<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[dadHero.pl - ZWIĄZKI]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii ZWIĄZKI w dadHero.pl]]></description>
		<link>https://dadhero.pl/c/399,zwiazki</link>
				<generator>dadhero.pl</generator>
		<atom:link href="https://dadhero.pl/rss/kategoria,399,zwiazki" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296066,tych-8-spraw-musisz-obgadac-z-partnerka-przed-slubem-numer-3-to-podstawa</guid><link>https://dadhero.pl/296066,tych-8-spraw-musisz-obgadac-z-partnerka-przed-slubem-numer-3-to-podstawa</link><pubDate>Wed, 20 Aug 2025 11:28:20 +0200</pubDate><title>Tych 8 spraw musisz obgadać z partnerką przed ślubem. Numer 3 to podstawa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jesteście parą już dłuższy czas, dobrze wam razem, więc stwierdzacie, że pora przejść na "kolejny level" i wziąć ślub. Po takiej decyzji zacznie się ustalanie, gdzie się pobierzecie, kogo zaprosicie i jak będzie wyglądać ceremonia. Tak, to ważne. Ale są tematy znacznie ważniejsze. Oto 8 spraw, które koniecznie musicie omówić, zanim powiecie sobie „tak’.

Ślub cywilny, kościelny czy może modny ostatnio humanistyczny? Zapraszać ciotkę Grażynkę, której żadne z was nie kojarzy czy kłócić się z rodzicami, że to kiepski pomysł? Jaki kupić garnitur? Jaką wybrać sukienkę? Co wpisać na liście prezentów?
To zaledwie ułamek tematów, które trzeba omówić, gdy zapadnie decyzja o ślubie. Kto ma to już za sobą, ten wie, że nie są to rozmowy łatwe i często kończą się kłótnią. Mało kto za to wie, że narzeczeni przed ślubem powinni omówić kilka znacznie ważniejszych spraw. A unikanie rozmów na te tematy może mieć znacznie poważniejsze skutki niż brak zaproszenia dla ciotki Grażynki.
8 spraw, które musicie omówić przed ślubem
Listę "niezbędnych tematów" ułożyła psycholożka Paulina Koszut. Oparła się na swoich doświadczeniach z gabinetu. Część problemów, z którymi przychodzą do niej małżonkowie bierze się właśnie stąd, że nie omówili najistotniejszych kwestii. Oto one:
1. Płacenie rachunków
Niby banał, ale w wielu małżeństwach ten banał to przyczyna ciągłych awantur. Dlatego poza ustaleniem, gdzie po ślubie zamieszkacie, warto też określić, kto będzie opłacał czynsz, rachunki za prąd, gaz i raty kredytu. 
Czy zakładacie wspólne konto na takie wydatki? A może za wszystko płacicie po połowie lub każde z was odpowiada za coś innego? Decyzje w tej sprawie można podjąć szybko. I uniknąć niepotrzebnych kłótni.
2. Metody wychowywania dzieci
Większość par ustala przed ślubem, czy chce mieć dzieci. Ale już o tym, jak zamierza je wychowywać, rozmawiają nieliczni. A to istotne, bo może się okazać, że wynieśliście z domów całkiem inne wartości i zupełnie coś innego chcecie przekazać swoim dzieciom. Sporządzenie takiej listy metod pozwoli uniknąć problemów.
3. Traumy z dzieciństwa
Na pierwszej randce o takich sprawach się raczej nie rozmawia. Ale gdy zapada decyzja o ślubie, takie trudne tematy po prostu trzeba omówić. Traumy z dzieciństwa, zwłaszcza nieleczone, wcześniej czy później się odezwą i mogą mieć ogromny wpływ na związek. Dlatego nie wolno ukrywać swoich trudnych doświadczeń przed partnerką. Nawet jeśli ceną będzie jej rezygnacja ze ślubu i związku.
4. Relacje z rodziną
Jeśli jesteście parą kilka lat, to na pewno miałeś kontakt z rodziną partnerki. I mniej więcej wiesz, jak wyglądają jej relacje z bliskimi. Ale i tak warto to dokładnie obgadać. Zwłaszcza jeśli czujesz, że są tam jakieś problemy, nierozwiązane konflikty czy bolesne zdarzenia. Lepiej to wiedzieć przed ślubem niż przy okazji jakichś świąt poznać przykrą rodzinną tajemnice. 
5. Historia zdrowia w rodzinie
Nie, nie chodzi o to, żeby zażądać zaświadczeń o stanie zdrowia od przyszłej żony, teściów i całej reszty bliskich. Ale warto zapytać, kto na co chorował, czy jakieś schorzenia pojawiały się wyjątkowo często. Dotyczy to zwłaszcza poważnych chorób dziedzicznych. Skoro macie być razem "na dobre i na złe", to dobrze jest wiedzieć, jak to "złe" może wyglądać.
6. Oczekiwania seksualne
Na początku związku "te sprawy" dzieją się same. Jest pożądanie, namiętność, niczego nie trzeba ustalać. Ale nie zawsze tak będzie. Z czasem ten ogień przygaśnie i ujawnią się różnice w temperamentach. Dlatego trzeba przed ślubem porozmawiać o swoich potrzebach także w tej sferze, żeby potem nie było przykrych niespodzianek i frustracji.
7. Plany na karierę i oczekiwania finansowe
Jedną z najczęstszych przyczyn kłótni małżeńskich są pieniądze. A dokładnie ich brak. Żeby po latach uniknąć pretensji o to, że ty za mało zarabiasz albo za dużo wydajesz, warto określić swoje wzajemne oczekiwania finansowe. 
To samo dotyczy też planów co do przyszłej kariery. Wiadomo, one mogą się zmienić. Ale warto je poznać. Żeby potem nie było częstego w przypadku facetów zaskoczenia: "Myślałem, że zajmiesz się domem i dziećmi, a nie będziesz robić kolejne studia i zakładać własną firmę". 
8. Marzenia i oczekiwania co do wspólnej przyszłości
Wszyscy nowożeńcy mają podobny plan – "żyć długo i szczęśliwie". To się może udać, ale to wspólne szczęście trzeba sobie zorganizować. A to wymaga ustalenia wspólnego planu na przyszłość. 
Dlatego warto sobie zadać pytanie podobne do tego, które stawiają rekruterzy w firmach – gdzie widzisz siebie za 5, 10 czy 20 lat. Taka rozmowa pozwoli wam sprawdzić, czy wasze marzenia i plany się zazębiają, czy może macie jednak odmienne wizje przyszłości.
Źródło: Instargam.com/polski_psycholog_de

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/f2fdfe46ced033e3740c7c9235bbb205,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przed ślubem koniecznie trzeba przegadać kilka kluczowych kwestii. To pozwoli uniknąć wielu problemów.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296165,nowy-trend-w-randkowaniu-kobiety-szukaja-mezczyzn-gotowych-na-slow-burn</guid><link>https://dadhero.pl/296165,nowy-trend-w-randkowaniu-kobiety-szukaja-mezczyzn-gotowych-na-slow-burn</link><pubDate>Sat, 02 Aug 2025 09:00:01 +0200</pubDate><title>Nowy trend w randkowaniu. Kobiety szukają mężczyzn gotowych na &quot;slow burn&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Związki na jedną noc, intensywne, choć krótkie relacje typu "nanoships" albo przeciwnie – randki połączone z planowaniem wspólnej przyszłości. Te wszystkie sposoby budowania relacji odchodzą już do przeszłości. Teraz na portalach randkowych zaczyna królować hasło "slow burn".

"Nie ma na co czekać, ukradnij mnie już teraz” – śpiewa w jednym ze swoich wielkich hitów Kaśka Sochacka. Pod tymi słowami zapewne podpisałoby się wiele osób, które mają za sobą pierwsze udane randki. Bo skoro zaiskrzyło, to po co marnować czas. Życie jest krótkie, więc szybka deklaracja.
"Slow burn", czyli miłość potrzebuje czasu
Takie podejście do randkowania przestaje być już modne. Jak donosi portal Huffpost młodzi ludzie, a zwłaszcza kobiety, są już znudzone "nanoships", czyli relacjami pełnymi namiętności, ale krótkotrwałymi, nie kręci ich już "future proofing", czyli ustalanie wspólnych celów na przyszłość od już po paru randkach. 
Te i inne modne jeszcze niedawno style randkowania powoli wypiera nowy trend. Na portalach randkowych typu Tinder czy Bumble coraz częściej pojawiają się wzmianki o potrzebie budowania relacji "slow burn". Na czym to polega? Krótko mówiąc na braku ciśnienia. Ma być ogień, ale niewielki. Jak z czasem się rozpali, to dobrze, a jak zgaśnie, to też nic się nie stanie.
"Slow burn", jak zauważa amerykańska ekspertka od związków Laurel House nie jest metodą dla niecierpliwych. Ktoś, kto już po paru randkach chce dowodów na to, że warto się zaangażować w tę relację, będzie zawiedziony. Tam samo jak ten, kto liczy na szybkie "benefity", takie jak seks.
Pierwsze wrażenie? Mało ważne
Zadowoleni będą za to ci, którzy pamiętają, co powtarzały nasze babcie. Że z miłością to nie ma co się tak spieszyć, trzeba się najpierw dobrze poznać, a poważne deklaracje składać po paru latach "chodzenia ze sobą". Oczywiście chodzenia na randki, bo o chodzeniu do łóżka nie ma mowy.
Popularność tego stylu zdaniem ekspertów bierze się ze zmęczenia szybkim tempem nawiązywania relacji. I z licznych rozczarowań, kiedy okazywało się, że choć początku wszystko grało, to szybko wyszło, że to była katastrofalna pomyłka.
Tu na pierwszej randce może ani trochę nie iskrzyć. Wady mogą przesłaniać jakiekolwiek zalety. Bo nie jest istotne, jak relacja się zaczyna, tylko jak się rozwinie. 
"Na początku osoby randkujące mogą mówić, że nie czują chemii, ale mogą wyczuwać potencjał na nawiązanie relacji, a nawet na bycie przyjaciółmi. I jeśli nie odrzucą tego potencjału po jednej randce, to wszystko może się zdarzyć" – wyjaśnia Laurel House w rozmowie z portalem Huffpost.
Samo się nie zrobi
Nie oznacza to jednak, że trzeba bezczynnie czekać na to, jak ta relacja się rozwinie. Owszem, wszystko ma być slow – powoli, bez presji. Ale istotny jest też "burn". Bez tego ognia nie ma sensu i trzeba go podtrzymywać. Randkami, kwiatami, drobnymi prezentami, czułymi gestami. 
Tylko bez przesady. A przede wszystkim bez oczekiwania, że to szybko przerodzi się w miłość na całe życie. Do tego trzeba czasu i starań – z obu stron.
Źródło: Huffpost.com





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/fda684ae3d9b703ee944a0ca33763bb2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Randkujemy, ale bez ciśnienia. To zasada związków &quot;slow burn&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296147,test-dla-par-z-tiktoka-do-mierzenia-uczuc-sluzy-pomarancza</guid><link>https://dadhero.pl/296147,test-dla-par-z-tiktoka-do-mierzenia-uczuc-sluzy-pomarancza</link><pubDate>Fri, 25 Jul 2025 00:50:00 +0200</pubDate><title>TikTok podbija nowy test dla zakochanych par. Do mierzenia uczuć służy… pomarańcza</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/a741ef9263cfd34734b76c65fc149cb8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli twoja partnerka jest fanką TikToka i inspiruje się modnymi tam wyzwaniami, to możesz być pewien, że wkrótce przyniesie do domu pomarańczę. I w którymś momencie, jakby od niechcenia, na przykład w czasie oglądania filmu, ci ją poda. To będzie test. Od tego, co zrobisz, może zależeć, czy zostaniesz uznany za dobrego partnera, czy będziesz miał przerąbane.

