<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[dadHero.pl - BOHATEROWIE]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii BOHATEROWIE w dadHero.pl]]></description>
		<link>https://dadhero.pl/c/403,bohaterowie</link>
				<generator>dadhero.pl</generator>
		<atom:link href="https://dadhero.pl/rss/kategoria,403,bohaterowie" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/293891,jakub-kiwior-poswiecil-zycie-pilce-mogl-to-zrobic-dzieki-wsparciu-taty</guid><link>https://dadhero.pl/293891,jakub-kiwior-poswiecil-zycie-pilce-mogl-to-zrobic-dzieki-wsparciu-taty</link><pubDate>Fri, 21 Jun 2024 16:41:08 +0200</pubDate><title>Rzucił własną firmę, by jego syn mógł grać w piłkę. Tata Jakuba Kiwiora to prawdziwy bohater</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4969895207962e2b439bba56d763a946,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Reprezentacja Polski w drugim meczu podczas Euro 2024 zmierzy się z Austrią. W tym spotkaniu ostoją naszej obrony będzie znów 24-letni Jakub Kiwior. W piłkę gra od czwartego roku życia, a na pierwszy trening zaprowadził go jego tata. Piotr Kiwior nie tylko odkrył talent syna, ale też sporo poświęcił, by ten talent pielęgnować. Gdy 16-letni Jakub dostał propozycję gry w Brukseli, jego tata zawiesił własną firmę i wyjechał z nim do Belgii, by chłopak nie czuł się tam samotny. A na miejscu przez ponad dwa lata mu gotował, prał i woził go na treningi. Gdy będziecie oklaskiwać Jakuba Kiwiora, pamiętajcie, że nie grałby dla Polski, gdyby nie jego tata.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4969895207962e2b439bba56d763a946,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4969895207962e2b439bba56d763a946,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jakub Kiwior zadebiutował w reprezentacji Polski w cerwcu 2022 roku. Do tej pory rozegrał w kadrze 24 spotkania.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/293849,tata-nicoli-zalewskiego-to-wzor-ojca-bez-niego-nie-byloby-go-w-kadrze</guid><link>https://dadhero.pl/293849,tata-nicoli-zalewskiego-to-wzor-ojca-bez-niego-nie-byloby-go-w-kadrze</link><pubDate>Sun, 16 Jun 2024 14:26:29 +0200</pubDate><title>Nicola Zalewski jest gwiazdą dzięki tacie. Niewielu ojców stać na takie poświęcenie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/feece94824ea55b248745f735d8bed72,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ludzie ciężko chorzy mają różne marzenia. Przede wszystkim chcą wyzdrowieć, a gdy wiedzą, że to niemożliwe, to chcą przeżyć jeszcze jakiś piękny moment. Pan Krzysztof Zalewski marzył o tym, by przed śmiercią zobaczyć, jak jego syn debiutuje w reprezentacji Polski. Doczekał tej chwili. Gdy Nicola wyszedł na boisko, jego tata zalał się łzami. By przeżyć ten moment, poświęcił wiele lat swojego życia. Gdyby nie pan Krzysztof, Nicola nie grałby dziś na Euro, być może nie byłby piłkarzem. ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/feece94824ea55b248745f735d8bed72,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/feece94824ea55b248745f735d8bed72,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nicola Zalewski debiutował w reprezentacji Polski 5 września 2021 roku. W niedawnym meczu z Turcją zdobyłswojego pierwszego gola dla biało-czerwonych.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/293558,zamierza-przejsc-31-maratonow-w-31-dni-by-pomoc-chorym-na-depresje</guid><link>https://dadhero.pl/293558,zamierza-przejsc-31-maratonow-w-31-dni-by-pomoc-chorym-na-depresje</link><pubDate>Tue, 23 Apr 2024 11:37:34 +0200</pubDate><title>Pokonał depresję i otyłość, teraz zbiera pieniądze na pomoc innym. W maju chce zrobić 31 maratonów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b1adf3a6296333934f28b3c130f2b202,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce wciąż niewielu mężczyzn otwarcie mówi o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym. Jednym z tych, którzy nie wstydzą się tego tematu jest Piotr Konopka. Nie tylko opowiedział o swojej walce z depresją, ale też postanowił wspierać w tej walce innych. W maju chce codziennie przejść maraton, aby zebrać pieniądze na Antydepresyjny Telefon Zaufania.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b1adf3a6296333934f28b3c130f2b202,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b1adf3a6296333934f28b3c130f2b202,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zmęczenie, bóle głowy i mięśni, problemy ze snem – to najczęstsze objawy depresji u mężczyzn.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/293075,ojcostwo-w-najlepszym-wydaniu-swiatowej-slawy-tenisista-zaskakuje</guid><link>https://dadhero.pl/293075,ojcostwo-w-najlepszym-wydaniu-swiatowej-slawy-tenisista-zaskakuje</link><pubDate>Tue, 23 Jan 2024 14:58:02 +0100</pubDate><title>Sławny tenisista pisze o zaletach przegranej w Australian Open. Co za słowa!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/2c04a0741f7dfba908cabde1f2abd672,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zapewne nie tak Andy Murray wyobrażał sobie tegoroczne Australian Open. Odpadł w pierwszej rundzie. Murray nie marnuje jednak czasu, spędza go z rodziną, z dziećmi. W niedzielny poranek tenisista udostępnił na Instagramie zdjęcie w czarodziejskim kapeluszu i czerwonej, błyszczącej kamizelce. Zdradził, że zrobił to specjalnie dla swoich pociech. Jego relacja z dziećmi jest niesamowita.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/2c04a0741f7dfba908cabde1f2abd672,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/2c04a0741f7dfba908cabde1f2abd672,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Andy Murray pokazał, że z dziećmi łączy go niesamowita więź.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/292933,myslalem-ze-wszystko-bedzie-trudniejsze-dr-michal-wrzosek-o-ojcostwie</guid><link>https://dadhero.pl/292933,myslalem-ze-wszystko-bedzie-trudniejsze-dr-michal-wrzosek-o-ojcostwie</link><pubDate>Fri, 15 Dec 2023 10:29:17 +0100</pubDate><title>&quot;Kiedy jesteśmy razem, nic innego się nie liczy&quot;. Znany dietetyk stracił głowę dla syna</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ec06ffc3f017222085e7850d7639f2aa,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Antek jest jego oczkiem w głowie. Marzy o tym, że kiedyś przebiegną razem maraton. No, może chociaż półmaraton. Kiedy jest z synem, Michał Wrzosek, doktor dietetyki, nie ma czasu na nic innego. To dzięki narodzinom syna nauczył się zatrzymywać w codziennej gonitwie. Nam twórca Centrum Respo opowiada o tym, jak lubi spędzać czas z synem, dlaczego wspólne gotowanie z dzieckiem to jeden z najlepszych sposobów budowania więzi oraz dlaczego chciałby, żeby jego firma przestała istnieć.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ec06ffc3f017222085e7850d7639f2aa,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ec06ffc3f017222085e7850d7639f2aa,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Myślałem, że wszystko będzie trudniejsze&quot;, mówi Michał Wrzosek o początkach ojcostwa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/291995,wielcy-bohaterowie-ktorzy-zainspiruja-malego-czlowieka</guid><link>https://dadhero.pl/291995,wielcy-bohaterowie-ktorzy-zainspiruja-malego-czlowieka</link><pubDate>Thu, 03 Aug 2023 10:02:37 +0200</pubDate><title>Wielcy bohaterowie, którzy inspirują małego człowieka. Poznaj słynne postaci z książeczek Happy Meal</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b6d2ec55fc000f4ae1fa2bcfb9de7386,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kim chcesz zostać, jak dorośniesz? To ulubione pytanie wszystkich babć, cioć, dziadków i wujków świata, warto zadawać naszym dzieciom znacznie częściej, niż tylko przy okazji rodzinnych spotkań. Odpowiedź mówi o naszym maluchu znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b6d2ec55fc000f4ae1fa2bcfb9de7386,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b6d2ec55fc000f4ae1fa2bcfb9de7386,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/290872,piotr-walter-w-poruszajacej-mowie-zegna-swojego-ojca-mariusza-waltera</guid><link>https://dadhero.pl/290872,piotr-walter-w-poruszajacej-mowie-zegna-swojego-ojca-mariusza-waltera</link><pubDate>Thu, 22 Dec 2022 12:08:02 +0100</pubDate><title>Tak Piotr Walter żegnał swojego ojca Mariusza Waltera </title><description><![CDATA[<img src="https://m.dadhero.pl/adf776b8d2c4b972c70724608053d57c,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Podczas uroczystości pogrzebowej założyciela TVN, padło wiele poruszających słów. Szczególne przemówienie wygłosił jego syn Piotr Walter]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/adf776b8d2c4b972c70724608053d57c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/adf776b8d2c4b972c70724608053d57c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Krystian Durma</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/290674,wojciech-szczesny-i-syn-liam-szczesny-wspieraja-sie-po-przegranej</guid><link>https://dadhero.pl/290674,wojciech-szczesny-i-syn-liam-szczesny-wspieraja-sie-po-przegranej</link><pubDate>Mon, 05 Dec 2022 10:06:20 +0100</pubDate><title>Brawo Szczęsni! Tak wspierają się ojciec i syn</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/8a5e014f96b6417b01e9a7a0c89cd5e1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Reprezentacja Polski przegrała, ale mistrzami okazali się Wojciech Szczęsny i jego syn Liam. Kamery uchwyciły jak zachowali się panowie po meczy w korytarzu prowadzącym do szatni.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/8a5e014f96b6417b01e9a7a0c89cd5e1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/8a5e014f96b6417b01e9a7a0c89cd5e1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/290422,alex-borto-bramkarz-z-polskimi-korzeniami-gra-w-fulham-czeka-na-powolanie</guid><link>https://dadhero.pl/290422,alex-borto-bramkarz-z-polskimi-korzeniami-gra-w-fulham-czeka-na-powolanie</link><pubDate>Fri, 18 Nov 2022 16:45:29 +0100</pubDate><title>&quot;Czekam aż Alex dostanie powołanie do reprezentacji Polski&quot;. Tak wychowuje się zawodowego piłkarza</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/09db7050e76930bbfd3878bdd8d74783,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Alex Borto to młody, amerykański bramkarz z polskimi korzeniami grający w Fulham. Wciąż czeka na powołanie do polskiej reprezentacji. O tym, jak ciężką drogę, pełną wyrzeczeń i nerwów trzeba przejść, opowiada jego mama, Beata Borto]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/09db7050e76930bbfd3878bdd8d74783,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/09db7050e76930bbfd3878bdd8d74783,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/290287,wywiad-z-marta-witecka-ciocia-natana-gajka-o-walce-z-nowotworem-pana-torpedy</guid><link>https://dadhero.pl/290287,wywiad-z-marta-witecka-ciocia-natana-gajka-o-walce-z-nowotworem-pana-torpedy</link><pubDate>Mon, 31 Oct 2022 11:19:02 +0100</pubDate><title>Jego walkę o życie śledziła cała Polska. Ciocia Pana Torpedy w poruszającym wywiadzie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/77763df0068ee867193d2e25ee1aa2fc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Minęło już ponad pół roku od śmierci Natana Gajka, który chorował na neuroblastomę. Kibicowała i pomagała mu cała Polska. Pan Torpeda zmarł 10 kwietnia. "Ból wcale nie umniejsza się z dnia na dzień, a sam czas ran nie goi, pozwala nam jedynie przywyknąć do tego bólu po stracie" - mówi jego ciocia, Marta Witecka.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/77763df0068ee867193d2e25ee1aa2fc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/77763df0068ee867193d2e25ee1aa2fc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/290239,genialny-12-latek-z-belgii-ktory-zrobil-magistra-historie-zlotych-dzieci</guid><link>https://dadhero.pl/290239,genialny-12-latek-z-belgii-ktory-zrobil-magistra-historie-zlotych-dzieci</link><pubDate>Tue, 25 Oct 2022 13:34:02 +0200</pubDate><title>12-latek na studiach? Świetny pomysł, żeby zniszczyć mu dzieciństwo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/088fca2700b662dc9aa931af19e06514,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Genialne, wybitne, wybrane, wyjątkowe. Ponadprzeciętne dzieci co jakiś czas (naturalnie rzadko) przychodzą na ten świat, by niedługo potem (w końcu są genialne) skonstruować swój pierwszy wynalazek, a mając lat kilkanaście – zostać magistrem. Media kochają ten topos – wybrańca, złotego dziecka, z angielskiego prodigy, które wykazuje się niezwykłymi, jak na wiek, umiejętnościami. Wydaje się jednak, że patrzymy tylko na jedną stronę tego złotego medalu.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/088fca2700b662dc9aa931af19e06514,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/088fca2700b662dc9aa931af19e06514,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Genialny 12-latek z Belgii - Laurent Simons</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/289429,wojciech-blach-inny-tata-rodzi-sie-do-kazdego-dziecka-wywiad-o-ojcostwie</guid><link>https://dadhero.pl/289429,wojciech-blach-inny-tata-rodzi-sie-do-kazdego-dziecka-wywiad-o-ojcostwie</link><pubDate>Fri, 15 Apr 2022 13:26:57 +0200</pubDate><title>&quot;Chciałbym poznać wyborców Pani Burmistrz z Psiego Patrolu&quot;. Rodzicielstwo według Wojciecha Błacha</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/284e95ea7b69712d71b28021d31497af,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dlaczego potrafi gnać o poranku samochodem, by zjeść śniadanie z synem? Po co trzymał w telefonie kilkadziesiąt nagrań dzwonów kościelnych? I kto właściwie wybrał Panią Burmistrz w "Psim Patrolu"? O to wszystko pytam Wojtka Błacha, aktora serialowego i teatralnego, dla którego i tak najważniejszą rolą życia jest ojcostwo.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/284e95ea7b69712d71b28021d31497af,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/284e95ea7b69712d71b28021d31497af,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wywiad z Wojciechem Błachem</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/289294,kolega-dreczy-moja-corke-co-powinien-zrobic-ojciec</guid><link>https://dadhero.pl/289294,kolega-dreczy-moja-corke-co-powinien-zrobic-ojciec</link><pubDate>Thu, 17 Mar 2022 11:28:07 +0100</pubDate><title>Kolega ubliżył jej w szkolnym autobusie. Odpowiedź taty dziewczynki zachwyca</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/1548f9ae597d04c0015d134936d466dd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />9-letnia dziewczynka padła ofiara niezbyt wybrednego żartu ze stron swoich szkolnych kolegów. Jej ojciec w dosadny sposób tłumaczy, że co jak co, ale czasem warto trzymać język za zębami, bo jedno słowo może zburzyć całą pewność siebie niewinnego dziecka.]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/1548f9ae597d04c0015d134936d466dd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/1548f9ae597d04c0015d134936d466dd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Chłopiec dręczył jego córkę. Ojciec dziewczynki odpowiada</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/289047,robert-lewandowski-tata-ktory-robi-corce-kucyka-odkurzaczem</guid><link>https://dadhero.pl/289047,robert-lewandowski-tata-ktory-robi-corce-kucyka-odkurzaczem</link><pubDate>Mon, 17 Jan 2022 10:39:11 +0100</pubDate><title>Robert rozbił bank umiejętności fryzjerskich. Zrobił córce kucyka... odkurzaczem [WIDEO]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b500418cd6c2480dde2ffdc9514bfcf6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowy rok Robert Lewandowski zaczyna z przytupem. I wcale nie chodzi o jego umiejętności piłkarskie, a rodzicielskie. Nagrał filmik, jak robi swojej starszej córce kucyka, a używa do tego domowego AGD, na którego widok fryzjerkom jeży się włos na głowie.

