<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[dadHero.pl - JESTEM TATĄ]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii JESTEM TATĄ w dadHero.pl]]></description>
		<link>https://dadhero.pl/c/393,jestem-tata</link>
				<generator>dadhero.pl</generator>
		<atom:link href="https://dadhero.pl/rss/kategoria,393,jestem-tata" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296221,masz-crusha-na-crusha-baton-wedel-crush-to-zauroczenie-od-pierwszego-chrupniecia</guid><link>https://dadhero.pl/296221,masz-crusha-na-crusha-baton-wedel-crush-to-zauroczenie-od-pierwszego-chrupniecia</link><pubDate>Thu, 16 Apr 2026 14:39:10 +0200</pubDate><title>Masz crusha na Crusha? Baton Wedel Crush to zauroczenie od pierwszego chrupnięcia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/b964f2b70da6a1002e665808edb1b4a6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wyrazisty smak i chrupiąca tekstura potrafią zmienić zwykłą chwilę w małe zauroczenie. Wedel Crush od marki E.Wedel to nowość w portfolio, które otwiera nową kategorię batonów czekoladowych. To innowacyjna propozycja, w której jakość wedlowskiej czekolady spotyka się z chrupiącymi dodatkami, odpowiadając na aktualne trendy konsumenckie.

Wprowadzenie Wedel Crush wpisuje się w dynamiczny rozwój kategorii batonów i wafli, która w ostatnich latach prężnie się rozwija. Konsumenci coraz częściej sięgają po produkty o wyrazistych smakach i interesującej teksturze, które łączą wysoką jakość z nowoczesnym formatem. Wedel Crush powstał z myślą o osobach, które szukają intensywnych doznań, nieoczywistych połączeń i produktów, które angażują więcej niż tylko smak. To doświadczenie, które zaczyna się już przy pierwszym spojrzeniu, a kończy na wyraźnym chrupnięciu – bo nawet mały format może wywołać duże emocje. 
– W Wedlu dbamy o rozwój naszego kultowego portfolio, ale z odwagą definiujemy też nowe kategorie na rynku słodyczy. Wedel Crush to dla nas coś więcej niż kolejny baton – to baton czekoladowy, który wprowadza zupełnie nowe podejście do tej kategorii. Punktem wyjścia była emocja „crush”: ta iskra ekscytacji i impuls „muszę to mieć teraz”. Przenieśliśmy ją do produktu, designu i komunikacji, tworząc spójną kampanię „Masz crusha na Crusha”. To świeże spojrzenie na przyjemność i dowód na to, że nawet mały format może wywoływać naprawdę duże emocje – mówi Krzysztof Bogacz, Dyrektor Marketingu marki E.Wedel
Czekoladowe nowości, które mają ,,to coś”
Nowa linia batonów Wedel Crush została zaprojektowana z myślą o różnorodnych preferencjach smakowych konsumentów. W portfolio znalazły się cztery warianty:
Wedel Crush karmelowa czekolada z popcornem,
Wedel Crush karmelowa czekolada z orzeszkami,
Wedel Crush mleczna czekolada z preclami,
Wedel Crush biała czekolada z kokosem,
Wedel Crush biała czekolada z malinami i migdałami.

Każdy z batonów opiera się na kontraście gładkiej czekolady i wyraźnie chrupiących dodatków, co wzmacnia odbiór produktu i podkreśla jego multisensoryczny charakter.
Twój nowy crush
Baton Wedel Crush przyciąga uwagę już od pierwszego spojrzenia. Intensywne kolory i nowoczesny design sprawiają, że opakowania wyróżniają się na półce, a każdy wariant ma swój własny charakter. Oprawa wizualna domyka koncepcję produktu i podkreśla jego nowoczesny styl. Batony z linii Crush są dostępne w sprzedaży w całej Polsce oraz online z wyjątkiem Wedel Crush biała czekolada z malinami i migdałami – smak dostępny wyłącznie w sieci sklepów Żabka.
Kampania i wsparcie marketingowe 
Debiutowi rynkowemu Wedel Crush towarzyszy szeroka kampania komunikacyjna pod hasłem „Masz crusha na Crusha”, obejmująca telewizję, digital oraz nośniki OOH. Jej celem jest nie tylko wsparcie wprowadzenia nowego produktu, ale przede wszystkim budowanie nowej kategorii w świadomości konsumentów. Kampania koncentruje się na emocjach, intensywnych doznaniach i natychmiastowej przyjemności, pokazując batony Wedel Crush jako produkt „tu i teraz” – odpowiedź na potrzebę impulsywnej, angażującej przyjemności, która wyróżnia się zarówno smakiem, jak i formą.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/b964f2b70da6a1002e665808edb1b4a6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/b964f2b70da6a1002e665808edb1b4a6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Baton Wedel Crush, nowość w ofercie E. Wedel.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296195,jak-zatrzymac-smak-lata-na-dluzej-7-trikow-dla-taty-szef-kuchni</guid><link>https://dadhero.pl/296195,jak-zatrzymac-smak-lata-na-dluzej-7-trikow-dla-taty-szef-kuchni</link><pubDate>Tue, 26 Aug 2025 11:00:56 +0200</pubDate><title>Jak zatrzymać smak lata na dłużej? 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jednym z powodów, dla których tak wielu uwielbia lato, są sezonowe owoce i warzywa. Soczyste, pełne smaku i aromatów dary natury nadają tej porze roku wyjątkowości. Niestety, sezon na nie jest krótki i wraz z końcem lata traci się do nich dostęp na straganach i w ogródkach. Możesz go jednak przedłużyć!

Jako tata poczuwasz się do bycia szefem-kuchni? W takim razie musisz wiedzieć nie tylko, dlaczego pomidory, ogórki, truskawki, jagody czy maliny są tak ważne w diecie twojego dziecka. Powinieneś też wyspecjalizować się w metodach przedłużania świeżości sezonowych warzyw i owoców, aby domownicy mieli do nich dostęp przez dłuższy czas.
Jakie to sposoby i czego będziesz potrzebował do przechowywania produktów, by mieć pewność, że nie ulegną zepsuciu? Śpieszymy z pomocą wraz z marką FoodSaver, amerykańskim producentem systemów pakowania próżniowego. Prezentujemy 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać, aby zatrzymać smak lata na dłużej!
1. Mrożenie owoców i warzyw w porcjach
Mrożenie to najprostszy sposób na przedłużenia życia letnich owoców i warzyw. Ale uwaga: nie wrzucaj ich luzem do zamrażarki, tylko porcjuj i przechowuj w woreczkach lub pojemnikach próżniowych. W razie potrzeby wyjmiesz tyle, ile potrzebujesz, a nie całość. Wstępnie zamroź owoce rozłożone na tacy, aby się nie posklejały w bryłę.
2. Pakowanie próżniowe ziół i przypraw
Świeża bazylia, tymianek czy mięta to smaki lata. Niestety, zioła te szybko tracą swój aromat. Jak możesz zachować ich intensywny smak na wiele miesięcy? Pomoże ci w tym próżniowe pakowanie. Usuwając powietrze, stworzysz hermetyczne środowisko, w którym produkty zachowają swoją strukturę, smak i wartości odżywcze.
Przygodę z systemami pakowania próżniowego możesz zacząć od np. FoodSaver VS1290X. Ten prosty, lekki, kompaktowy i bardzo łatwy w obsłudze sprzęt zachowa świeżość ziół i przypraw aż do 5 razy dłużej niż przy tradycyjnym przechowywaniu. Urządzenie umożliwi ci automatyczne odsysanie i zgrzewanie woreczków.
3. Szybkie marynowanie w pojemnikach próżniowych
Dla zachowania świeżości połącz marynowanie (moczenie w przyprawionej zalewie) z techniką vacuum (odessanie powietrza i tworzenia próżni). Nie tylko wydłużysz trwałość jedzenia, ale także skrócisz czas marynowania – mięso, ryby czy warzywa pochłoną przyprawy znacznie szybciej. To otwarta droga do grilla "na szybko" o smaku lata!
Do tego triku możesz zastosować pojemniki do próżniowego przechowywania FoodSaver, które uszczelnisz np. kompaktową zgrzewarką FoodSaver VS2190X. Ten bardziej zaawansowany model z funkcjami premium szybciej usuwa powietrze i da ci większą kontrolę nad procesem pakowania dzięki dodatkowym trybom i schowkowi na rolkę.
4. Gotowanie sous vide dla pełni smaku
Sous vide to metoda, która polega na gotowaniu składników w woreczkach próżniowych w kąpieli wodnej o kontrolowanej temperaturze (50°C-85°C). Zrób z niej użytek, a "zamkniesz" smak, soczystość i wartości odżywcze w produkcie! Przygotowane latem warzywa czy mięso będziesz mógł potem podgrzać i serwować rodzinie jak świeże.
5. Przygotowanie gotowych baz (np. sosów, bulionów)
Latem, kiedy warzywa są najsmaczniejsze, warto, żebyś jako szef kuchni ugotował większe ilości sosu pomidorowego, bulionu czy pesto, czyli gęstego zielonego sosu z utartej bazylii. Rozlej je do słoików, zamroź lub zapasteryzuj, aby zrobić z nich świetną bazą do szybkich dań – makaronów, zup czy zapiekanek – w kolejnych porach roku.
6. Organizacja spiżarni i zamrażarki
Dobra organizacja to połowa sukcesu. Dlatego poddane konserwacji produkty spożywcze właściwie oznacz i posegreguj. Etykietowanie słoików i pojemników (z datą i nazwą zawartości) pozwoli ci uniknąć chaosu i marnowania jedzenia. Uporządkowana spiżarnia i zamrażarka sprawią, że zrobione latem zapasy łatwiej wykorzystasz na potem.
7. Domowe przetwory i fermentacja
Dżemy, konfitury, kiszonki, soki i syropy to klasyczny, ale niezawodny sposób na zatrzymanie lata. Przykładowo, kiszone ogórki czy pomidory nie tylko zachowają smak, ale też przydadzą się na wzmocnienie odporności w chłodniejszych miesiącach. Dla ciebie jako taty–szefa kuchni to prawdziwe pole do popisu np. na eksperymenty z przyprawami.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ae8b51e06f7abfec789a93e0026d0fb2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak przedłużyć dostęp do sezonowych warzyw i owoców? Prezentujemy 7 trików, które każdy tata–szef kuchni powinien znać, aby zatrzymać smak lata na dłużej!</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296099,to-imie-nosi-mnostwo-polskich-chlopcow-moga-miec-przez-nie-problem</guid><link>https://dadhero.pl/296099,to-imie-nosi-mnostwo-polskich-chlopcow-moga-miec-przez-nie-problem</link><pubDate>Thu, 14 Aug 2025 10:23:59 +0200</pubDate><title>To imię nosi mnóstwo polskich chłopców. Mogą mieć przez nie nietypowy problem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wyobraź sobie taką sytuację. Twój syn troszkę przesadził z wydatkami i prosi cię o zasilenie konta drobną sumką. Trochę pomarudzisz, ale przecież poratujesz. Ale jeśli syn ma na imię Jakub, a ty w tytule przelewu wpiszesz zdrobniałą wersję, to on pieniędzy może nie dostać. A ty możesz zostać posądzony o finansowanie terroryzmu.