Niewyczerpana jest kreatywność użytkowników TikToka. Wciąż wymyślają nowe wyzwania i lansują kolejne trendy. Często absurdalne, jak choćby popularne ostatnio w Stanach obcinanie rzęs, by wyglądać bardziej męsko.
Pomarańcza sprawdzi, czy jesteś dobrym partnerem
Do kategorii absurdalnych trendów świetnie pasuje też "test pomarańczowej skórki". Co nie zmienia faktu, że jest niezwykle popularny. A niektórzy na podstawie wyników tego sprawdzianu bardzo poważnie oceniają swojego partnera.
Jak wygląda taki sprawdzian? Pokazała to niejaka Shelby. Kobieta umieściła na TikToku nagranie, na którym mówi swojemu chłopakowi, że ma ochotę zjeść pomarańczę. Ten, niewiele myśląc, podaje jej owoc. Na co słyszy, że Shelby nie lubi obierać pomarańczy, bo to niszczy paznokcie. Ukochany testu nie zdaje, bo nie proponuje, że ją wyręczy i obierze tę pomarańczę.

                    
                        
                    
                
Filmik stał się viralem i źródłem inspiracji, głównie dla kobiet. Sens tego testu jest w skrócie taki – jeśli twój partner cię kocha, to bez szemrania obierze dla ciebie tę pomarańczę. Nawet jeśli w głębi duszy myśli, że możesz to zrobić sama. 
A jeśli odmówi? No cóż, to wystawia sobie nie najlepsze świadectwo. Bo jeśli nie jest gotów na to, żeby wyręczyć cię w tak drobnej sprawie, to nie będzie też gotów na poważniejsze poświęcenia, jakich przecież z czasem wymaga każdy związek.
Więcej niż zabawa
Większość tych, którzy robią "test pomarańczowej skórki" i wrzucają wynik na TikToka, traktuje to z przymrużeniem oka – jako zabawę, ewentualnie powód, by podroczyć się z partnerem, który pomarańczy nie obrał, a więc test oblał.
Nie brakuje jednak też i takich, którzy traktują test niezwykle poważnie. I naprawdę oceniają partnera na podstawie tego, jak się zachował, gdy dostał pomarańczę. Takie podejście jest na tyle popularne, że zaniepokoiło ekspertów.
Ostrzegają oni przed nadinterpretacją wyników "testu pomarańczowej skórki". "Nie wydaje się sprawiedliwe, aby traktować go jako szybką drogę do przekonania się, czy partner jest dla nas odpowiedni" – przestrzega na łamach "The Independent" psycholożka i trenerka Jane Parker. 
Znacznie bardziej krytyczna jest jej koleżanka po fachu, Kate Mansfield. "Ocenianie poziomu zaangażowania i miłości partnera przy pomocy trendów w mediach społecznościowych to niebezpieczna gra" – twierdzi ekspertka do spraw związków.
Źródło: "The Independent"





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/a741ef9263cfd34734b76c65fc149cb8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/a741ef9263cfd34734b76c65fc149cb8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Obierzesz mi pomarańczę?&quot;. Takie pytanie z ust partnerki może być... testem waszego związku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296090,tych-sygnalow-nie-ignoruj-3-zdania-partnerki-ktore-mowia-ze-ma-cie-dosc</guid><link>https://dadhero.pl/296090,tych-sygnalow-nie-ignoruj-3-zdania-partnerki-ktore-mowia-ze-ma-cie-dosc</link><pubDate>Fri, 11 Jul 2025 16:47:10 +0200</pubDate><title>Tych sygnałów nie ignoruj. 3 zdania partnerki, które wskazują, że ma cię dość </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/8bd65760ec6ce739b48bc65298681874,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kryzys w związku czasem widać gołym okiem. Całymi dniami ze sobą nie rozmawiacie. Albo przeciwnie – wciąż się kłócicie i to tak, że wszyscy sąsiedzi słyszą. Znacznie częściej jednak sygnały kryzysu są subtelne. Mogą o nim świadczyć te 3 zdania, które od swoich partnerek słyszy wielu facetów. I niestety, zwykle ignoruje.

Zdrada to jedna z trzech najczęstszych przyczyn rozstań. Kiedy kobieta dowiaduje się, że partner nie był jej wierny i kończy z tego powodu związek, to facet raczej nie powinien być tym zaskoczony. Powód jest ewidentny.
Ciche sygnały kryzysu w waszym związku. Nie ignoruj ich
Zaskoczeni rozstaniem często bywają jednak mężczyźni, którzy nie mają romansów ani innych wybryków na koncie. "Nie zdradzam, nie piję, nie jestem przemocowcem, a ona ze mną zerwała, bo powiedziała, że ma dość takiego życia" – zwierzają się kumplom lub terapeutom.
Czy rzeczywiście tacy "porządni faceci" nie dali partnerce powodu do tego, by spakowała walizki i odeszła? Niekoniecznie. Bardzo często okazuje się, że zignorowali subtelne, ale znaczące sygnały. Gdyby je w porę dostrzegli, wiedzieliby, czego ukochanej brakuje w tym związku.
Trzy zdania, które oznaczają, że ona ma cię dość
1. Czuje się bardziej mamą/przyjaciółką niż partnerką
Jeśli macie dzieci, zwłaszcza małe, to wiadomo, że opieka nad nimi pochłania masę czasu i energii. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jesteście partnerami i kochankami. Jeśli więc słyszysz od ukochanej, że ona nie czuje się przy tobie kobieco, to znak, że proporcje zostały zachwiane. 
Jeśli takie zdanie będzie się powtarzać, to nie powinieneś zasłaniać się tym, że przecież ona chciała mieć dzieci, że ty też się nimi zajmujesz. Czas przypomnieć sobie, jak było na początku związku, gdy się o nią starałeś, a od namiętności aż kipiało. I przywrócić choć trochę tamtej atmosfery.

2. Czuję się przytłoczona i przemęczona
Takie zdanie zazwyczaj oznacza jedno – niesprawiedliwie podzieliliście się obowiązkami. Na jej głowie jest za dużo spraw i powoli ma już tego dość. A jeżeli nic się nie zmieni, to za jakiś czas będzie miała zupełnie dość – takiego życia i ciebie.
Gdy takie skargi się pojawią, najgorszym, co możesz zrobić, jest mówienie, że też jesteś "dojechany". Znacznie lepiej na spokojnie przegadać tę sprawę i zapytać, w czym możesz ją odciążyć. A najlepiej, bez pytania przejąć część zadań partnerki.
3. Czuję, że się od siebie oddalamy
Jaśniej nie można. Takie słowa z ust partnerki to już naprawdę czytelny znak, że ją tracisz. I naprawdę nie ma znaczenia, że "przecież się starasz", "nigdy jej nie zawiodłeś" czy że "ty tak nie czujesz i nie widzisz problemu".
Po takim komunikacie trzeba siąść i pogadać. Nie mówić, że to tylko odczucia, wymysły, ale wysłuchać i poszukać źródła problemu. A jeśli sami nie jesteście w stanie tego ustalić, to warto wybrać się do terapeuty, który wysłucha was obojga, spojrzy na wszystko z innej perspektywy i pomoże znaleźć rozwiązanie.
Inspiracja: Instagram.com/asiemianow


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/8bd65760ec6ce739b48bc65298681874,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/8bd65760ec6ce739b48bc65298681874,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rozstanie czasem bywa efektem ignorowania sygnałów, że w związku coś nie gra.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295814,polacy-mistrzami-w-tworzeniu-zwiazkow-niemal-polowa-par-nie-miala-kryzysu</guid><link>https://dadhero.pl/295814,polacy-mistrzami-w-tworzeniu-zwiazkow-niemal-polowa-par-nie-miala-kryzysu</link><pubDate>Tue, 27 May 2025 10:22:44 +0200</pubDate><title>Polacy mistrzami w tworzeniu udanych związków. Niemal połowa par nigdy nie miała kryzysu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/e1144774d7c7defe398d5c5b3af4df57,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Z roku na rok rośnie liczba rozwodów, a GUS wskazuje, że rozpada się już co trzecie małżeństwo. Jak się czyta te dane, to można mieć poczucie, że za 10 lat w Polsce będą już niemal sami single. Tej ponurej wizji przeczy nowiutki raport o polskich związkach. Wynika z niego, że nasz kraj to oaza szczęśliwych par.

Niemożliwe! Ale jak to? Czy na pewno te badanie zrobiono w Polsce? Takie refleksje towarzyszyły mi przy czytaniu nowego raportu "Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz" przygotowanego na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska. Ciągle słyszę bowiem o facetach, którzy mają potworne kryzysy w związkach, nie są szczęśliwi, rozwodzą się, a gdy wyplączą się z nieudanej relacji, to nie są w stanie znaleźć kobiety, z którą mogliby ułożyć sobie życie.
Szczęśliwy jak Polak w związku
Tymczasem wspomniany raport, który powstał na podstawie ankiet wypełnionych przez ponad tysiąc osób będących w stałych związkach, przynosi zupełnie inny obraz. Wynika z niego, że Polacy mają fajne, stabilne i szczęśliwe związki. I wbrew pozorom umieją je utrzymać, bo średni czas trwania związku to aż 19 lat, a co piąty ankietowany wyznał, że jest z partnerem od ponad 30 lat. Większość, bo niemal 70 proc. stwierdziło też, że żyje w monogamii.
Mało tego. Dla większości badanych związek nie jest męczarnią, pasmem kłótni czy cichych dni. Przeciwnie. Aż 80 proc. respondentów wyznało, że w relacji z partnerem czy partnerką czuje się bezpiecznie, dostaje wsparcie i miłość nich bezpiecznie. Niemal siedem na dziesięć osób stwierdziło, że czuje się w swoim związku ważna, spełniona i rozumiana przez drugą połówkę, a tylko jedna na dziesięć poskarżyła się, że takich uczuć nie doświadcza. Nawet z komplementami nie jest źle, bo ponad połowa badanych zapewniła, że słyszy je od swojego partnera.
Oczywiście, nie zawsze i nie we wszystkich związkach jest różowo i cukierkowo. Zdarzają się awantury, nieporozumienia i kryzysy. Głównym powodem jest brak wsparcia, różnice w wartościach i wypalenie emocjonalne. Ale kryzysy wcale nie są powszechne. Naprawdę poważne problemy, które mogły doprowadzić do rozstania, ma za sobą 54 proc. ankietowanych. Ale jednocześnie niemal połowa (46 proc.), stwierdziła, że w swoim związku nigdy nie doświadczyła żadnego kryzysu. Do tego większość par, które kryzys miały, nie tylko go przetrwała, ale też stwierdziła, że problemy wzmocniły relację.
Źródło: raport "Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz" Gedeon Richter Polska


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/e1144774d7c7defe398d5c5b3af4df57,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/e1144774d7c7defe398d5c5b3af4df57,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wbrew pozorom Polacy żyją w szczęśliwych związkach. Prawie połowa nie przeżyła nigdy kryzysu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295772,zwiazek-na-odleglosc-nie-ma-szans-to-mit-sa-sposoby-by-sie-udalo</guid><link>https://dadhero.pl/295772,zwiazek-na-odleglosc-nie-ma-szans-to-mit-sa-sposoby-by-sie-udalo</link><pubDate>Tue, 20 May 2025 16:55:50 +0200</pubDate><title>Związek na odległość nie ma sensu? To mit! Może się udać, jeśli spełnicie te warunki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/99b25cb479acdec05adcf01380d3f8bc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Zdalna to może być praca, ale związek już nie". "Nie da się być razem na odległość". "Takie związki szybko się kończą". Jeśli słyszałeś takie opinie od "starszych i bardziej doświadczonych" kumpli, to im po prostu nie wierz. Związek na odległość może być bardzo trwały i szczęśliwy. Ale wymaga to sporo wysiłku i zadbania o kilka spraw.

