<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[dadHero.pl - ROZRYWKA]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii ROZRYWKA w dadHero.pl]]></description>
		<link>https://dadhero.pl/c/401,rozrywka</link>
				<generator>dadhero.pl</generator>
		<atom:link href="https://dadhero.pl/rss/kategoria,401,rozrywka" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296129,5-filmow-dzieki-ktorym-zrozumiesz-tesciow-numer-2-seans-obowiazkowy</guid><link>https://dadhero.pl/296129,5-filmow-dzieki-ktorym-zrozumiesz-tesciow-numer-2-seans-obowiazkowy</link><pubDate>Sat, 19 Jul 2025 12:32:32 +0200</pubDate><title>5 filmów, dzięki którym zrozumiesz swoich teściów. Numer 2 to seans obowiązkowy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/1b37c57047b501b234f80008b0c0b3f4,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Relacje między teściami i zięciami to wdzięczny temat dla filmowców. Z prostego powodu – kino lubi napięcia i konflikty, a spotkania z rodzicami żony obfitują w takie akcenty. Filmów, w których teściowie to potwory, nie brakuje. Ale są też takie, które pozwalają spojrzeć na nich łaskawszym okiem, a może nawet polubić. Oto 5 takich produkcji.

Lato to taki moment, kiedy odwiedzamy naszych teściów. Choćby po to, by zawieźć do nich dzieci na wakacje. I w większości przypadków nie są to spotkania pełne serdeczności, bo niewielu z nas ma ciepłe relacje z teściami. Niestety.
Czy da się to zmienić? Nie łudźmy się – będzie ciężko. Można jednak spróbować zrozumieć, dlaczego teściowie często traktują zięcia jak obcego, by nie powiedzieć wroga. A pomóc mogą w tym te filmy.
5 filmów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć teściów
1. "Moje wielkie greckie wesele"
Ian jest Amerykaninem, jego ukochana też mieszka w Ameryce, ale z pochodzenia jest Greczynką. To ma ogromne znaczenie, bo zarówno jej rodzice, jak i wszyscy członkowie jej (bardzo licznej) rodziny, są niezwykle przywiązani do swoich korzeni.
Dlatego Ian już na starcie ma przerąbane. Szanse na to, że rodzice Touli go zaakceptują, są naprawdę niewielkie. Z czasem okazuje się jednak, że nawet tak gigantyczna "wada", jak brak greckiego pochodzenia, nie wyklucza dobrych relacji.

                    
                
2. "Czułe słówka"
Emma jest od dzieciństwa mocno związana ze swoją matką. Nieco zaborczą, więc ich więź jest dość skomplikowana. A komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Emma wychodzi za mąż. Jak łatwo się domyślić, Aurora nie będzie zbyt miła dla faceta, który "zabrał" jej córkę.
Nagrodzony pięcioma Oscarami film Jamesa L. Brooksa to pozycja obowiązkowa dla facetów, w których na myśl o teściowej budzi się instynkt mordercy. Bo pokazuje, że nawet z tą "wredną babą" można się dogadać.
3. "Teściowie"
Spotkanie z rodzicami narzeczonej nigdy nie jest łatwe. Ale jeszcze trudniejsze bywają momenty, gdy rodzice pana młodego nawiązują bliższą relację z rodzicami panny młodej. Zwłaszcza wtedy, gdy różni ich niemal wszystko.
"Teściowie" to przede wszystkim popis kunsztu aktorskiego Mai Ostaszewskiej, Izabeli Kuny, Marcina Dorocińskiego i Adama Woronowicza. I solidna porcja dobrej zabawy z domieszką gorzkich refleksji o naszych (polskich) wadach.

                    
                
4. "Tamte dni, tamte noce"
Umieszczenie tego filmu wśród produkcji o teściach można uznać za nadużycie. Bo rzeczywiście, rodzice głównego bohatera, 17-letniego Elia, teściami nie są. Ale obserwują, jak ich syn zakochuje się w mężczyźnie, który odwiedza ich w wakacje.
Ten obsypany nagrodami film warto obejrzeć w towarzystwie teściów. Zwłaszcza jeśli wasze relacje są dalekie od idealnych. Otóż to opowieść o tym, ile może zdziałać odrobina wzajemnej życzliwości, otwartości i akceptacji.
5. "Test na teściów"
Każda rodzina ma swoje tajemnice. Odkrywanie tego, co starają się ukryć teściowie, często zajmuje lata. Bohaterowie tej francuskiej komedii, narzeczeni Alice i François, nie chcą czekać. Dlatego jeszcze przed ślubem namawiają swoich rodziców na zrobienie testów DNA. 
Co wykazało to badanie? Jaką prawdę o pochodzeniu szacownych familii skrywały geny? Tego nie zdradzę. Mogę jednak zdradzić, że film warto obejrzeć, by się przekonać, że napięcia między teściami oraz zięciami i synowymi często są oparte na całkowicie bzdurnych stereotypach.

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/1b37c57047b501b234f80008b0c0b3f4,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/1b37c57047b501b234f80008b0c0b3f4,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Teściowie&quot; to opowieść o dwóch rodzinach z dwóch różnych światów, które łączy ślub. Czy to może się nie skończyć katastrofą?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295985,10-filmow-o-tym-ze-bycie-tata-to-wyzwanie-dobre-nie-tylko-na-dzien-ojca</guid><link>https://dadhero.pl/295985,10-filmow-o-tym-ze-bycie-tata-to-wyzwanie-dobre-nie-tylko-na-dzien-ojca</link><pubDate>Mon, 23 Jun 2025 14:18:01 +0200</pubDate><title>10 filmów, które szczerze pokazują, co naprawdę znaczy być ojcem. Numer 6 da wam do myślenia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/498626dc8e9ad508469cde7d7c91f536,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ojcostwo nie jest dla filmowców tak atrakcyjnym tematem jak macierzyństwo. Dlatego dobrych filmów o tacierzyńskich perypetiach powstało niewiele. Wybraliśmy dla was 10 produkcji, które naprawdę warto obejrzeć. Na naszej liście są komedie, dramaty, a nawet jedna animacja. Łączy je jedno – pokazują, że ojcostwo to fajna, choć trudna przygoda.

1. "Dziewięć miesięcy"
Zaczynamy od filmu, w którym dziecka jeszcze nie ma, a już jest źródłem utrapień głównego bohatera. Jest nim psycholog dziecięcy Samuel (w tej roli Hugh Grant). Choć jest ekspertem od wychowania, to sam dzieci mieć nie zamierza. Dlatego gdy jego dziewczyna Rebeka oznajmia mu, że jest w ciąży, Samuel jest przekonany, że jego fajne życie się skończyło. 
Mimo to "podejmuje wyzwanie". Jak sobie poradzi z przygotowaniem do roli ojca facet, który sam jest jeszcze dużym dzieckiem? Nie będę spojlerował. Film jest zabawny, ale i pouczający. Nie tylko dla tych, którzy są właśnie w trakcie "dziewięciu miesięcy" wyczekiwania.

                    
                
2. "10 dni z tatą"
Kolejna komedia, tym razem o ojcu, który o wychowywaniu dzieci wie wszystko, bo ma ich czworo. Dlatego gdy jego żona postanawia odpocząć od domowego zgiełku i wyjechać na samotny urlop, on jest przekonany, że ogarnie sprawę bez problemu. Tym bardziej, że z zawodu jest dyrektorem. Zarządza ludźmi w poważnej firmie, więc nad czwórką dzieci też zapanuje.
Szybko okazuje się, że ta pewność siebie jest bardzo zgubna. Już pierwszego dnia Frank (w tej roli Antoine Mercier) ma dość. A potem jest coraz gorzej. Ostatecznie te 10 dni chaosu i klęsk okazują się być bardzo cennym doświadczeniem. I dla ojca, i dla jego krnąbrnych pociech.
3. "Billy Elliot"
Ojcowie, zwłaszcza ci w typie "twardziela", często oczekują od synów, że będą mieli "męskie" pasje. A gdy jest inaczej, to nie kryją rozczarowania albo wręcz szyderstwa. Górnik Jackie Elliot tego błędu nie popełnia. Gdy jego syn Billy powie, że nie chce pracować w kopalni, tylko zostać tancerzem, mimo oporów zaczyna go wspierać.
"Billy Elliot" to dobra propozycja dla tych, którzy marzą o tym, by dziecko poszło w ich ślady. Albo przerzucają na nie własne, często niespełnione ambicje. I planują ścieżkę kariery, nie patrząc na to, czego tak naprawdę chce syn czy córka. Seans to dobra lekcja mądrego ojcostwa.

                    
                
4. "Rzeka życia"
Za kamerą Robert Redford, w obsadzie Tom Skeritt i Brad Pitt, a scenariusz opary na autobiograficznej powieści Normana Macleana. To już wystarczający znak jakości tego filmu o trudnej relacji ojca z dwoma dorastającymi synami. On niespecjalnie się przykładał do ich wychowania, ale zaszczepił w nich pasję do wędkowania.
Wyjazdy na ryby to właściwie jedyne, co łączy całą trójkę. Z czasem Norman i Paul widują ojca tylko podczas tych wyjazdów nad ukochaną rzekę. I choć ich spotkania często kończą się kłótniami, to wszyscy trzej bardzo tego potrzebują. A po latach bardzo do tego tęsknią. 
5.  "Gdzie jest Nemo?"
Kultowa animacja studia Pixar to dobra propozycja na wspólny seans z dzieckiem. Dla malucha to będzie świetna opowieść o przygodach ryb, a dla ojców – cenna lekcja tego, że warto pozwolić dziecku "wyjść spod klosza", bo nadopiekuńczość w gruncie rzeczy jest krzywdząca.
Głównym bohaterem jest błazenek Marlin mieszkający z rodziną w zatoce koło Sydney. Gdy jego syn Nemo znika, on rusza w podróż, by go uratować. I choć jest tylko małą rybką, dla dobra dziecka jest w stanie dokonywać bohaterskich czynów, o które sam siebie nie podejrzewał.

                    
                
6. "Ojcostwo"
Specjalista od ról komediowych Kevin Hart tym razem w historii wyjątkowo smutnej. Komik gra bowiem ojca, który po śmierci żony musi zająć się ich maleńką córeczką. Nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem, a rozpacz po stracie ukochanej nie ułatwia mu zadania.
Scenariusz "Ojcostwa" powstał na podstawie wspomnień pisarza i blogera Matthew Logelina, jest więc opowieścią o autentycznych zmaganiach młodego ojca z żałobą, cierpieniem, a jednocześnie trudnościami samotnego wychowywania dziecka. 
7. "Wszystko o moim starym"
Miałeś kiedyś tak, że wstydziłeś się za swojego ojca, bo chciał dobrze, a wyszła żenada? Sebastian ma tak cały czas. Dlatego boi się wyjazdu z ojcem do luksusowej posiadłości rodziców swojej narzeczonej. Tym bardziej, że tata postanawia pomóc synowi w oświadczynach.
Czym skończy się wizyta Sebastiana u teściów? Tego oczywiście nie zdradzę. Choć mogę ujawnić, że ojciec niezłej "siary". Na szczęście dla widzów jego pomysły na wsparcie syna są bardzo zabawne, więc salwy śmiechu gwarantowane.
8. "Pani Doubtfire"
Klasyka komedii z nieodżałowanym Robinem Williamsem w roli głównej. A właściwie w dwóch rolach. Aktor gra bowiem Daniela Hillarda, który jest kiepskim ojcem i jeszcze gorszym mężem. Żona się z nim rozwodzi, a sąd ogranicza mu prawa rodzicielskie. Dopiero wtedy mężczyzna rozumie swoje błędy i postanawia się zmienić.
No i się zmienia. Przebiera się za 60-letnią Euphgenie Doubtfire i zatrudnia w domu byłej żony jako opiekunka do dzieci. Dzięki temu fortelowi może się z nimi widywać codziennie. Wzruszająca opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by naprawić błędy i odbudować relację z dziećmi. 