"Tato, zrobisz mi kucyka?" - pytanie, które czasami powoduje u ojców konsternację, czasami luz blues, a bywa, że paniką i odesłanie do mamy.

Tymczasem od lat w sieci krąży wideo z trickiem, który pozwala zrobić koński ogon w mniej niż 5 sekund. We fryzjerskiej sztuce układania włosów pomaga... odkurzacz.

Z tego jakże prostego, a wielofunkcyjnego urządzenia skorzystał Robert Lewandowski, który pod nieobecność Ani układał włosy swojej starszej córce Laurze.

Sprytny tata nałożył na rurę odkurzacza gumkę do włosów, kosmyku zebrał w kitę i włożył do rury urządzenia. Stopniując moc odkurzacza, wciągnął włosy i zawiązał piękny kucyk.


Sami zobaczcie.  Pod wrażeniem jego umiejętności była sama Anna, która podzieliła się nagraniem męża na swoich profilach w mediach społecznościowych. Robert po raz kolejny udowodnił, że potrafi w social-media oraz tacierzyństwo.
                    
                    
                    
                    
                
                 
                
Może cię zainteresować: Paweł Małaszyński tym zdjęciem wygrał internet - oraz nasze serca ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b500418cd6c2480dde2ffdc9514bfcf6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b500418cd6c2480dde2ffdc9514bfcf6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lewandowski robi córce kucyka odkurzaczem</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288965,tomasz-manowski-i-bidul-crew-marka-stworzona-ze-wspomnien-z-domu-dziecka</guid><link>https://dadhero.pl/288965,tomasz-manowski-i-bidul-crew-marka-stworzona-ze-wspomnien-z-domu-dziecka</link><pubDate>Fri, 10 Dec 2021 22:09:02 +0100</pubDate><title>&quot;Świat poza bidulem jest słaby&quot;. Tomek Manowski o tym, że dom dziecka czasem jest najlepszym domem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/8a8764018b201ecd6a51cdf1d6c8f443,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak dorasta się w domu dziecka? Głośno i chaotycznie. Tomek Manowski stworzył markę Bidul, która nawiązuje do jego osobistych wspomnień związanych z dorastaniem w placówce wychowawczej. Nadał kształt swojej zajawce i odniósł sukces, teraz chce pomóc innym z domów dziecka, którzy będą stawiać pierwsze kroki w dorosłości.



 Tomasz Manowski to twórca marki Bidul.
 Firma odzieży street wearowej inspirowana jest osobistymi doświadczeniami Tomka, który dorastał w domu dziecka.
 Bidul Crew ma pomagać wychowankom placówek wychowawczych w znalezieniu pierwszej pracy i starcie w dorosłość.

7 lat temu siedział w domu, nudził się jak mops i wymyślił, że stworzy street wearową markę odzieżową, by pomóc młodzieży z domów dziecka w wychodzeniu z do "normalnego" życia.

Sprzedał cztery sztuki, kilka sobie zostawił, a resztę oddał placówkom wychowawczym. Nie był to sukces sprzedażowy, ale Tomkowi nie chodziło o kasę, tylko o powołanie do życia swojej zajawki, którym jest street wear.


Jednak kropla drąży skałę i choć dropy w sklepie odbywają się, jak Tomek zarobi trochę grosza, żeby zapłacić za produkcję, to marka Bidul ciągle istnieje. A właśnie rozpostarła skrzydła i robi się o niej głośno.Czytaj też: Dobro jest super: samotny ojciec adoptował chłopca dwukrotnie porzuconego przez rodziców "Na temat dzieci z bidula krąży mnóstwo stereotypów: są biedni, kradną, ćpają. Wielu ludzi szufladkuje nas w mało przyjemny i niezgodny z rzeczywistością sposób. Wielokrotnie doświadczyłem uprzedzeń tylko dlatego, że wychowałem się w domu dziecka. Moim marzeniem jest, by marka BIDUL stała się krokiem w kierunku akceptacji i demitologizacji osób o historii podobnej do mojej" – pisze o sobie i swojej firmie w poście, który okrążył portal LinkedIn i rozsławił jego projekt.
Skąd się wziął Tomek Manowski?
Bidul Crew został założony przez Tomka Manowskiego, wychowanka ostrołęckiego domu dziecka, w którym przebywał, od kiedy skończył 7 lat.


W rodzinnym domu była ich 7., ale w związku z różnymi dziejami losu, tylko trójka braci trafiła do ośrodka opiekuńczego. 
	
		
											
					
				
				Fot. Milena Stańczak
					

Tomek trafił do ośrodka w Ostrołęce. – Są różne domy dziecka. Ja trafiłem świetnie – mówi. I dodaje, że coraz częściej nachodzą go myśli, że chciałby wrócić do bidula.

– Świat poza bidulem jest słaby. Przepraszam, ale mówię wprost – wyznaje. – Brakuje mi chaosu, poczucia, że ktoś jest obok. Czuję się obco, będąc samemu w mieszkaniu i jedząc posiłek. W domu dziecka było nas około 120 dzieciaków, zawsze można było z kimś porozmawiać – mówi Tomek.


Skończył szkołę plastyczną w Łomży i pracuje jako grafik. Założył markę Bidul, by pomagać tym, którzy wychodzą z domu dziecka i szukają pracy.

– Nie jestem fundacją, nie chcę żebrać i zbierać hajsu dla nich. Chcę im dać pracę, pokazać, że można robić coś fajnego, nie podcinać im skrzydeł, jeśli mierzą wysoko – tłumaczy Manowski. – Chce się skupić na jednej osobie, a potem kolejnej i kolejnej. Wiadomo, że wszystkim nie pomogę, ale mogę zatrudnić ich u mnie, dać pracę i zarobić na życie.
                    
                Spędził w domu dziecka prawie 15 lat, ale jeszcze w życiu dorosłym przyjeżdżał do placówki. Jeszcze w trakcie wychodzenia z placówki, organizował koncerty i spotkania z artystami, z których dochód trafiał do domu dziecka. 


– Pieniądze ze sprzedanych biletów trafiały bezpośrednio do dzieciaków, które mogły same zdecydować, gdzie chcą iść. 
Co z bidula jest w Bidulu?
Ubrania z Bidula trafiają do odbiorców w czarnych materiałowych workach. Ten gest inspirowany był foliowymi, czarnymi workami na śmieci, w których do domów dziecka trafiały ubrania od darczyńców.

I opowiada, że chociaż na święta zawsze ludzie przysyłali do placówki więcej ubrań i prezentów, to niczego mu nie brakowało. Co jakiś czas były "rzuty" nowych rzeczy do bidula.

Wychowankowie mieli też drobne kieszonkowe na własny użytek, a Tomek od pełnoletności rentę po zmarłym ojcu, które pozwoliła mu po wyjściu z placówki rozwijać swoje pasje. Z tych pieniędzy zorganizował też opisany wyżej koncert. 
	
		
											
					
				
				Fot. Milena Stańczak
					

Pytam, co jeszcze z bidula wniósł do marki. Zaczyna mówić o potrzebie porządku, szczerości, która była naturalną siłą wśród dzieci.


– A logo? – dopytuję. – Mi się kojarzy z tą dziecięcą zabawą, żeby narysować domek, bez odrywania ręki od kartki.

– Też się w to bawiłaś? Tak, logo to domek z zabawy. Nie wymyślam rzeczy na siłę, ten domek, czy worki, w których wysyłamy ubrania, przychodzą do mnie same. Ja jestem utkany z takiego dzieciństwa – mówi Tomek.

Ich koszulki zawsze nawiązują do czegoś związanego z dorastaniem w placówce wychowawczej. – Ale nie szyję tylko dla osób, które wyszły z domu dziecka. To ubrania dla wszystkich, którzy chcą mieć fajny ciuch – dodaje Manowski.

– Założyłem firmę dla siebie, bo chciałem pokazać mojej mamie, że robię coś fajnego i żeby się nie martwiła. Żeby była dumna.


Mama Tomka zmarła w ubiegłym roku, by uciec od smutku i poczucia straty, zaczął działać. I całkiem mu się to udało.
	
		
											
					
				
				Fot. Milena Stańczak
					

Może cię zainteresować: Człowiek trzeciej kategorii. Droga do adopcji dziecka przez samotnego faceta jest drogą przez mękę ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/8a8764018b201ecd6a51cdf1d6c8f443,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/8a8764018b201ecd6a51cdf1d6c8f443,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Manowski i Bidul Crew. Marka stworzona ze wspomnień z domu dziecka</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288841,shaquille-o-neal-sprowadzil-swoje-dzieci-na-ziemie-to-ja-jestem-bogaty</guid><link>https://dadhero.pl/288841,shaquille-o-neal-sprowadzil-swoje-dzieci-na-ziemie-to-ja-jestem-bogaty</link><pubDate>Wed, 03 Nov 2021 10:58:49 +0100</pubDate><title>Shaquille O&#039;Neal sprowadził swoje dzieci na ziemię: &quot;My nie jesteśmy bogaci, ja jestem&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ea3a01e146dbef80b137f9b4d58c4ca9,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Shaq się nie bawi w gładkie słowa. Ojciec szóstki dzieci powiedział w wywiadzie, że jego potomkowie nie mają co liczyć na kawałek tortu od nadzianego tatusia. "Ja jestem bogaty" - mówi O'Neal, a jeśli dzieciaki chcą skorzystać z jego pieniędzy, muszą na nie zasłużyć.