Poznałeś właśnie kobietę. Kliknęło, zaiskrzyło, wszystko ci mówi, że to właśnie ta, której szukałeś. Jest tylko jeden problem. Ona mieszka w innym mieście, innym kraju, może nawet na innym kontynencie. I nie może się przeprowadzić, a ty też nie zamierzasz się nigdzie przenosić. No i masz dylemat – czy warto inwestować w tę relację? Czy "opłaca się" inwestować w związek, który będzie się opierał na rozmowach przez telefon i komunikatory?
Zdalny związek może się udać
Odpowiedź jest prosta – warto. I nie ma co przejmować się przestrogami tych wszystkich, którzy będą przekonywać, że związek na odległość będzie kruchy, niekompletny i szybko się rozpadnie. Oczywiście, ale tak samo szybko może rozpaść się związek, w którym partnerów nie dzieli dystans geograficzny. Jeśli nie będzie między nimi szczerości, zaufania, dobrej komunikacji, gotowości do chodzenia na kompromisy, to im się nie uda, choćby widywali się codziennie czy mieszkali razem. Bo wbrew pozorom to nie odległość jest najbardziej niszcząca dla związku. 
Jest to zresztą dość dobrze zbadane zjawisko. Kilka lat temu swój raport na ten temat opublikował dr Gregory Guldner. Według jego analizy aż 60 proc. związków na odległość jest trwała, a rozpada się 40 proc. z nich. Z tym że ta trwałość oznacza, że relacja rozwija się na odległość przez 3-4 lata, a potem partnerzy decydują się już zmienić dotychczasowy styl życia i jednak zamieszkać razem. 

                
                    
                
                
Ta proporcja 60 proc. udanych do 40 proc. to dobra wiadomość. Zwłaszcza dla tych, którzy drugiej połówki nie szukają na swoim osiedlu, tylko na Tinderze i znajdują ją w innym mieście, województwie czy za granicą. Ale żeby się znaleźć w gronie tych, którym związek na odległość się udał, trzeba się mocno postarać. Bo nie ma co się czarować – to jest relacja specyficzna, bardzo trudna i wymagająca od obojga partnerów szczególnego zaangażowania. 
Jak to zrobić dobrze?
Jak sobie taki związek ułożyć? Co zrobić, żeby wytrwać mimo braku codziennej bliskości fizycznej? Jak sobie radzić z tęsknotą, brakiem codziennej bliskości, wspólnej porannej kawy czy obiadu? I co zrobić, by to, czego w związku na odległość brakuje, nie przesądziło o jego zakończeniu?
Odpowiedzi na te pytania udzieliła na swoim Instagramie psycholożka i specjalistka od terapii par Karolina Białajczuk. Jak podkreśla, związek na odległość to ogromne wyzwanie, ale można je ogarnąć. Trzeba tylko dbać o 7 elementów. Tak samo, jak w zwykłym związku, tylko bardziej.
1. Regularna i otwarta komunikacja

Telefony, wideorozmowy, komunikatory, sms-y. Wszystko idzie w ruch. Rozmawiacie często, dzielicie się codziennymi przeżyciami, opowiadacie o sobie, o swoich potrzebach. Dbacie o to, żeby pogadać codziennie, minimum pół godziny, nawet jeśli jesteście zmęczeni czy różnice w strefach czasowych nie sprzyjają. Bez codziennego kontaktu szybko się od siebie oddalicie.
2. Wspólne cele
To, że teraz nie mieszkacie razem i dzieli was spora odległość, nie oznacza, że nie możecie planować wspólnej przyszłości. Przeciwnie, powinniście to robić. Jasne, nie wiadomo, jak się życie potoczy, ale rozmawianie o tym, co jest waszym celem, pozwoli wam się lepiej poznać, a do tego zbliży was do siebie.
3. Wyrażanie emocji
Związek to uczucia, dlatego trzeba o nich rozmawiać. Mówić o swoich obawach, lękach, radościach, irytacji, o tym, co przeszkadza w partnerce, jakie jej zachowania są trudne do zaakceptowania. Nie jest to proste, ale konieczne. A pewne rzeczy czasem łatwiej powiedzieć przez telefon niż prosto w twarz.
4. Dbałość o czas dla siebie
Na odległość też można spędzać czas razem. Urządzić sobie zdalną randkę albo w tym samym czasie obejrzeć ten sam film, a do tego na przykład gadać on-line. Jasne, możliwości są ograniczone, ale warto wykorzystać te, które są.
5. Regularne spotkania
Im bliżej siebie jesteście, tym częściej powinniście się spotykać. Odwiedzać się co weekend, dwa razy w miesiącu. Jeśli mieszkacie na dwóch różnych kontynentach, to wiadomo, że ze względu na koszty podróży częste odwiedziny mogą być problemem. Ale raz na kwartał to absolutne minimum.
6. Zaufanie
Związki na odległość rozpadają się najczęściej przez brak zaufania. Bo wiadomo, jak nie mieszkacie razem, to wyobraźnia pracuje i podpowiada czarne scenariusze. Pojawiają się podejrzenia o romans czy o zdradę. A takie obawy, czasem uzasadnione, a czasem wynikające po prostu z nieufności, to często pierwszy krok do rozstania.
7. Wspólne doświadczenia
Zakochanie, feromony, chemia – to nie starczy na długo. Po pewnym czasie to naturalne "paliwo" się skończy. Żeby przy okazji nie skończył się też związek, musicie mieć wspólne pasje, przeżycia, doświadczenia, wspomnienia. Coś, co was łączy i pozwala planować wspólną przyszłość. Niekoniecznie na odległość.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/99b25cb479acdec05adcf01380d3f8bc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/99b25cb479acdec05adcf01380d3f8bc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Podstawowa zasada w związku na odległość – regularnie ze sobą rozmawiać.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295754,przez-tych-5-faz-przechodzi-wiekszosc-zwiazkow-kluczowa-jest-ta-trzecia</guid><link>https://dadhero.pl/295754,przez-tych-5-faz-przechodzi-wiekszosc-zwiazkow-kluczowa-jest-ta-trzecia</link><pubDate>Fri, 16 May 2025 11:05:27 +0200</pubDate><title>Przez tych 5 faz przechodzi większość związków. Kluczowa jest ta trzecia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/d9ece81c8fa885b5074093395d16ee75,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Na samym początku każdy związek jest cudowny i pełen uniesień. Ale po kilku, kilkunastu latach wszystko jest inne. I to jest absolutnie normalne – my się zmieniamy, więc zmieniają się też nasze relacje. Czy zmienią się na gorsze? To zależy od tego, jak para będzie przechodzić przez kolejne, coraz trudniejsze fazy.

Rozwód albo życie obok siebie bez odrobiny uczucia i bliskości. Tak, niestety, kończy wiele związków. Co poszło nie tak, skoro zaczęło się od "motyli w brzuchu", namiętności i deklaracji, że "tylko ty" i "na pewno na zawsze"?. Wskazówką może być post, w którym psycholożka Sylwia Siktowska wyjaśnia, przez jakie etapy przechodzi każdy związek. Pierwsze dwie fazy są łatwe i bezproblemowe, pułapki pojawiają się w fazie trzeciej. Od tego, jak partnerzy sobie z nimi poradzą, zależy dalsza przyszłość związku.
Jakie są te etapy? Na jakie sygnały ostrzegawcze zwracać uwagę, by ukochana osoba po latach wspólnego życia nie stała się wrogiem? Oto przewodnik po pięciu fazach związku wraz z prostą instrukcją obsługi każdej z nich.

                
                    
                
                
Faza 1. Zakochanie 
Poznajecie się, wpadacie sobie w oko, zaczynacie randkować. I nic więcej nie musicie robić, bo działa chemia. "Twój mózg produkuje fenyloetyloaminę, dopaminę i serotoninę – miks hormonów, który sprawia, że druga osoba wydaje się idealna" – tłumaczy Sylwia Sitkowska. I dodaje, że to jest faza iluzji, bo na tym początkowym etapie de facto nie zakochujemy się w tej drugiej osobie, ale w swoich wyobrażeniach na jej temat i na temat cudownej przyszłości u jej boku. To, że hormony przejmują kontrolę, jest dobre – gdybyśmy od razu poznawali swoje wady, kolejnych randek by pewnie nie było, więc nie byłoby też związku.
Faza 2. Romantyczne początki
Na tym etapie hormony cichną, różowe okulary spadają i zaczyna się odkrywanie, że "chodząca bogini", którą poznałeś, jest jednak tylko człowiekiem. Ma swoje wady, irytujące nawyki, poglądy, z którymi się nie zgadzasz. Siłą rzeczy na tym etapie pojawiają się pierwsze kłótnie i zaczyna się testowanie granic. Żeby pójść naprzód, trzeba się pogodzić z nieidealnością, zaakceptować słabsze strony partnerki, jasno komunikować swoje potrzeby i wyznaczyć granice, których żadna ze stron nie będzie przekraczać. A przede wszystkim dbać o to, co was łączy – pielęgnować drobne gesty czułości, dbać o wspólnie spędzany czas i przyjemne rytuały.
Faza 3. Związek kompletny
Zdecydowanie najważniejszy etap. Partnerzy doskonale już się znają, są świadomi własnych wad i zalet, mają wspólne doświadczenia i plany, wciąż też jest między nimi namiętność. Są więc wszystkie elementy potrzebne do tego, by wzmacniać więź. Ale to jest także ta faza, kiedy pojawiają się poważne kryzysy, rany, znudzenie. I to może być początek kłopotów. "Jeśli nie dbacie o namiętność i intymność, to możecie wejść w fazę wygasania emocjonalnego" – tłumaczy Sitkowska. Co oznacza, że zaniedbanie bliskości, powolne oddalanie się od siebie, może być początkiem końca relacji.
Faza 4. Związek przyjacielski 
"Ciepło bez ognia" – tak nazywa tę fazę Sylwia Sitkowska. Bo jest domowe ognisko, przywiązanie, bliskość, ale nie ma już namiętności w sypialni, nie ma komplementów, pocałunków, czułości. Związek zaczyna przypominać dobrze prosperującą firmę, wiele rzeczy toczy się niejako automatycznie. Jeśli ta rutyna obu stronom odpowiada, to wszystko jest ok. Gorzej, gdy jedna ze stron czuje się tym znudzone. Wtedy zaczynają się romanse, zdrady, podwójne życie. Jeśli takie sygnały się pojawią, to partnerzy powinni szczerze rozmawiać o swoich potrzebach i o tym, czego im brakuje. Warto też pójść na terapię, żeby specjalista spojrzał na problemy pary i pomógł znaleźć rozwiązanie.
Faza 5. Pusty związek
Brak reakcji na kryzysy w czwartej fazie zwykle kończą się tak, że związek staje się martwym tworem. Jedyne, co łączy partnerów, to dzieci, wspólne mieszkanie, kredyt. "To stan, w którym formalnie nadal jesteście razem, ale emocjonalnie osobno. Żyjecie obok siebie, a właściwie to trwacie – dla spokoju, z przyzwyczajenia, dla dobra dzieci" – wyjaśnia Sitkowska. I dodaje, że takie objawy to już sygnał alarmowy. Jeśli niczego z tym nie zrobicie, ta faza będzie ostatnią, bo związek po prostu się rozpadnie. Nie jest to jednak wyrok, bo z tej fazy można wyjść obronną ręką. Trzeba jednak solidnie pracować nad tym, dlaczego związek stał się "pusty", jakie problemy, błędy, zaniedbania, niewyjaśnione pretensje do tego doprowadziły. Tu już pójście na terapię par nie jest dobrym pomysłem, ale koniecznością.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/d9ece81c8fa885b5074093395d16ee75,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/d9ece81c8fa885b5074093395d16ee75,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pierwsza faza związku zawsze jest piękna, ostatnia to w wielu przypadkach wspólna męczarnia. Można tego jednak uniknąć.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295685,jestes-z-partnerka-tylko-dla-dobra-dzieci-posluchaj-jednej-rady-terapeutki</guid><link>https://dadhero.pl/295685,jestes-z-partnerka-tylko-dla-dobra-dzieci-posluchaj-jednej-rady-terapeutki</link><pubDate>Tue, 06 May 2025 12:32:20 +0200</pubDate><title>Już jej nie kochasz, ale jesteś z nią dla dobra dzieci? Terapeutka ma dla ciebie jedną radę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/d82daeafcdac4cd1477e6b0aeb20f38b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiesz, że wasz związek się wypalił. Nic już nie czujesz do swojej partnerki, a może dotarło do ciebie, że nigdy jej nie kochałeś. Wyjście z tej sytuacji wydaje się proste – odejść, nie marnować życia sobie i jej. No ale macie dzieci, więc dla ich dobra zostajesz. "W ten sposób tak naprawdę krzywdzisz swoje dzieci" – twierdzi terapeutka par.