Gdyby Stanisław Bareja nadal żył i tworzy, ta historia na bank znalazłaby się w jednym z jego filmów. Jest bowiem tak niewiarygodna, że słynący z obśmiewania absurdów reżyser na pewno by się nią zainspirował. W komedii byłaby śmieszna. Problem w tym, że wydarzyła się naprawdę. I może być przestrogą dla każdego, kto chce przesłać pieniądze jakiemuś Jakubowi.
Popularne imię przyczyną problemów
O tym, że wysyłanie pieniędzy komuś o takim imieniu może być źródłem problemów, przekonał się Damian Słomski, dziennikarz portalu Business Insider. Jak opisuje w swoim tekście, chciał przelać 58 zł swojemu koledze, który wcześniej za niego zapłacić. 
Dzień później ktoś zadzwonił do niego z banku z wiadomością, że przelew został zablokowany. Powód? Przepisy dotyczące przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowania terroryzmu. Nie, kolega nie jest terrorystą. Ale ma na imię Jakub. A dziennikarz w tytule przelewu napisał: "Zwrot za Blika dla Kuby".
Co może być niewłaściwego w takim wpisie? Ludzie dla żartu wpisują w tytułach przelewów różne dziwne rzeczy i nie mają z tego powodu problemów. Słomskiego też to zdziwiło, więc zapytał o to pracownika banku. 
"Wtedy zostałem poproszony o informację, co miałem na myśli, pisząc w tytule słowo 'Kuby'? W tym momencie zorientowałem się, że Kuba to zarówno imię, jak i nazwa państwa objętego sankcjami gospodarczymi. Wytłumaczyłem, że oczywiście chodzi o człowieka" – napisał w swoim tekście Słomski. I dodał, że po tym wyjaśnieniu przelew odblokowano.
W tytule przelewu Jakub lepszy od Kuby
Kuba to niewielki wyspiarski kraj na Karaibach. Od wielu lat rządzą nim komuniści. Dyktatura Fidela Castro, a potem jego brata Raula sprawiły, że państwo popadło w konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie nałożyli na Kubę ostre sankcje gospodarcze. I dbają o to, by ich nie łamano. Właśnie dlatego banki są czujne, gdy ktoś chce zrobić "przelew dla Kuby" i traktują to jako próbę finansowania reżimu. 
Bareja by tego nie wymyślił. Ale eksperci od bezpieczeństwa transferów finansowych są, jak widać, bardziej kreatywni. Dlatego wszyscy rodzice, którzy chcą przelać pieniądze swoim synom Jakubom, powinni wpisywać w tytułach przelewu właśnie tę wersję imienia. Żeby nie narażać siebie na posądzenia o sponsorowanie terrorystów, a dziecka – na brak kasy na koncie.
Źródło: Business Insider

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/4b0be5ff784125de7e9a91fd930e8b59,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przelewasz pieniądze na konto swojego syna? Jeśli ma na imię Kuba, to zastanów się dobrze nad tytułem przelewu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296084,zrob-takie-pierogi-swojemu-dziecku-tytul-ojca-roku-masz-zapewniony</guid><link>https://dadhero.pl/296084,zrob-takie-pierogi-swojemu-dziecku-tytul-ojca-roku-masz-zapewniony</link><pubDate>Sat, 02 Aug 2025 16:00:01 +0200</pubDate><title>Zrób takie pierogi swojemu dziecku. Tytuł ojca roku masz zapewniony</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pierogi to bez wątpienia najbardziej znane na świecie polskie danie. Od niedawna są znane także w kosmosie, bo zabrał je tam Sławosz Uznański-Wiśniewski. Powtórzyć jego wyczyn będzie ciężko, ale swoim dzieciom możesz zaimponować w inny sposób. Lepiąc pierogi. A dokładniej – dinopierogi. 

Nie musisz lecieć w kosmos, żeby być jak Sławosz Uznański-Wiśniewski. Wystarczy, że będziesz robić pierogi. Polski astronauta podczas niedawnego łączenia z Międzynarodową Stacją Kosmiczną wyznał, że lubi nie tylko jeść, ale też przygotowywać to danie. 
"Gdziekolwiek mieszkałem, a mieszkałem w wielu krajach – we Francji, w Niemczech, w Szwajcarii, w Anglii, w Norwegii – sam robiłem pierogi i częstowałem nimi innych, by podzielić się odrobiną kultury, tego, kim jesteśmy" – powiedział. 
Zrób te pierogi. Dla swojego dzieckaędziesz bohaterem 
Robienie pierogów jest nie tylko dobrym sposobem na promowanie polskich tradycji kulinarnych. Może być też drogą do zyskania uznania w oczach własnego dziecka. Zwłaszcza takiego, które uwielbia dinozaury i wszystko, co z nimi związane.
Wystarczy tylko zainspirować się tym, co robi koreańska influencerka kulinarna prowadząca na Instagramie kanał Sibatable.
Autorka tego profilu słynie z niekonwencjonalnego podejścia do dań. Z najprostszych potraw wyczarowuje misie, pieski, smerfy, krasnale i inne cacka dla małych niejadków. Niedawno wzięła na warsztat pierogi. I zaserwowała je w postaci dinozaurów. Prawda, że wyglądają świetnie?

                
                    
                
                
Koreanka nie zdradziła przepisu, ani na ciasto, ani na farsz. O takie szczegóły musisz więc zapytać kogoś, kto umie robić pierogi. Od autorki kanału Sibitable możesz za to ściągnąć sposób na przerabianie pierogów na triceratopsy, tyranozaury i inne pradawne gady. 
O pomoc w lepieniu takich pierogów śmiało możesz poprosić swoje dziecko. To może być świetna zabawa zakończona jeszcze lepszym posiłkiem. A kto wie, może nawet wstęp do kariery kulinarnej i otwarcia własnej dinopierogarni.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/614eaadf46cf34472b51575ea150a44c,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Dinopierogi to pracochłonne danie. Ale czego się nie robi dla swojego dziecka.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296171,w-deszczowe-dni-zbieraj-zabawki-z-podworka-ukaszenia-to-poczatek-problemow</guid><link>https://dadhero.pl/296171,w-deszczowe-dni-zbieraj-zabawki-z-podworka-ukaszenia-to-poczatek-problemow</link><pubDate>Thu, 31 Jul 2025 17:34:50 +0200</pubDate><title>W deszczową pogodę nie zostawiaj zabawek na podwórku. Ukąszenia to najmniejszy problem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lato w tym roku nas nie rozpieszcza. Nie dość, że nie ma upałów, to jeszcze ciągle leje. Taka pogoda doprowadza do szału urlopowiczów i właścicieli biznesów w popularnych miejscowościach turystycznych. Ale jest ktoś, kto ją uwielbia. Komary. Ostatnie opady sprawiły, że lęgną się na potęgę, także na placach zabaw. I mogą być niebezpieczne.

Od ich denerwującego bzyczenia i bolesnych ukąszeń wielu z nas zdążyło się odzwyczaić. Upalna i sucha wiosna sprawiła, że komarów jest w tym roku wyjątkowo mało. Niestety, krwiopijcy wracają. To jedna z przykrych konsekwencji tego, że od dłuższego czasu w całej Polsce pada.
Wiaderko zostawione na placu zabaw może być wylęgarnią komarów
"Obfite deszcze i temperatura powyżej 20 stopni Celsjusza to idealne warunki dla komarów" – ostrzega w rozmowie z PAP prof. Łukasz Myczko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jak dodał, nie dotyczy to tylko miejsc w pobliżu jezior, rzek czy terenów podmokłych. Inwazji komarów należy się spodziewać także w miastach.
Wiele gatunków tych owadów wcale nie potrzebuje bowiem większych zbiorników wodnych. Do złożenia jaj wystarczą dłużej stojące kałuże, a nawet przedmioty, które ludzie zostawiają w przydomowych ogródkach czy na podwórkach. 
Jako przykład prof. Myczko wymienił... dziecięce zabawki. Leżące w piaskownicach wiaderka, foremki, łopatki czy przyczepy wywrotek mogą stać się wylęgarnią larw, jeżeli dłużej postoi w nich deszczówka. "W takich warunkach świetnie odnajduje się komar brzęczący, jeden z najbardziej uciążliwych gatunków" – stwierdził naukowiec.
Można by było machnąć na to ręką, bo przecież komary zawsze były. Najwyżej ukąsi, chwilę poboli i po sprawie. Problem w tym, że w Polsce coraz częściej pojawiają się egzotyczne gatunki. A spotkanie z nimi może mieć skutki znacznie gorsze niż chwilowe swędzenie.
Wśród takich groźnych gatunków inwazyjnych prof. Myczko wymienił doskwiera japońskiego, który może przenosić takie śmiertelnie niebezpieczne wirusy, jak denga, zika czy chikungunya. To nie wszystko. W Polsce znaleziono też komary, które przenoszą malarię, wirusa Usutu czy wirusa wywołującego gorączkę Zachodniego Nilu.
Wszystkie te wirusy są bardzo groźne. Na szczęście komarów, które są ich nosicielami, jest u nas bardzo mało, więc ryzyka epidemii nie ma. Nie ma też jednak gwarancji, że taki owad nie złoży jaj w pozostawionym na podwórku wiadereczku czy foremce. Na wszelki wypadek lepiej je pozbierać, umyć i schować w suchym miejscu.
Źródło: PAP





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/9ae17f8fc631424c8173b14be08ef434,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Komary nie potrzebują specjalnych warunków do składania jaj. Mogą to zrobić w wodzie stojącej w zabawkowym wiaderku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296168,tata-jimka-ocenil-jego-kariere-i-sie-zaczelo-znana-aktorka-nie-wytrzymala</guid><link>https://dadhero.pl/296168,tata-jimka-ocenil-jego-kariere-i-sie-zaczelo-znana-aktorka-nie-wytrzymala</link><pubDate>Thu, 31 Jul 2025 10:52:10 +0200</pubDate><title>Ojciec Jimka ocenił jego karierę i wywołał burzę. Znana aktorka nie wytrzymała: &quot;Toksyczny rodzic&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Odziedziczył po ojcu talent i pasję. I choć Jimek wybrał inną muzyczną drogę niż jego tata, to też osiągnął wielki sukces. Można więc myśleć, że Krzesimir Dębski jest dumny z syna, który tworzył dla Beyoncé czy Snoop Dogga. Ale jest inaczej. Kompozytor skrytykował dokonania Jimka i… ściągnął na siebie gromy. "Toksyczny rodzic" – napisała gwiazda "M jak miłość".