                    
                
9. "Ojciec"
Jak dorosły facet ma odnaleźć się w roli ojca, jeśli nie miał dobrego wzoru. A właściwie miał wzór fatalny, bo jego ojciec swoimi demonami zniszczył mu dzieciństwo. Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Artur Urbański, scenarzysta, reżyser i odtwórca głównej roli w tym filmie. 
Film jest ciężki i bardzo gęsty. Stawia trudne pytania, nie daje łatwych odpowiedzi. Ale dla tych, którzy po latach wciąż mają pretensję do swoich ojców, może być cenną wskazówką, jak się pozbyć tego obciążenia.
10. "Tato"
Jeden z niewielu filmów, który podejmuje temat ważny dla tysięcy ojców, którzy zostali odcięci od kontaktu z własnym dzieckiem. Albo przez niesprawiedliwy wyrok sądu, albo przez byłą partnerkę. W filmie Macieja Ślesickiego mamy oba te przypadki na raz. I ojca, który walczy o dobro dziecka, choć ma przeciw sobie wszystkich.
Film "Tato" miał premierę 30 lat temu. Niestety, wciąż jest bardzo aktualny, bo wielu mężczyzn w Polsce przeżywa to, co główny bohater Michał, fenomenalnie zagrany przez Bogusława Lindę. Nie jest to seans z kategorii tych "lekkich i przyjemnych", ale zdecydowanie warto obejrzeć ten film.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/498626dc8e9ad508469cde7d7c91f536,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/498626dc8e9ad508469cde7d7c91f536,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Tato&quot; z Bogusławem Lindą w roli głównej to opowieść o ojcu, który walczy o opiekę nad córką.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295913,misie-z-kultowej-dobranocki-wroca-na-ekrany-ale-tym-razem-w-wersji-kinowej</guid><link>https://dadhero.pl/295913,misie-z-kultowej-dobranocki-wroca-na-ekrany-ale-tym-razem-w-wersji-kinowej</link><pubDate>Tue, 10 Jun 2025 19:34:39 +0200</pubDate><title>Bohaterowie kultowej dobranocki powrócą na ekrany. Ale tym razem w wersji kinowej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/5a584b52595abad5ea2389b9a083626f,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Śpioszek, Gderek, Hultaj, Wódz, Zgodna Misia, Misia Szlachetne Serce. Jeśli te imiona sprawiają, że przypomina ci się dzieciństwo, to mamy dobrą wiadomość. Bohaterowie słynnej animacji z lat 80. znów zagoszczą na ekranach. Nowa odsłona "Troskliwych misiów" nie będzie jednak kolejną serią krótkich kreskówek, ale pełnometrażowym filmem. 

Każdy ma inny kolor, a do tego na brzuszku nosi specjalny symbol, który określa jego wyjątkowe umiejętności czy cechy. Ale wszystkie łączy jedno – są wyjątkowo sympatyczne i – zgodnie z tytułem – troszczą się o siebie nawzajem, a także o swoich pluszowych przyjaciół – pandy, małpki, szopa, lwa, owieczkę i innych.
Spec od komedii bierze się za kreskówkę
Cała ta liczna gromadka, znana z popularnej przed laty serii dobranocek, powróci wkrótce w nowym filmie realizowanym przez wytwórnię Warner Bros. Pictures. Wyreżyserowanie opowieści o nowych przygodach misiów i misiek studio powierzyło Joshowi Greenbaumowi. Nie jest to twórca, który może się pochwalić szczególnie bogatym dorobkiem, a w robieniu filmów dla dzieci nie ma doświadczenia. 
Zna się za to na komedii. To spod jego ręki wyszły takie hity jak "Spuszczone ze smyczy", "Barb i Star jadą do Vista Del Mar" czy "Will i Harper". przygotowuje bowiem nowy film o sympatycznych futrzakach. Wybór Greenbauma może oznaczać, że nowe "Troskliwe misie" będą też zabawne.
Kiedy kinowa reaktywacja słynnej kreskówki trafi do kin? Tego przedstawiciele Warner Bros. Pictures nie ujawniają. Ale nie stanie się to szybko, bo poza wybraniem reżysera i producentów niewiele się wydarzyło. Przede wszystkim nie wybrano jeszcze scenarzystów, którzy napiszą fabułę tego filmu. Nie wiadomo więc, czy będzie to rozwinięcie którejś z przygód znanych z serii kreskówek, czy też całkiem nowa opowieść. Na razie zajęty jest też Greenbaum, który wkrótce ma stanąć na planie kolejnej części filmu "Kosmiczne jaja".

                    
                
Oryginalną serię kreskówek "Troskliwe misie" realizowano w latach 1985-88. W sumie nagrano cztery sezony, liczące w sumie 60 odcinków zwykłych i kilka specjalnych. Potem powstał jeszcze  film telewizyjny "Troskliwe misie: Podróż do krainy Śmiechu" oraz serial "Troskliwe Misie: Uwolnić magię" z 2019 roku. Produkcja, którą zrealizuje wytwórnia Warner Bros. Pictures, będzie pierwszym kinowym filmem o tych pluszowych bohaterach. I prawdopodobnie początkiem nowej serii – o ile oczywiście Śpioszek, Hultaj, Zgodna Misia i spółka przypadną do gustu najmłodszym kinomanom.
Źródło: The Hollywood Reporter 





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/5a584b52595abad5ea2389b9a083626f,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/5a584b52595abad5ea2389b9a083626f,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Film pełnometrażowy o nowych przygodach troskliwych misiów zrealizuje wytwórnia Warner Bros. Pictures.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295895,powstaje-film-o-grupie-kiss-glowna-role-zagra-wokalista-znanego-boysbandu</guid><link>https://dadhero.pl/295895,powstaje-film-o-grupie-kiss-glowna-role-zagra-wokalista-znanego-boysbandu</link><pubDate>Fri, 06 Jun 2025 17:28:19 +0200</pubDate><title>Powstaje film o zespole KISS. Główną rolę zagra… wokalista znanego boysbandu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/8ad4fbf92a6464772b498672273b0f69,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Hollywood nie przemija moda na kręcenie biografii gwiazd muzyki. W ostatnich latach powstały filmy o Eltonie Johnie, Elvisie Presleyu, Bobie Dylanie, Queen, a w przygotowaniu jest czteroczęściowa produkcja o The Beatles. Na tym nie koniec. Swojej biografii doczeka się też grupa KISS. W wokalistę tego zespołu wcieli się… Nick Jonas.

Muzyczne biografie są w ostatnich latach jednymi z najbardziej dochodowych filmów. Ogromne zyski zgarnął "Rocketman" o życiu Eltona Johna, nieźle obłowili się też twórcy "Elvisa", "Bohemian Rhapsody", "Raya" czy "Spaceru po linie", czyli opowieści o życiu Johnny’ego Casha. Pełne sale kinowe i milionowe dochody kuszą, nic więc dziwnego, że hollywoodzcy producenci biorą na warsztat życiorysy kolejnych gwiazd estrady.
Nick Jonas jako wokalista KISS
Sensacyjne doniesienia na temat kolejnej produkcji z gatunku „jak oni stali się sławni”, podał amerykański serwis Deadline. Portal donosi, że w przygotowaniu jest biografia jednej z najbarwniejszych grup w historii ciężkiego rocka, a mianowicie KISS. Film ma nosić tytuł "Shout It Out Loud", a wyreżyseruje go nie McG, twórca "Aniołków Charliego", "Opiekunki",  "Brzydkich" i "Prawdziwych kłamstw"..
Szczegółów fabuły nie ujawniono, ale można zakładać, że film opowie o początkach tej istniejącej już ponad 50 lat grupy. Wskazuje na to wybór odtwórcy jednej z głównych ról. Otóż Paula Stanleya, gitarzystę i wokalistę grupy KISS, zagra Nick Jonas. Tak, tak, ten ze słynnego boysbandu Jonas Brothers. Muzyk ma przed sobą nie tylko zadanie aktorskie, ale też wokalne – ma śpiewać przed kamerą piosenki KISS.
Kto wcieli się w Gene'a Simmonsa, Ace'a Frehleya i Petera Crissa, czyli trzech pozostałych członków zespołu, tego na razie nie wiadomo. W sumie Nick Jonas mógłby się wystarać u producentów, by obsadzili w tym filmie jego braci – braćmi, Kevina i Joego. Wszyscy trzej nie tylko wiedzą, jak zachować się na scenie i grać na instrumentach, ale też mają doświadczenie na planie, bo zagrali w paru filmach.
Źródło: Deadline, filmweb.pl


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/8ad4fbf92a6464772b498672273b0f69,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/8ad4fbf92a6464772b498672273b0f69,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Nick Jonas jest przede wszystkim muzykiem, ale śmiało poczyna sobie też w aktorstwie. Ma na koncie już kilkanaście ról.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295874,jest-pierwszy-gameplay-wiedzmina-4-ta-gra-nie-bedzie-brala-jencow</guid><link>https://dadhero.pl/295874,jest-pierwszy-gameplay-wiedzmina-4-ta-gra-nie-bedzie-brala-jencow</link><pubDate>Thu, 05 Jun 2025 11:14:17 +0200</pubDate><title>Jest pierwszy gameplay &quot;Wiedźmina 4&quot;. Jedno jest pewne – ta gra nie będzie brała jeńców </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/7f7da74060c4ab283ec97c88373e54a7,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gra "Wiedźmin" to jeden z najbardziej cenionych na świecie polskich produktów. I to się szybko nie zmieni. Zaprezentowane właśnie demo technologiczne czekającego na premierę "Wiedźmina 4" nie zostawia cienia wątpliwości, że nowa część tej gry będzie prawdziwym sztosem.

Pamiętacie falę krytyki, jaka wylała się do sieci, gdy w grudniu studio CD Projekt RED pokazało pierwszy zwiastun nowego "Wiedźmina"? Zwiastun, który ujawnił, że w czwórce pierwszoplanową  postacią nie będzie już Geralt, ale Ciri. Część fanów twierdziła wtedy, że twórcy gry wymagają leczenia w psychiatryku, bo niszczą własny dorobek, obsadzając "babę" w głównej roli. Byli i tacy, co zapowiadali bojkot, bo oni "babą" grać nie będą.
To tylko demo, ale za to jakie
Wszyscy ci krytycy powinni teraz wysłać do studia CD Projekt RED maila o treści: "przepraszam". Bo ewidentnie nie docenili ani kreatywności, ani talentu twórców kultowej już serii gier. O tym, że jest co doceniać, można się przekonać, oglądając ujawniony fragment technologicznego dema gry "Wiedźmin 4". Zaprezentowano go podczas trwającej właśnie w Orlando konferencji State of Unreal 2025. Demo trwa zaledwie 14 minut i, co podkreślają twórcy, nie przedstawia właściwej rozgrywki, a i tak wbija w fotel.
"Wiedźmin 4" powstaje na silnik Unreal Engine 5. I tę jakość widać w zaprezentowanym gameplayu. Animacja jest bardzo płynna, ogląda się ją jak dobrze zrobiony film kinowy. Szczegóły postaci, detale tła, broni, krajobrazu czy budowli – to wszystko jest na najwyższym światowym poziomie. "Wiedźmin 3: Dziki Gon" jest pod tym względem świetny. Ale "czwórka" to nieporównywalnie lepsza jakość.