Marysia ma 4 lata, Julka jest dwa lata młodsza. Obie są ukochanymi córeczkami Jacka. I jedynym powodem tego, że jeszcze nie złożył papierów rozwodowych. Po raz pierwszy chciał to zrobić już dwa lata po ślubie. Długo się zbierał, by powiedzieć o tym Magdzie. Nie zdążył, ona go uprzedziła – powiedziała mu, że jest w ciąży. Jacek był przeszczęśliwy. Po pierwsze – marzył o tym, żeby być ojcem. Po drugie – był przekonany, że narodziny dziecka "naprawią" ich związek.
Nie łączy nas nic prócz dzieci
Nie naprawiły. Ani po narodzinach Marysi, ani dwa lata później, gdy na świat przyszła Julia, między Jackiem i jego żoną nie było ani trochę lepiej. Przeciwnie. Kłócili się częściej, bo do listy dawnych powodów doszedł jeszcze jeden – dzieci. Jacek słyszał już wszystko – że źle córki karmi, dziwnie ubiera, a nawet niewłaściwym tonem czyta im książki. Sam nie jest lepszy, tak samo głupio docina Magdzie. Awantury z byle powodu są więc na porządku dziennym. Nawet przy córkach.
O rozwodzie gadali już wiele razy. Oboje uważają go za dobry pomysł, bo nie chcą ze sobą być. Ale nie zamierzają rozstać się teraz. Jak mówią, córki są jeszcze za małe, potrzebują pełnej rodziny, muszą widzieć mamę i tatę razem, mieć normalny dom. Jak już będą większe, bardziej samodzielne, lepiej przygotowane, by zrozumieć, że mama i tata nie mogą być dłużej razem.
Takie dobro nie jest dobre
Takich par jak Jacek i Magda jest w Polsce mnóstwo. Takich, które wiedzą, że ich związek już dawno się rozsypał i nie ma sensu go składać. Ale są razem. Dla dobra dzieci. Problem w tym, że taka postawa ma niewiele wspólnego z dbaniem o dobro. I na dzieciach odbije się to tak samo mocno, jak rozstanie rodziców. "Rozwód nie jest dobry dla dzieci. Ale pozostawanie w związku, gdzie nie ma miłości, szacunku, gdzie jest przemoc psychiczna, fizyczna, emocjonalna lub finansowa, jest gorsze" – tłumaczy Beata Insińska, psycholożka i autorka profilu Terapeutka rozwodowa.
Zdaniem terapeutki, która pomaga parom ratować związek, o dobro dzieci warto walczyć, pracując nad sobą. Dotyczy to oczywiście obojga partnerów. Jeśli mają kryzys, nie potrafią się ze sobą normalnie porozumieć, to powinni zrobić wszystko, byto naprawić – pójść na terapię, poszukać wsparcia, próbować zmienić swoje nawyki. Ale jeśli to nie wychodzi i codzienność jest pasmem kłótni, pretensji, wzajemnych oskarżeń czy lodowatego chłodu, to lepiej, dla dobra swojego i dzieci, się rozejść. "Jeżeli Twoje dzieci wzrastają, obserwując takie zachowania, przemoc w jakimkolwiek wydaniu, będą uczyły się z tych wzorców i wielce prawdopodobne jest, że w przyszłości będą albo ofiarą, albo sprawcą przemocy" – tłumaczy Beata Insińska.

                
                    
                
                Z jej doświadczenia wynika, że rozwód rodziców zawsze jest doświadczeniem trudnym dla dzieci. Ale często jest to po prostu mniejsze zło. "Dzieci nie potrzebują perfekcyjnego modelu 'mama i tata pod jednym dachem'. One potrzebują miłości, spokoju, autentyczności. Jeżeli da się to wypracować w związku, warto próbować ratować relację, i dla siebie, i dla dzieci. Ale jeśli się nie to czasem największym darem, jaki możesz dać dziecku, jest pokazanie, że można się podnieść. Że można odejść z miejsca, które boli. Że można stworzyć nowe życie – z troską i szacunkiem" – twierdzi terapeutka.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/d82daeafcdac4cd1477e6b0aeb20f38b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/d82daeafcdac4cd1477e6b0aeb20f38b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dzieci są świetnymi obserwatorami i dobrze wiedzą, że rodzice się ciągle kłócą i źle się traktują. Dorastanie w takiej atmosferze wcale nie jest dla nich dobre.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295628,masz-dosc-klotni-z-partnerka-oto-10-trikow-jak-szybko-skonczyc-awanture</guid><link>https://dadhero.pl/295628,masz-dosc-klotni-z-partnerka-oto-10-trikow-jak-szybko-skonczyc-awanture</link><pubDate>Wed, 23 Apr 2025 12:17:55 +0200</pubDate><title>Masz dość kłótni z partnerką? Oto 10 trików, jak szybko skończyć awanturę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/2560f8ff8e9bcb84f0959ddc22b4eb77,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mówi się, że każda kobieta potrafi z niczego zrobić obiad i awanturę. Co do obiadów, bywa różnie, ale jeśli chodzi o kłótnie, to pełna zgoda – facet nie musi się starać, by ją wywołać. Znacznie trudniej jest powstrzymać wiszącą w powietrzu burzę. Ale da się to zrobić, wystarczy znać odpowiednie triki. Oto one.

Nie da się być w związku i nigdy się nie pokłócić. Takich cudów nie ma. Można jednak kłócić się rzadko, w wyjątkowych sytuacjach, kiedy różnica zdań między partnerami naprawdę nie pozwala na uniknięcie sporu. To jednak nie jest częste. Zazwyczaj bowiem pary kłócą się o drobiazgi. Pół godziny czy godzina wrzasków, wypominania, narzekać obrażania się na wzajem, a po wszystkim okazuje się, że tak naprawdę to nie wiadomo, co było powodem tego spięcia.
Kto pyta, ten krócej się kłóci
Takich rozmów można uniknąć. Bo, jak twierdzi terapeutka par Jagoda Bzowy, ich powodem jest zła komunikacja. "Czasem kłócisz się nie dlatego, że ktoś cię skrzywdził, ale dlatego, że źle się zrozumieliście" – wyjaśnia w filmiku na Instagramie. I zdradza, jak można uratować tę źle rozpoczętą rozmowę, by nie zmieniła się w awanturę. Wystarczy na pretensje czy zarzuty ze strony partnerki odpowiedzieć dobrym pytaniem. Jagoda Bzowy daje przykłady dziesięciu takich pytań, które pomogą szybko zakończyć konflikt, a w efekcie poprawić relacje między partnerami. Oto pełna lista.

                
                    
                
                
1. Czuję, że muszę się  usprawiedliwiać. Możesz powiedzieć, czego oczekujesz?Pada lista zarzutów pod twoim adresem. Mnóstwo oskarżeń i pretensji. Zamiast się bronić, usprawiedliwia, czy – co gorsza – atakować i odpowiadać litanią własnych pretensji, zapytaj o oczekiwania. To pokaże partnerce, że jesteś gotów jej wysłuchać, a jednocześnie zmusi ją do przemyślenia argumentów i lepszego wyjaśnienia.
2. Jaka jest jedna rzecz, którą chciałbyś, żebym naprawdę zrozumiał?
Możesz zapytać: "Ale o co ci tak naprawdę chodzi?", ale wtedy raczej podgrzejesz atmosferę dyskusji i doprowadzisz do awantury. Prośba o wyłożenie tej jednej rzeczy, którą masz zrozumieć, jest znacznie lepsza. "To pytanie otwiera ludzi. Pozwala powiedzieć to, co naprawdę ważne" – wyjaśnia Jagoda Bzowy.
3. Co miałaś na myśli, kiedy to powiedziałaś? Możesz mi to jeszcze raz wyjaśnić?
Kłótni towarzyszą emocje. A wtedy łatwo powiedzieć coś, czego się tak naprawdę nie miało na myśli. Zamiast się obrażać, gdy ona powiedziała coś, co cię uraziło, zapytaj, czy naprawdę tak myśli. To pytanie to swego rodzaju koło ratunkowe, pozwala partnerce wycofać się z niepotrzebnych słów i uniknąć nieporozumień.
4. To, co powiedziałaś, zabrzmiało źle. Jaka była Twoja intencja?
Ona przegięła. Powiedziała o dwa zdania za dużo. Możesz, rzecz jasna, odpowiedzieć tym samym. Ale możesz też w taki sposób dać do zrozumienia, że się zagalopowała i przekroczyła granicę. To pytanie pozwoli jej się wycofać z klasą i lepiej wyrazić to, o co ma do ciebie pretensje.
5. Jest coś, czego nie rozumiesz w mojej sytuacji? Jak byś się czuła na moim miejscu?
Litania oskarżeń ze strony partnerki czasem wynika z tego, że nie zna wszystkich okoliczności. Jeśli cię krytykuje, a ty wiesz, że nie wszystko wie i nie rozumie twoich motywacji, poproś ją, by "weszła w twoje buty". 
6. Czy masz poczucie, że naprawdę Cię słucham?
Tu nie trzeba żadnych wyjaśnień. To pytanie po prostu rozbraja. Po nim naprawdę trudno się dalej kłócić. Można za to spokojnie i sensownie porozmawiać.

7. Czy możesz mi pomóc zrozumieć, czego teraz potrzebujesz?
Jak czegoś nie wiesz, to zapytaj. Ta zasada przydaje się także w sytuacji, gdy nie za bardzo wiesz, dlaczego twoja ukochana suszy ci głowę, o co ma pretensje. W ten sposób dajesz jej znać, że nie chcesz awantury, jesteś gotów jej wysłuchać, tylko potrzebujesz spokojnych wyjaśnień i wskazówek.
8. W jaki schemat właśnie wpadamy?
Kolejna awantura, znów z tego samego powodu i z łatwym do przewidzenia ciągiem dalszym. Zamiast kontynuować, powiedz stop. I pokaż partnerce, że ten temat już przerabialiście, że ta rozmowa już byłą, te argumenty już padły. Taka pauza pozwala ochłonąć i wyjść z błędnego kręgu.
9. Czy powiedziałem coś, co Cię zraniło? Jeśli tak, pomóż mi zrozumieć dlaczego.
To pytanie przyda się wtedy, gdy ty przegniesz i powiesz albo zrobisz coś przykrego. Nie musisz wiedzieć co, ale poznajesz po minie i reakcji. W ten sposób dajesz znać, że nie chciałeś jej urazić i jesteś gotów uznać swój błąd. Tylko chcesz się dowiedzieć, na czym on polegał.
10. Co możemy zrobić, żeby w przyszłości taka sytuacja potoczyła się lepiej?
Świetne pytanie na powstrzymanie kłótni, ale też na jej zakończenie, gdy jednak nie dało się uniknąć awantury. To taki sygnał gotowości do rozejmu i poprawy wzajemnych relacji, by kolejnych sporów uniknąć albo przynajmniej je złagodzić.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/2560f8ff8e9bcb84f0959ddc22b4eb77,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/2560f8ff8e9bcb84f0959ddc22b4eb77,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Odpowiednie pytanie może &quot;rozbroić&quot; twoją partnerkę i zakończyć kłótnie zanim oboje powiecie o parę słów za dużo.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295613,brzmia-jak-troska-a-w-rzeczywistosci-rania-tych-zdan-nie-mow-partnerce</guid><link>https://dadhero.pl/295613,brzmia-jak-troska-a-w-rzeczywistosci-rania-tych-zdan-nie-mow-partnerce</link><pubDate>Fri, 18 Apr 2025 10:35:03 +0200</pubDate><title>Brzmią jak troska, a w rzeczywistości ranią. Tych zdań nie mów swojej partnerce</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/47771bd8e286970575ffeab924a4ea9e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W każdym związku zdarzają się napięcia, kryzysy czy trudne momenty. To, jak sytuacja się rozwinie, w dużej mierze zależy od pierwszej reakcji. Jeśli padną niewłaściwe słowa, wszystko może się skomplikować. Dlatego lepiej unikać zdań, które choć brzmią niewinnie, tak naprawdę są jak wyjęcie zawleczki z granatu.