Dzieci sławnych rodziców nie mają w życiu łatwo. Zwłaszcza gdy odziedziczą po nich talent i wybiorą taką samą ścieżkę kariery. Wtedy są nieustannie porównywani i zwykle wypadają w tych porównaniach blado. I słyszą, że tata jest zdolniejszym aktorem albo że mama dużo lepiej śpiewa.
Tata Jimka o jego muzyce: "Łatwizna i świat dodawania bitów"
Pół biedy, jeśli takie "pociski" ślą obcy ludzie. Gorzej, gdy krytyczną opinię na temat dokonań dziecka wyrazi publicznie sławny ojciec czy mama. A tak właśnie zrobił kompozytor Krzesimir Dębski, gdy podczas rozmowy w podcaście "PRZEmiana" został zapytany o ocenę muzycznych dokonań syna Radzimira, znanego jako Jimek.
"Można się cieszyć z tego, że znalazł swoje poletko. Jest to właściwie inny świat zupełnie. Nożyczki i się wycina fragmenty innych utworów, innych autorów. Na pewno bym wolał, żeby pisał swoje utwory. A to jest troszeczkę łatwizna i świat dodawania bitów" – stwierdził kompozytor.
Na stwierdzeniu, że Jimek właściwie nie tworzy, tylko przetwarza kompozycje innych muzyków, Radzimir Dębski nie poprzestał. Stwierdził też, że on podobnymi rzeczami również się zajmował, ale w ramach zabawy.
"Ja to robiłem, jak się wygłupiałem w filharmoniach, gdy robiłem na bisy na Dumkę na dwa serca. Robiłem to jako żart, a potem się okazało, że to jest teraz popularne i to jest prawdziwa jakaś sztuka wielka. Bardzo się dziwię" — podsumował Krzesimir Dębski.
Tata tak nie robi
Już samo wyznanie pana Radzimira, że wolałby, by jego syn komponował własne utwory, nie świadczy o nim najlepiej. Bo Jimek, oprócz tego że robi remiksy, co doceniła Beyoncé, tworzy też swoje kompozycje. Ale nawet gdyby skupił się wyłącznie na miksowaniu cudzych, to ma do tego prawo, bo to jego życie i kariera.
To jednak można jeszcze zrozumieć. Wielu rodziców ma jakieś oczekiwania wobec swoich dzieci. Ale już bagatelizowanie dokonań Jimka i sugerowanie, że zajmuje się rzeczami niepoważnymi i właściwie nie robi niczego godnego uwagi, jest arcysłabe. Byłoby słabe, gdyby pan Krzesimir powiedział to Jimkowi w rozmowie w cztery oczy. A co dopiero w wywiadzie, który słyszy cała Polska?
Nic dziwnego, że fani młodszego Dębskiego nie zostawili na jego tacie suchej nitki. W komentarzach padły słowa o tym, że kompozytor zazdrości synowi sukcesu, nie zna jego twórczości, nie umie go wspierać, a przynajmniej trzymać języka za zębami, by nie rzucać raniących słów.

"Myślcie, co i gdzie mówicie o swoich dzieciach"
Ale najbardziej celny komentarz napisała aktorka Gabriela Oberbek. Nie skupiła się na krytykowaniu Krzesimira Dębskiego (choć swój post zatytułowała wymownie "Toksyczny rodzic"), ale przestrzegła innych przed takim zachowaniem. 
"Widziałam w życiu wiele takich dołujących rodzicielskich akcji i to naprawdę może zniszczyć człowiekowi życie. Myślcie, drodzy rodzice, nad tym co i gdzie mówicie o swoich dzieciach, bo takie zachowania to wysoka toksyczność i patologia” – napisała gwiazda "M jak miłość".
I dodała, że rodzic, który pozwala sobie na taki publiczny „pojazd” po własnym dziecku, "wystawia sam sobie nieciekawą wizytówkę człowieka". Jeśli coś z tej przykrej sytuacji warto zapamiętać, to właśnie ten prosty wniosek – krytykowanie dziecka, zwłaszcza przy innych, źle świadczy o rodzicu, a nie o dziecku.
Źródło: podcast "PRZEmiana", Facebook.com/gabrielaoberbek





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/88e658dfc235e70aee205e7652188857,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jimek jest znany i ceniony na całym świecie. Do fanów jego twórczości nie należy jednak Krzesimir Dębski, czyli jego tata.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296159,5-zdan-ktorymi-zepsujesz-wakacje-nastolatkowi-ostatnie-wkurza-najbardziej</guid><link>https://dadhero.pl/296159,5-zdan-ktorymi-zepsujesz-wakacje-nastolatkowi-ostatnie-wkurza-najbardziej</link><pubDate>Tue, 29 Jul 2025 15:17:48 +0200</pubDate><title>5 zdań, którymi szybko zepsujesz wakacje nastolatkowi. Ostatnie wkurza najbardziej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeszcze nie minął lipiec, a ty już jedziesz na oparach cierpliwości. I tylko czekasz, kiedy twoje nastoletnie dziecko w końcu wyjedzie na obóz albo – jeszcze lepiej – w końcu pójdzie do szkoły. Znasz to? No to żeby łatwiej ci było przetrwać ten wspólny czas, przestań wkurzać swojego nastolatka tymi tekstami. Jest spora szansa, że ci się odwdzięczy.

Lato z nastolatkiem nie jest łatwe. I nie jest to jedynie twoja opinia. Twoja dorastająca córka czy syn na bank myśli tak samo. Dlaczego? Bo ma już powyżej uszu twoich napomnień i irytujących uwag, które psują nastrój.
Tych 5 zdań nie mów nastolatkowi. Zepsujesz nastrój jemu i... sobie
Może ciężko ci w to uwierzyć, ale tę gęstą atmosferę da się trochę poprawić. Ale wymaga to odrobiny wysiłku. A konkretnie – porzucenia typowych wakacyjnych odzywek rodzica. 
Listę "zdań zakazanych" przygotowała psycholożka Izabela Kucińska-Świgost, specjalistka od budowania relacji rodziców z nastolatkami. Podpowiada też, czym je zastąpić.
1. Znowu siedzisz w tym telefonie!
Niestety, nastolatki (i nie tylko) tak mają – dużo czasu spędzają ze smartfonem w ręku. A ciągłe wypominanie im tego nie sprawi, że wyłączą i odłożą telefon. Może ich jednak do tego skłonić ciekawa propozycja. Wyrażona słowami: "Znajdziesz dla mnie pół godziny na rozmowę?".
2. Całymi dniami nic nie robisz!
Tak, to wkurzające. Śpi do południa, snuje się po domu, siedzi przed komputerem. Racja, czas można wykorzystać pożyteczniej. Ale można też lepiej do tego inspirować. Na przykład poprosić o pomoc w zrobieniu zakupów czy obiadu. Najlepiej wspólnie. I bez krytykowania, że leniwy czy nie umie.
3. Inni się spotykają ze znajomymi, tylko ty cały czas siedzisz w domu!
Porównywanie z innymi to słaby zwyczaj, niezależnie od tego, czy dotyczy wyników w nauce, zachowania czy czegokolwiek innego. A mówienie w ten sposób o relacjach towarzyskich jest ryzykowne z innego powodu. 
To siedzenie w domu może nie być wyborem, ale skutkiem jakiegoś konfliktu czy wręcz odrzucenia przez grupę. Dlatego zamiast agresywnie krytykować, lepiej zapytać: "Widzę, że spędzasz dużo czasu sam/sama. Tak lubisz? To jest dla ciebie ok?".
4. Tyle razy cię o to prosiłem i dalej nie jest zrobione
Tak, prosiłeś. I nie jesteś w stanie pojąć, dlaczego nastolatek, który ma tyle wolnego czasu, przez kilka dni nie jest w stanie ogarnąć swojego pokoju czy zrobić czegoś innego, o co tyle razy prosiłeś. To niepojęte, ale tylko dla ciebie. Nastolatek tych pretensji nie zrozumie. 
Zamiast je wygłaszać, zaproponuj mentalne wsparcie. "Widzę, że jakoś nie możesz się zebrać, może ci jakoś pomogę to zorganizować". Zaskoczenie, że ojciec nie opierdziela, ale proponuje wsparcie będzie tak duże, że więcej prosić nie będziesz musiał.
5. Ciągle coś planuję i ci proponuję, a tobie się nic nie podoba
Stajesz na rzęsach, żeby wymyślić jakąś fajną rozrywkę, ale wszystkie pomysły jak kulą w płot. Tego nie chce, tamto wydaje mu się nudne, tego nie lubi. No to się nie wysilaj i nie proponuj.
Powiedz: "Zależy mi na tym, by spędzić z tobą czas. Może wymyślisz, co moglibyśmy razem robić?" Zero pretensji, więc zero buntu. Do tego problem z głowy, bo to syn czy córka musi się teraz wykazać inwencją.
Źródło: Instagram.com/wspaniale.wychowanie

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/56d95d15afc262a5e54db4a02be43902,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie mów tego nastolatkowi, jeśli nie chcesz zepsuć wakacji jemu i sobie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296153,wkurzalo-go-to-ze-ojcowie-nie-sa-tak-aktywni-jak-matki-jego-pomysl-to-hit</guid><link>https://dadhero.pl/296153,wkurzalo-go-to-ze-ojcowie-nie-sa-tak-aktywni-jak-matki-jego-pomysl-to-hit</link><pubDate>Mon, 28 Jul 2025 09:44:57 +0200</pubDate><title>Wkurzało go to, że ojcowie nie są tak aktywni jak matki. Jego prosty pomysł zrobił furorę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/ac970447efc91757c0da9f16bfa9a7cd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mamy z dziećmi na placach zabaw, w parkach, w bawialniach. Czasem gdzieś jakiś przemknie z wózkiem, ale ogólnie to są niewidoczni. Sam Watts stwierdził, że tak być nie może. Skrzyknął ojców w internecie i stworzył grupę "Dad's Doddle". Dziś w jego miasteczku ojców widać widać wszędzie.

Burton Latimer to niewielkie miasto w Anglii. Zaledwie 7000 mieszkańców, żadnych wielkich atrakcji, senna atmosfera, żeby nie powiedzieć nuda. Ale to właśnie o tej mieścinie w hrabstwie Northamptonshire piszą dziś wszystkie brytyjskie media.
Mamy działają razem, ojcowie też powinni
Uwagę dziennikarzy przykuł pomysł Sama Wattsa. Pomysł, który zrodził się z wkurzenia. Sam nieco ponad rok temu został ojcem. No i od razu zaangażował się w wychowanie syna. Zaczął zabierać go na spacery, z czasem też na plac zabaw.
Z tych wypraw z synem wracał zadowolony, ale i sfrustrowany. Bo wszędzie spotykał mamy z małymi dziećmi. One się umawiały na wspólne spacery, rozmawiały, wymieniały doświadczeniami. Ojców z wózkami nie widywał, jakby nie istnieli. 
Sam się wkurzył i postanowił ich poszukać. Na lokalnym portalu z ogłoszeniami poinformował, że zakłada ojcowską grupę spacerową "Dad's Doddle" i zaprasza tatusiów z dziećmi na wspólne przechadzki. Jak wyznał później w rozmowie BBC, pozazdrościł młodym mamom, że mają tyle kontaktów towarzyskich i chciał, żeby lokalni ojcowie też mieli grupę, w której znajdą wsparcie.
Spacer na 40 ojców. A będzie więcej
Ojcowie z Burton Latimer i okolic wsparcia potrzebowali. Na pierwsze spotkanie, pod koniec czerwca, przyszło ich 19. Na kolejne, w lipcu, zjawiło się już 40. Niektórzy z niemowlętami w wózkach, inni z kilkulatkami. Na następnym spacerze będzie ich pewnie jeszcze więcej, bo internetowa grupa "Dad's Doddle" rośnie w siłę. Zapisało się do niej już prawie 700 osób.
Na grupie rozmawiają codziennie. O dzieciach, o sobie, w sumie to o wszystkim. "Żaden z nas nie znał się przed powstaniem zespołu, a teraz dogadujemy się tak, jakbyśmy znali się od lat" – stwierdził z dumą Watts.
Inspirujące, prawda? No to na co jeszcze czekasz. Skrzykuj ojców z okolicy i zakładajcie własną grupę spacerową czy tam piaskownicową. A może już taką macie? Dajcie znać.
Źródło: BBC





]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/ac970447efc91757c0da9f16bfa9a7cd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/ac970447efc91757c0da9f16bfa9a7cd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Uznał, że ojcowie są za mało widoczni, więc postanowił ich namówić na wspólne spacery. Namówił prawie 700 osób.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296144,ma-pan-baby-blues-nie-pukaj-sie-w-czolo-to-u-facetow-naprawde-czeste</guid><link>https://dadhero.pl/296144,ma-pan-baby-blues-nie-pukaj-sie-w-czolo-to-u-facetow-naprawde-czeste</link><pubDate>Wed, 23 Jul 2025 19:17:43 +0200</pubDate><title>&quot;Ma pan depresję poporodową&quot;. Nie pukaj się w czoło, to u mężczyzn częstsze niż myślisz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/9851d85b9e47a146faf7f4382fd9cd26,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Typowo kobieca dolegliwość. Tak niemal wszyscy myślimy o depresji poporodowej, nazywanej też czasem "baby blues". To skojarzenie jest jednak błędne. Nowe badanie naukowe pokazuje, że "smutek po narodzinach dziecka" często dotyka też ojców. I jest bardzo groźny dla dziecka.