Koszykarz był gościem podcastu Earn Your Leisure i naprawdę się otworzył. Wielki facet o miękkim sercu i znanej słabości do skrzydełek z kurczaka trzyma swoje dzieci twardą ręką. Szczególnie odgania je od swoich kont bankowych.

"Mówię im cały czas. Nie jesteśmy bogaci. Ja jestem bogaty" - powiedział Shaq. I ujawnił, że jeśli jego dzieciom marzy się uszczknięcie trochę kasy z sejfu tatusia, muszą się postarać.

Były koszykarz wylicza: "Musisz mieć tytuł licencjata lub magistra, a następnie, jeśli chcesz, żebym zainwestował w jedną z twoich firm, będziesz musiał ją przedstawić. Dam ci znać, nie daję ci nic".
	
		
											
					
				
				Shaquille O&#39;Neal ze swoimi dziećmi•Fot. NV / Splash News/EAST NEWS
					

Jak mówił dalej, nie obchodzi go, czy któreś z jego dzieci będzie grało w kosza. Chciałby, by zostali lekarzami, właścicielami funduszu hedgingowego, farmaceutami, prawnikami czy właścicielami firmy lub osobami, które przejmą jego schedę. Nie wskazuje palcem i nie wyznacza przyszłości swoim dzieciom i nie płaci za nią, jeśli nie będą odpowiednio się starać, by osiągnąć swój cel.


"Nie zamierzam ci tego wręczyć. Musisz na to zasłużyć" - powiedział w podcaście.

A tata miałby z czego wydzielać, bo majątek Shaquille'a szacowany jest na 400 milionów dolarów netto. Ex-koszykarz dorobił się nie tylko na grze na boisku. Jest analitykiem w TNT "Inside the NBA" i ma podpisanych 50 kontraktów reklamowych, w tym Gold Bond, Reebok, Pepsi i The General. Istnieje również wiele przedsięwzięć gastronomicznych, takich jak Papa John's, Big Chicken i Shaquille's.
                    
                    
                    
                    
                
                
                Gwiazda Orlando Magic, Los Angeles Lakers, Miami Heat, Phoenix Suns, Cleveland Cavaliers i Boston Celtics wprowadziła do świata koszykówki już trójkę ze swoich dzieci. Jest szansa, że O'Neal bardzo szczegółowo przyjrzy się ich planom rozwoju kariery. Czytaj też: Ten szczegół sprawi, że inaczej spojrzycie na serial Netflixa "Ostatni taniec" o Michaelu Jordanie ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ea3a01e146dbef80b137f9b4d58c4ca9,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ea3a01e146dbef80b137f9b4d58c4ca9,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Shaquille O&#039;Neal sprowadził swoje dzieci na ziemię: &quot;To ja jestem bogaty&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288775,mariusz-wojcinski-czyli-najlepszy-nauczyciel-na-swiecie-z-polski</guid><link>https://dadhero.pl/288775,mariusz-wojcinski-czyli-najlepszy-nauczyciel-na-swiecie-z-polski</link><pubDate>Thu, 14 Oct 2021 09:02:36 +0200</pubDate><title>Najlepszy nauczyciel na świecie uczy w Polsce. Wojciński: &quot;Nie klepmy paciorków z podręcznika&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ab6907aa6816188aef2349bb21ee2bc8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W polskiej szkole wkurza go to, że mało komu chce się coś więcej. Ale nie jemu. Prowadzi dwa wychowawstwa, wychowuje dwóch synów, jest administratorem informatycznym szkoły, ale zawsze znajdzie czas, żeby wciągnąć swoich uczniów w jakiś międzynarodowy projekt. I dlatego został nagrodzony tytułem Global Teacher Award.

Po prostu dostał miłego maila na skrzynkę i dowiedział się, że został nominowany do nagrody Global Teacher Award. Nauczyciel przedmiotów ścisłych z Niepublicznej Szkoły Integracyjnej w Inowrocławiu, Mariusz Wojciński, zachęca nauczycieli i uczniów, aby wyszli ze swojej strefy komfortu, bo tam, poza nią, czekają projekty, innowacje i ciekawi ludzie, którzy mogą ich wiele nauczyć.

Jak się dowiedziałeś, że należysz do grona najlepszych nauczycieli na świecie?

Dostałem formularz do wypełnienia pod nos. Jeden z kilkunastu jakie dostaję, z informacją, że mam podać nazwiska 5 innych nauczycieli, którzy potwierdzą, że uczę w szkole. To gdzieś poszło i... zapomniałem o tym. Nagle przychodzi fajny mail, że mam dosłać swoje zdjęcie z paszportu, bo dostaję nagrodę.


Trzeba dać serduszko pod jakimś postem, żeby ją otrzymać?

Nie, podobno już jest wygrana (śmiech).

Opowiedz o swojej globalnej działalności.

To nie ja, to moje dzieciaki. Pracuję w szkole integracyjnej, mam dwie klasy wychowawcze, taki przywilej - ósmą i piątą. To są bardzo aktywne klasy.
	
		
											
					
				
				Fot. archiwum prywatne
					

Jak wygląda twoja klasa?

Mam 15 osób w klasie, 5 z zespołem Aspergera, 2 z niedostosowaniem społecznym, jedną osobę niedowidzącą, jedną niezdiagnozowaną. Więc jest fajnie (śmiech).

Dzięki moim klasom odnoszę sukcesy. Gdy dostałem wychowawstwo, był płacz i lament, bo wprowadzałem surowe zasady. Byłem "wredny, okropny i zepsułem im rodziców, bo teraz każą się uczyć". Dotarliśmy się po pół roku. To jest duży sukces, również dla rodziców, że nie muszą ingerować w życie klasy, bo sami się dogadujemy.


Jak się uczy zdalnie klasę ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi? Dużo się o tym mówiło w kontekście pandemii, głównie o brakach technologicznych i stratach edukacyjnych, ale jak wyglądała nauka w praktyce?

Moi uczniowie świetnie sobie poradzili na zdalnym nauczaniu i z niego tak naprawdę wzięło się nasze globalne działanie.

Choć samo ustawienie lekcji było dla mnie ciężkie, jako administratora IT. Zakładanie wszystkim uczniom maili, wysyłanie informacji do rodziców, odbieranie setek telefonów "a mi nie działa"... Mój telefon o 8 rano był rozgrzany do czerwoności. Ale nie od uczniów mojej klasy. To oni pisali do mnie na Messengerze "Lekcja się zaczęła, ale nauczyciela nie ma".


Informatyka załatwili, bo prowadził lekcję o skrótach klawiszowych, więc podsunęli mu skrót do wywalenia z zajęć.

A globalnie to...

Napisaliśmy z nauczycielami z mojej szkoły książkę o dzieciach autystycznych. Przetłumaczyliśmy ją na angielski z pomocą nauczycieli ze Stanów Zjednoczonych. Potem przyszło zaproszenie na spotkanie organizowane przez Uniwersytet Illinois, było 36 nauczycieli z Europy .

Teraz współpracujemy z Google i Microsoftem. Nienawidzę pracy z podręcznikiem, dla mnie może on nie istnieć, ale niestety jest na to dotacja, więc na biurku musi leżeć.


Moi uczniowie potrafią zwrócić uwagę innym nauczycielom, żeby schowali podręcznik, bo przecież w klasie jest tablica i ekran interaktywny, po co im książka?

Brałem udział w kilku konferencjach międzynarodowych i omawialiśmy działanie polskich szkół integracyjnych. Teraz ruszam z własnym projektem, na który zaprosiłem nauczycieli z Kenii, Argentyny, USA, Australii, Japonii, Macedonii.. A i Palestyna ostatnio się odezwała. A, Pakistan. Totalna mieszanka kulturowa. Będziemy mówić o ICT w nauczaniu, porównywać, jak to wykorzystujemy.