Żeby zranić bliską osobę, wcale nie trzeba krzyczeć czy używać obelg. Czasem wystarczy bezmyślnie rzucić zdanie, które jest zupełnie neutralne, wręcz niewinne. Tyle że to, jak zostanie odebrane, zależy od okoliczności. Jeżeli partnerka ma zły dzień, jest czymś zmartwiona czy przygnębiona, to taki nieopatrznie wypowiedziany komunikat może ją dotknąć albo doprowadzić do kłótni.
Takich słów czy zdań, którymi można mocno podpaść partnerce, jest mnóstwo. Wszystkich nie da się uniknąć, bo trzeba by było się przestać odzywać. Ale kilka takich największych min warto się pozbyć. Wyliczyła je w poście na Instagramie psycholog i terapeutka par Katarzyna Wzorek, która pisze wprost – "tego nie mów w związku". 
1. "A nie mówiłem!"
Tak, ostrzegałeś. Tak, uprzedzałeś. Ale partnerka cię nie posłuchała, zrobiła po swojemu i teraz ma przez to problem. Ale przypominanie, że byłeś prorokiem, który to przewidział, w niczym jej nie pomoże. Przeciwnie. Jak wyjaśnia Katarzyna Wzorek, to zdanie "brzmi jak wytykanie błędu i może wzbudzać poczucie winy i złość". I sugeruje, by zamiast tego powiedzieć coś w rodzaju: "Rozumiem, że to było trudne. Może zastanowimy się wspólnie, co zrobić następnym razem w takiej sytuacji?". W tym jest zarówno współczucie, jak i oferta pomocy.
2. "Musisz się ogarnąć!"
Być może rzeczywiście powinna uporządkować parę spraw i zmierzyć się z trudnymi tematami, które odkładała, więc się nawarstwiły. Ale rozkaz, by się ogarnęła, wbrew pozorom nie jest motywujący. "To może być odbierane jako atak. Sprawia, że partnerka czuje się niewystarczająco dobra" – wyjaśnia psycholożka. Znacznie lepsze w takiej sytuacji będzie okazanie empatii i wyciągnięcie pomocnej dłoni. Na przykład w postaci komunikatu: "Widzę, że masz trudniejszy czas. Jak mogę ci pomóc?".
3. "Nie przesadzaj. Nie ma się czym przejmować!"
Jesteśmy różni. Inaczej odbieramy pewne wydarzenia, inaczej przeżywamy pewne sytuacje. To, co dla niej jest problemem, tobie może wydawać się błahostką. Co nie znaczy, że masz to traktować jak błahostkę. A to zdanie jest właśnie takim komunikatem – przejmujesz się głupotami, powód twoich zmartwień jest banalny. "To podważa uczucia drugiej strony i sprawia, że ona czuje się niezrozumiana" – wyjaśnia Katarzyna Wzorek. Jeśli kilka razy zbagatelizujesz w ten sposób problem partnerki, ona po prostu przestanie ci się zwierzać. Zamiast mówić jej, że nie ma się czym przejmować, powiedz: "Widzę, że to cię martwi. Co mogę zrobić, żeby ci pomóc?".
4. "Rób, co chcesz"
Teoretycznie to neutralny komunikat. Brzmi jak zgoda na to, co ona zdecydowała. Ale przecież z daleka pachnie protestem. Niby zgadzasz się, że może zrobić, co chce, ale tak naprawdę uważasz, że to zła decyzja, tylko nie chcesz się spierać. Skoro uważasz, że partnerka popełnia błąd, to powiedz jej to wprost. Ale bez krytyki i tonu eksperta. Spróbuj tak: "Nie jestem pewien, czy to jest dobry pomysł. Jak chcesz, to możemy to jeszcze razem przegadać!". Brzmi znacznie lepiej, prawda?
5. "Nie chcę o tym gadać!"
W porządku. Masz prawo nie rozmawiać o sprawie, która jest dla ciebie trudna. A partnerka powinna to uszanować. I pewnie to zrobi, jeśli postawisz granice w odpowiedni sposób. "Nie chcę o tym gadać!" odpowiednie nie jest. "Może budzić frustrację w partnerce i w rezultacie doprowadzić do tego, że się od siebie oddalicie" – twierdzi Katarzyna Wzorek. I sugeruje, że lepiej powiedzieć: "Teraz trudno mi o tym mówić, wróćmy do tego później, dobrze".


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/47771bd8e286970575ffeab924a4ea9e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/47771bd8e286970575ffeab924a4ea9e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Odpowiednie zdanie wypowiedziane w trudnym momencie może doprowadzić do kłótni albo rozładować napięcie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295568,terapia-par-to-nie-dla-was-3-sygnaly-ktore-pokazuja-ze-jej-potrzebujecie</guid><link>https://dadhero.pl/295568,terapia-par-to-nie-dla-was-3-sygnaly-ktore-pokazuja-ze-jej-potrzebujecie</link><pubDate>Fri, 11 Apr 2025 15:32:57 +0200</pubDate><title>Terapia par to nie dla was? 3 sygnały, które świadczą o tym, że jej potrzebujecie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/c6190de502bafced19128fc2b56b3839,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kłócimy się, ale które małżeństwo się nie kłóci? Nie układa nam się, ale każda para ma problemy. Co mi ktoś obcy będzie mówił, jak mam sobie życie układać! Tak faceci często bronią się przed terapią dla par. Efekt jest taki, że potem zwykle na ratowanie związku jest za późno. Kiedy więc jest dobry moment, by wybrać się do terapeuty?

Czasy się zmieniają, wiedza na temat psychologii jest coraz większa, a mimo to na hasło: "Chodźmy na terapię" wielu z nas wciąż reaguje alergicznie. Dotyczy to zwłaszcza facetów. Z badań wynika, że gdy w związku są problemy, to z pomysłem pójścia na terapię zwykle wychodzą kobiety. A ich partnerzy najczęściej robią wszystko, bo się od tego wykręcić. Zwykle skutecznie. Ze statystyk wynika, że zanim para w końcu trafi do gabinetu, to średnio przez 6 lat próbuje się uporać z problemami na własną rękę.
Kiedy zatem jest odpowiedni moment, by zacząć terapię? Po czym poznać, że problemy są na tyle poważne, że nie rozwiążecie ich samodzielnie i powinniście zgłosić się do specjalisty? Psychoterapeuci z ośrodka terapeutycznego Drogowskaz Zmian w swoim poście na Instagramie wyróżniają 3 istotne sygnały, których nie wolno ignorować.

                
                    
                
                
1. Problemy w łóżku
Proste pytanie – kiedy ostatnio się kochaliście? Jeśli musisz się dłużej zastanowić, by to sobie przypomnieć, to już możesz zacząć szukać terapeuty. Bo jeżeli nie uprawiacie seksu, a być może już nawet sypiacie w osobnych łóżkach, to znaczy, że macie problem. I to nie tylko z seksem. "Wbrew pozorom problemy łóżkowe najczęściej mają swoje korzenie poza sypialnią. Brak intymności często wynika z poczucia niezrozumienia, braku wsparcia w relacji, braku emocjonalnej bliskości i poczucia bezpieczeństwa" – tłumaczą eksperci z ośrodka Drogowskaz Zmian. I dodają, że w takiej sytuacji terapia może sprawić, że dotrzecie do źródła tego, co zniszczyło waszą intymność i pozwoli wam ją odbudować.
2. Ciągłe kłótnie
To prawda, że nie ma związków bez kłótni. Nawet najbardziej zgodne pary od czasu do czasu się sprzeczają. Ale tylko od czasu do czasu. Jeśli kłótnią kończy się większość waszych rozmów, jeśli ciągle spieracie się o te same sprawy i w kółko wracacie do tych samych konfliktów, to znak, że już właściwie nie umiecie ze sobą normalnie rozmawiać. A na pewno nie umiecie dojść do porozumienia. W takiej sytuacji, jak twierdzą psycholodzy z Drogowskazu Zmian, terapia jest wręcz konieczna, żeby pomóc wam na nowo nauczyć się komunikacji bez krzyków i wyzwisk.
3. Obojętność
Ciągłe kłótnie są złe dla relacji, ale chyba jeszcze gorsze jest kompletne zobojętnienie i życie pod jednym dachem, ale obok siebie. Takie zachowanie to już jest poważny sygnał alarmowy. Związek to przecież bycie razem. Jeżeli więc nie spędzacie razem czasu, mijacie się albo wręcz unikacie kontaktu, to jest to ostatni moment, żeby szukać ratunku. "W takim przypadku terapia może wam pomóc odbudować więź, przywrócić dawną bliskość i ponownie odnaleźć rzeczy, które sprawiły, że jesteście razem" – przekonują terapeuci z ośrodka Drogowskaz Zmian.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/c6190de502bafced19128fc2b56b3839,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/c6190de502bafced19128fc2b56b3839,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wizyta u terapeuty jest dobrym pomysłem nie tylko wtedy, gdy związek już się rozpada. Warto na nią pójść, gdy partnerzy nie umieją znaleźć rozwiązania codziennych problemów.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295505,przez-nia-rozpada-sie-mnostwo-zwiazkow-sprawdz-jak-rozpoznac-mikrozdrade</guid><link>https://dadhero.pl/295505,przez-nia-rozpada-sie-mnostwo-zwiazkow-sprawdz-jak-rozpoznac-mikrozdrade</link><pubDate>Wed, 02 Apr 2025 13:32:27 +0200</pubDate><title>Przez nią rozpada się mnóstwo związków. Sprawdź, jak rozpoznać oznaki mikrozdrady</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/7b060fd313a799a5a1a5ce2128823bf7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czym jest zdrada, tego nikomu nie trzeba tłumaczyć. Nie jest też tajemnicą, do czego często prowadzi – jest jedną z trzech najczęstszych przyczyn rozwodów w Polsce. Mało kto jednak wie, że równie niebezpieczne dla związku jest mikrozdrada. Jak ją rozpoznać, zanim będzie za późno?

Zdrady nie można nie zauważyć. Nie da się bowiem przeoczyć tego, że nagle wylądowałeś w łóżku z kobietą, która nie jest twoją partnerką. Z mikrozdradą jest jednak inaczej. Prosty przykład. Wpadła ci w oko koleżanka z pracy. Zagadujesz ją w kuchni przy kawie, to normalne. Komplementujesz wygląd czy nowe ubranie –  nic w tym złego. Ale kiedy zaczynasz szukać okazji, by ją spotkać, to już się robi niebezpiecznie.
Zaczyna się niewinnie
Jak zatem rozpoznać mikrozdradę? Prosto wytłumaczyli to w swoim poście na Instagramie specjaliści z poradni psychologicznej Drogowskaz Zmian. "Mikrozdrada to nie tylko fizyczna bliskość z kimś innym – to także drobne, często nieświadome działania, które mogą zagrażać twojemu związkowi" – wyjaśniają. Podają też konkretne przykłady.
Jedną z najczęstszych oznak mikrozdrady jest szukanie okazji do spotkania z tą osobą, która ci się podoba. Od tego zresztą się zwykle zaczyna. A z czasem te "przypadkowe" spotkania stają się coraz częstsze. Aż dochodzi do tego, że planujesz swoje codzienne sprawy w taki sposób, do takiego spotkania doszło, odwiedzasz jej ulubione miejsca, masz nagle jakieś sprawy do załatwienia tam, gdzie ona na pewno będzie.