                    
                Pokazane w Orlando demo technologiczne ujawniło fanom "Wiedźmina" jeszcze jedną niespodziankę. Część akcji czwórki toczyć się będzie w Kovirze, dzikiej północnej krainie, która w poprzednich częściach gry nie była odwiedzana. Ciri przedziera się przez wysokie góry i pełne niebezpieczeństw puszcze Koviru, żeby dostać się do miasta Valdrest. Jaka misja ją tam czeka? No tego dowiemy się, dopiero gdy "Wiedźmin 4" trafi do sprzedaży.
Kiedy to będzie? To dobre pytanie. Studio CD Projekt RED dotąd nie ujawniło daty premiery, mało tego, nie zdradziło nawet, w którym roku należy się jej spodziewać. Pozostają więc jedynie spekulacje i plotki. A te najczęściej powtarzane głoszą, że w "Wiedźmina 4" będzie można zagrać najwcześniej w 2027.
Źródło: cdprojekt.com

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/7f7da74060c4ab283ec97c88373e54a7,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/7f7da74060c4ab283ec97c88373e54a7,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">W &quot;Wiedźminie 4&quot; Ciri będzie miała do wykonania zadanie w górzystym Kovirze.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295868,tworca-titanica-nakreci-diably-szykuje-sie-mroczny-apokaliptyczny-hit</guid><link>https://dadhero.pl/295868,tworca-titanica-nakreci-diably-szykuje-sie-mroczny-apokaliptyczny-hit</link><pubDate>Wed, 04 Jun 2025 12:34:08 +0200</pubDate><title>Twórca &quot;Titanica&quot; bierze się za kultową powieść. Będzie apokalipsa, jakiej kino nie widziało</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/e1393829a8a524e2582e6b048cbf726a,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeszcze przez minimum 6 lat James Cameron będzie zajęty kręceniem kolejnych części "Avatara". Ale kto myślał, że po ukończeniu tej sagi schowa kamerę do szafy i pójdzie na emeryturę, ten nie docenia jego wigoru. Kanadyjski reżyser właśnie zaklepał sobie nowy projekt. I jak go znamy, zrobi z tego widowisko, które wgniata w fotel.

"Europa spogląda w otchłań. Szerzą się głód i zarazy, w każdym cieniu czają się potwory, a chciwi książęta są zainteresowani wyłącznie realizacją własnych ambicji. Jedno tylko jest pewne: elfy powrócą, a wtedy pożrą wszystkich". Tak brzmi oficjalny opis powieści Joego Abercrombiego "Diabły", która w połowie czerwca trafi do polskich księgarń. I zapewne będzie bestsellerem, tak jak miało to miejsce w Wielkiej Brytanii i USA.
Piekielny plan na przyszłość
Za Oceanem ten mroczny apokaliptyczny thriller miał premierę w maju. I zrobił taką furorę, że od razu zainteresowały się nim hollywoodzkie wytwórnie filmowe. W tym należąca do Jamesa Camerona firma producencka Lightstorm. To właśnie ona kupiła prawa do ekranizacji "Diabłów", czym słynny reżyser pochwalił się na Facebooku. Od razu też ogłosił, że zaprosił Abercrombiego do wspólnego pisania scenariusza tego filmu. 

Prace nad ekranizacją "Diabłów" nie ruszą jednak prędko. Cameron na razie jest zajęty realizacją swojego opus magnum, czyli sagi "Avatar". Trzecia część tego cyklu – "Avatar: Ogień i popiół" – wejdzie do kin w grudniu tego roku. A już trwają zdjęcia do kolejnych dwóch odsłon. Premiera ostatniej jest zaplanowana na rok 2031. A że są to projekty bardzo czasochłonne, jest mało prawdopodobne, że reżyser znajdzie wcześniej czas, by zająć się realizacją apokaliptycznego widowiska. 
Można jednak być pewnym, że jak już Cameron weźmie się za kręcenie "Diabłów", to zrobi to z typowym dla niego rozmachem. I nakręci taką wizję świata na krawędzi zagłady, jakiej w historii kina jeszcze nie było. Robienie widowisk, które wbijają w fotel, a przy tym zarabiają krocie, to jego specjalność. Wystarczy wspomnieć, że wśród czterech najbardziej dochodowych filmów w historii kina aż trzy wyszły spod ręki Camerona. To dwie części "Avatara" oraz "Titanic". I jeśli słynny Kanadyjczyk w najbliższych latach nie straci kreatywności, to z pewnością "Diabły" dołączą do tej listy.
Źródło: filmweb.pl, Wydawnictwo MAG


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/e1393829a8a524e2582e6b048cbf726a,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/e1393829a8a524e2582e6b048cbf726a,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">James Cameron oprócz kolejnych części &quot;Avatara&quot; nakręci ekranizację nowej powieści Joego Abercrombiego.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295850,7-filmow-sprzed-lat-ktore-warto-pokazac-dziecku-idealne-na-1-czerwca</guid><link>https://dadhero.pl/295850,7-filmow-sprzed-lat-ktore-warto-pokazac-dziecku-idealne-na-1-czerwca</link><pubDate>Sat, 31 May 2025 15:16:36 +0200</pubDate><title>7 filmów z twojego dzieciństwa, które warto pokazać dziecku. Idealne na 1 czerwca</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/47544ebbdc2c17561e64464151124657,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tak się świetnie składa, że Dzień Dziecka wypada w tym roku w niedziele. Można więc spokojnie zaplanować sporo atrakcji dla swojej pociechy. A wieczorem, gdy już się wyszalejecie, warto razem obejrzeć dobry film. Najlepiej taki z lat twojego dzieciństwa, żebyś znów poczuł się jak dziecko. Co wybrać? Oto 7 polskich klasyków, które was wzruszą i rozbawią.

1. Przyjaciel wesołego diabła
"Ja kudłaty, durnowaty, nie wiedziałem, co to taty". Kto pamięta tę rymowankę Piszczałki, poczciwego diabła z nieodłącznym wielkim widelcem, ten miał fajne dzieciństwo. Współczesnym dzieciakom, przyzwyczajonym do nowoczesnych efektów specjalnych, ten film wyda się pewnie nieco „przedpotopowy”. Ale jak wciągną się w fabułę, to będą zauroczeni. A starsi, którzy pamiętają opowieść o przyjaźni Janka i Piszczałki pamiętają z dzieciństwa, na pewno będą ocierać łzy wzruszenia. Bo ten film jest po prostu "mniamuśny". Niestety, "Przyjaciela wesołego diabła” nie ma w ofercie żadna platforma streamingowa, ale można go znaleźć w czeluściach internetu.
2. Czarne stopy
Adaptacja powieści Seweryny Szmaglewskiej to jeden z najlepszych filmów o tym, jak wyglądało harcerstwo w czasach, kiedy nie było smartfonów i internetu. W zabawnych perypetiach Marka, Felka, Błyskawicy i Józka wielu starszych widzów na pewno odnajdzie własne wspomnienia z wyjazdów na obozy. A dzieciaki, cóż, dowiedzą się, jakie przygody można było przeżyć, gdy zamiast TikToka człowiek musiał używać własnej wyobraźni, a z kumplami ganiał po lesie, zamiast siedzieć przed ekranem komputera. 1 czerwca "Czarne stopy" będzie można obejrzeć na kanale Kino Polska.

                    
                
3. O dwóch takich, co ukradli Księżyc
Filmy na podstawie książki Kornela Makuszyńskiego są dwa – animowany i aktorski. Więcej uroku ma ten drugi, bo można w nim zobaczyć, jakim urwisem był w dzieciństwie prezes PiS Jarosław  Kaczyński. Nie aktorstwo jednak jest największym atutem tej opowieści, ale fenomenalna fabuła, w której przygoda goni przygodę i nie ma ani chwili nudy. No i – jak w klasycznej baśni – jest też morał, że lenistwo i kombinowanie nie popłaca. Słowem, 80 minut świetnej i mądrej rozrywki. Cały film w dobrej jakości można znaleźć na YouTube.
4. Pierścień i róża
Jest córka króla, jest zakochany w niej ubogi książę i jest jeszcze jeden książę, który ma się z nią ożenić. Już samo to pachnie niezłym zamieszaniem. Ale i tak trudna sytuacja komplikuje się, gdy do akcji wkracza magiczny pierścień, który ma niezwykłą moc upiększania. Tak, wiem, fabuła może mało zachęcająca dla facetów, i tych dużych, i tych mniejszych. Ale jeśli masz w domu kilkuletnią córkę i zaproponujesz jej oglądanie tego filmu, to niemal na pewno później usłyszysz: "Tatusiu, to był świetny pomysł". Sam też to stwierdzisz, bo plejada gwiazd (m.in. Katarzyna Figura, Zbigniew Zamachowski, Stefan Każuro, Leon Niemczyk i Janusz Rewiński) gra w tej uroczej baśni wręcz koncertowo. Do obejrzenia na VOD TVP.

                    
                
5. Dziewczyna i chłopak
Co może się wydarzyć, gdy bliźnięta zamienią się rolami? Niby banał, bo ten pomysł wykorzystano w filmach wielokrotnie. Tu jest to nieco bardziej skomplikowane, bo chodzi o brata i siostrę, którzy są do siebie bliźniaczo podobni. I gdy on nie zdaje do następnej klasy i za karę ma pojechać na wakacje do groźnego wuja, ona postanawia go uratować. I tak Tosia i zmienia się w Tomka, a Tomek, choć początkowo nie bardzo mu się  to podoba, udaję Tosię. Co z tego wyniknie? Mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy. A jak będzie wam mało, to możecie też obejrzeć serial "Dziewczyna i chłopak". Niestety, żadnej z tych produkcji nie ma w streamingu, trzeba ich szukać w sieci.
6. Cudowne dziecko
Jeden z pierwszych polskich filmów dla młodzieży, w którym pojawiły się nowoczesne (jak na tamte czasy) efekty specjalne. Na współczesnych dzieciakach raczej nie zrobią wrażenia, prędzej uśmiech politowania. Ale sama historia już powinna się spodobać. "Cudowne dziecko" to opowieść o dwunastolatku, który jest odrzucony przez rówieśników z powodu niezwykłych zdolności – potrafi siłą woli przesuwać różne przedmioty. Robi przy tym sporo zamieszania – doprowadza do eksplozji i groźnych wypadków. W pewnym momencie okazuje się jednak, że ten "niebezpieczny świr" jest jedyną osobą, która może ocalić miasteczko. Do obejrzenia na platformie Prime Video.

                    
                
7. Pan Samochodzik i niesamowity dwór
Film znacznie mniej znany niż inna adaptacja prozy Zbigniewa Nienackiego, czyli serial "Pan Samochodzik i Templariusze". Ale dla dużych i małych fanów opowieści z dreszczykiem, tajemnic, skarbów i zjaw to absolutny "must see". Tym razem pan Tomasz, czyli polski Indiana Jones, przyjeżdża do dworku, który ma zostać zamieniony w muzeum. Problem w tym, że apetyt na znajdujące się w nim dzieła sztuki, mają przebiegli złodzieje. A sam dworek rzeczywiście jest niesamowity, bo pojawiają się w nim coraz dziwniejsze postaci. Film można znaleźć m.in. na portalu Gonet.tv.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/47544ebbdc2c17561e64464151124657,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/47544ebbdc2c17561e64464151124657,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">W filmie &quot;Pierścień i róża&quot; Katarzyna Figura zagrała jedną z pierwszych głównych ról w swojej karierze.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295835,nowy-top-gun-to-nie-wszystko-tom-cruise-chce-wrocic-do-kultowej-komedii</guid><link>https://dadhero.pl/295835,nowy-top-gun-to-nie-wszystko-tom-cruise-chce-wrocic-do-kultowej-komedii</link><pubDate>Thu, 29 May 2025 13:04:20 +0200</pubDate><title>Kolejny &quot;Top Gun&quot; to nie wszystko. Tom Cruise chce wrócić do kultowej komedii sprzed lat</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/f304d0205a154714325f0f25c9688955,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />22 maja do polskich kin trafił film "Mission: Impossible – The Final Reckoning". Tytuł jest znaczący – kolejnych części serii nie będzie. Pożegnanie z postacią Ethana Hunta oznacza, że Tom Cruise będzie miał teraz czas na nieco inne projekty. Jednym z nich może być spin-off słynnej komedii  "Jaja w tropikach". 