A dzieciaki robią projekt z UNICEFEM i eTwinning o ekologii, przygotowują ankietę i prezentację. Uszyliśmy maskotkę, kropelkę wody, która będzie krążyła po świecie. Poleci do kraju partnerskiego z wizytówką z naszego kraju. Założenie jest takie, że kropelka zwiedza miasto i leci dalej. Wróci do nas z pakietem zdjęć z całego świata. Uczniowie właśnie stawiają stronę internetową, na której można będzie śledzić kropelkę na mapie i ankietą, ile wody zużywa kolejny kraj.


Czekamy trochę na wsparcie wewnętrzne, chociażby pieczątkę z ministerstwa. Nasze władze miasta wspierają nas, ale potrzeba wyższej instancji (śmiech).
                    
                    
                    
                    
                
                W ubiegłym roku robiłeś akcję z nauczycielami z całego świata, którzy wysyłali życzenia do uczniów zamkniętych w domach. Jest z tego filmik na YouTube, grupa na Facebooku dalej działa i widzę, że stała się platformą dla pedagogów do budowania międzynarodowych projektów.

Nagraliśmy filmik na Dzień Dziecka w ubiegłym roku. Chcemy taką akcję powtórzyć, już nie nagrywać życzenia dla dzieci, choć znów zgrać nauczycieli z całego świata i zrobić coś fajnego. Po to, żeby pokazać nauczycielom, że można. Oraz dać bodziec dzieciom, że skoro my nauczyciele robimy projekt w języku, którego nie potrafimy, po francusku czy po niemiecku, to czemu oni nie mogliby poznać ludzi z innych krajów.


Ta grupa była wyjściowa, ale przekuła się w Illinois w spotkania międzynarodowe. Uczniowie brali udział w konkursie wiedzy o Europie w Irlandii. W ten sposób działamy, a moje dzieciaki czują się zmotywowane do wychodzenia poza ramy standardowego nauczania.

W Polsce nauczyciele są zaszufladkowani. Nie tylko systemowo, ale po prostu, bo tego chcą. Idą odklepać lekcje, najlepiej z tego samego tematu piąty rok z rzędu. Ja staram się to przełamać.

Nauczycieli z mojej szkoły zalewam mailami o międzynarodowych projektach edukacyjnych. Najbardziej zdumiewa mnie to, że angliści nie chcą brać udziału w tych kooperacjach. Zapraszam nauczyciela biologii z innej szkoły do projektu, a on mówi "chyba cię pogięło, mi jest dobrze, tak jak jest".


I potem dzieciaki mają problem. Rozmawiałem teraz z ósmą klasą, bo oni pójdą do innej szkoły od przyszłego roku i nie będzie już tak fajnie jak tutaj. U nas są inne relacje, mówimy do siebie po imieniu, mają mój numer telefonu i mogą do mnie pisać o każdej porze.

W innych szkołach może być problem. U mnie zdarza się, że na lekcji jeden uczeń dostanie szału i rzuca przecinkami "kur..., kur...", wywraca ławkę czy kopie w szafę. Ja wiem, co robić, czują się tu bezpiecznie, w szkole, która rozumie ich potrzeby i odpowiada na nie.

Natomiast inni nauczyciele mogą tego nie tolerować. Szczególnie gdy wejdą w edukację systemową, która odmawia paciorek z podręcznika.
                    
                Czy normalny system edukacyjny, nieintegracyjny, zabije całą wiedzę i chęć do nauki, którą twoje dzieciaki nabyły w szkole?


Tak. My jesteśmy kompleksem placówek, bo mamy przedszkole, żłobek, szkołę średnią. Dzieciaki z zaburzeniami mogą kontynuować naukę w zakresie jednej placówki. Natomiast są dzieciaki, które mają większe ambicje, chcą iść do profilowanych szkół średnich i na studia.

Ja nie zabijam tych marzeń, wręcz zachęcam ich, aby wyszli z tej szkoły. Natomiast uświadamiam im, że społeczeństwo "tam" funkcjonuje inaczej.

Uczniowie ze spektrum autyzmu różne się zachowują. Mam ucznia, który panicznie boi się zarazków. Nikomu nie wolno dotykać jego książek, zeszytów, nawet ławki, drzwi do sali otwiera sobie w rękawiczkach. I on teraz ma iść do "normalnej szkoły" i funkcjonować jak inne dzieci...


Mam z nim wypracowane umowy, w których ja spryskuję ręce płynem do dezynfekcji, zanim zaczniemy razem pracować. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś w systemowej edukacji to dla niego zrobił.

Pierwsza reakcja, z jaką się spotka to pretensja nauczyciela, który ma 30 osób w klasie, że jest przeszkadzający, rozwalający lekcję i generujący problemy. Mnie on nie przeszkadza, gada na lekcji i spoko, chce śpiewać, śpiewa. Reszta klasy wie, że akurat kolega ma taką fazę, że musi z siebie to wyrzucić i nie zwraca na niego uwagi, nic się nie dzieje.

W innej szkole byłby problemem. I ten ostracyzm, nie tylko ze strony nauczyciela, ale także innych dzieci, może sprawić, że on coś zrobi sobie albo rówieśnikom, bo są to dzieci, u których występują samookaleczenia.


Na godzinach wychowawczych rozmawiamy o tym. Czasem wychodzę jeden na jeden z uczniem na spacer, idziemy do centrum miasta, do "normalnych" ludzi i patrzymy, jak reagują na zachowanie dziecka, oswajam też je z tłumem, patrzymy, i ja, i on, czy inni ludzie go nie denerwują i nie wzmagają reakcji.

Więc czasem te projekty międzynarodowe, w których on też usiądzie przed kamerą i pomacha do kogoś z innego krańca świata albo pogada z nim po angielsku, będą dla niego przełamaniem, wyjściem do ludzi i integracją.

Projekt to nie tylko edukacja, moja fanaberia, ale przy okazji wprowadzanie dzieciom elementów terapii.


Porównujesz szkoły integracyjne w Polsce i nie tylko, a systemy edukacji w innych krajach. Wspominasz Pakistan, Kenię, które kojarzą się raczej z klasą o gołej, glinianej podłodze, a nie o rozwiniętym systemie szkół wspierających uczniów z problemami.

Często dowiaduję się, że nauczyciele z innych krajów mają dzieci ze specjalnymi potrzebami w klasie, ale nie mają narzędzi do współpracy z nimi. Czasami to nawet kilka osób w jednej klasie.

Nasi uczniowie potrafią dużo więcej niż dzieci w krajach nawet wysoko rozwiniętych. W szkołach z glinianych klepek rzeczywiście mają trudniej, ale szkoły z bogatych miast też mają wyposażenie i kasę na rozwój dzieci, a nie robią ułamka tego, co my.


To nie jest kwestia kraju, rozwoju, wyposażenia szkół, ale chęci nauczycieli.
                    
                    
                    
                    
                
                
Masz takie poczucie, że po pandemii polskie szkolnictwo jeszcze bardziej zamknęło się na innowacje, wyjście ze standardowej bańki podręcznikowej, szukanie projektów międzynarodowych.

Paradoksalnie tak. Mogłoby się zdawać, że zdalne nauczanie wymusi korzystanie z ICT i technologii, a tu się okazuje, że jesteśmy zmęczeni jako szkoła, uczniowie, nauczyciele. To było fajne na początku, bo mogliśmy bawić się komputerem, zamiast siedzieć nad zeszytem. W momencie, gdy wróciliśmy do szkół, mając tablice interaktywne i sprzęt elektroniczny, wróciliśmy do otwierania podręczników i tyle.


A dla mnie notatka przepisywana na tablicy nie jest notatką do zeszytu, bo szkoda na to czasu, mamy ekrany, możemy notatkę wysłać na maila. Tracimy czas na przepisywanie, zamiast omówić temat w inny sposób, wreszcie pozwolić uczniom go zrozumieć, wreszcie mieć czas na rozmowę.