                
                    
                
                
Drugi sygnał ostrzegawczy to radość na samą myśl o takim spotkaniu. Jeśli czujesz się podekscytowany, bo wiesz że ją spotkasz, po weekendzie zadowolony idziesz do biura, bo i ona tam będzie, to znak, że jesteś już zaangażowany emocjonalnie. Stąd już tylko krok do poważnych problemów w relacji z partnerką. 
Kolejna czerwona flaga to moment, gdy zaczynasz wysyłać prywatne wiadomości albo dzwonisz pod byle pretekstem. Nie ma znaczenia, że to są luźne gadki bez żadnego flirtowania czy wyznawania uczuć. Już sam fakt, że szukasz kontaktu, wymyślasz powody, by zadzwonić czy napisać wiadomość, a potem niecierpliwie czekasz na odpowiedź, to już jest sygnał alarmowy.
Lepsze ciuchy, intymne zwierzenia
"A co ty się tak ostatnio stroisz?" Jeżeli usłyszysz od swojej partnerki takie pytanie, to prawdopodobnie przekroczyłeś kolejną granicę. Nagle zaczęło ci zależeć na tym, by wyglądać jak najlepiej. Sam możesz nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Ale jeśli się nad tym zastanowisz i dojdziesz do wniosku, że te lepsze ubrania i nowa fryzura to po to, aby zwrócić jej uwagę, to znaczy, że prawdopodobnie dopuściłeś mikrozdrady.
A już na pewno się jej dopuściłeś, jeśli twoje luźne rozmowy z tą "zwykłą koleżanką z pracy" stały się bardziej intymne. Zwierzasz się jej, ona tobie, opowiadacie sobie o swoich problemach. "Jeśli rozmawiasz z tą osobą o intymnych sprawach, którymi zwykle dzielisz się wyłącznie ze swoim partnerem, to tworzy emocjonalną więź, która może stanowić zagrożenie dla twojego obecnego związku" – ostrzegają eksperci z Drogowskazu Zmian.
Obserwujesz takie zachowania u siebie? Jesteś na etapie "przypadkowych spotkań" czy już prowadzicie intymne rozmowy. Nawet jeśli to drugie, to jeszcze nie jest tragedia. Ale na pewno jest to powód, by zastanowić się nad sobą i przyjrzeć się swojej relacji z partnerką. Takie nagłe fascynacje inną kobietą sporo mówią o waszym związku. I powinny być sygnałem do tego, że pora o niego zadbać, zanim mikrozdrada stanie się wstępem do zdrady.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/7b060fd313a799a5a1a5ce2128823bf7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/7b060fd313a799a5a1a5ce2128823bf7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mikrozdrady składają się z drobnych, często trudnych do zauważenia zachowań. Jeśli się ich w porę nie wyłapie, mogą zniszczyć związek.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295487,zeby-zwiazek-byl-dobry-musi-w-nim-byc-trojkat-nie-nie-taki-jak-myslisz</guid><link>https://dadhero.pl/295487,zeby-zwiazek-byl-dobry-musi-w-nim-byc-trojkat-nie-nie-taki-jak-myslisz</link><pubDate>Wed, 02 Apr 2025 09:12:55 +0200</pubDate><title>Żeby związek był dobry, partnerzy potrzebują trójkąta. Nie, nie takiego, jak myślisz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/1493c95c7aa2a330c41de51d825a52b3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przepisów na udany związek jest mnóstwo. Mnóstwo też jest warunków, które muszą spełnić partnerzy, by przeżyć ze sobą wiele lat. Wszystkie je jednak można streścić do trzech filarów, które amerykański psycholog Robert Sternberg nazwał "trójkątem miłości". 

Nazwa "trójkąt miłości" może budzić różne skojarzenia, ale mocno myliłby się ten, kto chciałby sobie z tego robić żarty. A to dlatego, że jest to teoria naukowa. Opracował ją jeden z najsłynniejszych psychologów, prof. Robert Sternberg, badacz, wykładowca Uniwersytet Cornella i były prezes Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Trzy filary związku
Teoria prof. Sternberga jest dość skomplikowana. W prosty sposób przedstawiła ją w poście na Instagramie psychoterapeutka Sylwia Miller, specjalistka od terapii par. Jak przypomniała, ten "trójkąt miłości" to trzy składniki, na którym powinien być oparty każdy związek. Jeśli któregoś z nich zabraknie, partnerzy raczej nie mogą liczyć na to, że ich relacja przetrwa.
Jakie są te trzy składniki? Pierwszy to namiętność. Czyli wszystko to, czego jest bardzo dużo na początku związku, a co z czasem trochę zanika, a nawet zupełnie. "Intensywne emocje, pożądanie, chemia" – wyjaśnia Sylwia Miller. To wszystko potrzebne jest niezależnie od stażu związku, dlatego nawet po wielu wspólnych latach trzeba o to dbać.
Drugi składnik to intymność. Nie chodzi tu jednak o "sprawy łóżkowe", ale o budowanie więzi emocjonalnej. Na tak rozumianą intymność składa się codzienne dbanie o bliskość, szczerość wobec partnerki, wzajemne zrozumienie i ufanie sobie nawzajem. 

                
                    
                
                Ostatnia część tego trójkąta to zaangażowanie w relację. Polega ono na podjęciu decyzji o tym, że chcesz być ze swoją partnerką teraz i planujesz z nią wspólną przyszłość. To, rzecz jasna, wiąże się z odpowiedzialnością, wymaga konsekwencji, wierności i lojalności, umiejętności szukania kompromisów, wybaczania błędów, ale też przyznawania się do błędów i naprawiania ich.
"Miłość kompletna to połączenie wszystkich tych trzech składników" – podsumowuje Sylwia Miller.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/1493c95c7aa2a330c41de51d825a52b3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/1493c95c7aa2a330c41de51d825a52b3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Według psychologa Roberta Sternberga filarem dobrego związku są trzy składniki – namiętność, intymność i zaangażowanie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295430,masz-zone-to-musisz-na-siebie-uwazac-grozi-ci-powazna-choroba</guid><link>https://dadhero.pl/295430,masz-zone-to-musisz-na-siebie-uwazac-grozi-ci-powazna-choroba</link><pubDate>Mon, 24 Mar 2025 12:21:56 +0100</pubDate><title>Masz żonę, to musisz na siebie uważać. Grozi ci poważna choroba</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/a8d9a666f09e8012b1bedfef74114f64,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po czym, oprócz obrączki, można poznać żonatego mężczyznę? Niestety, bardzo często po tym, że ma spory brzuch. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Narodowy Instytut Kardiologii. Wynika z nich, że żonaci pięćdziesięciolatkowie są trzy bardziej narażeni na nadwagę i otyłość niż ich rówieśnicy, którzy żon nie mają. 

Na faceta, który decyduje się na ślub, czyhają różne niebezpieczeństwa. Może na przykład stracić kontakt z kumplami albo nawet zostać pantoflarzem. Może też nagle mieć mniej czasu na swoje hobby, bo ważniejsze okażą się propozycje, które wymyśli żona. To wszystko jednak drobiazgi. Naprawdę poważnym zagrożeniem jest bowiem nadwaga i otyłość.
Małżeństwo sprzyja tyciu, ale tylko u facetów
Dowody na to, że złożenie przysięgi małżeńskiej często jest początkiem tycia, przedstawili niedawno naukowcy Narodowego Instytutu Kardiologii. Przebadali oni ponad 2400 osób kobiet i mężczyzn w wieku około 50 lat. I odkryli wyraźny związek między stanem cywilnym a masą ciała. 
Okazało się, że mężczyźni żonaci byli ponad trzy razy bardziej narażeni na nadwagę czy nawet otyłość niż ich rówieśnicy bez żon. Co ciekawe, u kobiet takiej zależności nie było. Autorzy badania wyraźnie zaznaczają, że małżeństwo, zwłaszcza długoletnie, zwiększa ryzyko przybrania na wadze tylko w przypadku panów.
Dlaczego tak jest? Przekonujące wyjaśnienie ma jeden ze współautorów badania, prof. Aleksander Prejbisz. – Polski mąż to mężczyzna, który nie ma czasu dla siebie, jest zestresowany, ale również ma dużo jedzenia w domu. Nie dba o siebie pod względem odpowiedniej ilości aktywności fizycznej oraz często doboru diety, ponieważ żywi się nieregularnie – powiedział. Smutne, ale prawdziwe, wystarczy rozejrzeć się wśród znajomych. Wiele kobiet w wieku 40–50 lat dba o siebie, regularnie chodzi na badania, pilnuje diety. Wśród mężczyzn w tym wieku takie postawy są znacznie rzadsze.
Nie ma jak u żony
Ale i kobiety nie są bez winy. Wszak wyrazem miłości i troski o męża wciąż jest u nas gotowanie mu posiłków. Często obfitych i tłustych, zgodnie z zasadą "dobra żona tym się chlubi, że gotuje, jak mąż lubi". Efekt jest taki, że przez lata "wypasają" swoich ukochanych mężczyzn. I takie domowe obiadki, często w połączeniu z piwkiem i relaksem na kanapie przed telewizorem, robią swoje.
Nadwagi i otyłości są bardzo niebezpieczne. Jak przypominają lekarze, zwiększają one ryzyko wielu groźnych chorób, w tym nowotworów. Są też częstą przyczyną zawałów i udarów. Faceci – zarówno żonaci, jak i kawalerowie – mogą w dość prosty sposób uniknąć zbędnych kilogramów. Zalecane przez lekarzy metody są znane od lat: zdrowa dieta, mniej mięsa i tłuszczu, a więcej warzyw, regularny wysiłek fizyczny i ograniczenie alkoholu. Rozstanie z żoną nie jest zalecane.
Źródło: ikard.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/a8d9a666f09e8012b1bedfef74114f64,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/a8d9a666f09e8012b1bedfef74114f64,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Żonaci faceci są trzykrotnie bardziej narażeni na to, że będą mieć nadwagę niż ich rówieśnicy stanu wolnego.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295376,beda-szybkie-rozwody-w-urzedzie-stanu-cywilnego-ale-tylko-dla-wybranych</guid><link>https://dadhero.pl/295376,beda-szybkie-rozwody-w-urzedzie-stanu-cywilnego-ale-tylko-dla-wybranych</link><pubDate>Fri, 14 Mar 2025 12:17:57 +0100</pubDate><title>Rozwód będzie można dostać w urzędzie stanu cywilnego. Ale nie każdy skorzysta z tej opcji </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/03744526210dfc528c9cc3f03e0aaadc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rozwodowa rewolucja powoli staje się faktem. Ministerstwo Sprawiedliwości, które od miesięcy pracuje nad projektem "szybkich rozwodów", już zdecydowało, jak one będą wyglądać. Małżeństwo będzie można zakończyć tam, gdzie się je zaczęło, czyli w urzędzie stanu cywilnego. Ale nie wszyscy skorzystają z tego rozwiązania.

Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozpada, co oznacza, że sądy co roku są dosłownie zasypywane dziesiątkami tysięcy pozwów. Efekt jest taki, że sprawy rozwodowe się ślimaczą, a małżonkowie miesiącami czekają na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Nawet jeśli wszystko wcześniej ustalili, podzielili majątek i potrzebują tylko wyroku sądu, by rozpocząć nowe, już osobne życie.
Po rozwód do urzędu
Narzekania na żółwie tempo pracy sądów przyniosły efekty, bo kilka miesięcy temu Ministerstwo Sprawiedliwości zaczęło się zastanawiać nad wprowadzeniem procedury pozasądowego rozwiązania małżeństwa. Rozważano różne rozwiązania funkcjonujące w innych krajach, m.in. rozwody u notariusza. 
Ostatecznie wygrał inny pomysł. Jak donosi "Rzeczpospolita", uprawnienia do dawania rozwodów uzyskają ci, którzy dziś udzielają ślubów, czyli urzędnicy urzędów stanu cywilnego. – Analizie zostały poddane różne opcje, zostały przeanalizowane wszystkie za i przeciw w odniesieniu do każdej z możliwości i została wybrana bardziej korzystna forma, przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego – zapowiedziała w rozmowie z gazetą Joanna Bogiel-Jażdżyk z biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości.
Opcja dla tych, co rozstają się w zgodzie
Taki "szybki rozwód" nie będzie jednak dostępny dla wszystkich. Z pozwem do urzędu stanu cywilnego będą mogli pójść małżonkowie, którzy wcześniej ustalą między sobą wszystkie istotne szczegóły, m.in. to, jak podzielą się majątkiem. A przede wszystkim będą chcieli rozstać się polubownie, bez orzekania o winie. Urzędnik jedynie potwierdzi to, co oni sami ustalili i szybko zakończy ich związek. Pary, które nie umieją się dogadać, nadal będą musiały korzystać z tradycyjnej ścieżki sądowej.
Nowe rozwiązanie ułatwi jednak życie wszystkim rozwodnikom. W ubiegłym roku w całej Polsce orzeczono ponad 60 tys. rozwodów. A około 20 tys. z nich dotyczyło par, które nie chciały orzekania o winie i nie miały małych dzieci, więc nie było konieczności ustalania prawa do opieki. Te dane pokazują, że gdyby istniały "szybkie rozwody", to aż jedna trzecia par mogłaby się rozstać szybko i sprawnie w USC, zamiast czekać na rozprawę. Sądy miałyby znacznie mniej roboty, więc szybciej mogłyby się zająć pozwami tych małżeństw, które nie umieją samodzielnie rozstrzygnąć spornych kwestii.
Decyzja o tym, jak będą wyglądać "szybkie rozwody" nie oznacza, że rozwiązanie szybko wejdzie w życie. Przyznanie kierownikom urzędów stanu cywilnego prawa do rozwiązywania małżeństw wymaga napisania ustawy, która później będzie zostanie jeszcze poddana konsultacjom społecznym i ocenie ekspertów. Nie należy się więc spodziewać, że zacznie obowiązywać jeszcze w tym roku.
Źródło: "Rzeczpospolita"