Jak na gościa, który wkrótce skończy 63 lata, Tom Cruise prezentuje się naprawdę nieźle. I nie chodzi tylko o to, jak wygląda na zdjęciach. Jeszcze lepiej wygląda, gdy jest w ruchu – biega, walczy, skacze ze spadochronem, lata samolotem czy rzuca się w przepaść na motocyklu. Nic dziwnego, że nie przejmuje się swoim wiekiem i zapowiada, że jeszcze długo będzie stawał przed kamerą. "Zamierzam grać nawet w wieku 80 lat. Będę grał w filmach nawet w wieku 100 lat. Nigdy nie przestanę. Nigdy nie przestanę grać w kinie akcji, dramatach i komediach" – wyznał kilka tygodni temu podczas premiery nowej części "Mission: Impossible".
Powrót do roli sprzed niemal 20 lat
Wzmianka o komediach może się wydawać nieco zaskakująca, bo Cruise od dawna nie gra w filmach z tego gatunku. Po raz ostatni zrobił to w 2008 roku, gdy wystąpił w kultowych dziś "Jajach w tropikach". Zagrał tam producenta filmowego Lesa Grossmana. Choć był to właściwie epizod, to na tyle wyrazisty, że wielu widzów kojarzy ten film właśnie z tym wulgarnym i brutalnym dziwakiem.
Postać Grossmana zapadła w pamięć nie tylko widzom. Dobrze wspomina ją także sam Cruise oraz jego ulubiony reżyser Christopher McQuarrie, twórca pięciu ostatnich części "Mission: Impossible". Ten ostatni zdradził właśnie, że w przerwach między ujęciami do ostatniej części tej serii, snuł z Cruisem plany nakręcenia komedii, której głównym bohaterem byłby właśnie Les Grossman. "Rozmowy, które prowadziliśmy dotąd o Lesie Grossmanie, były niezwykle zabawne. Rozmawiamy o tym z Tomem całkiem poważnie, zastanawiamy się, jak to najlepiej ugryźć. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, kim ta postać właściwie jest" – oznajmił reżyser w podcaście "Happy Sad Confused". 

                    
                
Po raz trzeci za sterami myśliwca
Konkretnego pomysłu na scenariusz jeszcze nie ma, ale obaj panowie są bardzo wkręceni w ten projekt. Zwłaszcza Cruise, który w przerwach między graniem Hunta wymyślał scenki z udziałem szalonego producenta i od razu je odgrywał. "Tom improwizujący Lesa Grossmana przy stole – to była jedna z prawdziwych przyjemności przy realizacji 'Mission: Impossible – The Final Reckoning'. Cały czas coś tworzyliśmy i planowaliśmy przyszłość" – stwierdził McQuarrie.
Na ewentualny spin-off komedii "Jaja w tropikach" trzeba będzie jednak trochę poczekać. Na razie bowiem Tom Cruise i Christopher McQuarrie będą zajęci tworzeniem innego hitu. Mowa rzecz jasna o kolejnej części "Top Gun". To, że trzecia odsłona powstanie, było jasne od dawna. "Top Gun: Maverick", który trafił do kin trzy lata temu, zarobił na całym świecie 1,4 miliarda dolarów, więc było naturalne, że twórcy będą chcieli rozwijać tę serię. 
I zrobią to szybko. W tym samym odcinku "Happy Sad Confused" McQuarrie wyznał, że wymyślił już fabułę "Top Gun 3" i zabiera się do pisania scenariusza. Można więc założyć, że duet Cruise/McQuarrie najpierw nakręci nową odsłonę podniebnych przygód pilota Pete’a Mitchella "Mavericka", a dopiero później usiądą nad scenariuszem komedii o szalonym producencie filmowym Lesie Grossmanie.
Źródło: "Variety", "Happy Sad Confused", filmweb.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/f304d0205a154714325f0f25c9688955,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/f304d0205a154714325f0f25c9688955,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tom Cruise i Christopher McQuarrie zrobili wspólnie 9 filmów, w tym pięć części &quot;Mission: Impossible”. Teraz w planach mają kolejnego &quot;Top Guna&quot; i spin-off &quot;Jaj w tropikach&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295811,to-on-bedzie-nowym-jamesem-bondem-wskazuje-na-to-jego-nowy-zegarek</guid><link>https://dadhero.pl/295811,to-on-bedzie-nowym-jamesem-bondem-wskazuje-na-to-jego-nowy-zegarek</link><pubDate>Mon, 26 May 2025 15:17:35 +0200</pubDate><title>To on będzie nowym Jamesem Bondem. Wskazuje na to jego… nowy zegarek </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/5f601738f4d5961e0cbce4a826446b3a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wygląda na to, że trwające od dekady spekulacje na temat tego, kto zastąpi Daniela Craiga w roli Agenta 007, można uznać za zakończone. W postać słynnego szpiega najpewniej wcieli się Aaron Taylor-Johnson. Brytyjski aktor właśnie został ambasadorem marki Omega. A zegarki tej firmy od lat są nieodłącznym gadżetem Jamesa Bonda. 

Oficjalnego potwierdzenia jeszcze nie ma. Przedstawiciele firmy Amazon, która niedawno kupiła prawa do serii filmów o Bondzie, wciąż milczą jak zaklęci. Są jednak znaki, które wyraźnie wskazują, że nowy odtwórca roli Agenta 007 został już wyłoniony. 
Zegarek na miarę roli Bonda
Tym znakiem jest fakt, że Aaron Taylor-Johnson odwiedził niedawno siedzibę firmy Omega w szwajcarskim Bienne. Aktor wrócił stamtąd z nowiutkim zegarkiem Speedmaster First oraz kontraktem na reklamowanie produktów tej kultowej marki. Nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby połączyć kropki. Zegarki Omega od 20 lat "występują" w filmach o Bondzie, a poprzednim ambasadorem tej firmy był nie kto inny, jak Daniel Craig.
Z połączeniem kropek nie mieli problemu fani brytyjskiego gwiazdora. Gdy opublikował na Instagramie zdjęcia ze swojej wizyty w Bienne i pochwalił się nowym zegarkiem, w komentarzach nie gratulowano mu lukratywnego kontraktu reklamowego, ale właśnie roli Agenta 007. "Hello Bond? Naprawdę odpowiedni aktor" – napisał jeden z internautów. A inny dodał: "Dzień dobry, panie Bond, czekaliśmy na pana".

                
                    
                
                
Jeśli rzeczywiście rola ambasadora marki Omega jest zwiastunem tego, że Taylor-Johnson wygrał casting do roli Jamesa Bonda, to nie będzie to wielka niespodzianka. Brytyjski aktor od dawna uważany jest za jednego z najlepszych kandydatów do przejęcia schedy po Danielu Craigu. Za godnego tej roli uważają go nie tylko fani bondowskiej sagi, ale też aktorzy, którzy w przeszłości wcielali się w Agenta Jej Królewskiej Mości. "Poradzi sobie zarówno ze scenami kaskaderskimi, jak i wszystkimi paniami, które kochają mężczyzn w garniturach" – stwierdził rok temu George Lazenby, który Bonda zagrał raz, w filmie "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości". 
Taylor-Johnsona komplementował też Pierce Brosnan. "Myślę, że byłby bardzo dobry. Obsadziłem go w jednym z filmów, który zrobiłem dawno temu, który był zatytułowany 'Najlepszy', i zagrał 'najlepiej'. Ten młody człowiek przyszedł na plan i przejął to miejsce, wypełnił je pasją i energią. Więc tak, myślę, że gdyby tego pragnął, chciał tego i dostał rolę Bonda, to byłby świetny" – stwierdził gwiazdor, który w kultową postać wcielał się czterokrotnie.
Młody, przystojny, no i Brytyjczyk
Za wyborem Aarona Taylor-Johnsona przemawiają jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, jest młody – w czerwcu skończy 35 lat. A to oznacza, że może związać się z postacią Bonda na długie lata i zagrać go w 4-5 kolejnych filmach. A po drugie – jest Anglikiem. A z ujawnionej niedawno przez media notatki firmy Amazon wynika, że wbrew plotkom Bond nadal będzie Brytyjczykiem, więc musi go zagrać aktor pochodzący z Wielkiej Brytanii bądź jednego z państw należących do Wspólnoty Narodów. Taylor-Johnson, który urodził się w mieście High Wycombe w hrabstwie Buckinghamshire, spełnia ten warunek.
Brytyjski aktor mimo młodego wieku ma już całkiem pokaźny dorobek. Zagrał między innymi tytułową rolę w filmie "John Lennon. Chłopak znikąd" z 2009 roku oraz w adaptacji "Anny Kareniny". Ma też spore doświadczenie w kinie akcji. Wcielał się w postać Quicksilvera w filmach "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" oraz "Avengers: Czas Ultrona", a ostatnio błysnął w "Bullet Train” i "Kravenie Łowcy". Można więc śmiało powiedzieć, że ma szlify potrzebne do wcielenia się w postać najlepszego szpiega w historii.
Dla Taylor-Johnsona bondowska saga będzie zupełnie nowym rozdziałem w karierze. Ale dla marki Omega udział w nowym filmie to kontynuacja trwającej już ponad dwie dekady współpracy. Zegarek tej szwajcarskiej firmy na ręku Bonda po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć w "GoldenEye" z 1995 roku. W tym i trzech kolejnych filmach "wystąpił" model Seamaster 300M. I był nie tylko elementem stylu, ale też tajną bronią Agenta 007. W filmie "Jutro nie umiera nigdy" w zegarku był ukryty detonator, a w "GoldenEye" – śmiercionośny elektromagnes.
Czy podobne możliwości bojowe będzie skrywał zegarek Omega Speedmaster First, który od kilku dni widnieje na nadgarstku Aarona Taylor-Johnsona? Tego się szybko nie dowiemy. Nowy film o przygodach Bonda powstanie najwcześniej za dwa-trzy lata.
Źródło: filmweb.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/5f601738f4d5961e0cbce4a826446b3a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/5f601738f4d5961e0cbce4a826446b3a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jest młody, przystojny, zdolny i właśnie został ambasadorem marki Omega. To może oznaczać, że Aaron Taylor-Johnson będzie kolejnym odtwórcą roli Bonda.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295757,john-rambo-znow-stanie-do-walki-zdjecia-do-nowego-filmu-rusza-juz-jesienia</guid><link>https://dadhero.pl/295757,john-rambo-znow-stanie-do-walki-zdjecia-do-nowego-filmu-rusza-juz-jesienia</link><pubDate>Fri, 16 May 2025 12:04:07 +0200</pubDate><title>John Rambo znów stanie do walki. Zdjęcia do nowego filmu ruszą już jesienią</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/a134ad42f5592eb65d06442708e01477,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zastanawialiście się kiedyś, jak to się stało, że John Rambo ze zwykłego żołnierza zmienił się w niezniszczalną maszynę do zabijania? No to wkrótce się tego dowiecie. Studio Millennium Media właśnie ogłosiło, że nakręci film o młodych latach słynnego komandosa. Głównej roli nie zagra Sylvester Stallone, ale możliwe, że pojawi się w epizodzie.

