. Zarówno w życiu, jak i w filmach/serialach częsty był widok ojców, którzy przed wyjściem z domu i powrotem do niego wpadali do kawiarni.
"Był" to nieprzypadkowo użyty czasownik. Choć kawa przyrządzana przez baristów w restauracjach ma nadal swoich zagorzałych miłośników, to rośnie grono tych mężczyzn, którzy do codziennego rytuału picia niezastąpionego napoju włączają oferowane dla domów automatyczne ekspresy. Dlaczego wybierają tę alternatywę?
Przede wszystkim nowoczesne ekspresy domowego użytku pozwalają na przygotowanie naprawdę pysznej kawy. Dawniej ktoś, komu zależało na wysokiej jakości napoju z ziaren kawowca, musiał przekroczyć próg kawiarni, by go zdobyć. Dziś dzięki rozwojowi technologii można mieć świetną kawę od ręki bez wychodzenia z domu.
Kluczową rolę odgrywa też czas. Wiadomo, każda chwila jest cenna w tak zabieganym świecie, a skoro istnieje możliwość zaparzenia smacznej kawy w domowych warunkach bez robienia postoju w nawet najbliższym café, to warto skorzystać z takiej wygodnej opcji. Tym bardziej że w tym przypadku "szybciej" wcale nie oznacza "gorzej". 

                    
                Przykładowo, w przeznaczonym dla amatorów latte i cappuccino ekspresie Breville Prima Latte Compact gotowe programy kaw mlecznych oferują stałe proporcje kawy i mleka, a system spieniania jest automatyczny. W rezultacie ojcowie, którzy nie chcą bawić się w baristę, uzyskują za każdym razem powtarzalny, ale koniec końców wyborny efekt.
Tak, mówi się, że faceci to gadżeciarze, ale kto nie lubi prostej obsługi, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jeśli espresso albo americano można prosto i szybko zaparzyć kilkoma gestami, to jest to gra warta świeczki. I nie zawsze potrzeba do tego dużej przestrzeni, bo np. taki kompaktowy ekspres Breville Barista Slimline "gustuje" w małych kuchniach.
Intuicyjna obsługa nie przekreśla jednak potrzeb tych panów, którzy parzenie kawy w domu traktują jak rzemiosło, tyle że zamiast tradycyjnych narzędzi wolą parametry do ustawiania. Tym, którzy chcą mieć większy wpływ na smak kawy i mielić ziarna, wyjdzie naprzeciw np. ekspres Breville Barista Classic ze wbudowanym młynkiem.
Producenci ekspresów pamiętają również o pijących różne kawy w ciągu dnia, a przy tym pragnących jakości i automatyki, ale bez przesady. W ten trend wpisuje się choćby Breville Barista Sense, w którym automatyczne zarządzanie parametrami parzenia i powtarzalność ekstrakcji idą w parze z zaawansowaną kontrolą spieniania mleka.
Przekonującym argumentem dla niejednego kawosza staje się też kalkulacja ekonomiczna. Zamówiona na wynos kawa pita z rana i wieczorem to w skali miesiąca odczuwalny dla rodziny wydatek. Niektórzy wolą więc zainwestować w wysokiej jakości sprzęt, który jednak szybko się zwróci. Dla wielu taki rachunek okazuje się prosty.
Własny ekspres do kawy pozwala też uniknąć stresu towarzyszącego pośpiechowi i niecierpliwości, gdy np. trzeba stać w kolejce po "małą czarną" i nie spóźnić się do pracy. Parzenie kawy w domu staje się zatem powtarzalnym i uspokajającym rytuałem, który w męskich oczach jest jak mikroforma kontroli w dosyć chaotycznym świecie.
Chcesz tylko nacisnąć przycisk i mieć pyszne latte? Przepadasz za espresso, ale masz mało miejsca? A może wolisz mieć wpływ na każdą zmienną? Szukasz dobrego balansu między wygodą a jakością? W każdym z tych scenariuszy z życia kawosza znajdziesz odpowiedni ekspres, który podtrzyma twój codzienny rytuał, szanując twój gust, czas i portfel.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4705d2349c0cb32cbd67f534a90a8f0e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4705d2349c0cb32cbd67f534a90a8f0e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Coraz więcej mężczyzn powierza przygotowanie czarnego napoju nie bariście z krwi i kości, ale automatycznym ekspresom do kawy. Jeśli też rozważasz taką zmianę, odkryj, co skłania innych do tego domowego rytuału.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296207,wf-to-nie-opcja-ukryte-koszty-rezygnacji-z-ruchu-co-traca-dzieci-przez-zwolnienia-z-zajec</guid><link>https://dadhero.pl/296207,wf-to-nie-opcja-ukryte-koszty-rezygnacji-z-ruchu-co-traca-dzieci-przez-zwolnienia-z-zajec</link><pubDate>Fri, 03 Oct 2025 12:11:55 +0200</pubDate><title>WF to nie opcja. Ukryte koszty rezygnacji z ruchu - co tracą dzieci przez zwolnienia z zajęć?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/089fc6b7ab109bb87263295889d46c1f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy jedno podpisane zwolnienie z lekcji wychowania fizycznego może mieć wpływ na zdrowie dziecka? Wielu rodziców jest przekonanych, że to jedynie drobny gest – „dziecko było zmęczone”, „ma dużo nauki”. Jednak badania i opinie ekspertów pokazują, że systematyczne rezygnowanie z WF-u ma poważne konsekwencje. Co trzeci rodzic w Polsce przyznał, że wystawił dziecku nieuzasadnione zwolnienie z zajęć ruchowych. Ta pozornie niewinna decyzja w dłuższej perspektywie odbiera najmłodszym szansę na prawidłowy rozwój i budowanie odporności, a także sprzyja powstawaniu problemów, które ujawniają się dopiero w dorosłym życiu.

Brak WF-u to nie wolne od zajęć, lecz przerwa w rozwoju
Lekcje wychowania fizycznego to nie tylko obowiązkowy element szkolnego planu. To przede wszystkim regularna dawka ruchu, która wspiera rozwój układu kostno-mięśniowego, poprawia koordynację i uczy pracy w grupie. Ruch w szkole pozwala dziecku odreagować stres, poprawia koncentrację oraz wspiera pamięć. Kiedy najmłodsi tracą ten rytuał, spada ich wydolność, rośnie ryzyko nadwagi, a organizm staje się mniej odporny na infekcje.
Prof. Wojciech Feleszko, pediatra i immunolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przypomina, że aktywność fizyczna pełni także rolę w profilaktyce zaburzeń psychicznych. Ruch poprawia jakość snu, zwiększa zdolność radzenia sobie ze stresem i buduje odporność psychiczną, która jest szczególnie ważna w okresie dorastania. Tymczasem zbyt częste zwolnienia z WF-u sprawiają, że dzieci tracą nie tylko możliwość ruchu, ale także naturalny sposób na odreagowanie napięć i emocji.
Statystyki, które alarmują: skutki braku aktywności u dzieci w liczbach
Statystyki dotyczące zdrowia polskich dzieci nie pozostawiają złudzeń. Co trzecie dziecko w wieku wczesnoszkolnym ma nadwagę, a aż 15 procent ośmiolatków cierpi na otyłość – to jedna z najwyższych dynamik wzrostu w Europie. Brak aktywności fizycznej w szkole pogłębia ten problem. Dzieci, które unikają WF-u, rzadziej angażują się także w dodatkowe zajęcia sportowe – niemal połowa badanych rodziców przyznała, że ich dzieci nie biorą udziału w żadnych aktywnościach poza szkołą. Takie wybory pociągają za sobą długofalowe skutki. Brak wyrobionych nawyków ruchowych w młodości zwiększa ryzyko chorób cywilizacyjnych w dorosłości – nadciśnienia, cukrzycy typu 2, a nawet depresji. W efekcie niewinne zwolnienia z WF-u stają się elementem łańcucha, który osłabia całe pokolenie.
Dobre intencje, złe skutki – dlaczego rodzice zwalniają dzieci z WF-u?
Wielu rodziców tłumaczy swoje decyzje troską. Powody bywają różne: przemęczenie dziecka, przeziębienie, brak sympatii do zajęć sportowych, a czasem także przeświadczenie, że WF jest mniej ważny niż matematyka czy język obcy. Jednak eksperci ostrzegają – każda nieuzasadniona rezygnacja z lekcji ruchowych osłabia zdrowie i kondycję najmłodszych. Zamiast chronić, rodzice odbierają dzieciom szansę na naturalną aktywność w bezpiecznym środowisku.
Psycholodzy dodają, że takie zachowania uczą dzieci lekceważenia ruchu i zdrowia. Skoro dorośli bagatelizują WF, młody człowiek zaczyna postrzegać aktywność jako zbędny dodatek, a nie fundament zdrowego życia. A to wzorzec, który pozostaje z najmłodszymi na lata.
Kontuzje zdarzają się każdemu. Jak przygotować się na nieprzewidziane?
Dzieci aktywne oczywiście nie są wolne od wypadków. Z badań wynika, że 35 procent najmłodszych doznało kontuzji wymagającej rehabilitacji lub przerwy w aktywności. Urazy na WF-ie, podczas zabawy czy rodzinnego wyjazdu mogą przydarzyć się każdemu. W takich momentach najważniejsze jest szybkie wsparcie i dostęp do odpowiedniego leczenia.
Tu ważna jest rola polisy. Ubezpieczenie na życie Warta dla Ciebie i Rodziny obejmuje nie tylko wypłatę świadczeń finansowych, ale także dostęp do szerokiego pakietu usług – rehabilitacji, konsultacji medycznych, transportu medycznego czy wsparcia psychologicznego. Dzięki temu dziecko szybciej wraca do zdrowia, a rodzice mogą skupić się na opiece, nie martwiąc się o koszty i organizację.
Wychowanie w zdrowiu to także przygotowanie planu awaryjnego
Zdrowie dzieci to nie tylko dieta i ruch – to także odpowiedzialność rodziców za przygotowanie planu na sytuacje kryzysowe. WF w szkole jest elementem, którego nie należy lekceważyć. Ale równie ważne jest, by w domu istniał plan B – finansowe zabezpieczenie na wypadek poważnej choroby czy kontuzji.
Rodzice, którzy dbają zarówno o codzienną aktywność, jak i o ubezpieczenie, pokazują swoim dzieciom, że troska o zdrowie to proces kompleksowy. To także ważna lekcja odpowiedzialności – dziecko uczy się, że bezpieczeństwo nie jest dziełem przypadku, ale wynikiem mądrych i przemyślanych decyzji.
Profilaktyka i polisa – duet, który chroni
Rezygnacja z WF-u może wydawać się drobiazgiem, ale w dalszej perspektywie kształtuje nawyki całego pokolenia. Wychowanie w zdrowiu to równowaga – codzienny ruch, zdrowa dieta i przygotowanie na nieprzewidziane wydarzenia. Tylko połączenie profilaktyki z odpowiednim zabezpieczeniem w postaci ubezpieczenia daje rodzicom pewność, że robią wszystko, co możliwe, by ich dzieci dorastały w zdrowiu i poczuciu bezpieczeństwa.
Więcej informacji na temat jak aktywnie spędzać czas z dzieckiem i dbać o jego zdrowie znajdziecie w tym artykule na stronie Warty.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/089fc6b7ab109bb87263295889d46c1f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/089fc6b7ab109bb87263295889d46c1f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296195,jak-zatrzymac-smak-lata-na-dluzej-7-trikow-dla-taty-szef-kuchni</guid><link>https://dadhero.pl/296195,jak-zatrzymac-smak-lata-na-dluzej-7-trikow-dla-taty-szef-kuchni</link><pubDate>Tue, 26 Aug 2025 11:00:56 +0200</pubDate><title>Jak zatrzymać smak lata na dłużej? 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jednym z powodów, dla których tak wielu uwielbia lato, są sezonowe owoce i warzywa. Soczyste, pełne smaku i aromatów dary natury nadają tej porze roku wyjątkowości. Niestety, sezon na nie jest krótki i wraz z końcem lata traci się do nich dostęp na straganach i w ogródkach. Możesz go jednak przedłużyć!