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/03744526210dfc528c9cc3f03e0aaadc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/03744526210dfc528c9cc3f03e0aaadc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Urzędnicy urzędów stanu cywilnego mogą dzisiaj udzielać ślubów. Wkrótce będą mogli też dawać rozwody.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295355,tych-metod-podrywu-nie-stosuj-w-internecie-tylko-narobisz-sobie-wstydu</guid><link>https://dadhero.pl/295355,tych-metod-podrywu-nie-stosuj-w-internecie-tylko-narobisz-sobie-wstydu</link><pubDate>Thu, 13 Mar 2025 08:45:57 +0100</pubDate><title>Tych metod podrywu nie stosuj w internecie. Nic nie zdziałasz, a narobisz sobie wstydu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4c8c13441ee6a484d5b562e6f20a6a69,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Teoretycznie podryw w internecie jest prosty. A na pewno prostszy niż w realu. Wystarczy przecież napisać komentarz pod postem na Facebooku czy Instagramie albo wysłać wiadomość na priv. Ale w praktyce okazuje się mało skuteczne. Głównie dlatego, że wielu mężczyzn popełnia głupie błędy. 

"Jak nie podrywać w internecie?" – taki tytuł nosi jeden z filmików, które na swoim kanale opublikowała psycholożka i coach Julita Dębska. Nagranie jest wyjątkowe, bo adresowane głównie do mężczyzn. To właśnie bowiem panowie, próbując podrywu w mediach społecznościowych, popełniają całą masę głupich błędów. A przez to próba wzbudzenia zainteresowania nie tylko nie kończy się sukcesem, ale zamienia w żenadę.

                    
                
Tych błędów jest sporo, ale Dębska skupiła się na trzech najczęstszych. Przykłady wzięła z własnych doświadczeń, a konkretnie z komentarzy, które mężczyźni piszą pod jej postami na Facebooku, Instagramie i nagraniami na Youtube. Wykorzystała też anonimowe zwierzenia kobiet, które opowiadają jej w gabinecie, jak są (nieudolnie) podrywane przez mężczyzn w aplikacjach randkowych. Oto te trzy najczęstsze błędy w podrywie w sieci.
Podryw bez podrywu
W komentarzu pod postem czy w prywatnej wiadomości piszesz "Cześć" lub "Co tam?". Albo jeszcze mniej – wysyłasz emotkę. Dla wielu kobiet takie zachowanie już będzie dyskredytujące. Bo pokazuje, że tak naprawdę nie masz inicjatywy, nie potrafisz zacząć rozmowy, czekasz, aż to ona podrzuci temat. Czyli niby podrywasz, ale tak naprawdę czekasz, aż to ona poderwie ciebie. Cóż, jest duża szansa, że się nie doczekasz. – Ja takie rozmowy ucinam i wiem, że to samo robi większość myślących kobiet. Jeśli chcesz sobą zainteresować, to się wysil, wymyśl cś kreatywnego – radzi Dębska.
Bombardowanie wiadomościami
Udało ci się nawiązać pierwszy kontakt? Super. Ale fakt, że ona ci odpowiedziała i napisała parę miłych słów, nie oznacza, że twój urok ją kompletnie obezwładnił i teraz możesz przystąpić do szturmu. Przeciwnie, zachowaj to początkowe tempo. Najgorsze, co możesz zrobić, to zacząć ją bombardować wiadomościami, pytaniami czy fotkami o każdej porze dnia i nocy.
– To, że kobieta wykazała jakieś zainteresowanie i weszła w tę konwersację, jeszcze nie oznacza, że ją do siebie przekonałeś – tłumaczy Dębska. I radzi, by sprawdzić, proporcje wysyłanych tekstów. Jeśli ty piszesz całe elaboraty, a w odpowiedzi dostajesz jednozdaniowe komunikaty, to zwolnij tempo. W przeciwnym razem ona za chwilę przestanie odpisywać.
Dlaczego nie odpisałaś
Minęła godzina, dwie, trzy, a ona wciąż nie odpisała na twoją wiadomość. I na kolejną też nie. No nie, tak nie można, przecież piszecie do siebie na WhatsAppie czy Messengerze już trzy dni. No to ponaglasz ją. Albo, co gorsza, rzucasz pretensje czy nawet wyzwiska. Tak, są tacy faceci. I mają zwykle ogromny kłopot z zawieraniem znajomości, bo kobiety takiego zachowania po prostu nie tolerują. Trudno się zresztą dziwić, bo takie osaczanie i to na początku znajomości to sygnał alarmowy, którego nie można ignorować. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4c8c13441ee6a484d5b562e6f20a6a69,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4c8c13441ee6a484d5b562e6f20a6a69,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zasypywanie kobiety wiadomościami i fotkami na samym początku znajomości to prosta droga do tego, by ta znajomość szybko się skończyła.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295322,5-pomyslow-na-prezent-na-dzien-kobiet-zachwyt-ukochanej-gwarantowany</guid><link>https://dadhero.pl/295322,5-pomyslow-na-prezent-na-dzien-kobiet-zachwyt-ukochanej-gwarantowany</link><pubDate>Fri, 07 Mar 2025 15:28:59 +0100</pubDate><title>5 pomysłów na prezent na Dzień Kobiet. Partnerka będzie zachwycona, ty też skorzystasz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/e3032d92945e9abd5977bfe0ffd52885,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gdy kalendarz pokazuje, że jest 8 marca, to każdy facet wie, że nie powinien się pojawiać w domu bez kwiatów. I owszem, bukiet to dobry pomysł, nie tylko w Dniu Kobiet. Ale gdybyś w tym roku chciał postarać się o coś więcej, to mamy dla ciebie kilka propozycji. Każda zrobi wrażenie na twojej partnerce, a do tego wzmocni wasz związek. 

Kiedyś gerbery i goździki, dziś w Dniu Kobiet rządzą tulipany. I jeśli je kupisz swojej partnerce, to 8 marca na pewno będzie przyjemny dla was obojga. Może być jednak jeszcze przyjemniejszy, jeśli do bukietu dorzucisz prezent. Najlepiej taki, który pomoże zadbać o wasz związek, bo wtedy ty też na tym skorzystasz. Nie masz pomysłu? To sięgnij po jedną z pięciu propozycji psycholożki i terapeutki Sylwii Miller, która jest specjalistką od związków. Oto one:

                
                    
                
                
1. List miłosny
Oczywiście napisany własnoręcznie. A jeśli przelewanie myśli na papier nie jest Twoją supermocą, to zamiast listu może być album ze zdjęciami. W jednym i drugim przypadku chodzi o przywołanie waszych wspólnych chwil. "To piękny i wzruszający prezent. To coś, co pokazuje, jak bardzo cenisz wasz czas razem" – pisze w swoim poście Sylwia Miller.
2. Voucher na randkę
Pole do popisu masz tu ogromne. Tym "voucherem" mogą być bowiem zarówno bilety na jednorazowe wspólne wyjście (do kina, teatru czy na koncert), jak zapisanie się na jakąś dłuższą aktywność – kurs tańca towarzyskiego, warsztaty artystyczne czy kulinarne. Wszystko zależy od tego, co was interesuje, sprawi wam przyjemność i pozwoli zbudować nowe wspomnienia.
3. Książka o relacjach
Książka to zawsze dobry pomysł na prezent. Sylwia Miller nie poleca jednak powieści czy tomiku poezji, ale książkę o relacjach, która "pomoże wam lepiej zrozumieć siebie nawzajem, na przykład o komunikacji, emocjach i wspólnym budowaniu szczęścia". To też prezent dla dwojga. Żeby ta książka coś wniosła do waszej relacji, ty też powinieneś ją przeczytać.
4. Gra dla par 
Planszowa, karciana albo taka na konsolę. Wybór jest ogromny, więc decyzja od waszych upodobań. Ważne jest jedno – powinna to być gra stworzona z myślą o parach, która pozwala nie tylko na rozrywkę, ale daje też okazję do zadawania pytań i poznawania siebie nawzajem, jak na przykład "Między nami o miłości", "Miło, że pytasz" czy karty z serii "Rozmawiaj.MY".
5. Słoik wdzięczności
To prezent, który właściwie musisz zrobić sam. Potrzebujesz do tego słoika (lepiej, żeby nie był to taki, w którym jeszcze wczoraj były ogórki, ale ładny, ozdobny) i niewielkich karteczek. To właśnie one są kluczowe. Trzeba bowiem na nich zapisać to, co cenisz w swojej partnerce i za co jesteś jej wdzięczny – jej zachowania, cechy charakteru, mniejsze i większe dokonania. Wszystko, co przyjdzie ci do głowy. To jednak nie wszystko. "Możesz dodać miejsce na jej wpisy, by wspólnie pielęgnować pozytywne emocje" – radzi Sylwia Miller.
Zainspirowany? No to życzę udanego Dnia Kobiet. Dla was obojga.







]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/e3032d92945e9abd5977bfe0ffd52885,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/e3032d92945e9abd5977bfe0ffd52885,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kwiaty w Dniu Kobiet to must have. Ale warto dorzucić do nich drobny prezent od serca.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295310,wraca-pomysl-5000-dla-malzenstw-jakie-pary-moglyby-dostac-te-pieniadze</guid><link>https://dadhero.pl/295310,wraca-pomysl-5000-dla-malzenstw-jakie-pary-moglyby-dostac-te-pieniadze</link><pubDate>Thu, 06 Mar 2025 14:13:57 +0100</pubDate><title>Wraca pomysł 5000+ dla małżeństw. Jakie pary mogłyby dostać te pieniądze?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/06131cf2f43bf599fc5484d122e92a19,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pamiątkowy medal i uścisk dłoni burmistrza. To wszystko, na co mogą dziś liczyć małżonkowie, którzy przeżyli ze sobą 50 lat. Jest jednak szansa, że na taką rocznicę dostaną też spore pieniądze. Senat wrócił bowiem do pomysłu wypłacania nagród za długi staż i już szykuje ustawę w tej sprawie. Minimalna planowana wypłata to 5000 zł.