Kiedy dwa lata temu zapytano Sylvestra Stallone’a, czy chciałby raz jeszcze wcielić się w postać Rambo, ten stanowczo zaprzeczył. "Z czym miałbym teraz walczyć? Z artretyzmem?" – odparł kpiąco 76-letni wówczas aktor. I dodał, że według niego cykl filmów spod znaku Rambo to już projekt zamknięty.
Opowieść o młodym Rambo
Innego zdania są jednak szefowie studia Millennium Media, którzy właśnie ogłosili, że wkrótce zaczynają kręcić kolejny film o legendarnym komandosie. Deklaracja jest poważna, bo padła na targach w Cannes. Na tej imprezie, która towarzyszy kultowemu festiwalowi filmowemu, wytwórnie ogłaszają swoje nowe projekty i szukają chętnych do nabycia praw do dystrybucji. Zapowiedź nakręcenia filmu, który ma roboczy tytuł "John Rambo", należy więc traktować poważnie.
Nowy film nie będzie jednak kolejną opowieścią o starzejącym się komandosie, który porzuca spokojne życie, by spuścić łomot mafii czy żołnierzom wrogiej armii. Twórcy chcą pokazać młodego Johna Rambo, zwykłego chłopaka z Arizony, który trafia na wojnę w Wietnamie. To doświadczenie go zmienia i skłania do wstąpienia do Zielonych Beretów, elitarnej jednostki amerykańskiej armii. 
Taki pomysł na film oznacza jedno – w postać Johna Rambo na pewno nie wcieli się Sylvester Stallone. Co prawda technologia pozwala już na odmładzanie aktorów, ale cudów nie ma. Nawet mocno "odświeżony" cyfrowo 78-latek nie będzie wyglądał jak dwudziestolatek. Kto zatem zagra młodego Rambo? Tego studio Millennium Media na razie nie ujawnia. Wiadomo za to, że scenariusz jest już gotowy. Napisali go twórcy "Mauretańczyka" Rory Haines i Sohrab Noshirvani. Wybrano też już reżysera – za kamerą stanie Jalmari Helander. On i cała ekipa zaczną prace na planie już w październiku, a zdjęcia będą kręcone głównie w Tajlandii.
Kultowa seria
"John Rambo" będzie szóstym filmem o tym bohaterze. Czy pierwszym, w którym nie zagra Stallone? Niekoniecznie. Studio Millennium Media podobno chce, by gwiazdor pojawił się w ich projekcie w jakiejś drobnej roli. Niewykluczone, że nawet w roli Rambo – starego komandosa, który siedzi na ranczo w Arizonie i wspomina lata swojej młodości, kiedy jeszcze nie dokuczał mu artretyzm. Czy taki właśnie plan mają producenci? Dowiemy się najwcześniej za dwa lata.
Kultowy dziś cykl rozpoczął się w 1982 roku, kiedy na ekrany trafił film "Rambo: Pierwsza krew 1982". Rambo walczył w nim z policjantami z małego miasteczka, którzy aresztowali go za włóczęgostwo. Niewinny konflikt zmienił się w bitwę, którą przerwał dopiero dawny dowódca Johna. Trzy lata później powstał "Rambo II". Tu słynny komandos wyruszył znów do Wietnamu, by uwolnić przetrzymywanych w dżungli amerykańskich jeńców. W trzeciej części, zrealizowanej w 1988 roku, główny bohater wspierał afgańskich bojowników w walce z Armią Czerwoną. 

                    
                
Po tym filmie hollywoodzcy twórcy odłożyli postać Rambo na 20 lat. Dopiero w 2008 powstał film "Rambo", w którym niezniszczalny weteran podejmuje się misji uwolnienia chrześcijańskich misjonarzy porwanych przez zbuntowanych żołnierzy birmańskiej armii. Ostatnia część, "Rambo: Ostatnia krew", trafiła do kin w 2019 roku. Zmęczony życiem i piciem whisky Rambo zmierzył się tym razem z meksykańską mafią, która więziła córkę jego przyjaciółki.
Źródło: Deadline, filmweb.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/a134ad42f5592eb65d06442708e01477,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/a134ad42f5592eb65d06442708e01477,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Rambo walczył już z amerykańską policją, Armią Czerwoną, meksykańską mafią i birmańskimi rebeliantami. Teraz powstanie film o jego misji w Wietnamie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295733,znany-polski-kurort-kusi-nowymi-atrakcjami-bedzie-jak-w-grecji-i-chinach</guid><link>https://dadhero.pl/295733,znany-polski-kurort-kusi-nowymi-atrakcjami-bedzie-jak-w-grecji-i-chinach</link><pubDate>Tue, 13 May 2025 15:37:10 +0200</pubDate><title>Znany polski kurort szykuje nowe atrakcje dla turystów. Będzie jak w Grecji i Chinach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/176d1fa2047fcfae3ee8faf13f35e0a8,1000,1000,0,0.jpeg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Pojedziemy na wakacje do Grecji". Na taką propozycję żony czy dziecka możesz już śmiało odpowiedzieć: "A po co, przecież mamy Grecję u nas!". Nowa atrakcja dla turystów otwiera się bowiem wkrótce w Muszynie. Ogrody greckie to niejedyna propozycja tego kurortu. W czerwcu rusza tam też ogród chiński.

Górujący nad miastem zamek, Dom Garncarza, który organizuje warsztaty z ceramiki, malownicze szlaki turystyczne w górach i nowy Rodzinny Park Rekreacji. To tylko garść atrakcji, które czekają na turystów w położonej przy granicy ze Słowacją Muszynie. Od lat zjeżdża tam mnóstwo kuracjuszy korzystających z lokalnych sanatoriów, ale jest też coraz więcej rodzin z dziećmi, bo na brak rozrywek narzekać tu nie można. Na dniach pojawi się tu nowa atrakcja, dość oryginalna.
Śródziemnomorski klimat w polskich górach
Chodzi o nowe ogrody tematyczne, w których – jak zapewnia burmistrz miasta – będzie się można poczuć jak w Grecji. – Są charakterystyczne budowle, nasadzenia roślin tych, które mają szansę rosnąć w naszym klimacie, ścieżki, zaułki. Różnego rodzaju kolorystyka taka, jaka jest właśnie w tych ogrodach greckich, czyli spodziewajmy się dużo niebieskich kolorów. Prace są już praktycznie skończone, ogród będzie dostępny w sezonie letnim – zapowiedział w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Jan Golba. 
A w poście na Facebooku wyjawił, że grecki ogród nie jest jedyną nowością planowaną na ten sezon. "W czerwcu oddany zostanie do użytku ogród chiński. (…) Nasi ogrodnicy zaczynają ożywiać figury kwiatowe, a rabaty pokryte kwiatami zyskają za chwilę spektakularny wizerunek" – zapowiedział.
Wspomniane ogrody tematyczne to jeden z symboli Muszyny i magnes przyciągający turystów. W mieście i okolicy jest ich kilka. Dla zakochanych par przygotowano Ogród Miłości, w którym nastrój tworzą rzeźby, iluminacje, podświetlane fontanny i gejzery oraz muzycy grający serenady. Rodzice z dziećmi mają do dyspozycji Żywe Ogrody, w których można z bliska oglądać alpaki, pawie i kilka gatunków egzotycznych ptaków. 
Spore wrażenie robią Ogrody Biblijne, gdzie umieszczono rzeźby i kompozycje roślin nawiązujące do znanych scen ze Starego i Nowego Testamentu. Świetnym miejscem na relaks są z kolei Ogrody Sensoryczne. To największy w Polsce tego typu obiekt rekreacyjny, podzielony na strefy dźwięku, zapachu, zdrowia, dotyku, smaku i wzroku. Do tego jest nieco tajemnicza strefa Afrodyty i przygotowana z myślą o najmłodszych strefa baśni i legend.
Wszystkie te ogrody zajmują w sumie powierzchnię ponad 7 hektarów, więc miejsca na złapanie oddechu jest sporo. A będzie jeszcze więcej i to w klimacie rodem z Chin i Grecji. Szkoda tylko, że Muszyna nie leży nad Morzem Śródziemnym, bo byłoby już naprawdę perfekcyjnie. Ale rzeka Poprad, którą można spłynąć pontonem czy kajakiem, też jest spoko.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/176d1fa2047fcfae3ee8faf13f35e0a8,1500,0,0,0.jpeg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/176d1fa2047fcfae3ee8faf13f35e0a8,1500,0,0,0.jpeg" medium="image"><media:title type="html">Muszyna to jedno z najpopularniejszych uzdrowisk w Polsce.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295589,ten-hit-z-whitney-houston-i-kevinem-costnerem-zna-kazdy-bedzie-nowa-wersja</guid><link>https://dadhero.pl/295589,ten-hit-z-whitney-houston-i-kevinem-costnerem-zna-kazdy-bedzie-nowa-wersja</link><pubDate>Tue, 15 Apr 2025 15:03:13 +0200</pubDate><title>Ten hit z Whitney Houston i Kevinem Costnerem zna każdy. Teraz powstanie nowa wersja</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/c6d30583e542dac812fa4b17bca32d11,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli jakiś pomysł już raz się sprawdził, to trzeba znów po niego sięgnąć. Taką zasadą od lat kierują się twórcy z Hollywood i dlatego od czasu do czasu serwują nam "odgrzewane kotlety". Już wkrótce odgrzeją jeden z największych hitów lat 90. – "Bodyguarda" z pamiętnymi rolami Kevina Costnera i Whitney Houston.

Przystojniak + piosenkarka = sukces
W głównych rolach należy obsadzić znanego aktora specjalizującego się w rolach twardzieli i popularną piosenkarkę. Ona ma zagrać właściwie samą siebie, czyli wielką gwiazdę estrady, a on jej ochroniarza, który z czasem stanie się też kochankiem. Taki przepis na wielki kinowy hit wymyślił już w połowie lat 70. Lawrence Kasdan, autor scenariusza "Bodyguarda". Miał też konkretne propozycje obsady. Gwiazdę muzyki miała zagrać Diana Ross, a w jej goryla miał wcielić się Steve McQueen. 
Scenariusz Kasdana początkowo nie zyskał akceptacji, a potem jego pomysł na obsadę stał się nieaktualny, bo w 1980 roku zmarł McQueen. Temat odłożono na lata i dopiero w na początku lat 90. wrócił do niego Mick Jackson. Do roli tytułowego ochroniarza postanowił zatrudnić Kevina Costnera, który był wówczas na topie dzięki występom w filmach "Tańczący z wilkami", "Robin Hood. Książę złodziei" i "JFK". Z obsadzeniem drugiej głównej roli też nie miał problemu – zadzwonił do królującej wtedy na listach przebojów Whitney Houston.

                    
                Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. "Bodyguard", który miał premierę pod koniec 1992 roku, przyciągał do kin tłumy i finalnie zarobił 411 milionów dolarów. Ogromne zyski przyniosła też sprzedaż płyt z piosenkami z tego filmu, na czele "I Will Always Love You". Bardzo szybko, bo już kilka lat później, pojawił się pomysł zrealizowania remake’u tego filmu. Ostatecznie jednak skończyło się na negocjacjach.
W roli głównej Taylor Swift?
Teraz jednak piosenkarka Rachel Marron i jej ochroniarz Frank Farmer powrócą na ekrany. Nową wersję opowieści o ich skomplikowanym romansie zamierza zrobić Warner Bros. Jak donosi portal Deadline, wytwórnia wybrała już nawet reżysera do tego projektu. Będzie nim Sam Wrench. Nie ma on wielkiego doświadczenia w robieniu filmów fabularnych, jest za to mistrzem w realizacji dokumentów muzycznych. To on jest autorem bijącego rekordy popularności filmu "Taylor Swift: The Eras Tour", czyli zapisu ostatniej trasy koncertowej amerykańskiej piosenkarki. Na jego koncie są też dokumenty z koncertów Billie Eilish, zespołu Blur czy Andrei Bocellim.
Wybór Wrencha może wskazywać, że wytwórnia Warner Bros pozostanie wierna pierwotnej wizji i w roli głównej obsadzi piosenkarkę. Być może też wykorzysta znajomości reżysera w środowisku muzycznym. Jeśli bowiem w roli Rachel Marron udałoby się obsadzić Taylor Swift czy Billie Eilish, to do kin waliłyby tłumy fanów, a producenci nowego "Bodyguarda" zarobiliby fortunę. To jednak tylko spekulacje, bo szczegóły dotyczące obsady trzymane są w tajemnicy.
Na razie nie jest znana też ani data rozpoczęcia zdjęć, ani premiery. Prawdopodobnie nie znają jej też sami producenci filmu. Jeśli bowiem chcą zatrudnić którąś z popularnych obecnie piosenkarek, to muszą "wstrzelić się" w mocno napięte harmonogramy nagrań i tras koncertowych. Twórcy oryginalnego "Bodyguarda" z rozpoczęciem prac na planie musieli czekać rok, aż Whitney Houston zakończy swoje światowe tournée. Cierpliwość im się jednak opłaciła.
"Bodyguard" to melodramat z elementami kina akcji. Główną bohaterką jest gwiazda pop Rachel Marron, która zaczyna dostawać anonimowe listy z groźbami śmierci. Sprawa jest na tyle poważna, że jej sztab zatrudnia do ochrony byłego agenta służb specjalnych Franka Farmera. Piosenkarka początkowo nie jest zadowolona z ciągłego towarzystwa "goryla", ale z czasem docenia jego umiejętności. No i szybko się w nim zakochuje, na szczęście z wzajemnością.
Źródło: "Deadline", PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/c6d30583e542dac812fa4b17bca32d11,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/c6d30583e542dac812fa4b17bca32d11,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Bodyguard&quot; zarobił w kinach ponad 411 milionów dolarów. Czy nowa wersja tego filmu powtórzy ten sukces? Sporo będzie zależeć od tego, kto zagra główne role.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295565,koszmar-rodzicow-powroci-bedzie-drugi-sezon-serialu-dojrzewanie</guid><link>https://dadhero.pl/295565,koszmar-rodzicow-powroci-bedzie-drugi-sezon-serialu-dojrzewanie</link><pubDate>Thu, 10 Apr 2025 16:01:19 +0200</pubDate><title>Koszmar rodziców powróci. Będzie drugi sezon serialu &quot;Dojrzewanie&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/e05bbae46c1a8cbd06707fdc9a4060d6,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Na Netfliksie jest od niespełna miesiąca, a już wyświetlono go ponad 115 milionów razy. Tak dobrej oglądalności od dawna nie miał żaden serial. Nic więc dziwnego, że twórcy "Dojrzewania" postanowili pójść za ciosem i nakręcić drugi sezon. Nie będzie to już jednak opowieść o spokojnym 13-latku, który zabił swoją koleżankę.