Dzieciaki przyszły po zdalnym nauczaniu, siedzą w komórkach, grają w gry, ale się nie integrują. Wysyłają sobie wiadomości na Messengerze, zamiast rozmawiać.
Należałoby się skupić na tym, aby technologię z jednej strony wykorzystać, a z drugiej wyizolować, zastąpić żywą rozmową.


Pewnie długo to potrwa, zanim wrócimy do normy, a może nie wrócimy... IV fala przed nami.

I powrót przed komputery?

Jestem przygotowany na to, że tak. Nauczanie zdalne okazało się fajnym ekonomicznym rozwiązaniem. Dla szkół, samorządów, ministerstwa. Koszty utrzymania szkół spadły. 

Samorząd nie płacił za energię, zużycie wody, śmieci. W skali roku to są ogromne oszczędności na jednej palcówce. A przeliczmy sobie w skali miasta, gminy...To jest główny czynnik, który może zachęcić rząd do wprowadzenia nauczania hybrydowego.

Twój ulubiony kraj? Edukacyjne eldorado?


Obalę stereotyp, wcale nie super Stany Zjednoczone. Myślę, że fińska szkoła jest dość bliska mojemu podejściu do edukacji. Bardzo mi się podoba Afryka, miałem spotkanie z ministrą edukacji jednego z krajów afrykańskich i ona mówi, że jak mają lekcję o drzewie, to wychodzą pod to drzewo, liczą liście, uczą się o systemie nawadniania, rozpoznawaniu drzew, wyciągają z pojedynczego drzewa jak najwięcej wiedzy. To lekcja fizyczna. Nie mają środków, ale radzą sobie tak, jak mogą.

Znów, wystarczy chcieć.Może cię zainteresować: Nauczyciele ich nie lubią, inni rodzice uważają za wariatów. Powód? Wybrali edukację domową ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ab6907aa6816188aef2349bb21ee2bc8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ab6907aa6816188aef2349bb21ee2bc8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288767,wypracowanie-kacpra-maroszka-o-zmarlym-tacie-pelna-historia</guid><link>https://dadhero.pl/288767,wypracowanie-kacpra-maroszka-o-zmarlym-tacie-pelna-historia</link><pubDate>Mon, 11 Oct 2021 11:51:42 +0200</pubDate><title>Jego wypracowanie o zmarłym tacie czytała cała Polska. Oto opowieść Kacpra</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b7354ec8506e433659a870e9eb1cf0a2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Miały mu zostać tylko 3 miesiące życia, ale przez 8 lat nie poddał się i walczył o każdy kolejny dzień spędzony z synem. Andrzej Maroszek zmarł w wieku 36 lat, tatą był przez 11. Najlepszym, jakiego mógłby mieć Kacper. Dlatego chłopiec napisał o nim wypracowanie "z serducha", a list pożegnalny ojca i syna przeczytały tysiące ludzi w Polsce.



 11-letni Kacper Maroszek napisał wypracowanie o swoim zmarłym tacie.
 Pracę "Odwaga" udostępnił na swoim Facebooku prezydent Sosnowca.
 List syna do ojca poruszył tysiące ludzi w całej Polsce.

Dzwonię do nich tuż po meczu piłki nożnej, w którym brał udział Kacper. Jaki wynik? – pytam.

– Bardzo dobry, 1:1 – odpowiada.

Jak się czuje po tym, gdy cała Polska przeczytała wypracowanie z polskiego, w którym żegna się ze swoim tatą? Jest zaskoczony i wzruszony. Tak samo, jak jego mama. Oboje mówią, że ogrom komentarzy i słów wsparcia, który płynął do nich po publikacji pracy, przerósł najśmielsze oczekiwania. Czytaj też: „Mi też wolno płakać”. Każdy powinien przeczytać tę opowieść ojców dzieci chorych na nowotwór – Udostępniliśmy list Kacpra, by dodać ludziom chorym na raka odwagi – mówi Natalia Maroszek. – Dopóki piłka jest w grze, zawsze są szanse na wygraną.


Jej mąż, Andrzej, chorował 8 lat. W żadnym momencie choroby nie zwątpił w to, że warto żyć. Walczyć dla Kacpra. – Zawsze powtarzał, że chce, aby Kacper jak najdłużej miał ojca, chciał się nacieszyć kontaktem z synem – mówi mama. – My rodzice zawsze już żyjemy dla naszych dzieci.

Wypracowanie "Odwaga" autorstwa 11-letniego Kacpra przeczytało wiele osób w Polsce. Także dlatego, że pracę wrzucił na swój profil na Facebooku prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński. 
                    
                    
                    
                    
                
                "Było ciepłe popołudnie 15 czerwca. Siedzieliśmy z mamą w domu i czekaliśmy, aż tata wróci od lekarza. W kuchni unosiła się para, bo mama gotowała obiad dla nas. I nagle wszedł tata, mówiąc: "Mam raka, ale nie martwcie się to nie koniec świata. Będziemy walczyć do samego końca, bo w rodzinie siła".


Tak Kacper rozpoczyna swoją pracę. Z jego wspomnień wynika, że tata rzeczywiście się nie poddał. Od chwili diagnozy jeździł po całej Polsce, by szukać pomocy u najlepszych specjalistów. Przeszedł operację, trzy naświetlania, chemioterapię, ale nie udało się uniknąć przerzutów i trzy lata przed śmiercią jego płuca były już zainfekowane przez nowotwór.

A jednak nawet z maską tlenową na twarzy nie opuszczał meczów swojego syna. Mówił rodzinie: "Co z tego, że jestem pod tlenem, jak dalej możemy wyjść do parku i dobrze się bawić. Co z tego, że jestem pod tlenem, idę do pracy, bo ręce mam sprawne".


Gdy nie mógł już chodzić, zawsze łączył się z żoną na Messengerze, aby oglądać mecz Kacpra na żywo. Zagrzewał go do boju i nie pozwalał wątpić w to, że zostanie sławnym piłkarzem.

Niecały rok przed śmiercią Andrzej Maroszek wykupił dla całej rodziny bilety lotnicze i porwał żonę i syna do Włoch. – Wcześniej nigdy nie leciałem samolotem – wspomina Kacper. – Zwiedzaliśmy stadion Juventusu. Byłem w szatni i pod szafką Ronaldo, gdy jeszcze tam grał – opowiada, a w jego głosie słychać, że to pozostanie jednym z najlepszych wspomnień jego życia.
	
		
											
					
				
				Zdjęcie z albumu, który rodzice stworzyli dla Kacpra, by zawsze mógł wspominać swojego tatę.•Fot. Natalia Maroszek/archiwum prywatne
					

– Mąż zrobił to, by Kacper miał okazję zobaczyć namiastkę wielkiego piłkarskiego świata, którego kiedyś chciałby być częścią – mówi Natalia.


Dla 11-latka kluczowe były chwile spędzone sam na sam z tatą. Mówi, że lubił jeździć z nim do Krakowa, gdzie tata przechodził badania, bo potem szli razem na basen i świetnie się bawili.

– Tata był bardzo pomocny. Ktokolwiek nie poprosiłby go o pomoc, nie odmawiał. Był troskliwy. Kochałem go i nadal kocham – mówi chłopiec.

"Wtedy straciłem przede wszystkim swojego bohatera, który każdego dnia uczył mnie, jak iść odważnie przez życie [...]nauczyłem się też czegoś bardzo ważnego, tego, że nie można się bać". Kończy swoje wypracowanie Kacper.

– Kiedy zmarł, zawalił nam się cały świat. Ludzie mówią: "przecież wiesz, że jest chory i kiedyś nadejdzie koniec, powinnaś być przygotowana", ale na to nie da się przygotować. Każdego dnia patrzy się, jak życie w oczach ukochanej osoby gaśnie, a i tak, gdy zmarł, miałam wrażenie, że ktoś wyrwał mi kawałek serca – mówi żona Andrzeja.


Praca chłopca jest złożeniem hołdu najlepszemu tacie, jakiego miał. Napisał "z serducha".