Jako tata poczuwasz się do bycia szefem-kuchni? W takim razie musisz wiedzieć nie tylko, dlaczego pomidory, ogórki, truskawki, jagody czy maliny są tak ważne w diecie twojego dziecka. Powinieneś też wyspecjalizować się w metodach przedłużania świeżości sezonowych warzyw i owoców, aby domownicy mieli do nich dostęp przez dłuższy czas.
Jakie to sposoby i czego będziesz potrzebował do przechowywania produktów, by mieć pewność, że nie ulegną zepsuciu? Śpieszymy z pomocą wraz z marką FoodSaver, amerykańskim producentem systemów pakowania próżniowego. Prezentujemy 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać, aby zatrzymać smak lata na dłużej!
1. Mrożenie owoców i warzyw w porcjach
Mrożenie to najprostszy sposób na przedłużenia życia letnich owoców i warzyw. Ale uwaga: nie wrzucaj ich luzem do zamrażarki, tylko porcjuj i przechowuj w woreczkach lub pojemnikach próżniowych. W razie potrzeby wyjmiesz tyle, ile potrzebujesz, a nie całość. Wstępnie zamroź owoce rozłożone na tacy, aby się nie posklejały w bryłę.
2. Pakowanie próżniowe ziół i przypraw
Świeża bazylia, tymianek czy mięta to smaki lata. Niestety, zioła te szybko tracą swój aromat. Jak możesz zachować ich intensywny smak na wiele miesięcy? Pomoże ci w tym próżniowe pakowanie. Usuwając powietrze, stworzysz hermetyczne środowisko, w którym produkty zachowają swoją strukturę, smak i wartości odżywcze.
Przygodę z systemami pakowania próżniowego możesz zacząć od np. FoodSaver VS1290X. Ten prosty, lekki, kompaktowy i bardzo łatwy w obsłudze sprzęt zachowa świeżość ziół i przypraw aż do 5 razy dłużej niż przy tradycyjnym przechowywaniu. Urządzenie umożliwi ci automatyczne odsysanie i zgrzewanie woreczków.
3. Szybkie marynowanie w pojemnikach próżniowych
Dla zachowania świeżości połącz marynowanie (moczenie w przyprawionej zalewie) z techniką vacuum (odessanie powietrza i tworzenia próżni). Nie tylko wydłużysz trwałość jedzenia, ale także skrócisz czas marynowania – mięso, ryby czy warzywa pochłoną przyprawy znacznie szybciej. To otwarta droga do grilla "na szybko" o smaku lata!
Do tego triku możesz zastosować pojemniki do próżniowego przechowywania FoodSaver, które uszczelnisz np. kompaktową zgrzewarką FoodSaver VS2190X. Ten bardziej zaawansowany model z funkcjami premium szybciej usuwa powietrze i da ci większą kontrolę nad procesem pakowania dzięki dodatkowym trybom i schowkowi na rolkę.
4. Gotowanie sous vide dla pełni smaku
Sous vide to metoda, która polega na gotowaniu składników w woreczkach próżniowych w kąpieli wodnej o kontrolowanej temperaturze (50°C-85°C). Zrób z niej użytek, a "zamkniesz" smak, soczystość i wartości odżywcze w produkcie! Przygotowane latem warzywa czy mięso będziesz mógł potem podgrzać i serwować rodzinie jak świeże.
5. Przygotowanie gotowych baz (np. sosów, bulionów)
Latem, kiedy warzywa są najsmaczniejsze, warto, żebyś jako szef kuchni ugotował większe ilości sosu pomidorowego, bulionu czy pesto, czyli gęstego zielonego sosu z utartej bazylii. Rozlej je do słoików, zamroź lub zapasteryzuj, aby zrobić z nich świetną bazą do szybkich dań – makaronów, zup czy zapiekanek – w kolejnych porach roku.
6. Organizacja spiżarni i zamrażarki
Dobra organizacja to połowa sukcesu. Dlatego poddane konserwacji produkty spożywcze właściwie oznacz i posegreguj. Etykietowanie słoików i pojemników (z datą i nazwą zawartości) pozwoli ci uniknąć chaosu i marnowania jedzenia. Uporządkowana spiżarnia i zamrażarka sprawią, że zrobione latem zapasy łatwiej wykorzystasz na potem.
7. Domowe przetwory i fermentacja
Dżemy, konfitury, kiszonki, soki i syropy to klasyczny, ale niezawodny sposób na zatrzymanie lata. Przykładowo, kiszone ogórki czy pomidory nie tylko zachowają smak, ale też przydadzą się na wzmocnienie odporności w chłodniejszych miesiącach. Dla ciebie jako taty–szefa kuchni to prawdziwe pole do popisu np. na eksperymenty z przyprawami.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak przedłużyć dostęp do sezonowych warzyw i owoców? Prezentujemy 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać, aby zatrzymać smak lata na dłużej!</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296066,tych-8-spraw-musisz-obgadac-z-partnerka-przed-slubem-numer-3-to-podstawa</guid><link>https://dadhero.pl/296066,tych-8-spraw-musisz-obgadac-z-partnerka-przed-slubem-numer-3-to-podstawa</link><pubDate>Wed, 20 Aug 2025 11:28:20 +0200</pubDate><title>Tych 8 spraw musisz obgadać z partnerką przed ślubem. Numer 3 to podstawa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jesteście parą już dłuższy czas, dobrze wam razem, więc stwierdzacie, że pora przejść na "kolejny level" i wziąć ślub. Po takiej decyzji zacznie się ustalanie, gdzie się pobierzecie, kogo zaprosicie i jak będzie wyglądać ceremonia. Tak, to ważne. Ale są tematy znacznie ważniejsze. Oto 8 spraw, które koniecznie musicie omówić, zanim powiecie sobie „tak’.