"Czy okołoporodowe problemy psychiczne ojca mają negatywny wpływ na rozwój potomstwa od urodzenia do 18 roku życia?" - na to pytanie postanowił odpowiedzieć zespół psychologów i pediatrów z Kanady, Australii i Stanów Zjednoczonych.
Baby blues taty groźny dla dziecka
Już sam przedmiot ich badań może się wydać zaskakujący, bo depresja poporodowa kojarzona jest z matkami. Jeszcze bardziej zaskakujące są jednak wyniki badania.
Żeby odpowiedzieć na wspomniane pytanie, naukowcy przeanalizowali ponad 9500 prac naukowych z 21 krajów. Szukali w nich danych na temat tego, jak na rozwój dziecka wpływa depresja poporodowa, którą przechodzi... ojciec. 
Wnioski, opublikowane w czerwcu na łamach prestiżowego JAMA Pediatrics, pokazują, że ojcowski baby blues szkodzi. I to zarówno ojcom, jak i dzieciom. I to nie tylko w pierwszych miesiącach życia malucha, ale nawet do 18. roku życia.
Jeśli ojciec w okresie ciąży partnerki i po narodzinach dziecka przeżywa lęki, stres, smutek, długotrwały spadek nastroju, to konsekwencją jest gorszy rozwój społeczny, poznawczy i emocjonalny dziecka. Mogą się też pojawić opóźnienia w rozwoju fizycznym i nauce mówienia.
Panowie, nie bójcie się prosić o wsparcie
"To już nie tylko temat mam. Ojcowie też przeżywają silne emocje po narodzinach dziecka. Też potrzebują wsparcia i nie powinni bać się szukać pomocy" – piszą we wnioskach autorzy badania. Zachęcają też młodych ojców do dbania o zdrowie psychiczne i przyznawania się do problemów
A z tym ciągle jest problem. Według szacunków, przywołanych też przez autorów wspomnianego badania, aż 10 proc. ojców przeżywa przewlekły stres w czasie ciąży partnerki i po narodzinach dziecka. Niewielu z nich się do tego przyznaje, a jeszcze mniej – szuka wsparcia i pomocy. 
To zrozumiałe, wciąż pokutuje przecież mit, że przyznanie się do spadku nastroju, depresji czy lęków jest "niemęskie". Do tego często dochodzi też przekonanie, że po narodzinach dziecka kobieta ma znacznie trudniej, więc mężczyźnie nie wypada się skarżyć. 
Tymczasem wnioski z badania wyraźnie pokazują, że nie tylko wypada, ale wręcz trzeba. Jeśli nie dla własnego dobra, to dla dobra dziecka. Bo ojcowski baby blues może mieć dla malucha bardzo poważne konsekwencje.
Źródło: jamanetwork.com




]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/9851d85b9e47a146faf7f4382fd9cd26,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/9851d85b9e47a146faf7f4382fd9cd26,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Szczęście, bo jest ukochane maleństwo. A jednocześnie smutek i lęk. Taki stan przeżywają nie tylko mamy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296123,5-zachowan-ktore-powoduja-problem-na-lotnisku-nr-4-to-specjalnosc-ojcow</guid><link>https://dadhero.pl/296123,5-zachowan-ktore-powoduja-problem-na-lotnisku-nr-4-to-specjalnosc-ojcow</link><pubDate>Tue, 22 Jul 2025 00:04:19 +0200</pubDate><title>5 zachowań, przez które możesz mieć problem na lotnisku. Numer 4 jest typowy dla rodziców</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/abbdfb5de3423a307ff3a2406b165a75,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Paszporty aktualne, w walizkach nie macie żadnych zabronionych przedmiotów, a dzieci zostały pouczone, że mają zakaz używania słów "bomba" i "zamach". No i wydaje ci się, że odprawa na lotnisku przebiegnie gładko i nikt się do niczego nie przyczepi. Niekoniecznie. Oto 5 zachowań, przez które możesz narobić sobie problemów.

Co jakiś czas media donoszą o "dowcipnisiach", którzy podczas odprawy na lotnisku lub już na pokładzie samolotu rzucają żarcik o bombie. Śmieją się z niego jednak krótko, bo po chwili trafiają do aresztu. O locie mogą zapomnieć też ci, którzy przewożą nielegalne substancje i przedmioty albo podczas kontroli orientują się, że paszport stracił ważność.
To jednak dość oczywiste przewinienia, przez które zamiast do samolotu ludzie wsiadają do taksówki i wracają do domu. Ale funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa na lotniskach można podpaść też z innych powodów. Bardzo banalnych.
Tego unikaj na lotnisku. 5 zachowań, które gwarantują problemy
O tym, na jakie zachowania zwracają uwagę kontrolerzy, opowiedział Jeff Price, ekspert do spraw bezpieczeństwa lotniczego. Procedury zna na wylot, bo przez 30 lat szkolił funkcjonariuszy pracujących na amerykańskich lotniskach. 
1. Pocenie się
Nadmierne pocenie się może być problemem podczas kontroli z dwóch powodów. Po pierwsze wilgoć na ubraniu wpływa na działanie elektronicznego sprzętu używanego podczas kontroli. Mówiąc wprost, może włączyć czujki. Ale nawet jeśli do tego nie dojdzie, to spocony pasażer przyciąga wzrok kontrolerów. Dla nich to sygnał, że się stresuje. A więc może mieć niecne zamiary.
2. Ziewanie
Zwykły objaw zmęczenia czy niedospania. Dla ciebie. Ale dla służb lotniskowych to zachowanie podejrzane, bo może sygnalizować zdenerwowanie. "Kiedy ludzie są zestresowani, mają tendencję do łaknienia większej ilości tlenu" – tłumaczy Jeff Price.
3. Nienaturalne ruchy 
Szybki chód lub przeciwnie, zbyt wolny. Obfita gestykulacja. A nawet przekrzywiona postawa. To wszystko, jak wyjaśnia Price, dla funkcjonariuszy może być sygnałem: "Ten gość coś kombinuje". I pretekstem do przeprowadzenia bardziej szczegółowej kontroli.
4. Zdenerwowanie 
Podróż to stres. Zwłaszcza jeśli musisz ogarnąć dzieci, które "nie ułatwiają". Kłótnia, wrzaski w drodze na lotnisko i już masz podniesione ciśnienie. Napięte ciało, czerwona twarz, pochmurna mina – jasne, ty wiesz, że to efekt rodzinnej sprzeczki. Ale dla pograniczników te objawy zdenerwowania to już powód, by baczniej ci się przyjrzeć. Dlatego rodzicom zalecamy, mimo wszystko, spokój.
5. Nieadekwatny ubiór
Na zewnątrz upał, a ty masz na sobie ciepłą kurtkę. Z prostego powodu – nie dało się już jej upchnąć do walizki. Ale niewinny pomysł, by włożyć ją na siebie, to niemal gwarancja problemów. "Ubiór niepasujący do pogody może prowadzić do zatrzymania podróżnego i przeprowadzenia szczegółowej kontroli" – mówi wprost Jeff Price.
Źródło: National Geographic









]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/abbdfb5de3423a307ff3a2406b165a75,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/abbdfb5de3423a307ff3a2406b165a75,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czujność pograniczników na lotnisku może wzbudzić nawet nadmierne pocenie się.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296132,bedziesz-zmeczony-ale-zadowolony-5-powodow-by-zabrac-dziecko-za-granice</guid><link>https://dadhero.pl/296132,bedziesz-zmeczony-ale-zadowolony-5-powodow-by-zabrac-dziecko-za-granice</link><pubDate>Mon, 21 Jul 2025 23:20:02 +0200</pubDate><title>Umęczysz się, ale będziesz zadowolony. 5 powodów, by w wakacje zabrać dziecko za granicę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/28be893a15a15ad97915baa5b7ee22ba,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polska to piękny kraj i można tu znaleźć wiele uroczych miejsc na wakacje z dziećmi. Od czasu do czasu warto jednak zabrać maluchy za granicę. Owszem, taki wyjazd może być droższy i bardziej męczący, zwłaszcza jeśli pojedziecie autem. Ale zyski, zwłaszcza dla dziecka, są nie do przecenienia. Oto 5 najważniejszych korzyści.