Często z mamą chodzą na cmentarz i opowiadają mu, co akurat dzieje się w ich życiach. Oboje wierzą, że ukochany tata ma teraz najlepsze miejscówki na mecze swojego syna i nie opuści żadnej rozgrywki. Może cię zainteresować: "Mam raka i został mi rok życia". Rozmawiamy z Mateuszem, którego film poruszył 1,5 miliona Polaków ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b7354ec8506e433659a870e9eb1cf0a2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b7354ec8506e433659a870e9eb1cf0a2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wypracowanie Kacpra Maroszka o zmarłym tacie. Pełna historia</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288620,who-s-your-daddy-rozmowa-z-lukaszem-tworca-najlepszego-bloga-o-dzieciach</guid><link>https://dadhero.pl/288620,who-s-your-daddy-rozmowa-z-lukaszem-tworca-najlepszego-bloga-o-dzieciach</link><pubDate>Fri, 27 Aug 2021 12:49:32 +0200</pubDate><title>&quot;Wyjmijmy sobie ten dydaktyczny kij z d...&quot;. Łukasz z &quot;Who&#039;s your daddy&quot; o (nie)byciu influencerem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ad03fda9a1e0a9a1f0c5ec3bc57b2526,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Łukasz Dominiak, twórca profilu "Who's your daddy" w rozmowie o rodzicielstwie, (nie)byciu influencerem i zakończeniu "Kici Koci".



 "Denerwowało mnie, że w wielu miejscach rodzicielstwo pokazywane jest w taki słodki sposób".
 "W w przypadku 2-latków nie stwierdziłem czegoś takiego jak logiczne zachowanie".
 "Pojawienie się dziecka w życiu jest jak wjazd Conrado Moreno do studia "Europa da się lubić", ale dziecko nie pyta, czy jesteście cali".

Jego profil na Instagramie rozbawia do łez. Pozbawiony lukru i szczebiotów obraz rodzicielstwa przekonał do siebie 30 tysięcy ludzi. Łukasz Dominiak ukrywający się pod nazwą "Who's your daddy" w szczery sposób pokazuje, że rodzicielstwo to coś więcej, niż zachwyt nad kolorowymi śpioszkami. 


W rozmowie z dadHero.pl zdradza, jaki jest najbardziej memogenny okres życia u dzieci, co zrobić, gdy dziecko wyleje kubeczek z wodą oraz czy po narodzinach dziecka zawsze ma się poczucie przejechania walcem atomowym.Czytaj też: Lepszy tata, czyli jaki? Wywiad z Tomkiem Smacznym, który stoi za najfajniejszą ojcowską grupą na Fb 
                    
                    
                    
                    
                
                 
                Skąd się wziął "Who's your daddy"?

Denerwowało mnie, że w wielu miejscach rodzicielstwo pokazywane jest w taki słodki sposób. Chciałem dać temu odpór, pokazać moją perspektywę, ograć rodzicielstwo w zabawny sposób, choć nie miałem założenia, że będę influencerem.


Zostałeś nazwany "odważnym". "Odważnie o rodzicielstwie", "czysta, surowa prawda"...

Może wynika to z tego, że dziecko uważane jest za coś cudownego, nie można o nim mówić w sposób srogi, bo wyjdzie na to, że nie chciało się mieć dzieci albo nie lubi się własnego dziecka. A to są dwie różne kwestie.

Bo tak naprawdę dzieci to małe szatany.

Obraz cukru mnie irytował. Pięknie ubrane dzieci w idealnych pozach w pokoju pełnym wartościowych edukacyjnych zabawek...
                    
                    
                    
                    
                
                 
                A tak nie wygląda rodzicielstwo? (śmiech)


Może wygląda przez te 5 minut, gdy robione jest zdjęcie.

Nie chcę nikomu nic udowadniać. Założyłem konto po drugim dziecku. Mila (starsza córka) była bardzo wymagająca, miała lęki nocne i potrafiła przez godzinę bez ustanku krzyczeć. To było mega stresujące i dla niej, i dla nas. Z kolei Leon był dzieckiem, które jadło i spało.

Gdy to zobaczyłem, że dzieci z tych samych rodziców potrafią być tak różne, utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie będę człowiekiem, który daje rady.

Niektórzy rodzice mają silną potrzebę tłumaczyć innym, że źle wychowują, źle robią, mają złą pościel, łóżeczko, bo dziecko nie śpi. To bzdura.


Rady babcino-dziadkowe i kolegów mnie frustrowały. Najlepiej czuł się z nimi ten, kto je dawał. Fajnie, że rodzice wymieniają się doświadczeniami, ale najpierw niech wyjmą sobie ten edukacyjno-dydaktyczny kij z du*y.
                    
                    
                    
                    
                
                 
                Jaki jest twoim zdaniem najbardziej memogenny okres życia dzieci?

2 lata. Okres buntu, w którym my rodzice staramy się dopatrzyć logiki w zachowaniu dziecka, ale w przypadku 2-latków nie stwierdziłem czegoś takiego jak logiczne zachowanie.

Zdarza się, że ludzie mi piszą "zobaczysz, jak będziesz miał nastolatków". Ja mam świadomość, że inaczej rozmawia się z nastolatkiem o narkotykach, a inaczej z 2-latkiem o lizakach.


Ale mam poczucie, że ci ludzie zapomnieli, że gdy ich dzieci miały kilka lat, oni nie spali, a niewyspanie się powoduje, że rodzic ma bardzo krótki lont. I niewiele dzieli go od wybuchu. Trudno po 3-4 godzinach snu być cierpliwym i robić wszystko jak z podręcznika rodzicielstwa.

Tym bardziej że wychowując dzieci, wzrastamy z nimi, rośnie nasze doświadczenie. Gdy dzieci są małe twoja rzeczywistość to jego potrzeby i twoje zniecierpliwienie. Nie myślisz jeszcze o rozmowie o narkotykach.

Chociaż kiedyś świetnie wyjaśnił mi to pewien taksówkarz: "Ma pan ciężko, ale chociaż pan wie, że pana córka śpi za ścianą. Gdy wychodzi na imprezę i nie ma jej do 3 nad ranem, to dopiero ma pan nerw".


Życie z małymi dziećmi uważane jest przez niektórych za proste, ale to duże wyzwanie także dla związku, w którym komunikacja zmienia się w przerzucanie rozkazami. Pojawienie się dziecka w życiu jest jak wjazd Conrado Moreno do studia "Europa da się lubić", ale dziecko nie pyta, czy jesteście cali.

Postawiłeś na memy, bo stwierdziłeś, że rodzice mają tak mało czasu, że docierają do nich tylko obrazki z krótkim tekstem, czy nie chciałeś zostać guru-blogerem?

Marzy mi się, żeby napisać coś dłuższego, ale tak, chciałem, żeby rodzice byli w stanie zobaczyć moje wpisy w sytuacji "karmiennej". Piszę w sposób dresiarski i takie mam założenie, to nie są notki na tysiące znaków, które męczą czytelnika.
                    
                    
                    
                    
                
                 
                Bardzo dużo mam jest w internetowej przestrzeni. Mama Pediatra, Mama Ginekolog, Mama Psycholog. Tatusiowie też są, ale mniej widoczni. Na twoim profilu w komentarzach też częściej widać żeńskie nazwiska.


Jak sprawdzam statystyki to 88 proc. odwiedzających to kobiety, 12 to faceci. A i tak jest lepiej, bo bywało ich tylko 5 proc. To wynika z przekonania, że na kobiecie ciąży obowiązek wychowania dzieci. One są oceniane za złe przykrycie kocykiem, podczas gdy widok ojca z wózkiem tylko zachwyca.

Nie jestem ani idealnym mężem, ani ojcem. Zdarzało mi się zostać dłużej w pracy i wykonać kolejne 50 niepotrzebnych telefonów, żeby nie wracać do domu i słuchać krzyków i płaczu dziecka, ale pozostaję rodzicem zaangażowanym i wychowującym dzieci na równi z moją partnerką.


Gadałam z Robertem Górskim, który powiedział fajną rzecz. On nie lubi rozmawiać z młodymi mamami, bo one "ciągle wymyślają jakieś choroby w tych dzieciach. To jak z facetami, którzy całe życie wspominają, jak to było w wojsku. A przypominam, że było się tam dwa lata. Opowieści wystarcza na osiemdziesiąt". Mam wrażenie, że ty masz "męskie" podejście. Robisz mema o wylanym kubeczku i zapominasz, zamiast stać z umęczoną miną nad dzieckiem i roztkliwiać się nad jego potrzebami emocjonalnymi.