"W małżeństwie trzeba mieć piekielną wytrwałość i anielską cierpliwość" – napisała w jednej ze swoich książek Aldona Różanek. I chyba zgodzi się z tym każdy facet, który jest żonaty od przynajmniej kilku lat. A na pewno zgodzą się ci, którzy mają za sobą dużo dłuższy staż i dużo więcej małżeńskich awantur, kryzysów, upadków i wzlotów. Dziś ta wytrwałość i cierpliwość nie jest w żaden sposób nagradzana. Ale to może się zmienić. Jak informuje "Rzeczpospolita", Senat zaczął prace nad ustawą, która pozwoli wypłacać nagrody pieniężne parom z długim stażem małżeńskim.
5000 zł za 50 wspólnych lat
Powstający projekt dotyczy jednak tych naprawdę bardzo cierpliwych żon i najwytrwalszych mężów. Na wypłatę mogliby bowiem liczyć małżonkowie, którzy przeżyli razem 50 lat. Jednorazowa nagroda za taki staż wyniosłaby 5000 zł. Ale na tym nie koniec, bo po kolejne wypłaty pary mogłyby się zgłaszać co pięć lat. I każda kolejna byłaby wyższa o 500 zł. Jednym słowem, za 50 lat razem – 5000 zł, za 55 lat razem – 5500 zł, za 60 lat razem – 6000 zł. Najwyższa przewidziana w projekcie premia to 8000 zł – dla tych, którzy wytrwali w małżeństwie 80 lat. 
Pomysł nie jest nowy. Obywatelska petycja z prośbą o wprowadzenie świadczeń finansowych za przynajmniej 50-letni staż małżeński trafiła do Senatu ponad dwa lata temu, czyli jeszcze w poprzedniej kadencji. I najpierw długo czekała na rozpatrzenie. A gdy już w końcu senatorowie się nad nią pochylili i zaczęli konsultacje z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, to szybko się okazało, że na takie nagrody po prostu nie będzie pieniędzy w budżecie. I tak pomysł został porzucony.
Pomysł stary, ustawa nowa
Czy drugie podejście skończy się lepiej? Są na to szanse, bo teraz senatorowie nie tylko odkurzyli petycję, ale zaczęli też pisać projekt ustawy, na mocy której parom z długim stażem będą wypłacane pieniądze. Wniosek w tej sprawie złożył niedawno Robert Mamątow, który jest szefem Komisji Petycji Senatu. 
– Jestem orędownikiem tej ustawy. W dzisiejszych czasach, kiedy jest tak duża liczba rozwodów, trzeba to docenić, państwo powinno to uszanować. Ten medal, który jest wręczany małżonkom, to jest zbieracz kurzu. Zgłaszam wniosek o podjęcie prac legislacyjnych nad tym projektem – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Do tego, by pary zobaczyły pieniądze na swoich kontach droga jednak daleka. Ustawa, którą przygotują senatorowie, musi bowiem przejść całą ścieżkę legislacyjną, czyli przejść przez głosowanie w Sejmie, potem w Senacie, a na końcu jeszcze zyskać podpis Prezydenta. No i co najważniejsze, rząd będzie musiał znaleźć na ten cel pieniądze w budżecie. A nie będzie to mała kwota, bo małżeństw z co najmniej 50-letnim stażem jest w Polsce sporo. Według wstępnych szacunków rocznie rząd musiałby przeznaczyć na takie świadczenia minimum 50 milionów złotych.
Źródło: "Rzeczpospolita"


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/06131cf2f43bf599fc5484d122e92a19,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/06131cf2f43bf599fc5484d122e92a19,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Za 50 lat małżeństwa pary dostawałyby 5000 zł. A za każde kolejne pięć wspólnych lat kwota byłaby wyższa o 500 zł.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295289,kandydat-na-prezydenta-proponuje-szybsze-rozwody-przez-internet</guid><link>https://dadhero.pl/295289,kandydat-na-prezydenta-proponuje-szybsze-rozwody-przez-internet</link><pubDate>Tue, 04 Mar 2025 12:53:43 +0100</pubDate><title>Rozwód nie w sądzie, ale przez internet. Tak kandydat na prezydenta chce ułatwić rozstania</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/6e5852a02110d3ceec9e6009be6b0f40,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wybory prezydenckie coraz bliżej, więc kandydaci zaczynają się zgłaszać coraz więcej pomysłów na to, jak uprościć życie Polakom. Jedną z ciekawszych propozycji zgłosił Piotr Szumlewicz. Związkowiec chce uprościć procedurę rozwodową. Jego zdaniem małżonkowie, którzy zgodnie podjęli decyzję o rozstaniu, powinni móc się rozwieść przez platformę e-PUAP.

Z roku na rok w Polsce rośnie liczba rozwodów. Z danych GUS wynika, że w 2023 do sądów w całym kraju wpłynęło aż 81 tysięcy pozwów. Statystyk za ubiegły rok jeszcze nie ma, ale wiele wskazuje na to, że liczba chętnych, by zakończyć małżeństwo, będzie podobna lub nawet nieco wyższa. Takie zatrzęsienie pozwów oznacza jedno – sądy mają mnóstwo roboty, a małżonkowie muszą miesiącami czekać na pierwszą rozprawę.
Do rozwodu wystarczy e-PUAP
Długi czas trwania procesów rozwodowych to jeden z powodów, dla których Piotr Szumlewicz chce radykalnie uprościć przepisy. Według jego pomysłu należy wprowadzić możliwość składania pozwów przez platformę e-PUAP. Dotyczyłoby to jednak tylko tych małżonków, którzy dogadali się co do rozwodu, ustalili wszystkie szczegóły i nie potrzebują żadnego wyroku. 
"Rozwód powinien być możliwy przez e-PUAP. Dorośli ludzie powinni szybko i samodzielnie decydować, czy chcą ze sobą żyć. Nie ma żadnej potrzeby, aby angażować w to sąd. On jest potrzebny, gdy nie ma zgody co do wychowania dzieci czy co do majątku. Przy samym rozwodzie sąd jest zbędny. Przy okazji to rozwiązanie odciążyłoby sądy i przyspieszyło inne rodzaje spraw!" – zaproponował Szumlewicz we wpisie na swoim profilu na Facebooku.
Proponowane przez niego rozwiązanie jest rewolucyjne. Dziś, choć wiele spraw urzędowych można załatwić przez internet, to akurat kwestie związane z rozwodem trzeba załatwiać tradycyjnie. Wniosek o rozwód można wysłać listem poleconym lub osobiście złożyć w sądzie. Potem pracownicy sądu sprawdzają, czy pozew nie ma żadnych błędów czy braków. Jeśli je znajdą, wzywają składającego. Jeśli wszystko jest w porządku, sąd doręcza odpis pozwu drugiemu małżonkowi i czeka na ewentualną odpowiedź. Dopiero potem sąd wyznacza termin pierwszej rozprawy.
Ta procedura jest jednakowa niezależnie od tego, czy małżonkowie są skłóceni i zamierzają przed sądem obrzucać się błotem, czy zgodnie wszystko ustalili i potrzebują tylko formalnego orzeczenia. A to sprawia, że ludzie, którzy mogliby się rozwieść szybko i bez komplikacji, muszą czekać na rozprawę nawet kilka miesięcy. Propozycja lidera Związkowej Alternatywy dotyczy tej drugiej grupy. Byłaby jednak korzystna także dla tych, którzy sami nie mogą się porozumieć co do podziału majątku czy opieki nad dziećmi i decyzję w tych sprawach musi podjąć sąd. Ich rozprawy startowałyby szybciej i trwałyby krócej.
Jest jedno ale
Przyspieszenie pracy sądów i ułatwienie życia ludziom, którzy chcą się spokojnie rozstać, to zalety pomysłu Szumlewicza. Wadą jest to, że zgłosił go właśnie Szumlewicz. Lider Związkowej Alternatywy nie ma bowiem nawet znikomych szans na zwycięstwo w wyborach prezydenckich. A zatem nie będzie mógł zgłosić do Sejmu prezydenckiego projektu ustawy wprowadzającej "rozwody przez e-PUAP".
Nie oznacza to jednak, że sam pomysł przepadnie wraz z zakończeniem kampanii wyborczej. Obecny rząd też chce bowiem odciążyć sądy i przenieść część spraw rozwodowych do innych instytucji. Ministerstwo Sprawiedliwości ma dwa pomysły. Jeden to zmiana uprawnień notariuszy, by mogli orzekać o rozwodach "za porozumieniem stron". 
Drugi to przyznanie prawa do rozwodzenia tym, którzy dziś udzielają ślubów, czyli urzędnikom urzędów stanu cywilnego. Oba te pomysły dotyczą tylko małżonków, którzy są w stanie sami ustalić warunki rozwodu i potrzebują jedynie urzędowego potwierdzenia, że ich małżeństwo zostało zakończone. Prace nad tymi projektami wciąż trwają, więc niewykluczone, że propozycja Szumlewicza zostanie jeszcze wykorzystana.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/6e5852a02110d3ceec9e6009be6b0f40,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/6e5852a02110d3ceec9e6009be6b0f40,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wiele spraw urzędowych można załatwić przez internet, ale rozwodu w ten sposób uzyskać się nie da. Piotr Szumlewicz chce to zmienić.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/295277,powiedz-to-partnerce-najlepiej-na-poczatku-zwiazku-bedzie-mniej-klotni</guid><link>https://dadhero.pl/295277,powiedz-to-partnerce-najlepiej-na-poczatku-zwiazku-bedzie-mniej-klotni</link><pubDate>Fri, 28 Feb 2025 16:21:30 +0100</pubDate><title>Powiedz te słowa partnerce, najlepiej na początku związku. Oszczędzicie sobie wielu pretensji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/648fcd12941cdd25aee4fcf42b040075,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Cykl życia" każdego związku zwykle wygląda podobnie. Na początku jest wzajemny zachwyt. Wszystko pasuje, nic nie budzi zastrzeżeń. Ale z czasem zastrzeżenia się pojawiają. I zaczyna się "przerabianie" partnera, by pasował do wyobrażeń o ideale. Znasz to, prawda? I wiesz, jak to wkurza. Takie zapędy można jednak poskromić. I to w prosty sposób. 

Na pewno choć raz usłyszałeś od swojej partnerki, że "kiedyś to taki nie byłeś". Pod tym "taki" kryją się oczywiście te twoje cechy i zachowania, które ją irytują. Jasne, że zawsze je miałeś. Ale ona na początku waszego związku ich nie widziała, potem widziała, ale przymykała oko, a teraz przestała przymykać i zaczęła krytykować. Bo chce, żebyś był inny. Taki, jak ona sobie życzy. Taki, jaki pasuje do jej wyobrażeń o idealnym mężczyźnie, którym nigdy nie byłeś. 
Czego potrzebują mężczyźni?
Krytyka tego, że "kiedyś taki nie byłeś" to wersja soft. Zazwyczaj jest wstępem do wersji hard, czyli przerabiania. Tego robić nie powinieneś. Te ciuchy są obciachowe. Te gry i filmy głupie. Ci koledzy prymitywni. Ogólnie, masz się zmienić, przeobrazić, porzucić irytujące nawyki. Wtedy wasz związek znów będzie fajny.
Z czego się biorą takie zapędy, nie tylko u kobiet? Ano z tego, że niemal wszyscy mamy tendencję do tego, by na pewnym etapie związku przejść z fazy bezwarunkowej akceptacji partnera do fazy dopasowania go do swoich wyobrażeń i potrzeb. Świetnie zobrazował to w jednym z odcinków podcastu "Studnia Bez Dna" psycholog i terapeuta par Piotr Mosak. 
Do opisania tego, jak kobiety traktują mężczyzn, użył barwnego porównania do zabawkowej kostki z otworami, w które dzieci wkładają klocki w różnych kształtach – gwiazdek, trójkątów, kółeczek. – Wy bierzecie gwiazdkę, wciskacie ją w to kółeczko i mówicie: "Nie, no jak ja nad nim popracuję, to on w końcu wciśnie się w to kółeczko". A on ma inny kształt – powiedział Mosak. 

                
                    
                
                Związek bez przeróbek
I dodał, że kluczem do dobrego związku jest dostrzeżenie, jaki jest ten prawdziwy "kształt". – My, mężczyźni potrzebujemy akceptacji. Akceptacji tego, że jesteśmy, jacy jesteśmy, a nie mówienia, że mamy być jacyś. Przyjrzenia się, jacy jesteśmy naprawdę, a nie z perspektywy oczekiwań – stwierdził terapeuta. 
I to są właśnie te magiczne słowa, które powinna od ciebie usłyszeć twoja partnerka. Najlepiej na początku waszej relacji. Ale możesz je powiedzieć także wtedy, kiedy zaczyna się cię "przerabiać", dopasowywać do swoich oczekiwań czy wyobrażeń. To się sprawdzi pod jednym warunkiem – ty też powstrzymasz się przed "wciskaniem" swojej partnerki w role i schematy, do których ona nie pasuje. Bo jak zaznaczył Piotr Mosak, ta zasada działa w obie strony. Tak jak kobiety powinny akceptować facetów, a nie ich urabiać na swoją modłę, tak samo powinni robić mężczyźni.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/648fcd12941cdd25aee4fcf42b040075,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/648fcd12941cdd25aee4fcf42b040075,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jedną z najważniejszych potrzeb w związku jest potrzeba akceptacji.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