Nigdy nie zapomnę pierwszej podróży do Chorwacji z moim trzyletnim synem. Wcześniej sporo jeździliśmy po Polsce, więc wydawało mi się, że jestem przygotowany na ciągłe "daleko jeszcze?" i inne tego typu pytania. Nie doceniłem jednak mojego dziecka. Gdy dotarliśmy do celu, z auta wyszedłem "wypluty".
Podróże kształcą. Zwłaszcza dzieci
Mimo to uważam, że była to jedna z najpiękniejszych podróży. Tak samo myśli mój syn, który do dziś sporo pamięta z tamtego wyjazdu. Bo wszystko było inne, nowe, dziwne – począwszy od "dziwnego gadania" ludzi wokół po wyjątkowy smak jedzenia.
Ale wspomnienia z tego spotkania z innością to tylko jeden z powodów, dla których warto się przemęczyć i wyruszyć w świat z małym dzieckiem. Oto kilka innych:
1. Czas na rozmowy
Długa podróż w nieznane to gwarancja wielu pytań. Tych standardowych, jak „daleko jeszcze?”, ale też całkiem nowych. Bo dzieci są bacznymi obserwatorami i szybko wyłapują to, co dla nich nowe. No i pytają. „A dlaczego ci ludzie tak mówią?”, „Dlaczego tak się ubierają?”, „Dlaczego to jedzenie tak wygląda?”. A odpowiedzi, zwłaszcza ciekawe, pamiętają przez lata.
2. Nauka otwartości i szacunku
Podróż do obcego kraju, zwłaszcza takiego o odmiennej kulturze i zwyczajach, to świetna lekcja poznawania różnorodności i nauka szacunku do to, co inne. Żadna pogadanka w przedszkolu czy szkole nie będzie lepszym antidotum na uprzedzenia.
3. Lekcja samodzielności
Zapewne twoje dziecko uczy się angielskiego w przedszkolu czy szkole. Wyjazd za granicę to doskonały sposób, by wykorzystało swoje umiejętności. Nawet jeśli ten test sprowadzi się jedynie do szepnięcia kelnerowi słów „ice cream”. To wymaga odwagi, przełamania nieśmiałości i daje naprawdę dużo pewności siebie.
4. Budowanie zaufania do świata
Dla kilkuletniego dziecka wiele rzeczy jest wyzwaniem. Choćby zabawa w piaskownicy z nowym kolegą. Ale gdy ten kolega mówi w obcym języku, to wyzwanie staje się znacznie poważniejsze. 
Jedno z najważniejszych wspomnień mojego syna z naszego wyjazdu dotyczy tego, jak pół dnia bawił się z małym Chorwatem. I był strasznie zdziwiony, że było tak fajnie, choć żaden z nich nie rozumiał tego, co mówi ten drugi. Tak się buduje przekonanie, że warto próbować nowych rzeczy. I przekonanie: "dam sobie radę".
5. Nauka cierpliwości i kreatywności
Tak, kilkanaście godzin w samochodzie czy autobusie to wyzwanie. Ale też okazja do oswajania się z nudą i szukania kreatywnych sposobów na to, jak wypełnić czas. Sam pobyt w obcym miejscu też zmusza do takiej kreatywności. Zwłaszcza jeśli szwankuje WI-FI albo rodzice dają limit korzystania z internetu. A wszystko wokół jest inne, nie ma ulubionych miejsc i zabawek. No i trzeba wymyślić, co tu robić. A dziecięca wyobraźnia, odpowiednio pobudzona, naprawdę nie zna granic.






]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/28be893a15a15ad97915baa5b7ee22ba,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/28be893a15a15ad97915baa5b7ee22ba,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wakacje za granicą mogą nauczyć twoje dziecko więcej niż ci się zdaje.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296057,tych-slow-ojciec-nie-moze-mowic-swojemu-dziecku-zniszcza-nie-tylko-wakacje</guid><link>https://dadhero.pl/296057,tych-slow-ojciec-nie-moze-mowic-swojemu-dziecku-zniszcza-nie-tylko-wakacje</link><pubDate>Thu, 17 Jul 2025 14:34:50 +0200</pubDate><title>Tych słów ojciec nie może mówić swojemu dziecku. Zniszczą nie tylko wakacje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/2c54584d4eb22395c8894482654e75f7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zamknij oczy i pomyśl o tym, co uwielbiasz. O czymś, co daje ci prawdziwą frajdę. Już? No to teraz wyobraź sobie, że ktoś ważny mówi ci, że już nigdy, ale to nigdy nie będziesz mógł tego zrobić. Przykre? Tak czuje się dziecko, które słyszy od ojca: "Jak się będziesz tak zachowywać, to już nigdy nie zabiorę cię na żaden wyjazd".

To nie będzie kolejny tekst, w którym mądry psycholog wskaże kategorycznie, czego nie powinni robić rodzice. Tym razem opowiem o moich doświadczeniach ojcowskich. A trochę ich mam, bo wychowałem 18-letniego dziś syna.
Tych słów dziecko nie może usłyszeć od taty. Ranią na długo 
Wychowałem – to słowo klucz. Jestem jednym z tych ojców, którzy się angażują, starają, są obecni. Nie chwalę się, bo to nic wyjątkowego. 
Po to się zostaje ojcem, żeby uczestniczyć w życiu dziecka. Ja uczestniczyłem i mam dzięki temu fajną więź dziś i mnóstwo niesamowitych wspomnień z tych 18 wspólnych lat.
Ale mam też trochę przykrych obserwacji. Głównie z wakacyjnych wyjazdów, bo to taki moment, kiedy w jednym miejscu, na przykład na plaży, można obserwować sporo różnych zachowań. Jako ojca najbardziej interesowały mnie zawsze zachowania innych ojców. Jedno szczególnie mnie wkurza. Widywałem je przez lata i widuję, niestety do dziś.
"Już nigdy cię nie zabiorę" 
Plaża. Za parawanem leżakuje rodzina. Mama, tata i dwoje czy troje kilkuletnich dzieci. Maluchy szczęśliwe, bo piasek, woda, fale, zabawki. No więc dokazują. I jak to zwykle bywa, jedno dokazuje bardziej.
A to nabierze wody do wiaderka i znienacka obleje drzemiącego tatę. A to sypnie komuś piaskiem w oczy. A to zabierze komuś łopatkę. A to wejdzie do wody dalej niż rodzice pozwolili. Jedno upomnienie, drugie, trzecie. Nie pomaga. W końcu ojciec, zmęczony upałem, hałasem, a czasem też paroma piwami, sięga po opcję atomową.
"Natychmiast się uspokój. Jak się będziesz tak zachowywać, to już cię więcej nie zabiorę na wakacje". Słyszałem to wielokrotnie. W różnych wersjach. Czasem z dodatkiem "mam cię dość", czasem z wulgaryzmem czy wyzwiskiem. Ale nawet bez tego te słowa przeszywały.
Rozumiem irytację. Wiem, że dzieci potrafią dać w kość. A te nad wyraz ruchliwe, pomysłowe i wszędobylskie potrafią wystawić cierpliwość na naprawdę ekstremalną próbę. Ale żaden wybryk nie jest dostatecznym powodem, by powiedzieć dziecku, że już nigdy nie pojedzie nigdzie z rodzicami, bo tylko sprawia kłopoty.
To nieważne, że to nie jest na serio. Dla dziecka jest
Tak, wiem, to nie jest realna groźba. Ojciec, który wypowiada takie słowa po prostu nie zapanował nad gniewem, ulało mu się. I tak naprawdę nie zamierza dawać dziecku bana na kolejny wyjazd.  Zresztą za parę dni zapomni o tej sytuacji. 
Tak, tata zapomni. Dziecko już niekoniecznie. Bo kilkulatek nie wie, że tata "tak tylko gada". Dla niego to realna wizja, że nigdy więcej nie pojedzie z tatą nad morze, nad jezioro, w góry czy gdziekolwiek. Bo przeszkadza, bo się nie nadaje, bo nie zasługuje.
Przesadzam? To zrób test. Jeśli kiedykolwiek wymsknęło ci się "ostatni raz cię gdzieś zabrałem" czy coś w tym stylu, to zapytaj swojego dziecka, czy to pamięta. Jestem pewien, że tak. Bo takie słowa zostają w dziecku na długo, czasem na całe życie. Właśnie dlatego żaden ojciec nie może ich mówić. Nigdy.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/2c54584d4eb22395c8894482654e75f7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/2c54584d4eb22395c8894482654e75f7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tych słów ojciec nie może mówić swojemu dziecku. Zniszczą nie tylko wakacje</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296120,tata-trafil-do-szpitala-syn-spytal-o-jedno-niepojete-co-go-interesowalo</guid><link>https://dadhero.pl/296120,tata-trafil-do-szpitala-syn-spytal-o-jedno-niepojete-co-go-interesowalo</link><pubDate>Thu, 17 Jul 2025 09:53:37 +0200</pubDate><title>Tata trafił do szpitala, syn spytał o jedną rzecz. Niepojęte, co go interesowało</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/044b43e6a42fa3f1f8fc66e71b421c93,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mama zabrania dziecku korzystać z telefonu. Tata pozwala, a nawet daje mu swój. Trochę na złość partnerce, trochę po to, by być tym "fajniejszym" rodzicem. Na początku to zadziała, ojciec na pewno "zapunktuje”. A potem? Ta historia pokazuje, że w takich sytuacjach nie ma happy endów.

Doświadczonych terapeutów trudno czymkolwiek zaskoczyć. Przez lata spotkań z pacjentami słyszeli już takie historie i analizowali takie problemy, że niewiele jest w stanie zrobić na nich wrażenie. No chyba, że słyszą o "nietypowej" reakcji dziecka na wiadomość, że jego tata trafił do szpitala. 
Ojciec walczy o życie, syn ma "trudne" pytanie
Taką opowieść usłyszała w swoim gabinecie terapeutka Celina Inwald. I jak wyznała na Facebooku, "wstrząsnęło to nią do głębi". Chodzi o parę rodziców, którzy wiecznie się ze sobą kłócili. A dziecko stało się pionkiem w ich gierkach.
"Mama próbowała wprowadzać granice, dbać o czas bez telefonu. Ale tata dawał synowi swojego iPhona i pozwalał mu grać godzinami" – relacjonuje terapeutka. Mało tego, mężczyzna wyraźnie robił na złość partnerce, bo powtarzał synowi, że "mama jest zła", bo zakazuje grania .
Nie ma co się oszukiwać, to dość popularny sposób na zaskarbianie sobie przychylności dziecka. Masa rodziców, nie tylko ojców, buduje swoją pozycję na tym, że pozwala łamać granice wyznaczone przez partnera. A wśród rozwiedzionych rodziców to niemal norma. 

            
                
            
            
Tak się kończy emocjonalna korupcja 
Mężczyzna, o którym opowiedziała Inwald, oczywiście wygrał. Stał się tym "fajnym". I to mu wystarczyło. Ale nie przewidział jednego – że w ten sposób nie buduje relacji z dzieckiem, ale pozwala na to, by ono uzależniło się od telefonu. Skutek był przerażający.
"Zdarzyło się tak, że ten ojciec trafił do szpitala. Skomplikowana operacja, długie dni niepewności. A syn w tym czasie walczył z matką o to, by pozwoliła mu grać na telefonie. Były kłótnie, awantury. A kiedy zobaczył, że nie wygra, to w końcu zapytał: Mamo, a jak tata umrze, to będę mógł wziąć jego iPhone’a?" – opowiada terapeutka.
To było jedyne jego pytanie. To, jak tata się czuje, chłopca nie interesowało. Chciał jedynie wiedzieć, kiedy odzyska dostęp do tego, co ma najcenniejszego od ojca – jego komórki. Właśnie to pytanie stało się początkiem terapii. 
Pokazało, że używanie telefonu jako waluty, by przekupić dziecko, przyniosło katastrofalne skutki. "Jeśli dajesz dziecku wszystko, żeby cię kochało, a nie uczysz go miłości, to nie dziw się, że potem jest tak, że dziecko płacze po utracie rzeczy, a nie osoby” – płentuje swoją opowieść terapeutka. 
Dla rodziców, którzy próbują takich form emocjonalnego przekupstwa, Celina Inwald ma jedną radę. "Wychowanie to nie jest wyścig o lajki u własnego dziecka. To wymaga odwagi, żeby być tym 'złym'. Aż dziecko zrozumie, że to była miłość w najczystszej formie" – mówi terapeutka.
Źródło: facebook.com/instytutrelacji

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/044b43e6a42fa3f1f8fc66e71b421c93,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/044b43e6a42fa3f1f8fc66e71b421c93,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mama zabraniała synowi grać na telefonie, ojciec pozwalał. Ale &quot;fajnym tatą&quot; był dzięki temu tylko przez chwilę.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296096,dziadkowie-w-tydzien-nauczyli-wnuka-samodzielnosci-wystarczyl-prosty-trik</guid><link>https://dadhero.pl/296096,dziadkowie-w-tydzien-nauczyli-wnuka-samodzielnosci-wystarczyl-prosty-trik</link><pubDate>Tue, 15 Jul 2025 16:27:31 +0200</pubDate><title>Dziadkowie w tydzień nauczyli moje dziecko samodzielności. Wystarczył prosty trik</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/9f55c30133516b3d201d161c85e6e779,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania". Tak, i często jest to powód kłótni. Niektóre babcie i dziadkowie przeginają z rozpieszczaniem wnuków. Ale bywa też odwrotnie. "Mój nieogarnięty syn po tygodniu u teściów zmienił się nie do poznania. Szok, jak łatwo nauczyli go samodzielności" – pisze w liście nasz czytelnik.