– Żeby obejrzeć ten serial do końca, trzeba być masochistą – powiedział mi niedawno znajomy. I to, moim zdaniem, najlepsza recenzja "Dojrzewania". Bo choć ta brytyjska produkcja to tylko cztery godzinne odcinki, to seans jest naprawdę bolesnym doświadczeniem. Zwłaszcza dla tych, którzy mają nastoletnie dzieci, takie jak Jamie, główny bohater tego serialu. Bo bardzo szybko okazuje się, że ten niepozorny chłopiec, który świetnie się uczy, a w nocy śpi wtulony w ukochanego misia, z zimną krwią zamordował swoją koleżankę. 
To przecież taki dobry chłopak
Cztery odcinki "Dojrzewania" to właściwie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten uroczy chłopiec z normalnej rodziny stał się zabójcą. Oczywiste wyjaśnienia szybko odpadają – widz szybko dowiaduje się, że Jamie nie jest psycholem, jego rodzice to nie jest żadna patologia, zrobili wszystko, by zapewnić mu fajne życie. Co zrobili źle? To pytanie z czasem przestaje być ważne. 
Bo spryt twórców "Dojrzewania" polega na tym, że widz w pewnym momencie przestaje myśleć o rodzicach Jamiego, a zaczyna się zastanawiać nad sobą i nad tym, czy na pewno dobrze wychowuje swoje dziecko. I właśnie dlatego ten serial to koszmar rodziców, a niektórzy psychologowie wręcz ostrzegają przed oglądaniem go, bo nie każdy jest gotowy na taką wiwisekcję swojego rodzicielstwa. 

                    
                
Powtórka z koszmaru
Nie ma co się łudzić, drugi sezon na pewno nie będzie lżejszy, łatwiejszy i przyjemniejszy. Scenarzyści Jack Thorne i Stephen Graham oraz reżyser Philip Barantini na pewno znów będą chcieli pokazać, co siedzi w głowach dzisiejszych nastolatków, z jakimi się mierzą problemami i jak niewiele o ich świecie wiedzą rodzice. I znów zafundują widzą emocjonalną jazdę po bandzie. Jaką historię opowiedzą tym razem, tego nie wiadomo. Twórcy nie spodziewali się, że "Dojrzewanie" będzie takim hitem, więc nie szykowali się na kolejne sezony. Jak donosi "Deadline", dopiero świetne wyniki oglądalności skłoniły ich do rozpoczęcia prac nad scenariuszem drugiej serii.
Jedno jest pewne. Nowe odcinki nie będą ciągiem dalszym opowieści o Jamiem i jego rodzicach. Ta historia została zamknięta w ostatnim odcinku pierwszego sezonu. Pojawi się więc nowy bohater i nowa tragedia. A my, widzowie, znów będziemy się zadręczać pytaniami, czy na pewno jesteśmy dobrymi rodzicami, co tak naprawdę wiemy o naszych dzieciach i czy one też są zdolne do zrobienia tak potwornych rzeczy. Słowem, znów będzie bolało.
Źródło: "Deadline"







]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/e05bbae46c1a8cbd06707fdc9a4060d6,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/e05bbae46c1a8cbd06707fdc9a4060d6,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Dojrzewanie&quot; od momentu premiery utrzymuje się w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych seriali Netfliksa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295559,frank-dux-powroci-na-ekrany-powstanie-nowa-wersja-krwawego-sportu</guid><link>https://dadhero.pl/295559,frank-dux-powroci-na-ekrany-powstanie-nowa-wersja-krwawego-sportu</link><pubDate>Wed, 09 Apr 2025 16:27:36 +0200</pubDate><title>Frank Dux powróci na ekrany. Powstanie nowa wersja kultowego &quot;Krwawego sportu&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/cd2495971ee5b573c27684ad4e060f03,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dobra wiadomość dla fanów filmów, w których pada więcej ciosów niż słów. Hollywoodzkie studio A24 postanowiło odświeżyć jedno z ikonicznych dzieł kina kopanego, czyli "Krwawy sport". Remake produkcji, w której Jean-Claude Van Damme spuszczał łomot kolejnym rywalom, ma być gotowy w przyszłym roku.

"Krwawy sport" to film, który w latach 90. był jednym z największych hitów wypożyczalni kaset wideo. A ówcześni nastolatkowie oglądali go po kilka razy, zawsze z wypiekami na twarzy. Opowieść o krwawym turnieju sztuk walki w Hongkongu cieszyła się popularnością nie tylko w Polsce. Do dziś z sentymentem wspominają ją fani kina akcji na całym świecie.
Remake od twórców "Wieloryba"
Na tym sentymencie chce teraz zarobić hollywoodzka wytwórnia A24, która postanowiła zrobić remake "Krwawego sportu". Decyzja jest szokująca, bo to studio jest znane z ambitnego kina. Wystarczy wspomnieć takie filmy jak "Wieloryb" czy obsypany Oskarami "Wszystko wszędzie naraz". Szczegóły projektu nie są znane, ale skoro spece od oscarowych dzieł biorą się za odświeżanie klasyka kina spod znaku pięści i kopniaków, to efekt może być zaskakujący.
Nakręcony w 1988 roku "Krwawy sport" jest inspirowany biografią Franka W. Duxa, amerykańskiego oficera i mistrza sztuk walki. W trakcie swojej kariery stoczył 329 walk na różnych turniejach karate i ustanowił kilka rekordów. Brał też udział w realizacji filmu, w którym jego postać zagrał Jean-Claude Van Damme. Zagrał drobną rólkę i był koordynatorem scen walk.

                    
                Filmowy Frank Dux też jest porucznikiem armii USA. Z przełożonymi ma jednak na pieńku, bo dezerteruje z wojska, żeby wyjechać do Hongkongu na równie prestiżowy, co krwawy turniej walk. Zanim jednak stanie na macie, przechodzi intensywny i bolesny trening pod okiem starego mistrza. Wycisk mu się przydaje, bo szybko okazuje się, że aby wygrać turniej, będzie musiał pokonać świetnie wyszkolonego, a przy tym bezwzględnego Chonga Li. A do tego wyprowadzić w pole ścigających go za dezercję agentów federalnych.
Fakt, że za remake "Krwawego sportu" zabiera się tak uznane studio, może sprawić, że wystąpi w nim Jean-Claude Van Damme. Belgijski aktor wcześniej nie chciał wracać do roli Frank Duksa i nie zagrał w żadnej z trzech kontynuacji hitu. W nowej wersji może się jednak pojawić. Choć w październiku kończy 65 lat, wciąż swobodnie robi szpagat, a ciosy ma tylko odrobinę wolniejsze niż w czasach, gdy stał na planie "Krwawego sportu". Jeśli producenci zdecydują się obsadzić muskularnego Belga, choćby w niewielkiej roli, na pewno będą mogli liczyć na dobrą frekwencję w kinach.
Źródło: filmweb.pl






]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/cd2495971ee5b573c27684ad4e060f03,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/cd2495971ee5b573c27684ad4e060f03,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Krwawy sport&quot; do dziś jest jednym z najważniejszych filmów w dorobku Jean-Claude&#039;a Van Damme&#039;a.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295517,brad-pitt-i-david-fincher-znow-robia-razem-film-scenariusz-pisze-tarantino</guid><link>https://dadhero.pl/295517,brad-pitt-i-david-fincher-znow-robia-razem-film-scenariusz-pisze-tarantino</link><pubDate>Thu, 03 Apr 2025 13:59:45 +0200</pubDate><title>Brad Pitt wróci do roli słynnego kaskadera. Za kamerą Fincher, scenariusz pisze Tarantino</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/704bff75e3ec0f8c01bbce57238b4577,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gdy David Fincher i Brad Pitt stają razem na planie, to zawsze wychodzi coś dobrego. Dowodem są takie hity jak "Siedem" czy "Podziemny krąg". Teraz panowie wracają do współpracy, by nakręcić spin-off "Pewnego razu... w Hollywood". Pitt znów wcieli się w postać kaskadera Cliffa Bootha, a scenariusz pisze Quentin Tarantino.

Choć trudno w to uwierzyć, Brad Pitt w swojej długiej karierze zdobył tylko jednego indywidualnego Oskara. Dostał tę nagrodę w 2020 roku za rolę kaskadera Cliffa Bootha w filmie "Pewnego razu... w Hollywood" Quentina Tarantino. Nic więc dziwnego, że gwiazdor ma ogromny sentyment do tej postaci i sugerował, że chętnie wcieliłby się w nią ponownie.
Twórcy "Siedem" znów razem na planie
Wygląda na to, że będzie miał okazję. Jak donosi dobrze poinformowany portal Deadline, po historię podstarzałego kaskadera postanowił sięgnąć Netflix. Zadanie wyreżyserowania spin-offu "Pewnego razu... w Hollywood" platforma powierzyła Davidowi Fincherowi. I to jest doskonały wybór, bo ten twórca rozumie się z Bradem Pittem jak mało kto. Wystarczy wspomnieć, że panowie nakręcili razem takie kultowe dziś dzieła jak "Siedem", "Podziemny krąg" czy "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona".
Już sam fakt, że za film o perypetiach Cliffa Bootha bierze się ten sprawdzony duet, może zwiastować, że powstanie coś naprawdę mocnego. Dodatkową gwarancją jest nazwisko scenarzysty. A jest nim nie kto inny, jak sam Quentin Tarantino, czyli scenarzysta i reżyser filmu "Pewnego razu... w Hollywood". Nie będzie to jednak ani prequel, ani sequel tamtej produkcji, ale zupełnie inna opowieść. Zapewne nieźle odjechana, jak wszystko, co do tej pory stworzył Tarantino.
Cliff Booth wróci, a co z Rickiem Daltonem
Na temat szczegółów fabuły na razie nie ma żadnych przecieków. Jednak według serwisu The Hollywood Reporter w scenariuszu nowego projektu Tarantino wykorzysta wątki z "The Movie Critic", czyli filmu, który miał być ostatnim dziełem w jego karierze. Niedawno jednak reżyser zapowiedział, że nie zrealizuje tej produkcji. A jako że miała się w nim pojawić postać Cliffa Bootha, Tarantino wyciągnie jego wątek i przerobi na scenariusz nowego filmu. Dlaczego jednak nie wyreżyseruje go sam, tylko odda Fincherowi. Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie ma już jakiś nowy pomysł na dziesiąty, a zarazem ostatni film w swojej karierze.