Ślub cywilny, kościelny czy może modny ostatnio humanistyczny? Zapraszać ciotkę Grażynkę, której żadne z was nie kojarzy czy kłócić się z rodzicami, że to kiepski pomysł? Jaki kupić garnitur? Jaką wybrać sukienkę? Co wpisać na liście prezentów?
To zaledwie ułamek tematów, które trzeba omówić, gdy zapadnie decyzja o ślubie. Kto ma to już za sobą, ten wie, że nie są to rozmowy łatwe i często kończą się kłótnią. Mało kto za to wie, że narzeczeni przed ślubem powinni omówić kilka znacznie ważniejszych spraw. A unikanie rozmów na te tematy może mieć znacznie poważniejsze skutki niż brak zaproszenia dla ciotki Grażynki.
8 spraw, które musicie omówić przed ślubem
Listę "niezbędnych tematów" ułożyła psycholożka Paulina Koszut. Oparła się na swoich doświadczeniach z gabinetu. Część problemów, z którymi przychodzą do niej małżonkowie bierze się właśnie stąd, że nie omówili najistotniejszych kwestii. Oto one:
1. Płacenie rachunków
Niby banał, ale w wielu małżeństwach ten banał to przyczyna ciągłych awantur. Dlatego poza ustaleniem, gdzie po ślubie zamieszkacie, warto też określić, kto będzie opłacał czynsz, rachunki za prąd, gaz i raty kredytu. 
Czy zakładacie wspólne konto na takie wydatki? A może za wszystko płacicie po połowie lub każde z was odpowiada za coś innego? Decyzje w tej sprawie można podjąć szybko. I uniknąć niepotrzebnych kłótni.
2. Metody wychowywania dzieci
Większość par ustala przed ślubem, czy chce mieć dzieci. Ale już o tym, jak zamierza je wychowywać, rozmawiają nieliczni. A to istotne, bo może się okazać, że wynieśliście z domów całkiem inne wartości i zupełnie coś innego chcecie przekazać swoim dzieciom. Sporządzenie takiej listy metod pozwoli uniknąć problemów.
3. Traumy z dzieciństwa
Na pierwszej randce o takich sprawach się raczej nie rozmawia. Ale gdy zapada decyzja o ślubie, takie trudne tematy po prostu trzeba omówić. Traumy z dzieciństwa, zwłaszcza nieleczone, wcześniej czy później się odezwą i mogą mieć ogromny wpływ na związek. Dlatego nie wolno ukrywać swoich trudnych doświadczeń przed partnerką. Nawet jeśli ceną będzie jej rezygnacja ze ślubu i związku.
4. Relacje z rodziną
Jeśli jesteście parą kilka lat, to na pewno miałeś kontakt z rodziną partnerki. I mniej więcej wiesz, jak wyglądają jej relacje z bliskimi. Ale i tak warto to dokładnie obgadać. Zwłaszcza jeśli czujesz, że są tam jakieś problemy, nierozwiązane konflikty czy bolesne zdarzenia. Lepiej to wiedzieć przed ślubem niż przy okazji jakichś świąt poznać przykrą rodzinną tajemnice. 
5. Historia zdrowia w rodzinie
Nie, nie chodzi o to, żeby zażądać zaświadczeń o stanie zdrowia od przyszłej żony, teściów i całej reszty bliskich. Ale warto zapytać, kto na co chorował, czy jakieś schorzenia pojawiały się wyjątkowo często. Dotyczy to zwłaszcza poważnych chorób dziedzicznych. Skoro macie być razem "na dobre i na złe", to dobrze jest wiedzieć, jak to "złe" może wyglądać.
6. Oczekiwania seksualne
Na początku związku "te sprawy" dzieją się same. Jest pożądanie, namiętność, niczego nie trzeba ustalać. Ale nie zawsze tak będzie. Z czasem ten ogień przygaśnie i ujawnią się różnice w temperamentach. Dlatego trzeba przed ślubem porozmawiać o swoich potrzebach także w tej sferze, żeby potem nie było przykrych niespodzianek i frustracji.
7. Plany na karierę i oczekiwania finansowe
Jedną z najczęstszych przyczyn kłótni małżeńskich są pieniądze. A dokładnie ich brak. Żeby po latach uniknąć pretensji o to, że ty za mało zarabiasz albo za dużo wydajesz, warto określić swoje wzajemne oczekiwania finansowe. 
To samo dotyczy też planów co do przyszłej kariery. Wiadomo, one mogą się zmienić. Ale warto je poznać. Żeby potem nie było częstego w przypadku facetów zaskoczenia: "Myślałem, że zajmiesz się domem i dziećmi, a nie będziesz robić kolejne studia i zakładać własną firmę". 
8. Marzenia i oczekiwania co do wspólnej przyszłości
Wszyscy nowożeńcy mają podobny plan – "żyć długo i szczęśliwie". To się może udać, ale to wspólne szczęście trzeba sobie zorganizować. A to wymaga ustalenia wspólnego planu na przyszłość. 
Dlatego warto sobie zadać pytanie podobne do tego, które stawiają rekruterzy w firmach – gdzie widzisz siebie za 5, 10 czy 20 lat. Taka rozmowa pozwoli wam sprawdzić, czy wasze marzenia i plany się zazębiają, czy może macie jednak odmienne wizje przyszłości.
Źródło: Instargam.com/polski_psycholog_de

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przed ślubem koniecznie trzeba przegadać kilka kluczowych kwestii. To pozwoli uniknąć wielu problemów.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296099,to-imie-nosi-mnostwo-polskich-chlopcow-moga-miec-przez-nie-problem</guid><link>https://dadhero.pl/296099,to-imie-nosi-mnostwo-polskich-chlopcow-moga-miec-przez-nie-problem</link><pubDate>Thu, 14 Aug 2025 10:23:59 +0200</pubDate><title>To imię nosi mnóstwo polskich chłopców. Mogą mieć przez nie nietypowy problem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wyobraź sobie taką sytuację. Twój syn troszkę przesadził z wydatkami i prosi cię o zasilenie konta drobną sumką. Trochę pomarudzisz, ale przecież poratujesz. Ale jeśli syn ma na imię Jakub, a ty w tytule przelewu wpiszesz zdrobniałą wersję, to on pieniędzy może nie dostać. A ty możesz zostać posądzony o finansowanie terroryzmu.

Gdyby Stanisław Bareja nadal żył i tworzy, ta historia na bank znalazłaby się w jednym z jego filmów. Jest bowiem tak niewiarygodna, że słynący z obśmiewania absurdów reżyser na pewno by się nią zainspirował. W komedii byłaby śmieszna. Problem w tym, że wydarzyła się naprawdę. I może być przestrogą dla każdego, kto chce przesłać pieniądze jakiemuś Jakubowi.
Popularne imię przyczyną problemów
O tym, że wysyłanie pieniędzy komuś o takim imieniu może być źródłem problemów, przekonał się Damian Słomski, dziennikarz portalu Business Insider. Jak opisuje w swoim tekście, chciał przelać 58 zł swojemu koledze, który wcześniej za niego zapłacić. 
Dzień później ktoś zadzwonił do niego z banku z wiadomością, że przelew został zablokowany. Powód? Przepisy dotyczące przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowania terroryzmu. Nie, kolega nie jest terrorystą. Ale ma na imię Jakub. A dziennikarz w tytule przelewu napisał: "Zwrot za Blika dla Kuby".
Co może być niewłaściwego w takim wpisie? Ludzie dla żartu wpisują w tytułach przelewów różne dziwne rzeczy i nie mają z tego powodu problemów. Słomskiego też to zdziwiło, więc zapytał o to pracownika banku. 
"Wtedy zostałem poproszony o informację, co miałem na myśli, pisząc w tytule słowo 'Kuby'? W tym momencie zorientowałem się, że Kuba to zarówno imię, jak i nazwa państwa objętego sankcjami gospodarczymi. Wytłumaczyłem, że oczywiście chodzi o człowieka" – napisał w swoim tekście Słomski. I dodał, że po tym wyjaśnieniu przelew odblokowano.
W tytule przelewu Jakub lepszy od Kuby
Kuba to niewielki wyspiarski kraj na Karaibach. Od wielu lat rządzą nim komuniści. Dyktatura Fidela Castro, a potem jego brata Raula sprawiły, że państwo popadło w konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie nałożyli na Kubę ostre sankcje gospodarcze. I dbają o to, by ich nie łamano. Właśnie dlatego banki są czujne, gdy ktoś chce zrobić "przelew dla Kuby" i traktują to jako próbę finansowania reżimu. 
Bareja by tego nie wymyślił. Ale eksperci od bezpieczeństwa transferów finansowych są, jak widać, bardziej kreatywni. Dlatego wszyscy rodzice, którzy chcą przelać pieniądze swoim synom Jakubom, powinni wpisywać w tytułach przelewu właśnie tę wersję imienia. Żeby nie narażać siebie na posądzenia o sponsorowanie terrorystów, a dziecka – na brak kasy na koncie.
Źródło: Business Insider

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przelewasz pieniądze na konto swojego syna? Jeśli ma na imię Kuba, to zastanów się dobrze nad tytułem przelewu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296183,ta-kwota-wyjasnia-czemu-kobiety-nie-chca-zwiazkow-panowie-naprawde-wstyd</guid><link>https://dadhero.pl/296183,ta-kwota-wyjasnia-czemu-kobiety-nie-chca-zwiazkow-panowie-naprawde-wstyd</link><pubDate>Wed, 13 Aug 2025 16:05:49 +0200</pubDate><title>Te kwoty wyjaśniają, czemu kobiety nie chcą związków. Panowie, to naprawdę wstyd</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4cf061e19211c417dc290faed95afa82,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ostatnio często słyszę narzekania na kobiety. Że stały się wymagające wobec mężczyzn, nie chcą stałych związków, a już rodzenie dzieci w ogóle im nie w głowie. "Równouprawnienie weszło za mocno" – mówią krytycy. Jak naprawdę wygląda to równouprawnienie, pokazują kwoty opublikowane przez GUS. Są jak czerwona kartka dla facetów.

Czeka nas koniec świata. A na pewno koniec takiej Polski, jaką znamy. Bo nie może być inaczej, skoro mężczyźni chcą mieć dzieci, ale nie chcą tego kobiety. A że nie chcą, to pokazał niedawny raport "Stan młodych 2025". 
Wynika z niego, że więcej młodych mężczyzn niż młodych kobiet chce i planuje mieć dzieci. I to sporo więcej. Plany rodzicielskie ma ponad połowa (54 proc.) chłopaków w wieku 18-19 lat i tylko co trzecia (36 proc.) dziewczyna. Zaskakujące, bo od pokoleń przywykliśmy do tego, że to kobiety bardziej pragną być matkami niż mężczyźni ojcami.
Czemu kobiety nie chcą związków? Ta kwota sporo wyjaśnia
Co się zatem stało z nastoletnimi Polkami? Czy rzeczywiście równouprawnienie pomieszało im w głowach? Czy masowo zatraciły instynkt macierzyński i postanowiły ostentacyjnie zostać "bezdzietnymi lambadziarami", jak to tłumaczą" rozgoryczeni pseudo eksperci z Facebooka.
Ja bym szukał wyjaśnienia gdzie indziej. A dokładnie w danych GUS, który niedawno oszacował wartość podstawowe prac wykonywanych w domu. Chodziło o takie czynności, jak robienie prania, gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów, opieka nad dziećmi i osobami chorymi czy starszymi, drobne remonty w mieszkaniu czy naprawy sprzętów domowych.
Z wyliczeń wynika, że w 2023 roku roku wszyscy Polacy wykonali w swoich domach pracę o łącznej wartości około 2,6 biliona złotych. Imponująca kwota. Ale GUS na tym nie poprzestał. Urzędnicy podzielili tę kwotę na wszystkich dorosłych Polaków i w tem sposób ustalili, ile wynosi wartość prac domowych jednej osoby. Ale zrobili to z podziałem na kobiety i mężczyzn.
Co wyszło? "Średnia miesięczna wartość pracy domowej w 2023 r. wynosiła 4726 zł 53 gr w przeliczeniu na jedną kobietę oraz 3035 zł 11 gr w przeliczeniu na jednego mężczyznę" – czytamy w raporcie GUS. Widać wyraźnie, że gdyby za wykonywanie obowiązków domowych ktoś nam płacił, to kobiety dostawałyby więcej o prawie 1700 zł. Bo znacznie więcej robią.
Domowe obowiązki to wciąż głównie obowiązki kobiet
Tak właśnie w Polsce mityczne równouprawnienie. Kobiety odwalają w domach znacznie więcej roboty niż ich partnerzy. I nie da się – jak jeszcze 50 lat temu – powiedzieć, że robią więcej w domu, bo nie pracują zawodowo. Pracują. A powrocie z pracy tyrają na drugim, domowym i darmowym etacie.
A dzieci na to patrzą. I widzą, że obowiązki związane z codziennym prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci spadają raczej na kobiety niż na mężczyzn. Może dlatego te 18- i 19-letnie dziewczyny wcale nie kwapią się do tego, żeby mieć dzieci. Bo widzą, że to głównie będą miały przy tym więcej roboty niż ich partnerzy.
A skoro nastoletnie dziewczyny widzą, że z tym podziałem obowiązków jest coś nie tak, to ich rówieśnicy też powinni to widzieć. Podobnie jak starsi mężczyźni. I po prostu wziąć się do roboty, żeby wyrównać tę rażącą dysproporcję.
Bo jak faceci nie zaczną bardziej angażować się w obowiązki domowe, to może nie skończy się ani świat, ani nawet Polska, jaką znamy. Ale na pewno skończy się cierpliwość kobiet. Ona już ewidentnie jest na wyczerpaniu.
Źródło: GUS
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4cf061e19211c417dc290faed95afa82,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4cf061e19211c417dc290faed95afa82,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Służąca&quot; sprząta, a &quot;pan i władca&quot; na kanapie – to wciąż popularna u nas zasada &quot;podziału&quot; obowiązków.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296186,ojciec-to-u-nas-wciaz-gorszy-rodzic-dowodem-atak-matek-na-marcina-hakiela</guid><link>https://dadhero.pl/296186,ojciec-to-u-nas-wciaz-gorszy-rodzic-dowodem-atak-matek-na-marcina-hakiela</link><pubDate>Tue, 12 Aug 2025 16:15:38 +0200</pubDate><title>Ojciec to u nas wciąż gorszy i głupszy rodzic. Dowodem atak matek na Marcina Hakiela</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/acd5cfc9903f8b3cf1f213ffa83944e2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niewiele dziś trzeba, by zasłużyć na opinię złego rodzica. W przypadku facetów to właściwie wystarczy wyjść z dzieckiem, by się dowiedzieć, że coś robisz nie tak. Przekonał się o tym Marcin Hakiel. Wrzucił do sieci krótkie nagranie z synkiem i mógł przeczytać w komentarzach, że niszczy dziecku kręgosłup.