Maciek to 12-latek jakich u nas wiele. Wszystko podetknięte pod nos, a jedyny obowiązek to chodzenie do szkoły. No, czasem jeszcze wstawienie naczyń do zmywarki i wyrzucenie śmieci, ale to dopiero po kłótni. "I to jest moja wina, tak go nauczyłem" – przyznaje pan Paweł w liście do naszej redakcji.
Wakacyjna szkoła samodzielności u dziadków 
Nauczył, bo chciał być fajnym ojcem. A ża ma wolny zawód i pracuje zdalnie zanim stało się to modne, to mógł się wykazać. Robił synowi śniadania, czekał z obiadem, składał wyprane ubrania. Wymagań nie stawiał. Ani on, ani jego żona. Oboje wychodzili z założenia, że "dzieciak się jeszcze w życiu napracuje".
"Efekt był taki, że Maciek nie zrobił sobie kanapki, jak w domu nie było krojonego chleba. Zresztą jak był, to też wolał mnie poprosić, bo 'tatuś robi lepsze kanapeczki'. Ja się na to łapałem i tak krok po kroku zrobiłem z niego życiowego niedorajdę" – pisze nasz czytelnik.
Prawdopodobnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie teściowie pana Pawła. "Rzadko nas odwiedzają, ale w tym roku byli u nas w długi majowy weekend. Nie skomentowali naszych zwyczajów, choć widziałem, że nie podoba im się to, jak wychowaliśmy Maćka. A przed wyjazdem zaproponowali mu, żeby przyjechał do nich na wakacje, choć na parę dni" – wspomina Paweł
I w ciągu tych kilku dni stał się cud. Maciek wrócił kompletnie odmieniony. Paweł przekonał się o tym w poniedziałkowy poranek. "Robiłem sobie akurat kawę, gdy mój syn wszedł do kuchni. Wyjął chleb, ukroił sobie trzy kromki i zrobił kanapki. I zjadł przy stole, a nie w swoim pokoju. A potem umył talerz i odstawił do suszarki" – opisuje nasz czytelnik.
I dodaje: "Długo nie mogłem wyjść z szoku. Ale w końcu zapytałem, co mu się stało. Odpowiedział, że u dziadków sam sobie robił śniadania i wie, że to nie jest trudne". Paweł natychmiast zadzwonił do teściów, żeby zapytać, jak zmusili Maćka do takiego wysiłku. Okazało się, że zastosowali prosty trik. Wzięli wnuka na litość.
Sprytna metoda. Tak nauczyli wnuka samodzielności
"Jak pierwszego dnia Maciek poprosił go o śniadanie, to babcia mu powiedziała, że była już rano po zakupy, sprzątała i pieliła ogródek, no i dopiero co usiadła, żeby odsapnąć. Dziadek też go nie poratował. Powiedział, że ma nadciśnienie, w te upały to ledwie żyje i musi się oszczędzać, bo wykituje. Odstawili przy tym taki teatr, że Maciek nie miał serca ich męczyć" – pisze pan Paweł.
W kolejnych dniach dziadkowie się rozpędzili. Prosili Maćka, by zmywał po obiedzie, odkurzał, a nawet poszedł po zakupy. Za każdym razem stosowali tę samą metodę. Zbolałe miny i narzekania na zmęczenie i kiepskie samopoczucie. Branie na litość okazało się skuteczne. Wnuk pokornie spełniał prośby, pomagał, wyręczał. A potem to już sam pytał, co trzeba zrobić. 
"Maciek nie wie i pewnie nigdy się nie dowie, że to był podstęp. Teściowie mają swoje lata i ze zdrowiem bywa u nich różnie, ale to twardziele. Na codzień świetnie sobie radzą, sami wszystko ogarniają. Poudawali, żeby Maćka nauczyć samodzielności, bez krzyków, narzekań czy krytykowania jego albo nas. I jestem im za to bardzo wdzięczny" – kończy swój list pan Paweł.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/9f55c30133516b3d201d161c85e6e779,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/9f55c30133516b3d201d161c85e6e779,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Niewinny podstęp dziadków sprawił, że 12-latek nauczył się paru domowych obowiązków.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296111,w-wakacje-zagon-swoje-dziecko-do-nauki-we-wrzesniu-ci-podziekuje</guid><link>https://dadhero.pl/296111,w-wakacje-zagon-swoje-dziecko-do-nauki-we-wrzesniu-ci-podziekuje</link><pubDate>Tue, 15 Jul 2025 13:05:20 +0200</pubDate><title>W wakacje zagoń swoje dziecko do nauki. Uzna cię za wariata, ale we wrześniu podziękuje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/49d7e2aa73e9d2b92ce2667e06785cdd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Są wakacje, więc czytanie książek czy wkuwanie słówek to ostatnia rzecz, o jakiej myślą dzieci. Jest jednak powód, by je do tego nakłaniać. To zjawisko zwane "wakacyjną utratą wiedzy". Nowe badanie pokazuje, że po dwóch miesiącach nicnierobienia z głów uczniów wyparowuje spora cześć tego, czego się nauczyli w szkole.

Stare porzekadło mówi, że organ nieużywany zanika. Jego słuszność potwierdziły wyniki badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Miami. Choć właściwie ich odkrycie pokazuje, że zanika nie tyle organ, co jego "zawartość". 
Zagoń dziecko do nauki. Inaczej grozi mu utrata wiedzy
 Odkryli oni bowiem, że spora część uczniów w trakcie wakacji traci sporą część zdobytej w szkole wiedzy. W skrajnych przypadkach z głów wyparowuje nawet jedna trzecia przyswojonych informacji i umiejętności. Dotyczy to zwłaszcza matematyki.
Naukowcy mają prostą receptę na to, by nie dopuścić do "wakacyjnej utraty wiedzy" u dziecka. Trzeba je gonić do nauki. Nie chodzi tu jednak o to, żeby zdjąć z półki podręczniki i robić powtórzenie materiału. Raczej o inspirowanie do jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. 
W przypadku uczniów edukacji wczesnoszkolnej najlepsze jest zachęcanie do czytania i pisania. Oczywiście w formie zabawy, żeby nie wywoływać buntu. A najlepiej w codziennych wakacyjnych sytuacjach – na plaży, przy budce z lodami. Prośba o odczytanie rodzajów lodów to już właśnie takie ćwiczenie.
Dobra jest nawet gra w karty
Czytanie naukowcy z Miami polecają też starszym dzieciom, w tym nastolatkom. Tu oczywiście nie wystarczy już zabawa w lekturę menu budki z goframi. Trzeba po prostu namawiać do czytania książek. Tylko nie "Lalki", "Potopu" czy innych "cegieł" z listy lektur szkolnych. Ale lekka i niezbyt gruba powieść młodzieżowa będzie w sam raz.
Sposobów na to, by zapobiegać "wakacyjnej utracie wiedzy" jest więcej. Dzieciom, które trudno namówić do czytania, można zachęcić do nauczenia się czegoś nowego – gotowania, gry na  instrumencie, rysowania lepienia z gliny czy choćby grania w karty. Nada się wszystko, co dla dziecka będzie jakąś nowością i "zmusi" jego mózg do wysiłku.
Prace domowe na wakacje 
Badacze z Miami nie są pierwszymi, którzy stwierdzili, że zbyt długa laba szkodzi uczniom. Do podobnych wniosków wiele lat temu doszli nauczyciele z Włoch. Dlatego na wakacje proponowali uczniom prace domowe. 
Na zakończenie roku szkolnego dzieci dostawały tam tzw. wakacyjne książki. Było to coś w rodzaju zbioru zadań, tyle że z kilku przedmiotów – języka włoskiego, języka angielskiego, matematyki i geografii. Wszystko miało formę prostych czytanek i zagadek. Zadań było dość sporo – chodziło o to, żeby uczniowie rozkładali sobie pracę na całe wakacje i regularnie ćwiczyły mózgi.
U nas "wakacyjnych książek" nie ma, więc wszystko zależy od umiejętnego podejścia rodziców. No i wyczucia, bo wiadomo, że wakacje to rzecz święta. Ale skuteczny może być argument: "Dziś trochę poczytasz, to lżej ci będzie we wrześniu czy październiku, kiedy nauczyciele zaczną na ostro przerabianie materiału".
Źródło: futurity.org

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/49d7e2aa73e9d2b92ce2667e06785cdd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/49d7e2aa73e9d2b92ce2667e06785cdd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czytanie, zwłaszcza wspólne, to dobra metoda zapobiegania &quot;wakacyjnej utracie wiedzy&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296108,co-wieczor-zadaj-dziecku-jedno-pytanie-efekt-zobaczysz-juz-po-tygodniu</guid><link>https://dadhero.pl/296108,co-wieczor-zadaj-dziecku-jedno-pytanie-efekt-zobaczysz-juz-po-tygodniu</link><pubDate>Tue, 15 Jul 2025 12:21:07 +0200</pubDate><title>Co wieczór zadaj dziecku jedno pytanie. Efekt zobaczysz już po tygodniu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/35e10afd493c78530e0a32e752cf6414,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Nic mi się nie udaje". "Do niczego się nie nadaje". Zdarza ci się słyszeć podobne słowa od własnego dziecka? Jeśli tak, to znaczy, że problemem jest niskie poczucie własnej wartości. Dobra wiadomość jest taka, że da się nad tym pracować. A sporo możesz zrobić ty sam. Wystarczy, że przez kilka dni będziesz zadawać dziecku jedno pytanie. 

Prosty tip na podnoszenie samooceny dziecka zdradził na swoim instagramowym profilu psychoterapeuta Radosław Cieśluk. Z problemem niskiego poczucia własnej wartości spotyka się stale w swoim gabinecie podczas sesji z nastolatkami. Rodzicom, którzy widzą to u swoich dzieci, poleca przeprowadzenie łatwego eksperymentu.
Codziennie to samo pytanie. Efekt będzie po tygodniu
"Przez tydzień, każdego wieczoru, pytaj swoje dziecko, co zrobiło tego dnia, że jest z siebie zadowolone, że czuje radość" – zachęca Cieśluk. Nie może to być jednak pytanie rzucone w przelocie. Trzeba je zadać i wysłuchać, a jeśli trzeba, to troszkę "pociągnąć za język" i zmusić dziecko do znalezienia choć jednego sukcesu. A jeśli ma z tym problem, to warto mu podpowiedzieć, co fajnego danego dnia zrobiło.
Co daje ta metoda? Dzięki odpowiadaniu na takie pytanie dziecko uczy dostrzegać własne zalety oraz mniejsze i większe osiągnięcia. A to pomaga w budowaniu pewności siebie, wzmacnia poczucie sprawczości i podnosi samoocenę.