                    
                
Jeśli bazą dla scenariusza nowej produkcji o perypetiach Cliffa Bootha rzeczywiście będzie scenariusz z "The Movie Critic", to można się spodziewać, że akcja będzie się rozgrywać w latach 70., czyli końcówce "złotej ery Hollywood". I na pewno nie zabraknie w nim scen akcji, pościgów i porządnego mordobicia. Aż się prosi, by w tym wszystkim uczestniczył też Rick Dalton, czyli bohater, którego w filmie "Pewnego razu... w Hollywood" zagrał Leonardo DiCaprio. Na razie jego nazwiska nie ma w obsadzie nowego projektu, ale Brad Pitt i David Fincher znani są umiejętności przekonywania gwiazd do swoich pomysłów. 
Zdjęcia do nowego filmu mają ruszyć już za kilka miesięcy. Premiery w serwisie Netflix można się spodziewać najwcześniej pod koniec przyszłego roku.
Źródło: Deadline, The Hollywood Reporter

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/704bff75e3ec0f8c01bbce57238b4577,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/704bff75e3ec0f8c01bbce57238b4577,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Rola Cliffa Bootha przyniosła Bradowi Pittowi statuetkę Oscara i kilka innych prestiżowych nagród. Teraz gwiazdor znów wcieli się w tę postać.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295502,sam-mendes-robi-megaprodukcje-o-the-beatles-wlasnie-ujawnil-obsade</guid><link>https://dadhero.pl/295502,sam-mendes-robi-megaprodukcje-o-the-beatles-wlasnie-ujawnil-obsade</link><pubDate>Tue, 01 Apr 2025 16:07:32 +0200</pubDate><title>Sam Mendes robi megaprodukcję o The Beatles. Właśnie ujawnił obsadę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/82a808f2a35435ac0055a63b19ee047f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Paul Mescal jako Paul McCartney, Harris Dickinson w roli John Lennona, Barry Keoghan wcieli się w Ringo Starra, a Joseph Quinn – w George'a Harrisona. Tak wygląda obsada nowego projektu Sama Mendesa poświęconego grupie The Beatles. Reżyser nie zamierza się rozdrabniać i nakręci aż cztery filmy o czwórce z Liverpoolu.

Za trzy lata o tej porze wielbiciele dobrego kina i muzyki zespołu The Beatles będą już odliczać dni do wielkiej premiery. To właśnie w kwietniu 2028 roku do kin trafi najnowsza filmowa opowieść o tym, jak czterej młodzieńcy z Liverpoolu zrobili rewolucję w muzyce. Nakręci ją Sam Mendes, autor takich spektakularnych produkcji, jak "1917"  czy "Skyfall". Historię Beatlesów też pokaże z typowym dla siebie rozmachem, bo nakręci o nich nie jeden, ale aż cztery filmy.
Cztery filmy o czwórce z Liverpoolu
O szczegółach swojego projektu Sam Mendes opowiedział podczas trwającego właśnie w Las Vegas CinemaConu. Najpierw potwierdził krążące od dawna plotki, że do filmowej biografii Beatlesów przymierza się już od dłuższego czasu. "Próbowałem zrobić film przez lata, ale w końcu się poddałem, ponieważ uważałem, że historia jest zbyt duża na jeden film. A serial telewizyjny nie wydaje się do końca odpowiedni. Musiał istnieć sposób, aby opowiedzieć epicką historię dla nowego pokolenia. Mogę zapewnić, że wciąż jest wiele do odkrycia i myślę, że znaleźliśmy sposób, aby to zrobić" – powiedział.
Po tym wstępie reżyser odpalił prawdziwą bombę. Ogłosił, że ten jego sposób na opowiedzenie o Beatlesach to nakręcenie jednocześnie czterech filmów. Każdy będzie pokazywał historię z perspektywy innego członka zespołu. Powstanie więc opowieść Johna, Paula, George'a i Ringo. Wszystkie cztery filmy będą powstawać w tym samym czasie, a realizacja zdjęć ma potrwać rok. 
Mendes nie ujawnił, w jakiej kolejności filmy będą pokazywane, ale zapewnił, że wszystkie cztery trafią do kin w 2028 roku. Niewykluczone, że widzowie będą mogli je oglądać w pakiecie, bo reżyser twierdzi, że realizuje tę nietypową produkcję także po to, by "wyciągnąć ludzi sprzed domowych ekranów i dać im wyjątkowe doświadczenie kinowe". Sześciogodzinny seans niewątpliwie byłby doświadczeniem niezwykłym.
Największe wyzwanie w karierze
Informacja o czterech filmach nie była jedyną niespodzianką. Mendes ujawnił też od razu nazwiska aktorów, których wybrał do głównych ról. W postać Johna Lennona wcieli się Harris Dickinson, Paula McCartneya zagra Paul Mescal, w roli Ringo Starra zobaczymy Barry'ego Keoghana, a George'a Harrisona sportretuje Joseph Quinn. 
Na razie nie wiadomo, czy wszyscy czterej aktorzy będą uczyć się śpiewać i w filmach sami wykonają przeboje Beatlesów. Podczas prezentacji na scenie CinemaConu się na to nie odważyli – poprzestali na wyrecytowaniu tekstu piosenki "Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band". 

                
                    
                
                
Zarówno dla Mendesa, jak i całej czwórki aktorów cztery produkcje o Beatlesach będą sporym wyzwaniem. Nikt z tego grona nie ma bowiem doświadczenia w pracy na planie filmu muzycznego. Każdy z nich wie jednak, jak się robi kino, które przyciąga przed ekrany milionową publiczność. 
Barry Keoghan zbierał doświadczenie na planie hitowego serialu "Czarnobyl", Joseph Quinn stał się sławny dzięki roli w czwartym sezonie "Stranger Things", a Paul Mescal ostatnio błyszczał w drugiej części "Gladiatora" Ridleya Scotta. Nowicjuszem nie jest też Harris Dickinson. Mogliśmy go m.in. w filmach "Beach Rats", "W trójkącie", "Babygirl" czy serialu "Trust". Pod wodzą takiego reżysera jak Mendes każdy z nich na pewno da z siebie wszystko. A po premierze każdy będzie krytykowany, bo to spotkało wszystkich aktorów, którzy dotychczas wcielali się w postaci cudownej czwórki z Liverpoolu.
Źródło: "Variety" 


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/82a808f2a35435ac0055a63b19ee047f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/82a808f2a35435ac0055a63b19ee047f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Reżyser Sam Mendes (pierwszy z lewej) i cztejej aktorzy, których wybrał do ról Beatlesów: Paul Mescal, Joseph Quinn, Barry Keoghan i Harris Dickinson.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295463,filmowy-jezus-zmartwychwstanie-po-21-latach-mel-gibson-robi-sequel-pasji</guid><link>https://dadhero.pl/295463,filmowy-jezus-zmartwychwstanie-po-21-latach-mel-gibson-robi-sequel-pasji</link><pubDate>Thu, 27 Mar 2025 14:59:35 +0100</pubDate><title>Filmowy Jezus zmartwychwstanie po 21 latach. Mel Gibson nakręci kontynuację &quot;Pasji&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/22466c0a54feb88d976cacb2078724f3,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Według Biblii Jezus potrzebował zaledwie trzech dni, by powstać z martwych po ukrzyżowaniu. Znacznie więcej czasu, bo aż 21 lat, Mel Gibson zbierał się do nakręcenia filmu o tym wydarzeniu. Ale w końcu się zebrał. Jak donoszą włoskie i amerykańskie media, gwiazdor w sierpniu zaczyna zdjęcia do drugiej części swojej słynnej "Pasji".

"The Resurrection Of The Christ", czyli "Zmartwychwstanie Chrystusa". Taki tytuł będzie nosił najnowszy film w reżyserii Mela Gibsona. I będzie to długo wyczekiwana kontynuacje "Pasji", która była jedną z najgłośniejszych produkcji 2004. 
Gibson wraca do Rzymu
Wiadomość o tym, że amerykański gwiazdor w końcu postanowił wrócić do opowieści o Jezusie, poinformowała Manuela Cacciamani, dyrektorka legendarnej włoskiej wytwórni Cinecittà Studios. – Mogę potwierdzić, że kolejny film w reżyserii Mela Gibsona i produkowany przez Icon Productions, "The Resurrection Of The Christ", będzie w całości nakręcony w Cinecittà. Początek zdjęć w sierpniu. Potrzebnych będzie wiele konstrukcji w halach zdjęciowych – ujawniła w rozmowie z gazetą "Il Sole 24 Ore". Zarządzana przez Cacciamani wytwórnia ma doświadczenie we współpracy z Gibsonem. To właśnie tutaj ponad 20 lat temu gwiazdor realizował zdjęcia do "Pasji".
Scenariusz jest gotowy od dawna. I nie jest tajemnicą, że jest oparty na tekstach biblijnych. Film zacznie się od tego, na czym kończyła się "Pasja", czyli od sceny zmartwychwstania, a potem pokaże dalsze wydarzenia – spotkania Jezusa z Marią Magdaleną, apostołami i innymi uczniami. Nie będzie to jednak prosta ekranizacja Nowego Testamentu. Gibson już wcześniej zapowiadał, że chce przenosić fabułę do czasów współczesnych, a część scen będzie rozgrywać się w zaświatach – piekle i raju. 

                    
                Caviezel znów w roli Jezusa
Sporo roboty przy realizacji "Zmartwychwstania Chrystusa" będą mieli specjaliści od efektów specjalnych, a zwłaszcza od cyfrowego "odmładzania" aktorów. Rolę główną ponownie ma bowiem zagrać James Caviezel. Gdy kręcono "Pasję", odtwórca postaci Jezusa miał 35 lat, więc pasował idealnie. Teraz ma prawie 57, więc cyfrowy retusz jego twarzy będzie konieczny. 
Podobnie będzie w przypadku innych aktorów, m.in. Mai Morgenstern, która znów ma zagrać Maryję czy Francesco De Vito, który powróci do roli św. Piotra. Na razie nie wiadomo, czy w nowym filmie Gibsona wystąpi też Monica Bellucci. Włoska gwiazda w "Pasji" wcieliła się w postać Marii Magdaleny. Na pewno w roli św. Jana nie zobaczymy Christo Żiwkowa. Bułgarski aktor zmarł dwa lata temu.
Zdjęcia do kontynuacji "Pasji" będą kręcone nie tylko w halach rzymskiej wytwórni Cinecitta Studios, ale także w plenerach, głównie w okolicach położonych na południu Włoch miejscowości Matera, Ginosa i Altamura. Ile potrwają prace na planie i kiedy można się spodziewać premiery filmu, tego nie wiadomo. Można jednak założyć, że gdy "Zmartwychwstanie Chrystusa" w końcu trafi do kin, to przyciągnie tłumy widzów. Tak samo jak "Pasja", która na całym świecie zarobiła aż 612 milionów dolarów. 
Źródło: "Il Sole 24 Ore", "Variety" 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/22466c0a54feb88d976cacb2078724f3,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/22466c0a54feb88d976cacb2078724f3,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Główną rolę w kontynuacji &quot;Pasji&quot; Mel Gibson znów powierzył Jamesowi Caviezelowi.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295457,twoje-dziecko-kocha-psi-patrol-to-ucieszy-cie-niespodzianka-od-netfliksa</guid><link>https://dadhero.pl/295457,twoje-dziecko-kocha-psi-patrol-to-ucieszy-cie-niespodzianka-od-netfliksa</link><pubDate>Wed, 26 Mar 2025 14:33:00 +0100</pubDate><title>Twoje dziecko uwielbia &quot;Psi patrol&quot;? No to ucieszy cię ta niespodzianka od Netfliksa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/a08d1963dce1518f0a7435082149b83b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Co by tu obejrzeć z dzieckiem w ten chłodny wiosenny wieczór? Jeśli zadajesz sobie takie pytanie, to odpowiedź możesz znaleźć na Netfliksie. Platforma właśnie udostępniła bowiem kinowy hit sprzed dwóch lat – "Psi patrol: Wielki film". 