Małe turystyczne krzesełko ustawione w morzu, a na nim kilkumiesięczny Romeo. Patrzy w morze i wybucha śmiechem, gdy fale obmywają mu stópki. To wszystko, co widać na filmiku opublikowanym na Instagramie przez Marcina Hakiela.
Posadził syna na krzesełku i się zaczęło. Matki wiedzą lepiej
Filmiku, który wywołał lawinę krytycznych komentarzy. Co ciekawe, tancerzowi nie oberwało się za to, że po raz kolejny pokazał twarz swojego synka. Takie komentarze, zwłaszcza wyrażone z troską, byłyby jeszcze uzasadnione, bo sharenting jest naprawdę niebezpieczny. Krytyka dotyczyła sadzania dziecka na wspomnianym krzesełku. 
"Dzieci, które nie siadają same, nie powinny być sadzane. Szanujmy ich kręgosłupy" – napisała jedna z internautek. "To wygląda niewygodnie i niezdrowo dla kręgosłupa" – wtórowała jej kolejna. Jeszcze inna dodała: "No to właśnie rodzic jest po to, żeby chronić dziecko, a nie narażać, wiadomo, że tutaj jest posadzony niepotrzebnie w ten sposób".
Czy Hakiel popełnił błąd, sadzając ośmiomiesięczne dziecko na krzesełku? Nie wiem, nie jestem pediatrą. A nawet gdybym był, to przed wyrażeniem swojej opinii sprawdziłbym, czy Romeo rzeczywiście nie siada już samodzielnie. Bo niektóre dzieci w tym wieku już to potrafią.
Autorki krytycznych komentarzy takiego pytania nie zadają. One wiedzą. Nie wiem skąd, ale wiedzą, że Romeo na pewno jeszcze nie siada. A zatem Hakiel, który posadził go na krzesełku, jest nieodpowiedzialny. Przez jego bezmyślność może ucierpieć kręgosłup malucha. 
Ojciec to łatwy cel
Dlaczego Hakielowi się oberwało? I dlaczego krytykowały go wyłącznie kobiety? Bo jest ojcem. A ojcom łatwiej dowalić, bo wiadomo – są gorszymi rodzicami, nie mają tego naturalnego instynktu, jak matki, więc nawet jak się starają, to i tak coś spieprzą. Dlatego trzeba ich pouczać.
Paniom, które pokusiły się o te oceny, nie przyszło do głowy, że Hakiel nie jest debiutantem w roli ojca. Ma już 16-letniego syna i 12-letnią córkę. Można więc zakładać, że coś o opiece nad dziećmi wie, skoro razem z byłą żoną wychował dwójkę i nie zrobił im krzywdy bezmyślnymi działaniami.
Ja wiem, że opinia, która ciągnie się za ojcami, jest po trosze uzasadniona. Wiele pokoleń facetów pracowało na to, by utarło się przekonanie, że facet z dzieckiem sobie nie poradzi. A i dziś wielu ojców swoim zachowaniem potwierdza ten stereotyp.
Ale to jeszcze nie powód, by wszystkich mierzyć jedną miarą. I każdemu ojcu zarzucać, że się nie zna, nie ogarnia i musi zmienić swoje metody, bo szkodzi dziecku. Szkoda, że zapominają o tym przede wszystkim matki, które przecież domagają się, by faceci w końcu je odciążyli.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/acd5cfc9903f8b3cf1f213ffa83944e2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/acd5cfc9903f8b3cf1f213ffa83944e2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Marcin Hakiel i jego partnerka Dominika Serowska zostali rodzicami małego Romeo w grudniu 2024 roku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296084,zrob-takie-pierogi-swojemu-dziecku-tytul-ojca-roku-masz-zapewniony</guid><link>https://dadhero.pl/296084,zrob-takie-pierogi-swojemu-dziecku-tytul-ojca-roku-masz-zapewniony</link><pubDate>Sat, 02 Aug 2025 16:00:01 +0200</pubDate><title>Zrób takie pierogi swojemu dziecku. Tytuł ojca roku masz zapewniony</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pierogi to bez wątpienia najbardziej znane na świecie polskie danie. Od niedawna są znane także w kosmosie, bo zabrał je tam Sławosz Uznański-Wiśniewski. Powtórzyć jego wyczyn będzie ciężko, ale swoim dzieciom możesz zaimponować w inny sposób. Lepiąc pierogi. A dokładniej – dinopierogi. 

Nie musisz lecieć w kosmos, żeby być jak Sławosz Uznański-Wiśniewski. Wystarczy, że będziesz robić pierogi. Polski astronauta podczas niedawnego łączenia z Międzynarodową Stacją Kosmiczną wyznał, że lubi nie tylko jeść, ale też przygotowywać to danie. 
"Gdziekolwiek mieszkałem, a mieszkałem w wielu krajach – we Francji, w Niemczech, w Szwajcarii, w Anglii, w Norwegii – sam robiłem pierogi i częstowałem nimi innych, by podzielić się odrobiną kultury, tego, kim jesteśmy" – powiedział. 
Zrób te pierogi. Dla swojego dzieckaędziesz bohaterem 
Robienie pierogów jest nie tylko dobrym sposobem na promowanie polskich tradycji kulinarnych. Może być też drogą do zyskania uznania w oczach własnego dziecka. Zwłaszcza takiego, które uwielbia dinozaury i wszystko, co z nimi związane.
Wystarczy tylko zainspirować się tym, co robi koreańska influencerka kulinarna prowadząca na Instagramie kanał Sibatable.
Autorka tego profilu słynie z niekonwencjonalnego podejścia do dań. Z najprostszych potraw wyczarowuje misie, pieski, smerfy, krasnale i inne cacka dla małych niejadków. Niedawno wzięła na warsztat pierogi. I zaserwowała je w postaci dinozaurów. Prawda, że wyglądają świetnie?

                
                    
                
                
Koreanka nie zdradziła przepisu, ani na ciasto, ani na farsz. O takie szczegóły musisz więc zapytać kogoś, kto umie robić pierogi. Od autorki kanału Sibitable możesz za to ściągnąć sposób na przerabianie pierogów na triceratopsy, tyranozaury i inne pradawne gady. 
O pomoc w lepieniu takich pierogów śmiało możesz poprosić swoje dziecko. To może być świetna zabawa zakończona jeszcze lepszym posiłkiem. A kto wie, może nawet wstęp do kariery kulinarnej i otwarcia własnej dinopierogarni.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Dinopierogi to pracochłonne danie. Ale czego się nie robi dla swojego dziecka.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296093,5-filmow-ktore-motywuja-do-zyciowej-rewolucji-nawet-jesli-boisz-sie-zmian</guid><link>https://dadhero.pl/296093,5-filmow-ktore-motywuja-do-zyciowej-rewolucji-nawet-jesli-boisz-sie-zmian</link><pubDate>Sat, 02 Aug 2025 14:00:01 +0200</pubDate><title>5 filmów, które motywują do życiowej rewolucji. Nawet jeśli boisz się zmian</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/24b4961f72fdc5303111739050222699,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Urlop to fajny czas. Można zapomnieć o obowiązkach, oddać się pasjom i przyjemnościom albo po prostu nie robić nic. Takie zwolnienie obrotów często sprawia, że przypominamy sobie o dawnych, niezrealizowanych planach. Masz właśnie takie myśli? No to obejrzyj te filmy. Mogą sprawić, że w końcu się ruszysz. I zamiast marzyć, zaczniesz działać.