Jak nie miałem dzieci, to mega wkurzali mnie rodzice z małymi dziećmi, bo nie dało się z nimi pogadać o niczym innym, jak o dzieciach. Teraz gdy jestem tatą, zrozumiałem, że może to wynikać z tego, że cała uwaga jest na nich skupiona. Życie rodzica to życie dziecka. Po prostu nie ma innych tematów.


Ale z drugiej strony obiecałem sobie, że ile się da, będę chciał spotykać się z ludźmi bezdzietnymi, aby nie tracić kontaktu z bazą. Jednak jest tak, że jak się już ma dzieci, to krąg znajomych się zawęża.
                    
                    
                    
                    
                
                 
                Masz plany ekspansji dotyczące "Who's your daddy?"

Może jakieś radio... byłoby fajnie. Mógłbym też rozpocząć współpracę z producentem pralek, produktów do mycia dzieci, a przede wszystkim napojów energetycznych i kawy. To są prawdziwe produkty dla rodziców.

Ostatnie pytanie. Jak się kończy "Kicia Kocia"?


Za każdym razem zaskakująco.Może cię zainteresować: "Ojcostwo codzienne, a nie dorywcze!". Mariusz zdradza, dlaczego pisze listy do 3-letniego syna ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ad03fda9a1e0a9a1f0c5ec3bc57b2526,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ad03fda9a1e0a9a1f0c5ec3bc57b2526,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Who&#039;s your daddy. Rozmowa z Łukaszem, twórcą najlepszego bloga o dzieciach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/288497,jakim-tata-jest-jamie-oliver-oto-5-rzeczy-ktore-sa-dla-niego-wazne</guid><link>https://dadhero.pl/288497,jakim-tata-jest-jamie-oliver-oto-5-rzeczy-ktore-sa-dla-niego-wazne</link><pubDate>Tue, 27 Jul 2021 14:57:49 +0200</pubDate><title>Jakim tatą jest Jamie Oliver? Oto 5 rzeczy, za które nie sposób go nie kochać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b43101ffb62e72cd6f6bd4a00af69cff,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jamiego nie da się nie lubić. Należy do najbardziej uznanych, rozpoznawalnych i uwielbianych kucharzy na świecie. Jest także ojcem 5 dzieci. W ich wychowaniu kieruje się umiłowaniem wolności.



 Jego ojciec miał restaurację w Claverling i tam Jamie pierwszy raz gotował.
 Oliver ma aktualnie 5 dzieci, ale nie wyklucza, że za namową żony zgodziłby się na kolejne.
 Jak na razie tylko jego syn Buddy idzie kucharskimi śladami ojca.

Jako dziecko sporo pracował, bo jego rodzice mieli restaurację. Wspomina czasy dzieciństwa z rozrzewnieniem, choć niełatwo było mu w szkole.

Surowe wychowanie i problemy z edukacją stworzyły jednak postać, która inspiruje miliony. Jakim rodzicem jest Oliver, którego dzieci, z wyjątkiem jednego, nie mają zupełnie zapału do gotowania? 
                    
                    
                    
                    
                
                 
                
"Znajdź sobie zajęcie"
Jego ojciec Trevor prowadził Cricketers Pub w Claverling w Essex i tam Jamie po raz pierwszy eksperymentował z jedzeniem. W 2020 rodzice Jamiego sprzedali restaurację sieci Chestnut, która prowadzi knajpy w północno-wschodniej Anglii. Kucharz mówił, że ta decyzja rodziców była dla niego bolesna.Czytaj też: "Kucharz to nie farmaceuta..." Jasiek Kuroń o ojcu, gotowaniu i klasycznej polskiej kuchni Ojciec Jamiego był tytanem pracy. Zdarzało się, że budził Jamiego szklanką zimnej wody wylana na twarz i wołał: "Znajdź sobie zajęcie".


Jamie poznał swoją żonę Jools w 1993 roku. Od tej pory są razem. Mają 5 dzieci.

19-letnią Poppy Honey Rosie, 18-letnią Daisy Boo Pamela, 12-letnią Petal Blossom Rainbow, 10-letniego syna Buddy'ego Bear Maurice i 4-letnią córkę River Rocket Blue Dallas.
                    
                    
                    
                    
                
                Jak udało mu się pogodzić karierę zawodowego kucharza i rolę ojca rodziny wielodzietnej? Jego rada jest prosta.

- Jeśli chcesz robić wiele rzeczy dobrze, otocz się niesamowitymi kobietami, koniec historii! - powiedział dla Daily Mail. Przez wiele lat zaczynał pracę o świcie, a wracał do domu po zmroku. Przyznawał, że widuje swoje dzieci tylko w nocy, gdy śpią.


W wieku 42 lat (teraz ma 46) deklarował, że przechodzi na emeryturę, by na serio zająć się ojcostwem. "Czemu nie odprowadzam swojego syna do szkoły? - pytał. Uznał, że osiągnął sukces, który pozwoli mu osiąść w wartym 6 milionów funtów domu z XVI wieku w położonym w Essex.

Fakt, że jego majątek szacowany jest na ponad 150 milionów dolarów, a wbrew zapowiedziom Jamie nie zwolnił tempa, można się spodziewać, że pieniądze będą się namnażały. 
                    
                    
                    
                    
                
                 
                
Nie musisz być najlepszy w szkole
Rzucił szkołę w wieku 16 lat. Dopiero po latach wrócił do Westminster Kingsway College.


"Opuściłem szkołę praktycznie bez niczego, byłem dzieckiem specjalnej troski. Czułem się, jakby moja szkoła mnie zawiodła".

Jamie jest dyslektykiem, swoją pierwszą powieść przeczytał dopiero w wieku 38 lat. Tata nie narzuca ścieżki kucharskiej swoim dzieciom, nie wyznacza kierunków studiów. Dwie jego córki już wyprowadziły się z domu, ale to raczej jego żona, niż sam Jamie cierpi na syndrom opuszczonego gniazda.

O swojej miłości do żony mówi, że kocha Jools bardziej niż czekoladę. Kieruje się dewizą, że w związku musisz być zadowolony, aby był on szczęśliwy. Nienawidzi chodzić na dyskoteki, ale dla swojej żony gotów jest do poświęceń. Na szczęście ich dzieci są jeszcze małe i wypady na miasto, zdarzają się rzadko.


Jamie jednak liczy na to, że wraz z dojrzewaniem dzieci będą mogli pozwolić sobie z Jools na większą swobodę. Mówi, że gdyby jednak jego żona nalegała, zgodziłby się na kolejne dziecko.

"Każde dziecko powinno uczyć się gotowania w szkole, a nie tylko rozmawiać o odżywianiu przez cały dzień. Dobre jedzenie można przygotować w 15 minut. To może być pierwsze pokolenie, w którym dzieci uczą rodziców" - mówił sławny kucharz.
                    
                    
                    
                    
                
                 
                Najwidoczniej liderem tego pokolenia będzie jego syn Buddy, który na Instagramie umieszcza krótkie filmiki z przygotowywania dań wedle własnych przepisów. Jamie już od kilku lat angażuje Buddy'ego do gotowania w swoich programach kulinarnych.


A zresztą nie tylko jego. Każde dziecko Olivera miało swoją chwilę na srebrnym ekranie, ale Buddy naprawdę zajął się gotowaniem. Konto inspirowane jego przepisami @cookingbuddiesclub ma ponad 65 tysięcy obserwujących na Instagramie. Tata przykłada złotodajną rękę do sukcesów syna i promuje jego posty na swoim koncie, które lajkuje 8,6 miliona osób.

A co do żywienia dzieci Jamie mówił: „Mają lody, ciasta i takie tam – nie jesteśmy nazistami od jedzenia. Ale nie biegają z tabliczkami czekolady". Kucharz uważa, że najlepszą formą okazywania miłości jest pieczenie ciast dla rodziny. Słodkie emocje rozrastają się w piecyku i karmią najbliższych.
Może cię zainteresować: Weekendowa uczta. Oto najszybsze obiady Jamiego Olivera, których musisz spróbować ]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b43101ffb62e72cd6f6bd4a00af69cff,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b43101ffb62e72cd6f6bd4a00af69cff,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jakim tatą jest Jamie Oliver? Oto 5 rzeczy, które są dla niego ważne</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