Chase, Marshall, Rubble, Rocky, Zuma, Skye i Ryder. Tych bohaterów nie trzeba przedstawiać nikomu, kto ma małe dziecko. Krótkie kreskówki o tych dzielnych psiakach od kilkunastu lat cieszą się niesłabnącą popularnością na całym świecie. Ale "Psi patrol" to nie tylko serial. W ostatnich latach powstały też dwa pełnometrażowe filmy kinowe: "Psi patrol: Film" oraz jego kontynuację, czyli "Psi patrol: Wielki film". Ten drugi można teraz obejrzeć w domu, bo właśnie trafił do katalogu platformy streamingowej Netflix. 
Najtrudniejsza misja bohaterskich psów 
Kto oglądał choć kawałek tej arcypopularnej kreskówki, ten wie, że bohaterowie "Psiego patrolu" specjalizują się w niesieniu pomocy każdemu, kto jej potrzebuje. W swojej karierze ratowali już żółwia, sarny, papugi, pszczoły pingwiny, dziadka, a nawet pociąg. Ale w "Psim patrolu: Wielkim filmie" mają znacznie poważniejsze zadanie. Tym razem, niczym najwięksi filmowi superbohaterowie, muszą uratować cały świat. Żeby to zrobić, muszą pokrzyżować plany swojego największego wroga – Humdingera. Ten nie działa sam. Poznaje szalonego naukowca i wraz z nim planuje wykraść supermoce. 

                    
                Czy Marshall, Chase, Skye, Zuma, Rubble i Rocky zdołają powstrzymać niebezpiecznych szaleńców i ocalić nie tylko Adventure City, ale też cały świat? Jak wykorzystają moce, które dał im magiczny meteor? Tego oczywiście nie zdradzimy. Możemy za to zdradzić, że "Psi patrol: Wielki film" to aż 90 minut dobrej zabawy i niesamowitych zwrotów akcji, które wciągną nie tylko małych widzów. A przede wszystkim okazja, żeby spędzić czas z dzieckiem, a potem pogadać z nim o przygodach psich przyjaciół.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/a08d1963dce1518f0a7435082149b83b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/a08d1963dce1518f0a7435082149b83b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Dwa lata temu był hitem w kinach. Teraz &quot;Psi patrol: Wielki film&quot; można oglądać na Netfliksie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295445,serialowi-superszpiedzy-powroca-na-bialorus-bedzie-drugi-sezon-przesmyku</guid><link>https://dadhero.pl/295445,serialowi-superszpiedzy-powroca-na-bialorus-bedzie-drugi-sezon-przesmyku</link><pubDate>Tue, 25 Mar 2025 14:31:17 +0100</pubDate><title>Serialowi superszpiedzy powrócą na Białoruś. Będzie drugi sezon &quot;Przesmyku&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/c9ce3ca42c3cd5c3a031695b947f7699,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Szkoda, że nie miałam więcej scen walki, bo chętnie bym skopała więcej tyłków" – tak o swojej roli w "Przesmyku" mówiła niedawno Lena Góra. Aktorka będzie miała okazję wymierzyć jeszcze trochę ciosów i kopniaków. Serial, w którym zagrała tajną agentkę polskich służb specjalnych, będzie miał drugi sezon.

Jeśli po obejrzeniu ostatniego odcinka "Przesmyku" mieliście wrażenie, że ta historia się urywa i warto byłoby ją dokończyć, to nie jesteście sami. Do podobnego wniosku doszli też producenci i twórcy tego serialu. Dlatego będą robić drugi sezon, w którym pokażą dalsze losy agentki wywiadu Ewy Oginiec zmagającej z rosyjskimi i białoruskimi służbami specjalnymi.
Hit nie tylko w Polsce
Na decyzję o kontynuacji "Przesmyku" wpłynęły dobre wyniki oglądalności. Nie tylko w Polsce, bo opowieść o wojnie polskich i rosyjskich szpiegów zainteresowała też widzów w kilku innych krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych. Za oceanem "Przesmyk" jest w czołówce najchętniej oglądanych produkcji serwisu HBO Max. I to właśnie Amerykanie, a konkretnie serwis "Deadline" jako pierwsi podali informację, że powstanie ciąg dalszy. Potem potwierdziła to Dorota Eberhardt, wiceszefowa ds. programowych polskiego oddziału Warner Bros. Discovery. 
Do premiery drugiego sezonu droga jednak daleka, bo nie ma jeszcze scenariusza. A co za tym idzie, nie ma jeszcze żadnych konkretów na temat fabuły. Akcja pierwszego sezonu rozgrywała się w 2021 i opowiada o tym, jak polscy szpiedzy pracujący na terenie Białorusi rozpracowują plany prowokacji rosyjskich służb specjalnych. Prowokacji, których celem jest wywołanie wojny. Nie jest wykluczone, że w kontynuacji pojawią się odniesienia do napaści Rosji na Ukrainę i wojnie hybrydowej, której efekty widzimy na codzień.

                    
                Pewne jest za to, że w roli głównej znów zobaczymy Lenę Górę. Aktorka, która wcieliła się w postać superagentki Ewy Oginiec zbiera za ten występ mnóstwo pozytywnych recenzji. Także dlatego, że oprócz talentu aktorskiego pokazała też sporą biegłość w sztukach walki, której mogliby jej pozazdrościć kandydaci do roli Jamesa Bonda. Do swoich ról z pierwszego sezonu prawdopodobnie powrócą też Andrzej Konopka, Bartłomiej Topa, Antoni Sztaba oraz Dmytro Malkov. 
Źródło: "Deadline", filmweb.pl







]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/c9ce3ca42c3cd5c3a031695b947f7699,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/c9ce3ca42c3cd5c3a031695b947f7699,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Główną rolę w serialu &quot;Przesmyk&quot; zagrała Lena Góra. W drugim sezonie znów wcieli się w postać tajnej agentki polskiego wywiadu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295379,u-jamesa-bonda-bez-zmian-w-nowych-filmach-nie-bedzie-kobieta</guid><link>https://dadhero.pl/295379,u-jamesa-bonda-bez-zmian-w-nowych-filmach-nie-bedzie-kobieta</link><pubDate>Fri, 14 Mar 2025 15:51:49 +0100</pubDate><title>U Jamesa Bonda bez zmian. W kolejnych filmach agent nie zmieni płci ani obywatelstwa </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/988f18d9d45a3e6c340a29d7aedd7235,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wierni fani filmów o przygodach Jamesa Bonda mogą odetchnąć z ulgą. Nowy właściciel praw do tej postaci, firma Amazon, nie planuje rewolucyjnych zmian. Z ujawnionej przez media notatki wynika, że w następnych filmach serii Agent 007 nadal będzie mężczyzną i poddanym króla Wielkiej Brytanii. Zagadką wciąż pozostaje jedna kwestia – kto go zagra.

W tym roku minie dokładnie 10 lat od chwili, gdy Daniel Craig stwierdził, że ma dość grania Bonda i odchodzi z tej serii. Co prawda potem dał się namówić producentom na jeszcze jeden występ i zagrał w "Nie czas umierać", ale od razu zaznaczył, że to jego pożegnanie z tą postacią. Słowa dotrzymał i od czasu premiery tego filmu trwają spekulacje na temat tego, kto go zastąpi.
Nie czas na panią Bond
Dyskusje na temat nowego otwarcia bondowskiej serii nie ograniczały się jedynie do podawania nazwisk aktorów, którzy mogliby przejąć pałeczkę po Craigu. Wiele osób, także ze środowiska filmowego, proponowało radykalne odświeżenie kultowej postaci. Miało ono polegać na zmienieniu Agenta 007 w Agentkę 007. I choć Barbara Broccoli, wieloletnia producentka słynnej serii, starała się gasić entuzjazm zwolenników takiej zmiany, to regularnie powracała plotka o tym, że w kolejnym filmie Bond będzie kobietą. 
Spekulacje na nowo ożyły teraz, po tym jak prawa do postaci Agenta 007 kupił amerykański koncern Amazon. Po ogłoszeniu tej opiewającej na miliard dolarów transakcji pojawiły się pogłoski, że James Bond może zmienić nie tylko płeć, ale też obywatelstwo. Za tym drugim pomysłem, według plotek, miał stać sam właściciel Amazona, Jeff Bezos. Miliarder rzekomo chciał, żeby w kolejnym filmie Bond nie był brytyjskim, ale amerykańskim superszpiegiem w służbie prezydenta Stanów Zjednoczonych.

                    
                Jak się jednak okazuje, Bond nie zmieni ani płci, ani obywatelstwa, ani pracodawcy. Tak wynika z wewnętrznej notatki firmy Amazon, do której dotarli dziennikarze "The Daily Mail". Z dokumentu, który określa przyszłość serii filmów o przygodach 007, wynika, że słynny szpieg nadal będzie mężczyzną. To tego wciąż ma być mieszkańcem Wielkiej Brytanii bądź jednego z państw należących do Wspólnoty Narodów. Chodzi o 14 krajów, które dawniej wchodziły w skład Imperium Brytyjskiego, a dziś, choć są niepodległe, wciąż uznają za swojego władcę króla Karola III.
"Pojawiło się tak wiele błędnych plotek na temat przyszłości Bonda. Amazon zobowiązuje się do podtrzymywania ducha Bonda przy życiu, a to oznacza, że ​​musi być Brytyjczykiem lub pochodzić ze Wspólnoty Narodów. I musi być mężczyzną" – zapewnia "The Daily Mail". 
Kto pasuje do "ducha Bonda"?
Dokument nie daje jednak odpowiedzi na najważniejsze pytanie – kto zagra Agenta 007 w kolejnym, 26. już filmie z kultowej serii. Daje jednak pewną podpowiedź. Otóż jeżeli rzeczywiście Amazon zechce "zachować ducha Bonda", to z listy kandydatów do tej roli trzeba skreślić amerykańskich gwiazdorów kina. Niepisana tradycja stanowi bowiem, że Bonda gra aktor urodzony w Wielkiej Brytanii bądź jednym z państw Wspólnoty Narodów. Tę zasadę złamano tylko raz – w 1995 roku. Wtedy Bondem został Pierce Brosnan, który jest Irlandczykiem. Ale odstępstwo było wybaczalne, bo Irlandia kiedyś do Wspólnoty Narodów należała.
Jeżeli rzeczywiście obywatelstwo będzie jednym z warunków, by starać się o szansę zagrania Bonda, to spełniają go wszyscy aktorzy, którzy w ostatnich byli typowani do tej roli. Lista faworytów nie jest długa, są na niej nazwiska Aarona Taylor-Johnsona, Richarda Maddena, Toma Hardy’ego, Dana Stevensa, Regé-Jeana Page’a, James Nortona, Henry’ego Caville'a oraz Idrisa Elby. Ten ostatni stwierdził jednak, że nie chce walczyć o tę rolę. Podjął tę decyzję ze względu na rasistowskie komentarze, których autorzy twierdzili, że Jamesa Bonda nie może grać czarnoskóry aktor. Być może teraz, kiedy Amazon rozpocznie nową erę w dziejach Bonda, Elba zmieni zdanie.
Niezależnie od tego, jaką twarz będzie miał nowy Bond, pewne jest, że będzie musiał użyć wszelkiej dostępnej broni, by ocalić świat przed jakimś psychopatą. A gdy to mu się uda, a uda się na pewno, wypije swoje ulubione martini. Wstrząśnięte, nie mieszane, rzecz jasna.
Źródło: "The Daily Mail"

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/988f18d9d45a3e6c340a29d7aedd7235,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/988f18d9d45a3e6c340a29d7aedd7235,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Daniel Craig wcielał się w postać Jamesa Bonda w pięciu filmach słynnej serii. Nazwisko jego następcy wciąż nie jest znane.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