                
                    
                
                Oczywiście, jeśli nigdy wcześniej nie zadawałeś takiego pytania, to cudów nie będzie. Jest wręcz spora szansa, że dziecko popatrzy na ciebie jak na przybysza z kosmosu i zapyta: "Ale o co ci chodzi?". 
Dlatego żeby nie zabrzmiało to sztucznie, zawsze można zacząć taką rozmowę od pochwalenia jakiegoś osiągnięcia swojego dziecka. Choćby drobiazgu. Ale to będzie sygnał, że zauważyłeś i doceniłeś.
Eksperyment polecany przez Radosława Cieśluka ma jeszcze jedną zaletę. Jest okazją do codziennej rozmowy z dzieckiem. A nie ma co się oszukiwać, jesteśmy tak zarobieni i zaganiani, że często tygodniami nie możemy znaleźć czasu na normalną rozmowę z własnym dzieckiem. Ten tip może pomóc nadrobić te zaległości. …
Źródło: Instagram.com/tatowspiera

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/35e10afd493c78530e0a32e752cf6414,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/35e10afd493c78530e0a32e752cf6414,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jedno pytanie zadawane dziecku codziennie wieczorem może wzmocnić jego poczucie własnej wartości.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296102,6-filmow-ktore-pomoga-ci-byc-lepszym-ojcem-numer-3-musisz-obejrzec</guid><link>https://dadhero.pl/296102,6-filmow-ktore-pomoga-ci-byc-lepszym-ojcem-numer-3-musisz-obejrzec</link><pubDate>Mon, 14 Jul 2025 12:35:10 +0200</pubDate><title>6 filmów, które pomogą ci być lepszym ojcem. Numer 3 po prostu musisz obejrzeć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/35ff33cd8f4276829eb15444e4781a24,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Każdy facet może mieć dziecko, ale tylko prawdziwy mężczyzna umie je wychować". Pewnie nie raz słyszałeś to powiedzonko. A wiesz, że to cytat z "Chłopaków z sąsiedztwa", świetnego filmu o relacji taty z dzieckiem? Jego główny bohater, Furious, rzeczywiście wie, jak wychować syna. Nie tylko on. Oto 6 filmowych inspiracji dla każdego taty.

Powiedzmy to wprost, filmowcy nie są łaskawi dla ojców. Owszem, często ich pokazują, ale zwykle w kiepskim świetle. Ekranowi tatusiowie to albo fajtłapy, albo wieczni chłopcy, których przerasta rola ojca, albo przemocowcy. Filmów, w których mężczyzna jest wzorem dla dziecka, mamy jak na lekarstwo. Wybraliśmy 6 takich produkcji.
Te filmy uczą ojcostwa. Numer 3 to pozycja obowiązkowa
1. Mój syn Ezra (2023)
W recenzjach można przeczytać, że to opowieść o trudach wychowywania dziecka w spektrum autyzmu. I to prawda, bo główny bohater ma syna dotkniętego tym zaburzeniem. Ale tak naprawdę to jest opowieść o ojcu, który nie potrafi zaakceptować odmienności własnego dziecka. I musi się tego nauczyć. 
Ta nauka ma nietypowy przebieg. Max nie chce, żeby jego syn trafił do szkoły specjalnej. Dlatego go porywa i zabiera w podróż z Nowego Jorku do Los Angeles. Po drodze usiłuje nauczyć Ezrę "prawdziwego życia". Ale ostatecznie sam uczy się czegoś znacznie ważniejszego.

                    
                
2. Chłopaki z sąsiedztwa (1991)
Laurence Fishbourne jest najbardziej znany z roli Morfeusza w "Matriksie". Ale jego aktorski popis to zdecydowanie Furious z "Chłopaków z sąsiedztwa". Gwiazdor wcielił się tu w postać ojca, który po rozstaniu z żoną musi sam zająć się wychowaniem nastoletniego syna.
Nie jest to łatwe, gdy mieszka się w złej dzielnicy, w której rządzą "chłopaki z miasta". Czy skromny agent nieruchomościami może stać się autorytetem dla syna, którego fascynuje siła i gangsterskie życie? Zobaczcie sami. Finał może być inspiracją dla ojców, którzy myślą, że nie mają nic do zaoferowania swoim dzieciom.
3. Życie jest piękne (1997)
Guido to ojciec niezwykle kreatywny. Wciąż wymyśla dla swojego syna ciekawe zabawy. Ale nie po to, by zapewnić mu rozrywkę. Chce odwrócić jego uwagę od koszmaru i ochronić go przed niebezpieczeństwem. Bo Guido i jego ukochany Giosue są więźniami obozu koncentracyjnego. 
"Życie jest piękne" to fenomenalna opowieść o tym, że miłość ojca daje niezwykłą siłę i pozwala dawać dziecku radość nawet w sytuacjach, które są zaprzeczeniem szczęśliwego dzieciństwa.

                    
                
4. Mój ojciec i ja (2007)
Film mało znany, a szkoda, bo to jeden z lepszych obrazów samotnego ojcostwa. Głównym bohaterem jest Romulus, który z żoną i synem emigruje do Australii. To ma być ucieczka od biedy i początek lepszego życia. Ale realia są inne. Ale naprawdę ciężko robi się, gdy Romulus rozstaje się z żoną i musi sam wychowywać Raimonda.
Relacja taty z synem są tu pokazane z perspektywy tego drugiego. I to jest ogromny walor tej produkcji. Dzięki temu można zobaczyć, jak dzieci widzą swoich ojców i jak bardzo doceniają ich codzienne starania. Absolutnie warto.
5. C’mon C'mon (2021)
Jedyny w tym zestawieniu film, w którym bohaterem nie jest tata. Mimo tego to świetna propozycja dla ojców, bo pokazuje, jak facet można nawiązać dobrą więź z dzieckiem. Nawet jeśli uważa, że nie nadaje się na opiekuna.
Johnny tak właśnie uważa. Dlatego nie ma dzieci. Pewnego dnia musi jednak zająć się 9-letnim synem swojej siostry. Rola opiekuna nie bardzo mu się podoba, bo burzy jego dotychczasowe, beztroskie życie. Ale przynosi zaskakujące korzyści.

                    
                
6. Chce się żyć (2013)
Jest taki stereotyp, że kiedy rodzi się dziecko z niepełnosprawnością, to ojciec często tego nie dźwiga i odchodzi. Takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają. Ale inspirowany prawdziwą historią film Macieja Pieprzycy pokazuje, że to nie jest norma. 
"Syn ma porażenie mózgowe" – taką diagnozę słyszą rodzice Mateusza. Lekarze nie zostawiają im złudzeń – brutalnie mówią, że chłopiec będzie "warzywem". To, co dzieje się potem, jest poruszającym przykładem tego, jakich cudów mogą dokonać kochający rodzice.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/35ff33cd8f4276829eb15444e4781a24,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/35ff33cd8f4276829eb15444e4781a24,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">&quot;Mój syn Ezra&quot; to zabawna opowieść o tym, czego ojciec może się nauczyć od swojego dziecka, jeśli zamiast pouczać, zacznie słuchać.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296081,rozstaje-sie-z-mama-psycholog-radzi-jak-powiedziec-dziecku-o-rozwodzie</guid><link>https://dadhero.pl/296081,rozstaje-sie-z-mama-psycholog-radzi-jak-powiedziec-dziecku-o-rozwodzie</link><pubDate>Thu, 10 Jul 2025 11:28:18 +0200</pubDate><title>&quot;Rozstaję się z twoją mamą&quot;. Psycholog o tym jak mądrze powiedzieć dziecku o rozwodzie </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/1f43323740fc5d0d62f66a3dc7122707,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nie ma co się oszukiwać. Wiadomość o tym, że rodzice się rozstają, dla dziecka zawsze będzie ciosem. Można jednak przekazać ją w taki sposób, by ten cios był jak najmniej bolesny i nie zostawił blizn na całe życie. Oryginalną metodę poleca psycholożka Mirosława Kątna. Ale uwaga, wymaga to kilku rozmów i… chwalenia żony, z którą się rozwodzisz.

Próbowaliście, ale nie wyszło. Ani ty, ani ona nie widzicie już sensu w ratowaniu waszego małżeństwa. Decydujecie się na rozwód. To potwornie trudny moment. Ale jeśli macie dzieci, to czeka was moment jeszcze trudniejszy – rozmowa o tym, że mama i tata nie będą już razem.
Jak powiedzieć dziecku o rozwodzie? Jedna rozmowa to za mało
Taka rozmowa nigdy nie będzie miała szczęśliwego zakończenia. To po prostu niemożliwe w sytuacji, gdy dziecko dowiaduje się, że jego rodzina się rozpada. Nawet jeśli widziało, że mama i tata ciągle się kłócą. Nawet jeśli jest na tyle świadome, by domyślić się, że od dawna się między nimi nie układa.
Nie łudź się więc, że wasze dziecko na taką wiadomość zareaguje wzruszeniem ramion. Dla niego to będzie dramat. Możesz jednak sporo zrobić, by zmniejszyć rozmiary tego dramatu. A przede wszystkim by sprawić, że nie będzie się obwiniało za to, co się stało. A to częste w przypadku dzieci rozwodników.
Jak to zrobić? Ciekawy, choć trudny sposób zaproponowała w podcaście "Tata na wszystkie lata" prof. Mirosława Kątna. Psycholożka stanowczo odradza, by taką rozmowę przeprowadzić "na raz". "To nie może być tak, że powiesz siadaj synu, pogadamy o tym, dlaczego rozstaję się z twoją mamą’. To trzeba trochę rozegrać. Wziąć na siebie przygotowanie odpowiedniego scenariusza, roli i momentu" – powiedziała.
Najpierw opowiedz o tym, co było piękne w waszym małżeństwie
To przygotowanie może się wydać kontrowersyjne. Terapeutka sugeruje bowiem, by szukać sytuacji do dzielenia się z dzieckiem dobrymi wspomnieniami o jego mamie. Podczas spaceru w parku opowiadasz dziecku o tym, że chodziliście tu na randki. Gdy w radio leci jakaś piosenka, mówisz o tym, że uwielbialiście przy niej tańczyć. 
"Najpierw mówimy dziecku o czymś  pięknym, co było w waszym życiu. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że to był związek z uczucia, że się bardzo kochaliście, że połączyła was naprawdę wielka miłość" – radzi prof. Kątna.
Dzielenie się z dzieckiem takimi wspomnieniami przed ogłoszeniem  fatalnej wiadomości może się wydawać pomysłem absurdalnym. Dla wielu facetów na pewno będzie też zadaniem trudnym. Jeśli masz do swojej żony żal, pretensje, nie chcesz już jej widzieć, to ciężko będzie ciepło o niej opowiadać. 
Ale w tym pozornym szaleństwie jest metoda. "Tę piękną baśń, zgodną z rzeczywistością, trzeba dziecku opowiedzieć. I dodać, że ono pojawiło się na świecie właśnie dlatego, że wy się tak kochaliście. To bardzo ważne, bo dzieci często uważają, że gdyby ich nie było, to rodzice by się nie rozstali" – tłumaczy terapeutka. Taki wstęp ma sprawić, że nie będą się obwiniać za rozwód rodziców.