"A może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady". Takie myśli przychodzą do głowy nie tylko wtedy, gdy jesteśmy przemęczeni i sfrustrowani. Pragnienie zmiany często pojawia się też w chwilach, gdy zwalniamy tempo i mamy w końcu czas dla siebie. 
Koniec wymówek. Te filmy sprawią, że odważysz się zmienić swoje życie
Właśnie w takich momentach  przypominają się nam dawne marzenia, niezrealizowane plany, pomysły na życiową rewolucję. Brakuje tylko odwagi, by w końcu powiedzieć: "A co mi szkodzi, spróbuję, bo jak nie teraz, to kiedy!”.
Takiej odwagi nie brakowało bohaterom tych filmów. Jeśli więc chcesz wzmocnić swoje postanowienie dokonania życiowej rewolucji i uwierzyć, że naprawdę się da, to polecam wykorzystać urlop na seans. Którąkolwiek z tych produkcji wybierzesz, na pewno po seansie poczujesz moc.
1. "Skazani na Shawshank"
Jeden z najlepszych filmów w historii kina. I najlepszy zastrzyk nadziei na to, że da znaleźć wyjście z najgorszej sytuacji. Andy Dufresne (w tej roli Tim Robbins) teoretycznie nie ma prawa marzyć o lepszym życiu. Odsiaduje dożywocie w więzieniu, z którego nie da się uciec.
Ale Andy wbrew wszystkiemu nie traci nadziei na to, że opuści mury Shawshank i zacznie normalne życie. I nie poprzestaje na marzeniach. Dzień po dniu, krok po kroku działa, by odzyskać upragnioną wolność.

                    
                
2. "Nietykalni"
Oparta o faktach opowieść o przyjaźni dwóch facetów, którzy teoretycznie nie mieli prawa się zaprzyjaźnić. Bo Philippe (w tej roli Francois Cluzet) jest przebogatym arystokratą, a Driss (Omar Sy) przestępcą, który właśnie wyszedł z więzienia. Łączy ich tylko to, że mieszkają w tym samym mieście i mówią tym samym językiem.
Mężczyźni z dwóch różnych światów poznają się, bo Driss szuka pracy, a Philippe, który jest sparaliżowany, potrzebuje opiekuna. Obaj dostają znacznie więcej. Zyskują przyjaźń i okazję do tego, by totalnie odmienić swoje życie.
3. "Sekretne życie Waltera Mitty"
Tytułowy Walter (w tej roli Ben Stiller) ma monotonną pracę, za którą nie przepada. Ma też mnóstwo marzeń, ale boi się, żeby przynajmniej spróbować je spełnić. W efekcie wiedzie nudne życie, a każdy kolejny dzień wygląda tak, jak poprzednie.
Do zmiany zmusza go życie. Może stracić pracę, jeśli nie wykona pewnego zadania. Żeby to zrobić, musi wyruszyć w trudną podróż. Jaki będzie jej finał? Tego nie zdradzę. Powiem tylko, że przeżycia Waltera są naprawdę inspirujące.

                    
                4. "Babcie"
Joe (w tej roli Vince Vaughn) pracuje w nowojorskiej zajezdni autobusowej. I pewnie pracowałby tam do emerytury, gdyby nie śmierć jego ukochanej mamy. Mamy, która kojarzy mu się z miłością, ciepłem i pysznymi posiłkami.
Oprócz pieniędzy, Joe w spadku po mamie dostaje zeszyt z przepisami. I niezrealizowane marzenie o własnej restauracji. I choć nie ma wielkiego pojęcia o gotowaniu, a o prowadzeniu biznesu nie wie nic, to postanawia uruchomić własną restaurację. Wygląda jak przepis na klęskę. I pewnie tak by się to skończyło, gdyby nie tytułowe babcie.
5. "Billy Elliot"
Kiedy jesteś synem górnika i mieszkasz w małym miasteczku, w którym głównym pracodawcą jest kopalnia, to masz dość wąskie perspektywy na przyszłość. Niezależnie od tego, co lubisz i jaki masz talent, niemal pewne jest, że też zostaniesz górnikiem. A w wolne chwile będziesz spędzać z kumplami w knajpie.
Ale 11-letni Billy takiej przyszłości nie chce. Jego pasją jest balet. Jak łatwo się domyślić, łatwego życia nie ma. Z jego miłości do tańca szydzą wszyscy, na czele z ojcem. Ale prawdziwe marzenie nie tak łatwo zabić.

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/24b4961f72fdc5303111739050222699,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/24b4961f72fdc5303111739050222699,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Babcie&quot; to ciepła komedia oparta na prawdziwej historii.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296165,nowy-trend-w-randkowaniu-kobiety-szukaja-mezczyzn-gotowych-na-slow-burn</guid><link>https://dadhero.pl/296165,nowy-trend-w-randkowaniu-kobiety-szukaja-mezczyzn-gotowych-na-slow-burn</link><pubDate>Sat, 02 Aug 2025 09:00:01 +0200</pubDate><title>Nowy trend w randkowaniu. Kobiety szukają mężczyzn gotowych na &quot;slow burn&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Związki na jedną noc, intensywne, choć krótkie relacje typu "nanoships" albo przeciwnie – randki połączone z planowaniem wspólnej przyszłości. Te wszystkie sposoby budowania relacji odchodzą już do przeszłości. Teraz na portalach randkowych zaczyna królować hasło "slow burn".

"Nie ma na co czekać, ukradnij mnie już teraz” – śpiewa w jednym ze swoich wielkich hitów Kaśka Sochacka. Pod tymi słowami zapewne podpisałoby się wiele osób, które mają za sobą pierwsze udane randki. Bo skoro zaiskrzyło, to po co marnować czas. Życie jest krótkie, więc szybka deklaracja.
"Slow burn", czyli miłość potrzebuje czasu
Takie podejście do randkowania przestaje być już modne. Jak donosi portal Huffpost młodzi ludzie, a zwłaszcza kobiety, są już znudzone "nanoships", czyli relacjami pełnymi namiętności, ale krótkotrwałymi, nie kręci ich już "future proofing", czyli ustalanie wspólnych celów na przyszłość od już po paru randkach. 
Te i inne modne jeszcze niedawno style randkowania powoli wypiera nowy trend. Na portalach randkowych typu Tinder czy Bumble coraz częściej pojawiają się wzmianki o potrzebie budowania relacji "slow burn". Na czym to polega? Krótko mówiąc na braku ciśnienia. Ma być ogień, ale niewielki. Jak z czasem się rozpali, to dobrze, a jak zgaśnie, to też nic się nie stanie.
"Slow burn", jak zauważa amerykańska ekspertka od związków Laurel House nie jest metodą dla niecierpliwych. Ktoś, kto już po paru randkach chce dowodów na to, że warto się zaangażować w tę relację, będzie zawiedziony. Tam samo jak ten, kto liczy na szybkie "benefity", takie jak seks.
Pierwsze wrażenie? Mało ważne
Zadowoleni będą za to ci, którzy pamiętają, co powtarzały nasze babcie. Że z miłością to nie ma co się tak spieszyć, trzeba się najpierw dobrze poznać, a poważne deklaracje składać po paru latach "chodzenia ze sobą". Oczywiście chodzenia na randki, bo o chodzeniu do łóżka nie ma mowy.
Popularność tego stylu zdaniem ekspertów bierze się ze zmęczenia szybkim tempem nawiązywania relacji. I z licznych rozczarowań, kiedy okazywało się, że choć początku wszystko grało, to szybko wyszło, że to była katastrofalna pomyłka.
Tu na pierwszej randce może ani trochę nie iskrzyć. Wady mogą przesłaniać jakiekolwiek zalety. Bo nie jest istotne, jak relacja się zaczyna, tylko jak się rozwinie. 
"Na początku osoby randkujące mogą mówić, że nie czują chemii, ale mogą wyczuwać potencjał na nawiązanie relacji, a nawet na bycie przyjaciółmi. I jeśli nie odrzucą tego potencjału po jednej randce, to wszystko może się zdarzyć" – wyjaśnia Laurel House w rozmowie z portalem Huffpost.
Samo się nie zrobi
Nie oznacza to jednak, że trzeba bezczynnie czekać na to, jak ta relacja się rozwinie. Owszem, wszystko ma być slow – powoli, bez presji. Ale istotny jest też "burn". Bez tego ognia nie ma sensu i trzeba go podtrzymywać. Randkami, kwiatami, drobnymi prezentami, czułymi gestami. 
Tylko bez przesady. A przede wszystkim bez oczekiwania, że to szybko przerodzi się w miłość na całe życie. Do tego trzeba czasu i starań – z obu stron.
Źródło: Huffpost.com





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Randkujemy, ale bez ciśnienia. To zasada związków &quot;slow burn&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296177,to-jeden-z-wiekszych-problemow-mezczyzn-dotyka-zwlaszcza-tych-w-zwiazkach</guid><link>https://dadhero.pl/296177,to-jeden-z-wiekszych-problemow-mezczyzn-dotyka-zwlaszcza-tych-w-zwiazkach</link><pubDate>Fri, 01 Aug 2025 13:59:43 +0200</pubDate><title>To jeden z poważniejszych problemów polskich mężczyzn. Dotyka zwłaszcza tych w związkach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/946b6c627226ff2f9455c195c6639259,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nie widać tego na ulicach i w tętniących życiem knajpkach. Nie widać też w social mediach, gdzie wszyscy pokazują swoje intensywne i barwne życie towarzyskie. Ale badania naukowe nie zostawiają złudzeń. Polaków zżera samotność. Zwłaszcza mężczyzn, którzy starannie to ukrywają, także przed swoimi partnerkami.