            
                
            
            
Zawsze będziesz naszym kochanym dzieckiem
To jednak dopiero początek. W kolejnych rozmowach trzeba delikatnie powiedzieć dziecku, że małżeństwa czasem się rozpadają. Bo z czasem mąż i żona przestają się dogadywać, pojawiają się problemy, kłótnie i po prostu dochodzą do wniosku, że nie mogą być dłużej razem. I decydują się na rozstanie.
A potem trzeba przejść do swojej relacji. "Powiedzieć, że nam nie wyszło, że byliśmy dla siebie niemili, przestaliśmy się dogadywać, kłóciliśmy się. Co ważne, my. Nie mama była dla mnie niedobra, tylko oboje tacy byliśmy. I dlatego zdecydowaliśmy, że nie będziemy razem, że tak będzie lepiej. Nie, że mama znalazła sobie innego. Razem zdecydowaliśmy" – radzi terapeutka.
Zwieńczeniem tej właściwej rozmowy powinien być wyraźny komunikat do dziecka. Prof. Kątna nazywa go spinaczem wszystkich etapów informowania o rozwodzie. Jakie słowa musi usłyszeć dziecko? "Jedno się nigdy nie zmieni. Zawsze będziesz naszym dzieckiem. I zawsze będziemy cię kochać".
Źródło: podcast "Tata na wszystkie lata" 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/1f43323740fc5d0d62f66a3dc7122707,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/1f43323740fc5d0d62f66a3dc7122707,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Rozstaję się z mamą&quot;. Psycholog radzi, jak powiedzieć dziecku o rozwodzie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296078,sasiedzi-juz-nie-wygonia-dziecki-z-boiska-skargi-na-halas-trafia-do-kosza</guid><link>https://dadhero.pl/296078,sasiedzi-juz-nie-wygonia-dziecki-z-boiska-skargi-na-halas-trafia-do-kosza</link><pubDate>Wed, 09 Jul 2025 15:54:17 +0200</pubDate><title>Sąsiedzi już nie wygonią twojego dziecka z boiska. Skargi na hałas trafią do kosza</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/c6b820707956bcc2970f6e84e4669844,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nigdy więcej żaden orlik, żaden obiekt sportowy, nie zostanie zamknięty, bo komuś przeszkadza, że dzieci tam hałasują. Taką deklarację złożył kilka miesięcy temu minister sportu Sławomir Nitras. Słowa dotrzymał. Rząd właśnie przyjął przygotowaną przez niego ustawę. Dzięki niej nie będzie już można zamykać boisk czy skateparków z powodu skarg mieszkańców.

Proste pomysły są czasami najlepsze. A taki właśnie prosty pomysł zawiera nowela ustawy o sporcie, którą przyjął rząd. Zakłada ona, że boiska, skateparki, korty i inne obiekty sportowe nie będą podlegały obowiązującym normom hałasu. 
A to oznacza, że nie będzie można ich zamykać z powodu skarg, że dzieci zachowują się tam za głośno i zakłócają spokój mieszkańcom okolicznych domów.
Dzieci mogą hałasować na boisku. Koniec z kuriozalnym  prawem
Nowe przepisy to pokłosie słynnej afery z Puław, która omal nie skończyła się aresztem dla prezydenta tego miasta. Wszystko zaczęło się w 2018 roku. Wtedy pewne małżeństwo, które mieszka w pobliżu orlika, złożyło do sądu skargę przeciw władzom miasta. Powodem był dobiegający z boiska hałas i nadmierne oświetlenie na orliku. 
Sąd przyznał małżonkom rację i orzekł, że z orlika mogą korzystania tylko uczniowie pobliskiej podstawówki. Miasto nie zgodziło się z tą decyzją, ale żeby ulżyć mieszkańcom sąsiednich domów, ustawiło przy orliku ekrany dźwiękochłonne.
To jednak nie zadowoliło wrażliwych na hałas małżonków. Ponownie zaskarżyli miasto do sądu. Za to, że władze miasta nie zamknęły orlika, para domagała się nałożenia grzywny w wysokości 15 tys. zł. I dopięła swego. W grudniu 2023 roku lubelski Sąd Okręgowy orzekł, że prezydent Puław ma zapłacić grzywnę, ale mniejszą – 5 tys. zł
Już samo to było kuriozalne. Ale potem rozegrał się prawdziwy absurd. Gdy prezydent Paweł Maj ogłosił, że nie zapłaci kary za to, że pozwala dzieciom grać w piłkę na orliku, sąd chciał go wsadzić na pięć dni do aresztu. Zgodził się na to, by pokazać, że polskie prawo jest "bezduszne, kalekie prawo i uderza w dzieci".
Sąsiedzi już się nie poskarżą sądowi na "wrzeszczące bachory"
Ostatecznie prezydent Puław uniknął więzienia, bo grzywnę zapłacił za niego minister sportu. Na wpłacie nie poprzestał. To właśnie wtedy Sławomir Nitras zapowiedział, że doprowadzi do zmian kuriozalnych przepisów, przez które dzieci nie mogą ćwiczyć na publicznych boiskach i innych obiektach sportowych.
Puławy to jedno z wielu miast, w których mieszkańcy skarżyli się do sądu na hałasujące dzieci. Już 10 lat temu władze Skierniewic musiały wypłacić 100 tys. odszkodowania mieszkańcom domu sąsiadującego z orlikiem. Była to kara za to, że miasto nie zabezpieczyło boiska, więc sąsiedzi byli narażeni na słuchanie hałasujących dzieci.
Do dziś w całej Polsce takich spraw sądowych było mnóstwo. Niektóre kończyły się wypłatą odszkodowań, inne – zamykaniem orlików. "Sytuacja ta wpływa negatywnie na prawa dzieci i młodzieży do rozwoju fizycznego przez zapewnienie im odpowiednich warunków do aktywności fizycznej" – czytamy w uzasadnieniu nowelizacji, która sprawi, że normy hałasu nie będą ograniczać zabaw dzieci na obiektach sportowych.
Kiedy przyjęte przez rząd przepisy zaczną działać? Nowelizację trzeba teraz opublikować w Dzienniku Ustaw. Po dwóch tygodniach od tego momentu ustawa wejdzie w życie. 
Źródło: Ministerstwo Sportu i Turystyki


]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/c6b820707956bcc2970f6e84e4669844,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/c6b820707956bcc2970f6e84e4669844,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Skargi na dzieci grające na orlikach to w Polsce norma. Mieszkańcy tego bloku w Poznaniu też usiłowali doprowadzić do zamknięcia obiektu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://dadhero.pl/296069,tata-szukal-rady-w-sprawie-opieki-nad-corka-uslyszal-ze-jest-mieczakiem</guid><link>https://dadhero.pl/296069,tata-szukal-rady-w-sprawie-opieki-nad-corka-uslyszal-ze-jest-mieczakiem</link><pubDate>Tue, 08 Jul 2025 15:11:47 +0200</pubDate><title>Tata poprosił o radę w sprawie opieki nad córką. Usłyszał, że jest mięczakiem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.dadhero.pl/f326052952bdd13141ab66a825fbbb87,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Facebookowe grupy wsparcia dla rodziców są po to, by szukać pomocy tych, którzy mają za sobą pewne doświadczenia i mogą podrzucić sensowne rozwiązanie. Na taką podpowiedź liczył ojciec, który szukał osoby do pomocy w opiece nad trzymiesięczną córką. Zamiast rady usłyszał, że jest mięczakiem, który nie dorósł do tego, by być tatą.

W swoim wpisie na jednej z grup dla ojców Maciej wyraźnie zaznaczył, że ukochana córeczka nie jest dzieckiem łatwym w obsłudze. Wymaga stałej uwagi, noszenia i kołysania. A jak tego nie dostaje, uruchamia "syrenę", która stawia na nogi rodziców. 
Już szukasz pomocy? Jesteś mięczakiem!
Nie było w tym skargi. Raczej wyznanie, że opieka nad tak wymagającym dzieckiem jest po prostu wykańczająca fizycznie. I dla niego, i dla jego żony. Dlatego Maciej liczył na to, że znajdzie zrozumienie u ojców, którzy też przeszli przez taki "poligon". I udzielą rady.
Trudne to nie było, bo Maciej zadał konkretne pytanie. Wyznał, że myśli o zatrudnieniu niani, która przyjdzie każdego dnia na kilka godzin, zajmie się małą, co pozwoli rodzicom nieco odsapnąć czy odespać zarwaną noc. Chciał wiedzieć, czy ktoś korzystał z takiej pomocy i może podać namiary na sprawdzoną opiekunkę.
Ojcowie nie zawiedli. Pojawiły się słowa otuchy, życzenia wytrwałości, adresy portali, na których można znaleźć sprawdzone nianie i sugestie, by wypróbować noszenie córki w chuście. Odezwali się też jednak hejterzy.
"Mam dla ciebie radę. Nie użalaj się nad sobą. Dziecko to nie zabawka, którą można podrzucić komuś, bo nie spełnia oczekiwań" – "doradził" jeden z komentujących. Nazwał też Macieja "mięczakiem", który nie dorósł do roli ojca, skoro po trzech miesiącach szuka opiekunki, bo jest zmęczony i chce trochę odpocząć. 
Zostałeś tatą, to odpoczniesz za 18 lat
Maciej delikatnie zasugerował, że nie prosił o recenzję i że ktoś, kto nie zna pełnego obrazu jego sytuacji, nie powinien się wypowiadać tak kategorycznie. Ale to nie utemperowało zapędów hejtera. Przeciwnie. Ten jeszcze bardziej się rozpędził.
Najpierw stwierdził, że skoro jest na tej grupie, to ma prawo krytykować wpisy innych. Zwłaszcza rodziców-lemingów, którym się wydawało, że po narodzinach dziecka będą sobie żyć jak dawniej, a ono samo się wychowa. 
"Skończyła się wolność, zaczęła odpowiedzialność. Czas szybko dorosnąć, bo to dopiero początek ciężkiej roboty. Odpoczniesz sobie za 18 lat, jak córka wyfrunie z domu" – poradził "znawca", który swój autorytet podbił informacją, że wychował z żoną troje dzieci i "nie wymiękał".
Maciej dyskusji już nie kontynuował. Prawdopodobnie szybko zrozumiał, że odpowiadanie tylko uruchomi kolejną lawinę krytyki i porad od czapy. Jego spokojna i wyważona reakcja na te oskarżycielskie pokazuje, że ma w sobie ogromne pokłady wytrwałości. 
A to znaczy, że na pewno poradzi sobie z opieką nad arcyaktywną córeczką. Niezależnie od tego, czy skorzysta z pomocy opiekunki, czy nie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.dadhero.pl/f326052952bdd13141ab66a825fbbb87,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.dadhero.pl/f326052952bdd13141ab66a825fbbb87,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tata szukał rady w sprawie opieki nad córką. Usłyszał, że jest mięczakiem</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