O tym, że mamy epidemię samotności, psycholodzy i socjolodzy mówią od dawna. Zwykle jednak jako przykład podają seniorów. Tymczasem nowe badanie pokazuje, że nie tylko ludzie starsi, którzy często całymi dniami nie mają się do kogo odezwać, czują się osamotnieni. Młodych też to dotyka, zwłaszcza mężczyzn, także tych w związkach.
Jeden z największych problemów Polaków. Zwłaszcza mężczyzn
Badanie, które ujawniło skalę samotności Polaków, przeprowadzili naukowcy z Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wykorzystali przy tym eksperymentalną metodę, bo w pierwszej fazie nie pytali wprost o poczucie samotności.
Uczestnicy – w sumie 3376 osób z całej Polski – mieli za zadanie wypełnienie ankiet, w których musieli opisać swój stan emocjonalny, więzi z bliskimi, zaangażowanie w relacje społeczne. Po przeanalizowaniu tych odpowiedzi badacze stwierdzili, że aż 61 proc. osób odczuwa samotność, a w przypadku 27 proc. to poczucie jest bardzo nasilone.
W drugiej fazie eksperymentu naukowcy odkryli już karty i zapytali uczestników wprost, komu dokucza samotność. I tu już nagle odsetek samotnych spadł niemal o połowę – twierdząco odpowiedziało 34 proc. ankietowanych, a 6,5 proc. stwierdziło, że osamotnienie jest bardzo dokuczliwe?
Problem, którego się wstydzimy
Która liczba – 61 czy 34 proc. – oddaje prawdziwą skalę samotności Polaków? Na tym właśnie polegał "podstęp" zastosowany przez wrocławskich naukowców. Bo oni chcieli sprawdzić nie tylko to, ilu ludzi cierpi na samotność, ale też ilu się do tego przyzna. 
"Samotność, choć coraz bardziej powszechna, jest jednym z najbardziej wypieranych stanów emocjonalnych. Ludzie nie przyznają się do niej, zwłaszcza gdy są pytani bezpośrednio" – stwierdził prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego i jeden z autorów badania.
Odpowiedź na wcześniej postawione pytanie brzmi więc tak: w poczuciu samotności żyje aż 61 proc. Polaków. Ale tylko połowa z nich się do tego przyznaje. Reszta to ukrywa, bo się wstydzi, boi napiętnowania, nie chce mieć opinii "przegrywa".
Badanie zrobione przez zespół pod kierunkiem prof. Misiaka ujawniło jeszcze jedną prawdę. Choć samotność doskwiera zarówno kobietom, jak i mężczyznom, to ci drudzy bardzo rzadko się do tego przyznają. A właściwie starannie to ukrywają.
Wiąże się to z kulturowym stereotypem osoby silnej, samowystarczalnej i emocjonalnie stabilnej. Dodatkowo panowie częściej przejawiają cechy narcystyczne, co kłóci się z tradycyjnym wyobrażeniem osoby samotnej. Trudniej im też mówić o emocjach, ponieważ postrzegają to jako oznakę słabości" – wyjaśnił prof. Misiak.
Samotni, choć w związkach
Co ważne, dotyczy to także mężczyzn w stałych związkach. Oni do poczucia samotności nie przyznają się z jeszcze jednego powodu. Uważają, że byłoby to podważenie sensu związku, przyznanie się do kryzysu czy wręcz błędu przy wyborze partnerki.
Nie jest to tylko domena mężczyzn. Z dokładnie tego samego powodu poczucie samotności wypierają kobiety, które są w związkach. One też nie mogą się pogodzić z faktem, że choć żyją pod jednym dachem z bliską osobą, to dokucza im samotność. Dlatego wolą temu zaprzeczać.
Wnioski po badaniu prof. Misiak ma przygnębiające. "Zjawisko samotności może być większe niż dotychczas wskazywano, a jego niedoszacowanie oznacza, że problem staje się epidemią, którą wiele osób przeżywa w milczeniu" – stwierdził wrocławski badacz.
Źródło: umw.edu.pl





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/946b6c627226ff2f9455c195c6639259,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/946b6c627226ff2f9455c195c6639259,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Samotność odczuwa ponad 60 proc. Polaków. Ale wielu z nich nie chce się do tego przyznać.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296171,w-deszczowe-dni-zbieraj-zabawki-z-podworka-ukaszenia-to-poczatek-problemow</guid><link>https://dadhero.pl/296171,w-deszczowe-dni-zbieraj-zabawki-z-podworka-ukaszenia-to-poczatek-problemow</link><pubDate>Thu, 31 Jul 2025 17:34:50 +0200</pubDate><title>W deszczową pogodę nie zostawiaj zabawek na podwórku. Ukąszenia to najmniejszy problem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lato w tym roku nas nie rozpieszcza. Nie dość, że nie ma upałów, to jeszcze ciągle leje. Taka pogoda doprowadza do szału urlopowiczów i właścicieli biznesów w popularnych miejscowościach turystycznych. Ale jest ktoś, kto ją uwielbia. Komary. Ostatnie opady sprawiły, że lęgną się na potęgę, także na placach zabaw. I mogą być niebezpieczne.

Od ich denerwującego bzyczenia i bolesnych ukąszeń wielu z nas zdążyło się odzwyczaić. Upalna i sucha wiosna sprawiła, że komarów jest w tym roku wyjątkowo mało. Niestety, krwiopijcy wracają. To jedna z przykrych konsekwencji tego, że od dłuższego czasu w całej Polsce pada.
Wiaderko zostawione na placu zabaw może być wylęgarnią komarów
"Obfite deszcze i temperatura powyżej 20 stopni Celsjusza to idealne warunki dla komarów" – ostrzega w rozmowie z PAP prof. Łukasz Myczko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jak dodał, nie dotyczy to tylko miejsc w pobliżu jezior, rzek czy terenów podmokłych. Inwazji komarów należy się spodziewać także w miastach.
Wiele gatunków tych owadów wcale nie potrzebuje bowiem większych zbiorników wodnych. Do złożenia jaj wystarczą dłużej stojące kałuże, a nawet przedmioty, które ludzie zostawiają w przydomowych ogródkach czy na podwórkach. 
Jako przykład prof. Myczko wymienił... dziecięce zabawki. Leżące w piaskownicach wiaderka, foremki, łopatki czy przyczepy wywrotek mogą stać się wylęgarnią larw, jeżeli dłużej postoi w nich deszczówka. "W takich warunkach świetnie odnajduje się komar brzęczący, jeden z najbardziej uciążliwych gatunków" – stwierdził naukowiec.
Można by było machnąć na to ręką, bo przecież komary zawsze były. Najwyżej ukąsi, chwilę poboli i po sprawie. Problem w tym, że w Polsce coraz częściej pojawiają się egzotyczne gatunki. A spotkanie z nimi może mieć skutki znacznie gorsze niż chwilowe swędzenie.
Wśród takich groźnych gatunków inwazyjnych prof. Myczko wymienił doskwiera japońskiego, który może przenosić takie śmiertelnie niebezpieczne wirusy, jak denga, zika czy chikungunya. To nie wszystko. W Polsce znaleziono też komary, które przenoszą malarię, wirusa Usutu czy wirusa wywołującego gorączkę Zachodniego Nilu.
Wszystkie te wirusy są bardzo groźne. Na szczęście komarów, które są ich nosicielami, jest u nas bardzo mało, więc ryzyka epidemii nie ma. Nie ma też jednak gwarancji, że taki owad nie złoży jaj w pozostawionym na podwórku wiadereczku czy foremce. Na wszelki wypadek lepiej je pozbierać, umyć i schować w suchym miejscu.
Źródło: PAP





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Komary nie potrzebują specjalnych warunków do składania jaj. Mogą to zrobić w wodzie stojącej w zabawkowym wiaderku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296174,uczniowie-z-problemami-w-nauce-dostana-dodatkowe-zajecia-z-dala-od-szkoly</guid><link>https://dadhero.pl/296174,uczniowie-z-problemami-w-nauce-dostana-dodatkowe-zajecia-z-dala-od-szkoly</link><pubDate>Thu, 31 Jul 2025 16:23:22 +0200</pubDate><title>Uczniowie z trudnościami w nauce będą mieć dodatkowe zajęcia. Ale… z dala od szkoły</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/a3deca4b527439bb5f44ed9ae9d13b38,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gdy uczeń ma problem z jakimś przedmiotem, to nauczyciel często oferuje mu tzw. zajęcia wyrównawcze. I one nie znikną z polskich szkół. Pojawią się za to nowe zajęcia, inspirowane rozwiązaniami z Wielkiej Brytanii i Holandii. Będą prowadzone w miejscach, które nie kojarzą się ze szkołą – na stadionach, w halach sportowych i salach konferencyjnych.

Wszyscy przywykliśmy już do tego, że MEN co chwila zgłasza nowe pomysły, które mają ułatwić życie polskim uczniom. Uzbierało się tego sporo – od likwidacji prac domowych po planowane powołanie rzeczników praw uczniowskich.
Dodatkowe lekcje, ale nie w szkole i nie z nauczycielem
Teraz do tych starań o lepszy system edukacji włączyło się Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Resort ogłosił właśnie start nowego programu Playing for Success. Będą z niego mogli korzystać uczniowie, którzy mają trudności w nauce. "Jego celem jest podniesienie ich umiejętności podstawowych i poprawa wyników edukacyjnych" – informuje MFiPR.
Cel nie jest zaskakujący, ale sposób jego realizacji – owszem. Projekt polega bowiem na organizowaniu zajęć edukacyjnych, ale z dala od szkoły. Bo uczniom, zwłaszcza tym, którzy mają problemy w nauce, szkoła raczej nie kojarzy się dobrze. Z tego samego powodu zajęć nie będą prowadzić nauczyciele, ale edukatorzy i tutorzy.
"Każde zajęcia mają taką samą strukturę i zawierają wstępną dyskusję, część na pracę, przerwy i podsumowanie. Dorosłe osoby, np. tutorzy i tutorki czy trenerzy i trenerki, pełnią rolę mentorów i mentorek, pomagając dzieciom w wyznaczaniu i realizowaniu celów edukacyjnych" – czytamy w komunikacie ministerstwa.
Nauka matematyki na stadionie
Spotkania tutorów i edukatorów z uczniami mają się odbywać "w atrakcyjnych miejscach”, które nie kojarzą się ze szkolnymi realiami. Mają to być stadiony, hale i kluby sportowe, sale treningowe czy centra konferencyjne. 
"Poprzez udział w zajęciach prowadzonych przez edukatorów w środowisku pozaszkolnym, na przykład na stadionie czy w klubie sportowym, dzieci wzmacniają wiarę we własne możliwości, poprawiają wyniki w nauce, co motywuje je do dalszej edukacji" – stwierdziła wiceministra Monika Sikora. 
Jak zaznaczyła, zdecydowała się na wprowadzenie projektu Playing for Success w Polsce, bo to rozwiązanie sprawdza się w Wielkiej Brytanii i Holandii. Tam uczniowie, którzy mają problemy w szkole, "dokształcają się" na podobnych zajęciach już od kilku lat. I zyskują dzięki nim motywację, pewność siebie, a ostatecznie też lepsze wyniki w nauce.
Na razie dla nielicznych
Projekt Playing for Success w Polsce nie ruszy od razu w całej Polsce. To na razie pilotaż, który obejmie około 960 uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Zajęcia dla nich będą prowadzone w klubach sportowych. 
Zajęcia będą nadzorowane przez pedagogów z Instytutu Badań Edukacyjnych, którzy mają sprawdzić, czy ta metoda przynosi efekty. Jeśli się okaże, że takie "zajęcia wyrównawcze" na stadionach rzeczywiście pomagają się lepiej uczyć, to w kolejnym roku projekt obejmie większą grupę dzieci i nastolatków.
Źródło: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/a3deca4b527439bb5f44ed9ae9d13b38,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/a3deca4b527439bb5f44ed9ae9d13b38,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lekcje polskiego czy matematyki w klubie sportowym? Tak ma wyglądać nowy program edukacyjny rządu dla uczniów, którzy mają problemy w nauce.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296168,tata-jimka-ocenil-jego-kariere-i-sie-zaczelo-znana-aktorka-nie-wytrzymala</guid><link>https://dadhero.pl/296168,tata-jimka-ocenil-jego-kariere-i-sie-zaczelo-znana-aktorka-nie-wytrzymala</link><pubDate>Thu, 31 Jul 2025 10:52:10 +0200</pubDate><title>Ojciec Jimka ocenił jego karierę i wywołał burzę. Znana aktorka nie wytrzymała: &quot;Toksyczny rodzic&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Odziedziczył po ojcu talent i pasję. I choć Jimek wybrał inną muzyczną drogę niż jego tata, to też osiągnął wielki sukces. Można więc myśleć, że Krzesimir Dębski jest dumny z syna, który tworzył dla Beyoncé czy Snoop Dogga. Ale jest inaczej. Kompozytor skrytykował dokonania Jimka i… ściągnął na siebie gromy. "Toksyczny rodzic" – napisała gwiazda "M jak miłość".

Dzieci sławnych rodziców nie mają w życiu łatwo. Zwłaszcza gdy odziedziczą po nich talent i wybiorą taką samą ścieżkę kariery. Wtedy są nieustannie porównywani i zwykle wypadają w tych porównaniach blado. I słyszą, że tata jest zdolniejszym aktorem albo że mama dużo lepiej śpiewa.
Tata Jimka o jego muzyce: "Łatwizna i świat dodawania bitów"
Pół biedy, jeśli takie "pociski" ślą obcy ludzie. Gorzej, gdy krytyczną opinię na temat dokonań dziecka wyrazi publicznie sławny ojciec czy mama. A tak właśnie zrobił kompozytor Krzesimir Dębski, gdy podczas rozmowy w podcaście "PRZEmiana" został zapytany o ocenę muzycznych dokonań syna Radzimira, znanego jako Jimek.
"Można się cieszyć z tego, że znalazł swoje poletko. Jest to właściwie inny świat zupełnie. Nożyczki i się wycina fragmenty innych utworów, innych autorów. Na pewno bym wolał, żeby pisał swoje utwory. A to jest troszeczkę łatwizna i świat dodawania bitów" – stwierdził kompozytor.
Na stwierdzeniu, że Jimek właściwie nie tworzy, tylko przetwarza kompozycje innych muzyków, Radzimir Dębski nie poprzestał. Stwierdził też, że on podobnymi rzeczami również się zajmował, ale w ramach zabawy.
"Ja to robiłem, jak się wygłupiałem w filharmoniach, gdy robiłem na bisy na Dumkę na dwa serca. Robiłem to jako żart, a potem się okazało, że to jest teraz popularne i to jest prawdziwa jakaś sztuka wielka. Bardzo się dziwię" — podsumował Krzesimir Dębski.
Tata tak nie robi
Już samo wyznanie pana Radzimira, że wolałby, by jego syn komponował własne utwory, nie świadczy o nim najlepiej. Bo Jimek, oprócz tego że robi remiksy, co doceniła Beyoncé, tworzy też swoje kompozycje. Ale nawet gdyby skupił się wyłącznie na miksowaniu cudzych, to ma do tego prawo, bo to jego życie i kariera.
To jednak można jeszcze zrozumieć. Wielu rodziców ma jakieś oczekiwania wobec swoich dzieci. Ale już bagatelizowanie dokonań Jimka i sugerowanie, że zajmuje się rzeczami niepoważnymi i właściwie nie robi niczego godnego uwagi, jest arcysłabe. Byłoby słabe, gdyby pan Krzesimir powiedział to Jimkowi w rozmowie w cztery oczy. A co dopiero w wywiadzie, który słyszy cała Polska?
Nic dziwnego, że fani młodszego Dębskiego nie zostawili na jego tacie suchej nitki. W komentarzach padły słowa o tym, że kompozytor zazdrości synowi sukcesu, nie zna jego twórczości, nie umie go wspierać, a przynajmniej trzymać języka za zębami, by nie rzucać raniących słów.

"Myślcie, co i gdzie mówicie o swoich dzieciach"
Ale najbardziej celny komentarz napisała aktorka Gabriela Oberbek. Nie skupiła się na krytykowaniu Krzesimira Dębskiego (choć swój post zatytułowała wymownie "Toksyczny rodzic"), ale przestrzegła innych przed takim zachowaniem. 
"Widziałam w życiu wiele takich dołujących rodzicielskich akcji i to naprawdę może zniszczyć człowiekowi życie. Myślcie, drodzy rodzice, nad tym co i gdzie mówicie o swoich dzieciach, bo takie zachowania to wysoka toksyczność i patologia” – napisała gwiazda "M jak miłość".
I dodała, że rodzic, który pozwala sobie na taki publiczny „pojazd” po własnym dziecku, "wystawia sam sobie nieciekawą wizytówkę człowieka". Jeśli coś z tej przykrej sytuacji warto zapamiętać, to właśnie ten prosty wniosek – krytykowanie dziecka, zwłaszcza przy innych, źle świadczy o rodzicu, a nie o dziecku.
Źródło: podcast "PRZEmiana", Facebook.com/gabrielaoberbek





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jimek jest znany i ceniony na całym świecie. Do fanów jego twórczości nie należy jednak Krzesimir Dębski, czyli jego tata.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296162,dwie-godziny-na-tiktoka-a-potem-blokada-tak-chca-walczyc-ze-smartfica</guid><link>https://dadhero.pl/296162,dwie-godziny-na-tiktoka-a-potem-blokada-tak-chca-walczyc-ze-smartfica</link><pubDate>Wed, 30 Jul 2025 09:23:49 +0200</pubDate><title>Po dwóch godzinach na TikToku,  automatycznie włączy im się blokada. Dzieciaki, koniec laby</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/2005cb2fb4889c44312584798bb6a99d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak już walczyć z uzależnieniem dzieci od smartfonów i mediów społecznościowych, to na ostro. Tak uznał brytyjski rząd, który zamierza wprowadzić automatyczne blokady popularnych aplikacji. Ze Snapchata czy TikToka dzieci będą mogły korzystać dwie godziny dziennie. Po wyczerpaniu limitu specjalny system odetnie dostęp.

Wielka Brytania jest jednym z nielicznych europejskich krajów, w których nie wprowadzono odgórnego zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach. Podobnie jak w Polsce, decyzję w tej sprawie podejmują tam dyrektorzy i rady rodziców dyrektorom. 
Rząd bierze się za walkę ze "smartficą". Bedą limity dostępu
Teraz jednak tamtejszy rząd uznał, że ta swoboda przynosi fatalne skutki i chce wprowadzić ograniczenia. Znacznie poważniejsze niż ban na korzystanie ze smartfonów po przekroczeniu progu szkoły. 
Jak donosi dziennik "The Independent", brytyjski minister nauki i technologii Peter Kyle zaproponował wprowadzenie radykalnych środków walki z "kompulsywnym" korzystaniem ze smartfonów i social mediów przez dzieci i młodzież. Chce ich po prostu od nich odciąć. 
Pomysł jest prosty. Młodzi użytkownicy popularnych platform społecznościowych mieliby limit na korzystanie z każdej z nich – 2 godziny dziennie. Po wykorzystaniu tego czasu specjalny system uruchomi blokadę i aplikacja przestanie być aktywna. Na ponowny dostęp trzeba będzie czekać do kolejnego dnia. 
Można powiedzieć, że niewiele to da, bo dziecko po wykorzystaniu limitu na TikToku przerzuci się na Snapchata czy inną aplikację. Nie będzie to jednak takie proste. Plan ministra Kyle’a zakłada bowiem też wprowadzenie całkowitych zakazów w godzinach nocnych i w porze trwania zajęć w szkołach. 
Rośnie pokolenie cyfrowych zombie
To oznacza, że to "okienko" na używanie platform społecznościowych byłoby dość wąskie – trwałoby zaledwie kilka godzin na dobę. Dzieci, które korzystają z kilku platform, będą musiałby wybierać, żeby zmieścić się w tym czasie swobodnego dostępu. I to jest główny cel tego pomysłu – sprawić, by dzieci mniej czasu spędzały w sieci.
Powodem, dla którego liberalne dotąd władze Wielkiej Brytanii rozważają wprowadzenie tak surowych restrykcji, są nowe wyniki badań. Przytoczył je z resztą sam Peter Kyle, zaznaczając, że jest nimi przerażony. 
I trudno się dziwić, bo okazało się, że niemal połowa młodych Brytyjczyków spędza w internecie minimum 6 godzin dziennie, a co piąty ponad 8 godzin. Większość tego czasu zajmuje aktywność w mediach społecznościowych. Uczestniczący w tych badaniach nastolatkowie wprost przyznawali, że właściwie nie mają relacji w realu, bo wystarczają im te wirtualne.
O podjęcie radykalnych kroków już w lutym apelowali naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham. Sprawdzili oni, jakie skutki przyniosło wprowadzenie zakazu korzystania ze smartfonów w 30 brytyjskich szkołach, które się na to zdecydowały.
Badanie wykazało, że o ile zakaz używania smartfonów nie wpłynął znacząco na wyniki w nauce, to poprawił jakość snu i dobrostan psychiczny uczniów. 
"Same zakazy nie wystarczą, aby poradzić sobie z negatywnym wpływem telefonów. Musimy zrobić coś więcej" – mówiła wówczas dr Victoria Goodyear, jedna z autorek badania. Zdaje się, że rząd posłuchał jej apelu. 
Źródło: "The Independent"






]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/2005cb2fb4889c44312584798bb6a99d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/2005cb2fb4889c44312584798bb6a99d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Niemal połowa brytyjskich nastolatków spędza w internecie aż 6 godzin dziennie. Rząd ma pomysł, jak to zmienić.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296150,tabele-alimentacyjne-rozwscieczyly-mezczyzn-panowie-serio-wam-nie-wstyd</guid><link>https://dadhero.pl/296150,tabele-alimentacyjne-rozwscieczyly-mezczyzn-panowie-serio-wam-nie-wstyd</link><pubDate>Tue, 29 Jul 2025 15:35:22 +0200</pubDate><title>Tabele alimentacyjne rozwścieczyły mężczyzn. Panowie, naprawdę wam nie wstyd? </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/f7b4032bf0a1a4e28686a1660ffb8ec6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jedną z ostatnich ministerialnych decyzji Adama Bodnara była publikacja tzw. tablic alimentacyjnych. To wskazówka dla sędziów, czym się kierować, ustalając wysokość świadczeń na dziecko. Pomysł oburzył wielu mężczyzn. "Piekło ojców", "pętla na szyję" i "haracz na kosmetyczkę dla matki" – piszą. Śmiałe opinie jak na kraj mistrzów świata w unikaniu płacenia alimentów. 

"To niewiążące narzędzie pomocnicze, mające ułatwić orientację w typowych wysokościach alimentów. (…) Nie jest źródłem prawa ani nie wpływa automatycznie na wcześniej orzeczone alimenty". Tak o nowych tablicach alimentacyjnych napisało Ministerstwo Finansów.
Wyjaśnienie jest jednoznaczne. Kwoty podane w tabelach przygotowanych przez resort to nie jest sztywny "cennik". Sędziowie, owszem, mogą się nimi sugerować, ale nie muszą. Bo w każdej sprawie powinni indywidualnie oceniać sytuację osób, którym zasądzają alimenty.
"Kwoty wzięte z kosmosu"
To jednak nie pomogło. W komentarzach pod postem na facebookowym profilu ministerstwa rozpętała się burza. Większość komentarzy odnosi się do kwot podanych w tabeli – że są za wysokie, "wzięte z kosmosu" i nie uwzględniają możliwości finansowych Polaków.
Nastrojów nie uspokoiło też dodatkowe wyjaśnienie wiceszefowej resortu. "Tablice alimentacyjne mają pomagać, a nie wzbudzać kontrowersje. Dobro dziecka jest wartością nadrzędną, ale nie możemy pomijać głosu rodziców" – napisała Zuzanna Rudzińska-Bluszcz na platformie X. 
W odpowiedzi znów pojawiły się komentarze o "niekompetentnych urzędasach, którzy nie mają pojęcia, ile zarabiają ludzie". Padły też ironiczne komentarze, że ministerstwo powinno też zrobić tabele z karami finansowymi dla matek, które utrudniają ojcom kontakt z dzieckiem.
Takie głosy rzeczywiście można zrozumieć. Kwoty podane w tabelach nie są małe i rzeczywiście można dyskutować, czy to dobra podpowiedź dla sędziów. Można też zrozumieć rozżalenie mężczyzn, którym byłe partnerki uniemożliwiają spotkania z dziećmi, sprowadzając jedynie do roli "płatników alimentów".

"Założą ojcom pętle na szyje"
Nie sposób jednak pojąć komentarzy tych, którzy kwestionują nie tylko wysokość kwot, ale nawet samo stworzenie takich tabel. I uważają, że to początek "piekła mężczyzn". 
Bo, według niektórych, kobiety podstępnie wykorzystają te tabele do tego, by niszczyć byłych mężów. "Dziecko w Polsce to sposób na biznes dla kobiety i pętla na szyję mężczyzny, ojca” – napisał jeden z nich.
Podobnych komentarzy jest więcej. Padają sugestie, że kobiety się "dorobią" na byłych, bo dostaną więcej niż wynosi rzeczywisty koszt utrzymania dziecka. Faceci będą więc finansować swoim eks wizyty w spa i u kosmetyczki. 
Autorzy tych słów nie dostrzegają jednego szczegółu. Bo owszem, są mężczyźni, którzy wypruwają żyły, by zapłacić zbyt wysokie jak na ich możliwości alimenty, gdyż ich partnerki miały bardzo dobrych adwokatów, a sędzia wydał niesprawiedliwe orzeczenie. Sam takiego znam.
Ale liczba takich przypadków jest niczym w porównaniu z liczbą mężczyzn, którzy ani grosza nie dają na swoje dzieci. Według oficjalnych danych od płacenia alimentów uchyla się w Polsce 357 tysięcy rodziców. Tylko 6 proc. z nich to matki. Reszta nierzetelnych alimenciarzy to mężczyźni. A średni wysokość zaległości to aż 55 tys. zł.
W tej sytuacji pisanie o "sponsorowaniu spa byłym partnerkom" czy "niewolnictwie polskich ojców" brzmi jak słaby żart. Bo wiele kobiet nie dostaje od swoich byłych nie tylko bonusów na kosmetyczkę, ale nawet paru złotych na jedzenie dla dziecka. I właśnie to trzeba krytykować, a nie tabele alimentacyjne.
Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości, Krajowy Rejestr Długów




]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/f7b4032bf0a1a4e28686a1660ffb8ec6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/f7b4032bf0a1a4e28686a1660ffb8ec6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sejmowy protest kobiet pod hasłem &quot;Alimenty nie przekrety , alimenty nie prezenty&#039;&#039;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296159,5-zdan-ktorymi-zepsujesz-wakacje-nastolatkowi-ostatnie-wkurza-najbardziej</guid><link>https://dadhero.pl/296159,5-zdan-ktorymi-zepsujesz-wakacje-nastolatkowi-ostatnie-wkurza-najbardziej</link><pubDate>Tue, 29 Jul 2025 15:17:48 +0200</pubDate><title>5 zdań, którymi szybko zepsujesz wakacje nastolatkowi. Ostatnie wkurza najbardziej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeszcze nie minął lipiec, a ty już jedziesz na oparach cierpliwości. I tylko czekasz, kiedy twoje nastoletnie dziecko w końcu wyjedzie na obóz albo – jeszcze lepiej – w końcu pójdzie do szkoły. Znasz to? No to żeby łatwiej ci było przetrwać ten wspólny czas, przestań wkurzać swojego nastolatka tymi tekstami. Jest spora szansa, że ci się odwdzięczy.

Lato z nastolatkiem nie jest łatwe. I nie jest to jedynie twoja opinia. Twoja dorastająca córka czy syn na bank myśli tak samo. Dlaczego? Bo ma już powyżej uszu twoich napomnień i irytujących uwag, które psują nastrój.
Tych 5 zdań nie mów nastolatkowi. Zepsujesz nastrój jemu i... sobie
Może ciężko ci w to uwierzyć, ale tę gęstą atmosferę da się trochę poprawić. Ale wymaga to odrobiny wysiłku. A konkretnie – porzucenia typowych wakacyjnych odzywek rodzica. 
Listę "zdań zakazanych" przygotowała psycholożka Izabela Kucińska-Świgost, specjalistka od budowania relacji rodziców z nastolatkami. Podpowiada też, czym je zastąpić.
1. Znowu siedzisz w tym telefonie!
Niestety, nastolatki (i nie tylko) tak mają – dużo czasu spędzają ze smartfonem w ręku. A ciągłe wypominanie im tego nie sprawi, że wyłączą i odłożą telefon. Może ich jednak do tego skłonić ciekawa propozycja. Wyrażona słowami: "Znajdziesz dla mnie pół godziny na rozmowę?".
2. Całymi dniami nic nie robisz!
Tak, to wkurzające. Śpi do południa, snuje się po domu, siedzi przed komputerem. Racja, czas można wykorzystać pożyteczniej. Ale można też lepiej do tego inspirować. Na przykład poprosić o pomoc w zrobieniu zakupów czy obiadu. Najlepiej wspólnie. I bez krytykowania, że leniwy czy nie umie.
3. Inni się spotykają ze znajomymi, tylko ty cały czas siedzisz w domu!
Porównywanie z innymi to słaby zwyczaj, niezależnie od tego, czy dotyczy wyników w nauce, zachowania czy czegokolwiek innego. A mówienie w ten sposób o relacjach towarzyskich jest ryzykowne z innego powodu. 
To siedzenie w domu może nie być wyborem, ale skutkiem jakiegoś konfliktu czy wręcz odrzucenia przez grupę. Dlatego zamiast agresywnie krytykować, lepiej zapytać: "Widzę, że spędzasz dużo czasu sam/sama. Tak lubisz? To jest dla ciebie ok?".
4. Tyle razy cię o to prosiłem i dalej nie jest zrobione
Tak, prosiłeś. I nie jesteś w stanie pojąć, dlaczego nastolatek, który ma tyle wolnego czasu, przez kilka dni nie jest w stanie ogarnąć swojego pokoju czy zrobić czegoś innego, o co tyle razy prosiłeś. To niepojęte, ale tylko dla ciebie. Nastolatek tych pretensji nie zrozumie. 
Zamiast je wygłaszać, zaproponuj mentalne wsparcie. "Widzę, że jakoś nie możesz się zebrać, może ci jakoś pomogę to zorganizować". Zaskoczenie, że ojciec nie opierdziela, ale proponuje wsparcie będzie tak duże, że więcej prosić nie będziesz musiał.
5. Ciągle coś planuję i ci proponuję, a tobie się nic nie podoba
Stajesz na rzęsach, żeby wymyślić jakąś fajną rozrywkę, ale wszystkie pomysły jak kulą w płot. Tego nie chce, tamto wydaje mu się nudne, tego nie lubi. No to się nie wysilaj i nie proponuj.
Powiedz: "Zależy mi na tym, by spędzić z tobą czas. Może wymyślisz, co moglibyśmy razem robić?" Zero pretensji, więc zero buntu. Do tego problem z głowy, bo to syn czy córka musi się teraz wykazać inwencją.
Źródło: Instagram.com/wspaniale.wychowanie

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie mów tego nastolatkowi, jeśli nie chcesz zepsuć wakacji jemu i sobie.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
